Skauci Powieść dla młodzieży

Eugenja Żmijewska

Skauci Powieść dla młodzieży

28,00 zł

1792

 

Seria wydawnicza „Przywrócić Pamięć” ma przybliżyć współczesnemu społeczeństwu publikacje założycieli ruchu skautowego, twórców rozwoju idei i metodyki harcerskiej z lat 1911–1946.
Reprint z 1921 r. "Skauci. Powieść dla młodzieży".
ZAKOŃCZENIE
Pani Nartowska z obudzoną już Józią stały na ganku, upatrując. Matka była tak blada, że musiała mocno trzymać się poręczy. Wtem, za domem, za Prutem, rozległ się śpiew. Popłynęły słowa:
Kto się w opiekę podda Panu swemu...
— Bronek! — zawołała matka i biegła w stronę głosów...
Po chwili nad Prutem ukazała się gromadka.
Na czele szedł ojciec, po prawej ręce Bronek, po lewej Władzio. Za nimi zwarta gromadka.
...W cieniu swych skrzydeł zachowa się wiecznie...
Pieśń przerwała się... Bronek dojrzał matkę, siostry. Biegł ku nim... Przed matką uklęknął. Kolana jej objął, a ona nachyliła się i drżącemi usty szeptała:
— Synu mój! Synu!
Trwali tak długo. Wreszcie wstał i głosem doniosłym zaintonował:
Stateczność jego tarcz i puklerz mocny...
Wszyscy podjęli te słowa i szli z pieśnią, z radością w duszy, z głęboką wdzięcznością.
* * *
A nazajutrz w kościołku worochciańskim ksiądz Skowronek, jeszcze osłabiony, odprawił mszę dziękczynną. Po jej skończeniu, od ołtarza rzucił skautowskie hasło:
— Czuwaj!
Chłopcy, ustawieni w jeden rząd, przyłożyli palce do skroni. A on mówił, naprzód słowami Skargi:
— Jam oddawał suplikację potrzeb waszych Panu. I macie właściwą odprawę. W imię Pana, jako rogami, na wiatr rozproszym nieprzyjaciele i śpiewać zwycięskie pienie Tobie będziem.
A dalej tak do nich przemawiał:
— Oto zgromadziliśmy się, aby złożyć podziękę, za wyprowadzenie jednego z naszych, a może i wielu, ze złej przygody. Niechże was to w dumę nie wbija. Nie wasza ręka wyprowadziła jednego lub wielu ze złych terminów. Wyście jeno dopomogli ręce Boskiej. I nie gardzić nieprzyjaciółmi, ani się ponad wywyższać będziecie, aby baczyć, by każdy z was poskromił to, co mu najbardziej pochlebia, co mu dogadza. Więc wzywam was byście tu, w tej świątyni, bez zwłoki, każdy z osobna i wszyscy razem zajrzeli do serc waszych i wydobyli przed oczy swoje to, co poskromić, co zdusić należy i, nie mieszkając, odrazu zabrali się do roboty, bo z takich poskromionych przywar, z takich uchybień wobec ludzi i siebie, buduje się i odbudowywa to, co każdemu z was drogie. I wtedy tylko budować i wznieść można, jeżeli „każdy nie upatruje, co swego jest, ale tego, co drugich“, jak mówi św. Paweł. Więc na moje ręce złóżcie przysięgę, że walczyć będziecie każdy z sobą i tego, co wzwyż szukać będziecie, pomni słów:
„Twoimi byli i dotąd są ci, którzy kochają i chcą“.
A wtedy Bóg zmiłuje się nad Sjonem, bo już czas zmiłowania nad nim.
„Obyś, Panie wysłuchał wzdychania okowanych i rozwiązał syny — pomordowanych“ — kończył słowami Psalmisty.
W kościołku zaległa cisza, skupiona, uroczysta. Chłopcy stali długo, tropiąc, ścigając to, co każdy w sobie potępiał. I zanim złożyli głośną przysięgę, ślubowali sobie w duszy.
— Panie, broń mnie od pychy i dobrego rozumienia o sobie.
Tak modlił się Bronek.
A Władzio:
— Boże, pozwól mi tchórzliwość poskromić.
A Genio:
— Połóż, o Panie, pieczęć roztropności na mojej mowie.
A Romek:
— Spraw, Boże, bym nie wpadł w za dobre o sobie mniemanie.
I tak każdy duszę swoją w obliczu własnem obnażał i skaz na niej upatrywał, a potem wszyscy podnieśli trzy palce do góry i jednozgodnie, jednogłośnie zawołali:
— Przysięgam!
Zawołali tak głośno, że aż im odpowiedziały góry.
Ksiądz Skowronek rzucił hasło:
— Czuwaj!
Wzruszeni, pokrzepieni wyszli, idąc w życie.

Impuls
Oprawa twarda

Wydanie: pierwsze

ISBN: 978-83-809-5494-6

Liczba stron: 200

Format: 130x160mm

Cena katalogowa: 28,00 zł

Cena pakietu

72,90 zł

4262

Cena pakietu

67,90 zł

3987