Książka
Protokół upadku
Sebastian Szawcow
| Wydawnictwo: | Skarpa Warszawska |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | 135x210 |
| Rok wydania: | 2026 |
Kup w zestawie
Inni klienci wybierają również
O książce Protokół upadku
Warszawa, 1944. Miasto zamienione w pył, pod którym tli się sekret wart więcej niż życie.
Julian – młody kustosz, który wierzy, że piękno może ocalić świat.
Marek – detektyw, który wie, że w ruinach ocala tylko skuteczne kłamstwo.
I on – baron von Stein, architekt zła, który z ludzkich upadków tworzy swoją najdoskonalszą galerię.
Wszyscy szukają mitycznej „Skrzyni Numer Cztery”. Wrogowie i przyjaciele wierzą, że skrywa bezcenne skarby narodowe. Prawda jest jednak znacznie brudniejsza. Wewnątrz spoczywa „Lustracja” – rejestr hańby elit, które sprzedały naród za obietnicę przetrwania.
W labiryncie płonących bibliotek i lodowatych kanałów Julian i Marek wchodzą w świat, gdzie lojalność jest walutą, a miłość – błędem w obliczeniach drapieżnika. Kiedy fundamenty ich świata ostatecznie pękną, ktoś będzie musiał wybrać: honor umarłych czy życie zdrajców? Prawda, która niszczy, czy cisza, która pozwala budować na nowo?
W tej grze ramy zostały ustawione na długo przed pierwszym strzałem. A każda prawda jest toksyczna.
Podobne do Protokół upadku
Szczegółowe informacje na temat książki Protokół upadku
| Wydawnictwo: | Skarpa Warszawska |
| EAN: | 9788384304501 |
| Autor: | Sebastian Szawcow |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | 135x210 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-08-12 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o. Tadeusza Borowskiego, 2 lok. 24 03-475 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Oceny i recenzje książki Protokół upadku
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Pisanie recenzji niektórych książek czasami jest bardzo trudne. Najgorzej, kiedy po przeczytaniu nie ma się jednoznacznej opinii o powieści. Takim przykładem jest „Protokół upadku” autorstwa Sebastiana Szawcowa. Mam mnóstwo zarzutów i rzeczy, które mnie jako Czytelnika denerwują. Co na przykład? Czytając powieść, czuję się brudny. Umorusany w maziach będących mieszaniną rozkładających się ciał, czerwonego kurzu i śniegu. Z każdego miejsca cuchnie, okrutnie cuchnie… Rzeczywistość i tak już nie różowa, bo wojenna Warszawa po powstaniu przerażała okrutnie, ale autor chce pokazać ją jeszcze gorszą, jeszcze bardziej odrażającą. To tak jak z wieloma obecnymi kryminałami, które prześcigają się w ilości przelanej krwi i jak najbardziej wymyślnie zmasakrowanych zwłok. Tu zresztą opis twarzy niemieckiego oficera von Steina pokrytej otwartymi ranami autor przywołuje pamięci Czytelnika wielokrotnie. Denerwuje mnie też sposób pisania i liczne powtórzenia. Wiele rozdziałów, jeden po drugim, zaczyna się taką samą konstrukcją – rozdział 24: „Głód w krypcie nie był głośny”, rozdział 25: „Noc Wigilijna nie przyniosła gwiazdy”, rozdział 26: „Zima w styczniu czterdziestego piątego nie była już zjawiskiem pogodowym”, rozdział 30: „Dla von Steina płonąca biblioteka nie była tragedią”, rozdział 31: „Bielańska nie była już ulicą…” – i zapewniam, to nie ostatnie takie pierwsze zdanie rozdziału. Autor ma także jeszcze jedną manierę, że wiele rzeczy musi porównywać do czegoś, np. „oficerki lśniły jak czarne lustra” czy „uderzenie mrozu było tak nagłe, że poczuł, jakby ktoś chlusnął mu w twarz płynnym azotem”. No, ale najbardziej osłabił mnie fragment: jest maj 1945 „Marek usiadł naprzeciwko, wyciągając z kieszeni paczkę »Sportów«. Zapalił, a zapach taniego, gryzącego tytoniu brutalnie rozdarł aromat jaśminu”. Cóż, produkcja „Sportów” ruszyła dopiero w 1953 roku. A jeśli były to podłe papierosy, to mogły być co najwyżej sowieckie Kazbeki. Pewnie zdziwicie się, dlaczego doczytałem książkę do końca. Bo mam taką zasadę, że zawsze czytam do końca książki, które oceniam, recenzuję. Ale tu był inny powód: intryga zawiązana przez autora, wciągająca i żądająca poznania kolejnych faktów, a co więcej – jej uniwersalność, bo Skrzynia Numer Cztery istniała, istnieje i istnieć będzie, a „Lustracja” – rejestr hańby elit, które sprzedały naród za obietnicę przetrwania – to także codzienność wielu dzisiejszych ludzi przy władzy, nawet tej na najniższych szczeblach. Zamykanie świata w ramy tworzonych przez siebie w oparciu o manipulację, szantaż i „tajne” papiery gdzieś schowane w szafie czy za szafą, którymi można straszyć. Co więcej, tak bardzo ta opowieść mnie wciągnęła, że jestem ciekaw dalszych dwóch tomów z tej trylogii, bo to, co najlepsze, będzie się dopiero w nich rozwijać. To w nich zobaczymy, jak „Lustracja” kształtuje władzę. Kto i jakimi sznurkami pociąga. Mam też nadzieję, że to, co autor stworzy, będzie ciekawsze od sposobu narracji. Oczywiście może się ona komuś podobać i wcale mnie to nie dziwi, ale „Protokół upadku” to nie zupa pomidorowa, żebym musiał ją uwielbiać, wystarczy, że jej nie odrzucę. Daję więc szansę kolejnym dwóm tomom.