Koszyk 0
Opis:
Najnowsza książka Andrzeja Stasiuka to niezwykły zapis podróży na Wschód - podróży we wspomnienia do obrazów z dzieciństwa spędzanego u dziadków na Podlasiu i podróży tam, skąd wyszły oddziały Czyngis-chana, tam, gdzie historia jest jak geologia i tektonika: nieunikniona, nieprzewidywalna, miażdżąca, tam, gdzie lucyferycznym blaskiem świeci nowa potęga - do Rosji, Chin i Mongolii. To próba uchwycenia cienia Wschodu, który na nas pada. Opowieść o tęsknocie, pragnieniu i strachu. I o tym ... jak umyka przestrzeń, a powraca pamięć. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Czarne
  • twarda
Mniej Więcej
  • Andrzej Stasiuk
  • 2014
  • 1
  • 304
  • 224
  • 144
  • 9788375365597
  • 9788375365597
  • ZBLCP

Recenzje czytelników

Malowane słowem

Ocena:
Autor:
Data:


Andrzej Stasiuk nauczył już czytelników, że w jego prozie nic nie jest jednoznaczne, a subiektywizm zdecydowanie gra główną rolę. Z tym samym spotkamy się w jego najnowszej powieści „Wschód”. Zdecydowanie jest to chyba najbardziej osobista z jego książek, gdzie na stronach granice wspomnień rozmywają się we współczesności. Wracamy w niej wraz z autorem do jego dzieciństwa, wsi nad Bugiem jak i robotniczych przedmieść Warszawy.

Pomiędzy tymi chwilami - komunizm ... który otacza wszystko zamkniętą obręczą. Łączy z Polską tak odległe miejsca jak Mongolię, Chiny czy Syberię. Autor wędruje na wschód wspominając przeszłość, lecz tak naprawdę szukając celu przyszłości. Jak wieloletni tułacz szuka celu życiowej wędrówki, pokonując tysiące kilometrów, aby wrócić do miejsca skąd wyruszał.

Ta powieść to jakby gloryfikacja pamięci jako czynnika bez którego trudno żyć, trudno funkcjonować. Czynnika, który tak naprawdę określa nas i naszą osobowość w chwilach obecnych. Narrator teoretycznie wraca na wschód, ale odnosimy wrażenie jakby w ogóle go wcześniej nie opuszczał, lub ono mieszkało w nim cały czas. Szarość Polski i Warszawy naprzeciwko bezmiaru Wschodu. Procesja z litanią do Maryi Królowej Polski a równocześnie podkreślenie systemu, ważności komunizmu samego w sobie, bo przecież tak było, nie można tego wymazać i tak w wielu miejscach jeszcze jest. Autor nazywa to normalnością danego czasu i trudno z nim się nie zgodzić, bo to, w czym uczestniczymy dłuższy czas, tym bardziej przyjmowane jako dziecko, w pewnym momencie uważane jest za właściwe, innego się nie zna i trudno o jakieś porównania. Ogromnie podobały mi się przytoczone wspomnienia, chwile autora spędzone z matką. Dwa różne światy, tak odrębne a jakże jednak momentami wspólne. Nawet gdy czasem wydaje nam się, że ktoś nie jest z nami a obok, jedna chwila może zmienić nasze odczucia, może mieć ogromny wpływ na to co tu i teraz.

Koniecznie trzeba również zwrócić uwagę na ogromną plastyczność języka jakim operuje autor i wspaniałą umiejętność nakreślania chwil w sposób malarski, bez upiększających środków stylistycznych. Myślę, że do tego typu powieści trzeba dorosnąć, mieć swój własny bagaż przeżytych wydarzeń, bagaż, w którym jedna walizka pełna jest „życiowego doświadczenia”, lecz niektóre jeszcze są puste, czekające na zagospodarowanie.Towarzysząca im melancholia dopełni całości.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Stasiuk wciąż po swojemu.

Ocena:
Autor:
Data:
Andrzej Stasiuk ciągle pogrążony w podróży i obserwacjach. Wieloznaczność tych podróży i mnogość tych obserwacji w jego najnowszej książce to jedno, co nie zaskakując – nie zawodzi. Ot, kto sięga po Stasiuka, ten na ogół wie, czego się spodziewać i to dostaje: jest więc charakterystyczny dla pisarza nieśpieszny sposób opowieści, jest - mówiąc oględnie - pobłażliwość dla współczesności ze wszystkimi jej „dobrami”, jest poszarpana biografia autora ... jest jego konkretny język i charakteryzujący go miks dosadności i artyzmu. Są też niestety stasiukowe powtórzenia i nużąca już trochę, a sięgająca kilku książek wstecz, konsekwencja w sposobie opowiadania.
Od kilku podobnych książek Stasiuka tę najnowszą odróżnia, i jest to wartość dodatnia, zastosowanie klamry w postaci tytułowego „Wschodu”, który nie jest tutaj tylko pojęciem geograficznym, geopolitycznym, ale wręcz mentalnym, bardzo konkretnie utożsamianą z ogólnie pojętym komunizmem. Na kolejnych etapach podróży autor wydaje się więc poszukiwać twarzy systemu, w którego cieniu ubiegło jego dzieciństwo, systemu, który objawił mu się w sposób zgoła niewinny, jak chociażby poprzez nudne transmisje telewizyjne, obserwacje życia fabrycznych robotników czy nie wywołujący w młodzieńczej głowie żadnych negatywnych skojarzeń widok mijanego na ulicy radzieckiego żołnierza. Im dalej jednak na Wschód, tym to, co na naszą część świata przez pół wieku rzucało tylko złowieszczy cień, materializuje się w postaci zjawisk, które zapatrzonym na Zachód wschodnim Europejczykom mogą już nawet nie pasować do ich zasobów pojęciowych. Jest to groza, ale groza ujarzmiona albo raczej wygasła, która na kilka pokoleń zapanowała nad tą częścią świata w sposób totalny i w takowej skali, a teraz zdaje się panować jeszcze nad czasem i nad świadomością.
Stasiuk, który zawsze jawi się jako człowiek „stamtąd”, z Płatonowem pod pachą wkracza na Wschód po trosze jak do swojego świata, z tym, że granice jego świata wyznaczone są przez miejsca dobrze znane, do których się wraca, i te nieznane, do których się podróżuje. „Tamtejszy” świat autor odkrywa w ludziach i w miejscach, nad obecnością których większość podróżników pewnie nawet by się nie pochyliła; ale „tamten” świat istnieje jeszcze na innej niż geograficzna płaszczyźnie, reprezentowanej tu chociażby przez matkę, której autor poświęca w tym kontekście dużo miejsca, podobnie jak innym wspomnieniom osobistym.
Książka niczym nie zaskakuje, jest właściwie kolejna podobną do poprzednich pozycją w dorobku Andrzeja Stasiuka, ale też jej rolą, podobnie jak rolą, którą w rodzimym panteonie literackim wyznaczył dla siebie autor, zaskakiwanie nie jest. Inna sprawa, że podczas lektury można odnieść wrażenie, że to wszystko zostało już przez autora opowiedziane w poprzednich książkach, w felietonach, w wywiadach. „Taksimem” Stasiuk chyba pożegnał się z fabułą na rzecz kontemplacji i niech mu będzie, chociaż trochę szkoda. „Wschód” nie jest z pewnością książką, która powstała, bo autor pojechał gdzieś daleko i co tam zobaczył, to sobie zapisał, a skoro już miał napisane, to postanowił wydać. Przebija z niej jasno zarysowana, choć może nie do ostatniej strony trzymana w cuglach koncepcja opowieści, a także nieustanne zdziwienie i zaduma, wbrew pozorom - bardziej nad przyszłością niż nad przeszłością. Ile w tym pozy na melancholijnego „mędrca z Beskidu”? Pozostaje wierzyć, że niewiele, Andrzej Stasiuk należy do tych nielicznych pisarzy, którym zwyczajnie się wierzy. „Wschód” jest jednak taką pozycją, że mimo swych niezaprzeczalnych walorów i tkwiącej w niej wszelakich wartości, wśród stasiukowych wyznawców (do których zalicza się niżej podpisany) może spowodować zakiełkowanie pierwszych ziaren herezji.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.