Dzień, w którym kredki wróciły do domu Drew Daywalt Książka
| Wydawnictwo: | Wydawnictwo KROPKA |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 48 |
| Rok wydania: | 2025 |
O książce Dzień, w którym kredki wróciły do domu
Kredki Dominika to z pewnością barwna grupa oryginałów! Dopiero co chłopcu udało się ukoić zranione uczucia tych, które groziły odejściem, a już staje w obliczu nowego problemu – kredki potrzebują pomocy. Od Kasztanowej, która zaginęła pod poduchami kanapy, a do tego złamała się na pół, gdy usiadł na niej tata, po Turkusową, której głowa przykleiła się do jednej ze skarpetek Dominika, gdy razem wylądowali w suszarce. Każda z kredek ma smutną historię i prosi, aby zanieść ją do domu, do pudełka.
Autor i ilustrator ponownie połączyli siły, aby kolejny raz stworzyć zabawną i przyjazną dzieciom historię. Kontynuacja książki „Dzień, w którym Kredki miały dość”.
Szczegółowe informacje na temat książki Dzień, w którym kredki wróciły do domu
| Wydawnictwo: | Wydawnictwo KROPKA |
| EAN: | 9788368382136 |
| Autor: | Drew Daywalt |
| Tłumaczenie: | Adam Pluszka |
| Rodzaj oprawy: | Okładka twarda |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 48 |
| Rok wydania: | 2025 |
| Data premiery: | 2025-04-23 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o. Mierosławskiego 11a 01-527 Warszawa PL e-mail: [email protected] |
Podobne do Dzień, w którym kredki wróciły do domu
Inne książki Drew Daywalt
Inne książki z kategorii Dla dzieci i młodzieży
Oceny i recenzje książki Dzień, w którym kredki wróciły do domu
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Jak często zdarza ci się coś zgubić? Ja ostatnio musiałam kupić kolejny kabel do drukarki, bo poprzedni schowałam tak, że nie mogę do znaleźć. Ale nie o tym — dziś o książce dla dzieci o zagubionych kredkach. "Dzień w którym kredki wróciły do domu" jest to kontynuacja książki „Dzień, w którym Kredki miały dość”, ale pierwszej nie znam, choć raczej nie jest obowiązkowe czytać po kolei. Ilość tekstu i ilustracje mogą sugerować, że jest to książka dobra dla najmłodszych. Mój trzylatek jednak nie był nią zainteresowany i myślę, że to ta fabuła, która jest dla troszkę starszych dzieci. Duncan dostaje stos pocztówek. Okazuje się, że są od jego niezadowolonych kredek. Każda z nich została gdzieś zostawiona i zapomniana. Jedna została za kanapą, żółta i pomarańczowa pozostawione na słońcu stopiły się w jedną, inna została nawet zjedzona przez psa. Ich przygody poznajemy właśnie z pocztówek. Ilustracje są ładne i idealnie oddają treść. Ich estetyka przypomina rysunki tworzone przez dziecko, co bardzo tu pasuje. Treść natomiast jest zabawna i może spodobać się dzieciom. Można też z tej historii wyciągnąć całkiem uniwersalne wnioski. Książka w zabawny sposób pokazuje, że każda kredka (i każdy bohater) chce być zauważony i potrzebny, a zapomnienie potrafi boleć. To dobra okazja do rozmowy z dziećmi o uważności, dbaniu o swoje rzeczy, ale też o emocjach i poczuciu bycia ważnym. „Dzień, w którym kredki wróciły do domu” przypomina, że czasem warto rozejrzeć się dookoła i sprawdzić, czy czegoś (albo kogoś) po drodze nie zgubiliśmy.