Imperium Kolibra Siemsia-Pindur Żaneta Książka
| Wydawnictwo: | Spisek Pisarzy |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 430 |
| Format: | 14.0x20.5cm |
| Rok wydania: | 2024 |
O książce Imperium Kolibra
W świecie, w którym rytuały stają się narzędziem władzy, a każdy krok może zaowocować zdradą, dwóch dżentelmenów szuka drogi w labiryncie intryg. Eztli de Garlande, wybitny inżynier o mieszanych korzeniach, balansuje pomiędzy światami, wbrew swej woli odkrywając mroczne oblicze Londynu. Tymczasem Toltecatl Tecciztecatl, młody kapłan rozdarty między lojalnością wobec świątyni a własnym sumieniem, wplątuje się w niebezpieczną grę, w której stawka jest wyższa, niż potrafi sobie wyobrazić. Ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, kiedy muszą zmierzyć się z własnymi demonami, by ocalić to, co najważniejsze. Czy lojalność wobec tradycji zwycięży nad osobistymi pragnieniami? A może cena za wolność będzie zbyt wysoka, by ją zapłacić? Imperium Kolibra to wciągająca opowieść o władzy, wierze i zdradzie, osadzona w alternatywnej wersji historii, w której Aztekowie podbili Europę. W brutalnym świecie wypełnionym hukiem silników parowych, wonią wystrzelonego prochu i gryzącym dymem z fabrycznych kominów należy wystrzegać się trzech rzeczy: ludzi, zimy i bogów.Szczegółowe informacje na temat książki Imperium Kolibra
| Wydawnictwo: | Spisek Pisarzy |
| EAN: | 9788397035485 |
| Autor: | Siemsia-Pindur Żaneta |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa ze skrzydełkami |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 430 |
| Format: | 14.0x20.5cm |
| Rok wydania: | 2024 |
| Data premiery: | 2024-10-12 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Art Content Angelika Węcka Irządze 124J 42-446 Irządze PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Inni klienci wybierają również
Podobne do Imperium Kolibra
Inne książki Siemsia-Pindur Żaneta
Inne książki z kategorii Fantastyka
Oceny i recenzje książki Imperium Kolibra
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie książki, która z rozdziału na rozdział wywoływała uśmiech na twarzy. Miałam wrażenie, że to był strzał w dziesiątkę, choć muszę przyznać, że to pozytywne uczucie pojawiło się dopiero z czasem. „Imperium kolibra” Żanety Siemsia-Pindur to jedna z tych historii, które nie będą krzyczeć od pierwszej strony, tylko powoli wciągają, oplątają, i zanim się obejrzysz, siedzisz w środku tego świata po uszy. Co ciekawe, nie chodzi tu o spektakularne zwroty akcji, lecz o klimat, napięcie i ludzi, którzy niosą w sobie znacznie więcej, niż pokazują na pierwszy rzut oka. Znacie to uczucie, kiedy podczas czytania oczami wyobraźni widzisz daną sytuację, miejsca czy bohaterów? To, co mnie kupiło od razu, to wizja świata. Już widzę, jak Netflix bierze się za tę historię. Alternatywna rzeczywistość, w której Aztekowie rozdają karty w Europie, brzmi jak coś ryzykownego, ale w tym przypadku działa zaskakująco dobrze. Pamiętacie bajkę dla dzieci „Tajemnicze Złote Miasta”? To mniej więcej taki obraz miałam przed oczami, z tą różnicą, że akcja rozgrywa się w Londynie, który nie jest miejscem dającym ukojenie. Jest ciężki, duszny, momentami wręcz przytłaczający. Pod ziemią powstaje metro, nad ziemią dzieją się rzeczy, o których nie mówi się głośno. Rytuały, władza, religia wszystko splata się w jedną, gęstą rzeczywistość, z której nie da się tak po prostu wyjść. I gdzieś w tym wszystkim są oni. Eztli de Garlande. Człowiek rozdarty. Niby część tego świata, a jednak ciągle obok. Inżynier, który buduje coś nowego, a jednocześnie sam nie bardzo wie, gdzie jest jego miejsce. Według mnie jest w nim coś chłodnego, momentami wręcz odpychającego, ale im dalej w historię, tym bardziej widziałam, że to tylko warstwa ochronna. Choć, zdaje sobie sprawę, że mogę się mylić. Pod spodem siedzi chaos, pytania bez odpowiedzi i taka cicha potrzeba, żeby w końcu gdzieś przynależeć, ale jaki, gdzie finał to już sami odkryjecie :p. Toltecatl Tecciztecatl to zupełnie inny, a jednak wcale nie prostszy bohater. Wychowany do roli, której nie da się zignorować. Ma być kapłanem, prowadzić rytuały, wierzyć bez zawahania. Tylko że coś w nim pęka, i to pęknięcie jest chyba jednym z elementów, które mnie naprawdę poruszyło, bo nie dzieje się nagle. To rosło powoli, niemal niezauważalnie. Kolejnym plusem według mnie było to, że fabuła, akcja nie poprowadzi was za rękę. Raczej pozwala się zgubić, chwilami nawet specjalnie. Musiałam się zatrzymać, poskładać pewne rzeczy, wejść głębiej. Momentami cofałam się, by jeszcze raz przeanalizować dany fragment czy rozdział, ale dzięki temu ta historia zostaje z nami na dłużej. Nie jest tylko „do przeczytania”, lecz „do poczucia”. Nie klepiesz na szybko kolejnej książki, kolejnej historii, tylko skupiasz się i nawet nie wiesz, kiedy zaczynasz analizować i mówisz do siebie „aha… mam cię!”. Podobało mi się również to, że autorka nie próbuje niczego upiększać. Ten świat bywa brutalny, niesprawiedliwy, momentami trudny do zaakceptowania. Bohaterowie podejmują decyzje, które, tak jak w życiu, bywają dobre, ale i złe, czasem wręcz bolesne. Z czasem zaczęło mi się pojawiać pytanie: co jestem w stanie poświęcić i czy naprawdę mam wybór? Chciałabym opisać, kto z kim, co i dlaczego, ale uwierzcie, cała frajda tkwi w tym, kiedy sami odkryjecie, co i jak. Książka zostawia po sobie coś dziwnego. Nie jest to klasyczne „wow”, tylko raczej ciche napięcie, które siedzi gdzieś z tyłu głowy jeszcze długo po skończeniu. Jakby ta historia nie do końca chciała cię wypuścić. I chyba właśnie dlatego mam takie, a nie inne zdanie. Polecam ją każdemu, komu nie przeszkadzają niedopowiedzenia, a wręcz ich szukają. Dla tych, którzy pragną wejść w świat, który nie jest ani wygodny, ani oczywisty, ale przez to tak bardzo wciągający.