O książce Dzieci Mallaroy
Kontynuacja trylogii Mallaroy hitu Wattpada. Dark urban fantasy z elementami thrillera politycznego i motywem prześladowań. Wczoraj Erin Lanford udawała swoją bliźniaczkę w niezwykłej szkole Mallaroy, dziś wraz z pozostałymi uczniami walczy o przetrwanie. Wszystko dlatego, że sentura zderzyła się z naturą: wampiry, wilkołaki, zmiennokształtni, łowcy i czarodzieje desperacko próbują znaleźć dla siebie nowe miejsce wśród ludzi. W wirze paskudnej propagandy, policyjnych łapanek, tajnych baz, niewygodnych romansów, wyrzutów sumienia, zdradzonego zaufania, tęsknoty, strachu, głodu i zmęczenia grupa nastolatków zmuszona jest nieustannie wybierać: kiedy stawiać aktywny opór, a kiedy odwracać wzrok?Podobne do Dzieci Mallaroy
Inne książki A.M. Juna
Szczegółowe informacje na temat książki Dzieci Mallaroy
| Wydawnictwo: | SeeYA |
| EAN: | 9788383826837 |
| Autor: | A.M. Juna |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | 1 |
| Liczba stron: | 672 |
| Rok wydania: | 2026 |
| Data premiery: | 2026-09-09 |
| Podmiot odpowiedzialny: | Wydawnictwo Czarna Owca Wspólna 35 lok. 5 00-519 PL e-mail: [email protected] |
Oceny i recenzje książki Dzieci Mallaroy
Pomóż innym i zostaw ocenę!
No i pięknie! Kolejna autorka, która ZROBIŁA MI BAŁAGAN W GŁOWIE. Myślałam, że po trzech tomach „Mallaroy” mniej więcej wiem, czego mogę się spodziewać. Serio, byłam taka pewna siebie… Aż tu nagle w moje ręce wpadła książka „Dzieci Mallaroy”. Autorka zrobiła dokładnie to, co lubię najbardziej, czyli wywróciła mi wcześniejsze wyobrażenia o tym świecie do góry nogami. Teraz już wiem jedno: chcę kolejny tom. Najlepiej na wczoraj. Długo czekałam i w końcu się doczekałam. Uczucie, jakbyście po latach nieobecności wrócili w miejsce, które było waszym azylem, domem, przyjacielem. Najpierw ważna sprawa: jedynka na okładce oznacza początek kolejnego etapu opowieści. Warto wcześniej przeczytać trylogię „Mallaroy”, ponieważ tutaj wracamy do bohaterów z ich wspólną przeszłością, przywiązaniem, konfliktami i konsekwencjami wcześniejszych wydarzeń. Bez tego można poznać sytuację, ale trudniej poczuć, dlaczego pewne słowa bolą tak bardzo. Dla mnie największą siłą tego powrotu jest właśnie świadomość, kim ci młodzi ludzie byli, zanim znaleźli się w obecnym położeniu. Pamiętam szkolny świat i patrzę na to, co z niego zostało. Taki kontrast potrafi zrobić więcej niż najbardziej widowiskowy pokaz magii. Między innymi ta zmiana bardzo mi się spodobała, bo seria razem z bohaterami zrobiła krok do przodu, ba, krok! Mega skok, co uważam za mega plus. Nadal mamy relacje, przyjaźnie, konflikty, emocje, humor i bohaterów, którzy czasami podejmują decyzje, przy których człowiek ma ochotę złapać ich za ramiona i potrząsnąć. Ale teraz stawka jest dużo większa. Tutaj trzeba już nie tylko odkrywać, kim się jest, ale też trzeba zdecydować, komu można ufać, za kim się opowiedzieć i ile jesteśmy w stanie poświęcić, żeby ochronić tych, na których nam zależy. I właśnie tutaj autorka zaczęła sobie ze mną pogrywać. Kiedy wydawało mi się, że mniej więcej wiem, w którym kierunku zmierza historia, nagle dostawałam coś, czego absolutnie się nie spodziewałam. Kubeł zimnej wody: „OJ, ANIA… USPOKÓJ SIĘ I NA SPOKOJNIE CZYTAJ DALEJ…”. . Kogo poznajemy tym razem? Co jeszcze przyjdzie nam przeżyć? Kto okaże się sprzymierzeńcem, a komu lepiej nie podawać ręki? Nie powiem. Nie będę Wam odbierać tej przyjemności, bo sama uwielbiam moment, kiedy książka robi nagle „a teraz patrz na to” i zostawia mnie z miną. , Dlatego „Dzieci Mallaroy” tak bardzo mnie kupiły. To już nie jest tylko historia o nastolatkach w niezwykłej szkole. Ten świat zrobił się większy, bardziej niebezpieczny i zdecydowanie bardziej skomplikowany. Bohaterowie też nie stoją w miejscu. Zmieniają się, dorastają, popełniają błędy, podejmują trudne decyzje i muszą ponosić ich konsekwencje, a ja? Ja siedzę, czytam i tylko myślę, czy autorka naprawdę musiała mi to zrobić?! Niby znamy ich wszystkich, ale czas leci nieubłaganie i to widać. Najbardziej lubię w tej serii to, że pod całą fantastyką kryją się rzeczy, które można odnieść również do naszego świata. Lojalność, uprzedzenia, strach przed tym, co inne, manipulacja, wybory, których czasami nie da się cofnąć, i pytanie, czy w trudnej sytuacji nadal potrafimy być sobą. Ale spokojnie, nie dostajemy tutaj wykładu z filozofii. Nadal jest sporo akcji, tajemnic, nadnaturalnych stworzeń, relacji i momentów, przy których człowiek tylko czeka, aż ktoś wreszcie przestanie podejmować tak fatalne decyzje. I wiecie co? Ja naprawdę pokochałam ten świat „Mallaroy”. Zaczęło się od ciekawości, a teraz jestem już na etapie: dajcie mi następny tom i nie zadawajcie pytań. . „Dzieci Małorolny” dały mi dokładnie to, czego oczekuję od kontynuacji powrót do bohaterów, których już znam, nowe osoby, nowe problemy, nowe tajemnice i historię, która potrafi zaskoczyć nawet wtedy, kiedy wydaje mi się, że już ją rozgryzłam. A tego właśnie najbardziej potrzebuję w fantastyce. Jeśli macie 16+, lubicie wampiry, wilkołaki, zmiennokształtnych, magię, tajemnice, skomplikowane relacje i bohaterów z charakterem, a przy okazji chcecie wejść do świata, który z każdym tomem robi się coraz większy, seria „Mallaroy” zdecydowanie jest dla Was. Po „Dzieciach Mallaroy” mam już tylko jedno: PANI JUNO… PROSZĘ MI TU NATYCHMIAST DOSTARCZYĆ KOLEJNY TOM, BO JA JUŻ CZEKAM. I tak, jestem zafascynowana tą serią. Bardzo. Chyba właśnie dlatego najbardziej boli mnie teraz to, że muszę czekać.