Koszyk 0
Opis:
Zapierające dech w piersi połączenie „Gwiezdnych wojen” z „Szybkimi i wściekłymi”.  Naładowana emocjami, oszałamiająca tempem akcji przygodówka, której bohaterowie na długo zapadają w pamięć. Na kontrolowanej przez korporacje planecie Castra uliczne wyścigi samochodowe to nie tylko dochodowa rozrywka, ale i walka o znacznie wyższą, polityczną stawkę ... 17-letnia Phoebe van Zant należy do najlepszych kierowców w stawce, nic więc dziwnego, że każdy chciałby ją widzieć w swoim zespole. Dziewczyna musi się dobrze zastanowić nad wyborem, ale decyzji nie ułatwiają jej ani sercowe rozterki, ani świadomość, że każdy nierozważny krok może doprowadzić do kosmicznej wojny. Czy młoda bohaterka poradzi sobie w skorumpowanym świecie międzyplanetarnej polityki? Świetnie skrojone postaci z krwi i kości, psychologiczna wiarygodność bohaterów, szaleńcze tempo narracji i międzygwiezdny konflikt w tle sprawiają, że to bez wątpienia jedna z najlepszych książek przygodowych dla młodzieży ostatnich lat. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Muza
  • miękka
Mniej Więcej
  • Jenny Martin
  • 2016
  • 400
  • 205
  • 130
  • 97883287-0286-8
  • 9788328702868
  • ZD8XV
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

Międzyplanetarny wyścig o wolność - czyli kolejna młodzieżowa dystopia na mojej półce

Ocena:
Autor:
Data:
Dystopijny świat. Młoda buntowniczka. Trójkąt miłosny. Adrenalina i walka z systemem. Czego chcieć więcej? Premiera tej kosmicznej książki już 13 kwietnia.

Wyobraźcie sobie świat zawładnięty przez bogate korporacje. Nie można się im sprzeciwić, bunt karany jest śmiercią. Castra to planeta, gdzie bohaterka musi zmagać się z trudnym wyborem – walka czy poddanie się systemowi?

W życiu siedemnastoletniej Phoebe van Zant wyścigi samochodowe od zawsze miały szczególne znaczenie. Szybkość ... adrenalina i wygrana – to jej siły napędowe. Jest jedną z najlepszych, nic więc dziwnego, że każdy chce ją mieć w swoim zespole. Udział w wyścigach zawsze był ryzykowny, to nie tylko rozrywka, ale przede wszystkim polityczna rozgrywka. Co się stanie, gdy dziewczynę dostrzeże i zapragnie mieć w drużynie jedna z największych korporacji Castry? Czy wybuchnie międzyplanetarna wojna? Na samym końcu wyścigu może okazać się, że przekroczenie mety nie zawsze oznacza wygraną.

Przeczytałam, że „Wyścig” to połączeniem dwóch filmów – „Szybcy i wściekli” z „Gwiezdnymi wojnami”. Takie skojarzenie jest jak najbardziej trafne, ale tylko pozornie, bo powieść Jenny Martin kierowana jest całkiem do innych odbiorców. To bardzo ogólne porównanie – tak naprawdę cała fabuła książki nijak ma się do tych dwóch obrazów. Nie chciałabym, aby fani kina zainteresowali się dziełem Martin, a następnie po przeczytaniu byli zawiedzeni tym, że nie znaleźli w nim większych podobieństw do filmów. Co nie znaczy, że w jakiś sposób książka nie przywodzi od razu ich na myśl – oczywiście, że tak, tylko podkreślam – w wydaniu dla młodszego czytelnika.

I tutaj rozwiązałam kwestię czytelników, którym mogę polecić „Wyścig” – to wszyscy lubiący powieści w tonie „Igrzysk Śmierci”. Autorka zdecydowanie poszła w nurt dystopijnych historii, tylko że tym razem postawiła na trzy wątki: wyścigi samochodowe, korporacje rządzące planetami i kosmiczne uniwersum.

Co szczególnie mi się spodobało, to właśnie pomysł korpo świata i to w wydaniu międzyplanetarnym. Taka wizja przyszłości może się spełnić, może w odniesieniu tylko do naszej Ziemi, ale jednak to wciąż scenariusz dosyć prawdopodobny. Autorka rozbudowała uniwersum na kilka planet, ras – co sprawia, że w kolejnych tomach dała sobie duże pole do popisu.

Muszę przyznać, że zawsze przyciągają mnie silne bohaterki. Gdy tylko przeczytałam, że Phoebe będzie brać udział w wyścigach, to od razu pomyślałam, że to kolejna książka w moim „must have”. Martin konsekwentnie poradziła postać Phoebe, nie zrobiła z niej niepewnej dziewczyny, którą ktoś musi uratować. Główna bohaterka stała się buntowniczką, niebojącą się kolejnych zadań, świadomą tego, co musi zrobić – to jedna z największych zalet tej książki. Bohaterowie jak na pierwszy tom zostali ukazani bardzo dobrze, zarówno ci główni, jak i poboczni. Nie mogę się powstrzymać przed dodaniem, że jedna z męskich postaci całkowicie zawładnęła moim sercem. Trochę jestem zła za to, że Martin pod koniec zrobiła z niego przykładnego rycerza na białym koniu, ale mam nadzieję, że sytuacja poprawi się w kolejnej części.

I teraz niestety muszę napisać, to co w jakiś sposób drażniło mnie podczas czytania „Wyścigu”. Chodzi mi o schematyczność fabuły. Martin z jednej strony pozytywnie zaskoczyła mnie samym uniwersum, ale z drugiej nie wysiliła się na stworzenie historii, która zaskoczyłaby czytelnika. Niestety książka bardzo przypomina inne powieści ze swojego gatunku, wszystko dzieje się niczym w układane, którą już kojarzymy i niemal od razu jesteśmy w stanie ułożyć wszystkie elementy.

„Wyścig” to połączenie science fiction, fantastyki i dystopijnego świata. Znajdziecie w tej powieści dużo akcji, trochę romansu, intrygi i korporacyjny system, który trzeba pokonać. Od samego początku kibicuje się głównej bohaterce. Gdy zżywam się z postaciami, to wówczas wiem, że mimo słabej fabuły, książka i tak ma w sobie duży potencjał. Polecam, bo wyścigi i kosmos to bardzo ciekawe połączenie, a sama seria „Tracked” ma w sobie duży potencjał!

Cała recenzja: http://recenzentkaksiazek.blog.pl/2016/04/01/przedpremierowo-wyscig-jenny-martin-miedzyplanetarny-wyscig-o-wolnosc/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Wyścig czas zacząć!

Ocena:
Data:
Dystopia w literaturze to temat dość popularny w ostatnich czasach. Autorzy pragnąc się wyróżnić tworzą coraz to fantastyczniejsze światy po kataklizmach, wojnach, zarazach. Budują fabułę na tyle realną, by czytelnik nie czuł się zbytnio wyobcowany i na tyle fantastyczną, by mógł oderwać się od szarej rzeczywistości i poczuć, że coś nierzeczywistego też może istnieć. Jenny Martin zadebiutowała powieścią, która zostaje w pamięci na długo. Jej „Wyścig” to idealna lektura dla czytelników ... którzy mają dość czytania wyidealizowanych fabuł, które są przesiąknięte słodkością. „Wyścig” to adrenalina, emocje, intryga, tajemnice i cała masa zaskoczeń.

„Musiałam zamknąć oczy i się odwrócić; nie wiedziałam już, kim przy nim jestem.”

Phoebe Van Zant uwielbia siedzieć za kółkiem. Uwielbia wyścigi choć w jej świecie są one nielegalne. Wraz ze swoim pilotem i przyjacielem Bearem bierze udział w wyścigu, który okazuje się zasadzką. Najpotężniejszy Sixers – Benroyal – pragnie, by Phee ścigała się dla niego. Uknuta w sprytny sposób intryga wprowadza Phee do świata prawdziwych wyścigów, intryg i tajemnic. Zmienia nazwisko i odtąd ściga się w barwach Benryoal. Na szczęście jest przy niej Bear, który zaczyna traktować ją już nie tylko jak przyjaciółkę. Dla Phee to trudny czas, gdyż koło jej boku pojawia się Cash, który skrywa tajemnice i strasznie ją intryguje. Czy Phee uda się wygrywać wyścigi, poznać tajemnice i doprowadzić wszystkie sprawy do końca?

„Zobaczyłam to w jego oczach. Walczył ze sobą jeszcze bardziej niż ze mną. Patrzyłam na te zmagania i to było jak oglądanie siebie w lustrze. Pod maską, którą pokazywaliśmy innym, oboje byliśmy rozdarci, w wiecznym starciu ze sobą.”

Książka zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Fabuła jest nieprzewidująca, ciekawa i intrygująca. Autorka zaskakuje nas co chwilę. Akcja goni akcję, dlatego nie mamy chwili wytchnienia. Książkę czyta się bardzo szybko, chociaż nawet nie nazwałabym tego czytaniem – to czyste chłonięcie każdego wyrazu. Styl i język są na wysokim poziomie, nie meczą. Jenny Martin włożyła dużo pracy w „Wyścig”, co widać na każdej stronie. Książka jest dopracowana, szczegóły są wyraziste, a całość bardzo mile zaskakuje.

„Wyścig” jest książką, która kipi emocjami i nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Gdy już nasze nerwy się uspokoją, emocje opadną, autorka zaskakuje po raz kolejny i kolejny. Nie daje nam odsapnąć, złapać oddechu. Ta książka to prawdziwy emocjonalny wir, który połączony z adrenaliną daje nam dużego kopniaka pozytywnej energii. A wyścig nie może odbyć się bez porządnej dawki adrenaliny. Autorka zadbała o to, byśmy nie nudzili się podczas czytania.

„Mogłam pędzić, ale nie mogłam biec. Mogłam żyć, ale nie oddychać.”

Bohaterowie to postacie, które kocha się od razu. Po pierwszym zapoznaniu, ogólnym zarysie już czujemy do nich sympatię. Są bardzo dobrze wykreowani, barwni. „Wyścig” nie może odbyć się bez czarnych charakterów, którzy swoją przebiegłością knują cały czas intrygi. Autorka zadbała, by żaden szczegół tajemnicy nie był poznany zbyt wcześnie, by książka zaskakiwała do samego końca. I tak też właśnie jest. Samo zakończenie, choć może już spokojne, to akcje dziejące się na chwilę przed nim są pełne emocji, niedowierzania i szoku. Autorka bawi się uczuciami czytelnika, pozbawia go tchu, sprawia, że zostaje przygwożdżony do ściany. Dobrze wie, jak potoczyć akcją, by czytelnik nie zapomniał jej na długie godziny.

Oczywiście nie może zabraknąć wątku nieco bardziej odbiegającego od ponurej wizji świata dystopicznego, czyli wątku uczuciowego. Przy literaturach kierowanych do młodzieży, taki manewr jest dość popularny. Bohaterowie są młodzi więc i hormony szaleją. Jednak Jenny Martin stawia na minimalizm w tej kwestii, dlatego jeśli ktoś szuka gorącego uczucia, scen pełnych miłosnych uniesień, to nie znajdzie tego w „Wyścigu”. Owszem – wątek miłosny jest, ale okrojony i to jest tylko plus tej powieści. Autorka skupia się na innych rzeczach, ważniejszych dla fabuły. Uczucie przeplata się między głównymi bohaterami. Być może rozwinie się ono w kolejnych częściach, jednak jak dla mnie może zawsze pozostawać taką małą słodką tajemnicą.

„– A jaka jest w tym wszystkim moja rola? – zapytałam.
– Najważniejsza – odparł James. – Gdy już dostaniesz się do wyścigu, jedyne co musisz zrobić, to umrzeć.”

„Wyścig” jest książką godną polecenia. Powieść zbiera różne opinie – po skrajnie negatywne do skrajnie pozytywnych. Moja opinia jest w tej drugiej grupie. Jenny Martin zaskoczyła mnie swoim debiutem i to zaskoczenie było jak najbardziej pozytywne. Lubię takie klimaty – mroczną dystopię, nutkę uczucia i niebezpieczną grę. W takich książkach jest wszystko, co daje poczucie, że książkę się czyta, a nie tylko przewraca kartki. Każdego odważnego czytelnika zachęcam do przeczytania „Wyścigu”. Na okładce powinno znaleźć się ostrzeżenie: „Zapnijcie pasy i przygotujcie się na wyścig, który pozbawia tchu i sprawia, że świat dookoła przestaje istnieć”.
http://ksiazkomania-recenzje.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena