Białe trufle N.M. Kelby Książka
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | A5 |
| Rok wydania: | 2013 |
Zainspiruj się podobnymi wyborami
Podobne do Białe trufle
O książce Białe trufle
Ten, kto nie ma dobrego podejścia do kobiet, nie zostanie nigdy wielkim szefem kuchni. Kiedy Delphine pierwszy raz odwiedziła Escoffiera w jego kuchni, zrozumiała, co mają na myśli ludzie, którzy mówią, że jest prawdziwym artystą. Specjalnie dla niej oprószył jajka posiekanym masłem, dodał śmietanę, umieścił krem w kieszonkach z brioszek i położył je na porcelanowych talerzach. Jeden kęs. Jeden pocałunek. Przepadła. Tak jak zresztą i inne kobiety, które Escoffier uwodził jedzeniem. Białe trufle to zmysłowa opowieść o najznakomitszym kucharzu Francji, który gotował dla Ritza i w londyńskim Savoyu, przyjmował na swych kolacjach koronowane głowy i całą artystyczną śmietankę Paryża. To historia wielkich miłości i namiętności skąpanych w smakach i zapachach, której lekturę można porównać do delektowania się wykwintnym jedzeniem.Szczegółowe informacje na temat książki Białe trufle
| Wydawnictwo: | Znak Literanova |
| EAN: | 9788324023318 |
| Autor: | N.M. Kelby |
| Tłumaczenie: | Marta Pająk |
| Rodzaj oprawy: | Okładka broszurowa (miękka) |
| Wydanie: | pierwsze |
| Liczba stron: | 336 |
| Format: | A5 |
| Rok wydania: | 2013 |
| Data premiery: | 2013-01-21 |
| Język wydania: | polski |
| Podmiot odpowiedzialny: | Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o. Tadeusza Kościuszki 37 30-105 Kraków PL e-mail: [email protected] |
Warto przeczytać również
Inni klienci wybierają również
Oceny i recenzje książki Białe trufle
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Wciąż obowiązująca moda na książki o jedzeniu zdaje się zapewniać sukces na rynku czytelniczym. Jednak dla mnie nie jest to żadna rekomendacja. Bardzo mało jest naprawdę ciekawie napisanych książek, gdzie jedzenie jest niejako jednym z bohaterów. Literanova wydając "Białe trufle" zdaje się realizować pragnienie wykorzystania tej mody. Podchodziłam do tej lektury nieufnie, moda i wypowiedzi gwiazd umieszczone na okładce często bywają usprawiedliwieniem dla średniego poziomu. Było jednak w tej książce coś co mnie kusiło i przyciągało. Może tytuł, może okładka, a może jakieś zdanie czy słowo przeczytane gdzieś w zapowiedziach.
W polskim narodzie rozkwita pasja gotowania. Połowa Polaków realizuje się w kuchni i marzy o tym, by mieć własną restaurację. Sławni kucharze urastają do rangi osobistości. Ten trend - podobnie jak wiele innych - przyszedł do nas z zachodu. Oczywiście królową sztuki kulinarnej jest Francja, skąd pochodził jeden z najbardziej znanych szefów kuchni, Auguste Escoffier. Gotował w Ritzu i w Savoy'u, w Paryżu i Londynie, przygotował menu na inauguracyjny rejs Titanica, podawał do stołu koronowanym głowom. Był pomysłodawcą wielu dań, nazwanych na cześć sławnych tego świata, np. śpiewaczki Nellie Melby. Gotowanie było dla niego najważniejsze w życiu i tak też widzi go autorka powieści „Białe trufle".
Sięgając po tą książkę, przyznaję uległam reklamie a dodatkowo tytuł wydawał się smakowity. Mój niepokój budziły jednak zachęty celebrytów TVN'u a do tego dość zmysłowa okładka, wywołująca konotacje z romansidłem. Kilka razy i bez przekonania podchodziłam do lektury. Czy zawiodła mnie intuicja?
Kiepska ze mnie kucharka. I nie chodzi tu nawet o rzeczywiste umiejętności (studenckie życie zmusiło mnie do edukacji w tym zakresie i świderki z sosem knorronese wychodzą mi coraz lepiej), a o serce i zamiłowanie do uprawiania tej trudnej sztuki. Gdy staję przy kuchence, nie dostrzegam żadnej poezji i można by sądzić, że z książkami z gotowaniem w tle również nie będzie mi po drodze. Nic bardziej mylnego - gdy gotuje ktoś inny, sytuacja zmienia się o 180 stopni, a moja fascynacja rośnie. Dlatego również nie oparłam się historii Escoffiera - szefa kuchni, który w XX wieku zrewolucjonizował podejście do gotowania i pracę wielu kucharzy na świecie.
Kiepska ze mnie kucharka. I nie chodzi tu nawet o rzeczywiste umiejętności (studenckie życie zmusiło mnie do edukacji w tym zakresie i świderki z sosem knorronese wychodzą mi coraz lepiej), a o serce i zamiłowanie do uprawiania tej trudnej sztuki. Gdy staję przy kuchence, nie dostrzegam żadnej poezji i można by sądzić, że z książkami z gotowaniem w tle również nie będzie mi po drodze. Nic bardziej mylnego - gdy gotuje ktoś inny, sytuacja zmienia się o 180 stopni, a moja fascynacja rośnie. Dlatego również nie oparłam się historii Escoffiera - szefa kuchni, który w XX wieku zrewolucjonizował podejście do gotowania i pracę wielu kucharzy na świecie.
Sięgając po tą książkę, przyznaję uległam reklamie a dodatkowo tytuł wydawał się smakowity. Mój niepokój budziły jednak zachęty celebrytów TVN'u a do tego dość zmysłowa okładka, wywołująca konotacje z romansidłem. Kilka razy i bez przekonania podchodziłam do lektury. Czy zawiodła mnie intuicja?
W polskim narodzie rozkwita pasja gotowania. Połowa Polaków realizuje się w kuchni i marzy o tym, by mieć własną restaurację. Sławni kucharze urastają do rangi osobistości. Ten trend - podobnie jak wiele innych - przyszedł do nas z zachodu. Oczywiście królową sztuki kulinarnej jest Francja, skąd pochodził jeden z najbardziej znanych szefów kuchni, Auguste Escoffier. Gotował w Ritzu i w Savoy'u, w Paryżu i Londynie, przygotował menu na inauguracyjny rejs Titanica, podawał do stołu koronowanym głowom. Był pomysłodawcą wielu dań, nazwanych na cześć sławnych tego świata, np. śpiewaczki Nellie Melby. Gotowanie było dla niego najważniejsze w życiu i tak też widzi go autorka powieści „Białe trufle".
Wciąż obowiązująca moda na książki o jedzeniu zdaje się zapewniać sukces na rynku czytelniczym. Jednak dla mnie nie jest to żadna rekomendacja. Bardzo mało jest naprawdę ciekawie napisanych książek, gdzie jedzenie jest niejako jednym z bohaterów. Literanova wydając "Białe trufle" zdaje się realizować pragnienie wykorzystania tej mody. Podchodziłam do tej lektury nieufnie, moda i wypowiedzi gwiazd umieszczone na okładce często bywają usprawiedliwieniem dla średniego poziomu. Było jednak w tej książce coś co mnie kusiło i przyciągało. Może tytuł, może okładka, a może jakieś zdanie czy słowo przeczytane gdzieś w zapowiedziach.