Koszyk 0
Opis:
Leonard Peacock kończy osiemnaście lat. Z tej okazji szykuje prezenty dla przyjaciół, goli głowę na łyso i zabiera do szkoły pistolet... Tego dnia zamierza rozliczyć się z przeszłością i dorosłymi, którzy go nie rozumieją. W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe. Jak w starych filmach z Humphreyem Bogartem... Pif-paf! Wybacz mi, Leonardzie to jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka ... To książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Otwarte
  • miękka
Mniej Więcej
  • Mathhew Quick
  • 2014
  • 1
  • 406
  • 205
  • 136
  • 978-83-7515-279-1
  • 9788375152791
  • ZBLTP
  • 10-13 lat, 14-16 lat

Recenzje czytelników

Niesamowita!!

Ocena:
Autor:
Data:
Po tę książkę sięgnęłam dzięki mojej przyjaciółce i jestem jej za to BARDZO wdzięczna! Wszystko zaczęło się od... wspólnego biegania. Podczas joggingu dzieliłyśmy się informacjami na temat przeczytanych przez nas książek. I wtedy z ust przyjaciółki padł tajemniczy tytuł "Wybacz mi, Leonardzie". Poprosiłam ją o pożyczenie tej książki i do domu wracałam już z intrygująca lektura w ręku. Tak zaczęła się moja "przygoda z życiem"..
Bohaterem książki jest 18-letni Leonard ... który w dniu swoich urodzin postanawia "zmienić coś" w swoim życiu. Jego życie nie jest takie, jakim innym się wydaje: kolorowe, szczęśliwe..
Książka ta jest NIEZWYKŁA!!!!! Co kilka stron robiłam sobie przerwę i zastanawiałam się nad własnym życiem, nad wartościami, którymi się w nim kieruję. Książka Mathhew'a Quick'a wręcz wymaga refleksji, nie jest to zwykła powieść, która czyta się bez żadnych emocji czy przemyśleń. Ona skłania nas, abyśmy zastanowili się nad tym, co jest dla nas najważniejsze. W mojej 'przygodzie z książkami", która już dość długo trwa napotkałam się z dwoma tytułami, po których nie mogłam się otrząsnąć; "Oskar i pani Róża" oraz "Gwiazd naszych wina". "Wybacz mi, Leonardzie" bezapelacyjnie dołączam do tego zestawienia.
Książka jest niezwykle mądra, pochłania od pierwszych kartek. Mimo tych 400-stu stron z kawałkiem, przeczytałam ja w dzień i przez następnych kilka dni cały czas o niej myślałam. Przez 2 tygodnie nie sięgnęłam po żadna inna, bo nie mogłam pozbyć się (jak najbardziej pozytywnych) emocji. Mimo trudnych tematów poruszanych przez autora książce nie brakuje zabawnych momentów, wydarzeń i dialogów. Napisana jest niezwykle inteligentnym językiem z szczyptą sarkazmu- jak dla mnie- idealne połączenie.
Nie miałam jeszcze okazji przeczytać innych książek TEGO autora, lecz z pewnością na TEJ książce nie pocznę.
Polecam te książkę każdej osobie, która chce przeżyć niezwykła "przygodę z własnym życiem". Jest JAK NAJBARDZIEJ IDEALNYM PREZENTEM DLA BLISKIEJ OSOBY.
Jeśli tylko jeszcze jej nie przeczytałeś z całego serca polecam ci spotkanie z niezwykle charyzmatycznym Leonardem. Jeśli ktoś zapytałby mnie o czym jest ta książka- nie wiem. O miłości? O braku miłości? O tolerancji? O braku tolerancji? O życiu? O śmierci? NIE WIEM.. Jest po prostu NIEPOWTARZALNA i NIEZWYKŁA. Bardzo dziękuję autorowi za napisanie tak nietuzinkowej powieści!!

Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Naprawdę dobra książka. Polecam!

Ocena:
Autor:
Data:
"Mam taką teorię, że z wiekiem tracimy zdolność do bycia szczęśliwym."[s. 105]

Leonard Peacock jest nastolatkiem z nierówno ogoloną głową, ze starym, poniemieckim pistoletem i prezentami pożegnalnymi dla swoich przyjaciół schowanymi w plecaku, oraz z postanowieniem, że dziś, w dniu swoich osiemnastych urodzin, zabije swojego byłego przyjaciela a później strzeli siebie w głowę. Wszystko to czytelnik wie już na samym początku książki. Jak zatem widać, wstęp jest dość mocny ... a emocje towarzyszące czytelnikowi już na stracie, nie opuszczają go do samego końca. Kolejne strony zaznajamiają osobę czytającą z licznymi zdarzeniami, które miały miejsce w przeszłości głównego bohatera, a które doprowadziły do tego stanu tego dnia, w jakim go poznajemy.

Autor prezentuje czytelnikowi historię młodego chłopaka, z którym los nie obszedł się łaskawie. Jego ojciec uciekła z kraju, a matka woli zajmować się wyłącznie sobą i swoją pracą, niż choć raz porządnie przyjrzeć się synowi bądź go wysłuchać. W dodatku jego najlepszy przyjaciel krzywdzi go w sposób, który niszczy wszystko. Leonard staje się outsiderem, nie potrafi z nikim szczerze porozmawiać o tym, co się stało, a jeśli już się na to odważył, to nie uwierzono mu. Bohater z biegiem czasu zdaje sobie sprawę, że ma dosyć życia, jakie wiedzie. Nie posiada przyjaciół, matka wcale nie zachowuje się jak na prawdziwą rodzicielkę przystało, a jedynymi osobami, z którymi Leonard lubi rozmawiać jest sąsiad w podstarzałym wieku oraz nauczyciel historii. Czy tak powinno być w życiu nastolatka?

"Czuję się naprawdę zagubiony, zupełnie jakbym chciał, by wszystko to się skończyło - wszystko. Jednocześnie chcę, żeby ktoś się domyślił, żeby połączył w całość wskazówki pozostawiane przeze mnie od rana, a nawet przez kilka ostatnich lat, ale nikt się niczego nie domyśla, a ja zaczynam rozumieć, dlaczego niektórym ludziom odbija i robią różne paskudne rzeczy [...]."[s. 180]

Matthew Quick po raz kolejny mnie zaskoczył. Książka ta od samego początku mnie intrygowała i byłam pewna, że przypadnie mi do gustu, jednak to, jakie uczucia targały mi podczas jej lektury i po jej zakończeniu przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Ta książka po prostu jest dobra, bardzo dobra. Leonard jest bohaterem prawdziwym, choć niecodziennym, do szpiku kości. Pierwszoosobowa narracja daje wgląd w jego najskrytsze myśli i uczucia, ukazując niepokojący stan jego psychiki. Sam bohater niejednokrotnie zwraca się także do czytelnika w przypisach, gdzie normalnie oczekiwałoby się uzupełnień lub wyjaśnień autora, bądź tłumacza - tu jednak mamy to, co Leonard chciałby nam przekazać poza główną historią, a co jest ciekawym uzupełnieniem całości.

"Wybacz mi, Leonardzie" to książka, która porusza czytelnika, zmusza do przemyśleń i wzmaga w rodzicach potrzebę baczniejszej obserwacji tego, co dzieje się z ich dziećmi. Powoduje także, że człowiek zwraca większą uwagę na ludzi wokół siebie, nie tylko na osoby, które zna, ale także na ludzi zwyczajnie mijanych na ulicy. Czy komuś zwykłe życzenie miłego dnia mogłoby uratować życie? W trakcie lektury takich pozycji, jak ta, czytelnik uświadamia sobie, że czasami zwykłe grzeczności dla kogoś mogą być na wagę złota. Autor nie stara się manipulować czytelnikiem, żeby wzbudzić w nim współczucie dla głównego bohatera, bowiem nie ukazuje go, jako pozbawionego wad czy częściowej odpowiedzialności za stan, do jakiego się doprowadził. Stara się natomiast z niezwykłą realnością przedstawić obmyśloną historię i pozwolić wyciągnąć z niej własne wnioski.

"Dzieci przypominają ślepych pasażerów - nie wiedzą, co je czeka na dalszym etapie podróży."[s. 204]

Choć książka ta nie porusza łatwych i przyjemnych tematów, to zdecydowanie warta jest uwagi. Pisarz stworzył powieść wywołującą w czytelniku wiele sprzecznych uczuć, ukazującą trudy dojrzewania, ale także zwykłego życia. Styl książki, jej język, przekazywana historia, fragmenty z listami i ich znaczenie oraz sposób narracji powodują, że jest to pozycja, która oddziałuje na czytelnika z wielką mocą. To, jak bohater łaknie ratunku i wyczekuje naprawę niewielkiego znaku czy gestu od kogokolwiek, aby przerwać ten zaplanowany ciąg zgubnych wydarzeń, a jednocześnie wytrwale utrzymuje się w swoim postanowieniu, potrafi zachwiać ludzką psychiką.

Książkę tę mogę polecić miłośnikom pisarza, ale także osobom lubiącym powieści poruszające niełatwe tematy życiowe. Autor stworzył powieść naprawdę niezwykłą, zachwycającą, ale także zasmucającą sowim przekazem. Zakończenie książki pozostawia w czytelniku niepewność po tym, czego był świadkiem, jednak także nadzieję. O nic lepszego nie mogłabym prosić po takiej lekturze; jej zwieńczenie jest idealne. A dziś, po upływie prawie miesiąca czasu odkąd odłożyłam ją na półkę, wystarczy, że tylko spojrzę na okładkę tej książki, by zbudziły się we mnie wszystkie uczucia, jakie czułam czytając ją - tak mocny miała na mnie wpływ. Przekonajcie się, czy i u Was w sercu znajdzie się dla niej miejsce.

"Mam poczucie, że się popsułem, że tam w środku wszystko przestało do siebie pasować. Jakby na świecie zaczęło brakować dla mnie miejsca. Jakbym się zasiedział na Ziemi, a wszyscy mi o tym nieustannie przypominali. Jakbym musiał się po prostu wymeldować."[s. 338]

___
Po więcej zapraszam na - http://ruczek.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.