Koszyk 0
Opis:
Opowieść o amerykańskim okresie życia autora Dziennika 54. Przewodniczką po nim jest trzecia żona Tyrmanda, Mary Ellen Tyrmand, matka ich dwojga dzieci. Ta amerykańska Żydówka, niemająca związków z Polską, która poślubiła go wbrew woli matki, mówi o wspólnie spędzonych piętnastu latach, do nagłej śmierci Tyrmanda 19 marca 1985. Wraz z niepublikowaną dotychczas korespondencją ich obojga (niemal sto listów!) pokazuje inne oblicze dawnego "pornografa", który po latach gorszył się nawet Playboyem ... Książka zawiera wiele nieznanych fotografii rodzinnych Tyrmandów. On: Miał 50 lat, gdy ją poznał. Za sobą wojnę, legendę playboya w komunistycznej Polsce, literackie laury i gorycz politycznego wygnania. Stawał się znaczącą postacią w intelektualnych kręgach Nowego Jorku. Przedstawiał własne, szczególne spojrzenie na amerykańską demokrację: "Postanowiłem bronić Ameryki przed nią samą". Ona: Studentka iberystyki znakomitej uczelni Yale, czytała z młodzieńczym zachwytem jego artykuły, które jak niczyje inne wyrażały jej poglądy na świat. Marzyła o poznaniu owego niezwykłego moralisty. Miała 23 lata, kiedy napisała do niego pierwszy list i doprowadziła do spotkania. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • twarda
Mniej Więcej
  • Agata Tuszyńska
  • 272
  • 240
  • 170
  • 978-83-7779-085-4
  • 9788377790854
  • ZAOHP

Recenzje czytelników

Niesamowicie osobista, fascynujaca książka.

Ocena:
Autor:
Data:
Leopold Tyrmand, to jeden z najbardziej lubianych i cenionych przeze mnie pisarzy.
Miał niezwykle bujne życie, które mogłoby się śmiało stać kanwą nie jednego, a nawet kilku arcyciekawych filmów, czy biografii. Niestety, jak dotąd nie doczekał się swojej biografii. Dlatego z taką radością przyjęłam ukazanie się na naszym rynku książki Tyrmandowie, romans amerykański.Z opowieści Mary Ellen wyłania się obraz trudnego, ale bardzo przez nią kochanego człowieka, który nawet po ślubie ... mając u boku cudowną, młodą kobietę nie wyrzekł się romansów, a ona je przeczekiwała. Czy cierpliwie? Tego nie zdradzę:). Tyrmandowie. Romans amerykański to świetna pozycja skomponowana z rozmów, listów, fotografii oraz szkicu Henryka Daski Archiwum Tyrmanda. Tak dobra kompozycja to zasługa Agaty Tuszyńskiej, która po raz kolejny potwierdziła swój talent w gromadzeniu i redagowaniu materiałów biograficznych. Tuszyńska stworzyła wespół z Mary Ellen swoisty kolaż myśli, rozmów, listów, wspomnień, zdjęć i uczuć o wielu barwach.
Na początku książki znajdziemy także dedykacje, bardzo zresztą osobiste:
Dla Leopolda i Henryka, którzy zmienili nasze życie - Mary Ellen Tyrmand, Agata Tuszyńska. Henryk to Henryk Dasko, mąż Tuszyńskiej, a Leopold to wiadomo...niepokorny, ale jakże wspaniały Tyrmand.
Gorąco zachęcam do lektury, do wejścia w świat trudów i wielkiej miłości.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Najpiękniejsza historia miłosna

Ocena:
Autor:
Data:
Przyznaję szczerze, że nie czytałam żadnej książki Leopolda Tyrmanda. Po pozycję „Tyrmandowie. Romans amerykański” sięgnęła z sympatii dla pisarstwa Agaty Tuszyńskiej. Książkę przeczytałam jednym tchem i krótko mówiąc jestem zachwycona.
Gdy pierwszy raz się spotkali on miał 50 lat, dwa rozwody na koncie i opinię kontrowersyjnego pisarza. Pochodził z żydowskiej rodziny. Przeżył wojnę. Polski komunizm zmusił go do wyjazdu za granicę. Wybrał Amerykę. Po czterech latach zaczął odnosić sukcesy ... Publikował w renomowanym „New Yorkerze”, wykładał gościnnie na uniwersytetach. Wszędzie lgnęły do niego kobiety. Bo Tyrmand wiedział jak uwodzić. Był typem bajeranta. Dopracowany w szczegółach, nieprzyzwoicie pewny siebie, potrafił zagadać, zaczepić, zapaść w pamięć. Mimo półwiecza na karku był przystojny. Jego chłopięcy urok musiał przyciągać uwagę. Chętnie wykorzystywał swoje zalety, aby zdobyć tą, która w danym momencie wpadła mu w oko.
Gdy ona wysłała do niego pierwszy list miała 23 lata. Była śliczna. Mimo młodego wieku miała bardzo sprecyzowane poglądy życiowe. Studiowała iberystykę na prestiżowym Yale. Była wypieszczoną jedynaczką. Regularnie czytywała jego artykuły w prasie. Już wtedy coś ją do niego przyciągało. Postanowiła go poznać. Szybko doprowadziła do spotkania. Wystrojona i wymalowana poszła w umówione miejsce. On bezczelnie starł nadmiar pudru z jej policzków. Zakochała się od razu. Wiedziała, że traktuje ją jako kolejna okazję do rozrywki. Bez ogródek przyznała: „Szybko wskoczyłam mu do łóżka”. Nie była zazdrosna, wiedziała, że ją zdradzał. Akceptowała go takim, jakim był. Zdawała sobie sprawę z jego wad. „Lubił uczyć i pouczać. Pewny siebie? To za mało powiedziane. Był intelektualnym despotą, apodyktycznym i wszechwiedzącym adwokatem własnych poglądów, a czasem i adwokatem diabła. Walkę na argumenty traktował bardzo poważnie. Bezkompromisowy i niezależny cenił podobnych sobie.”
Właściwie to ona zdecydowała, że będą razem i postanowiła o to zawalczyć. W momencie rozłąki zaczęła pisać do niego listy. Te, które ocalały i zostały cudem odnalezione, zostały w całości przytoczone w niniejszej publikacji. Bez retuszu i cenzury. Na własne oczy możemy zobaczyć rodzące się uczucie. Bo Mary Ellen rozkochała go w sobie właśnie tymi listami. To w nich ustalali przyszłe aspekty swojego życia. W nich się sprzeczali, dogryzali sobie i wyznawali uczucia.
Ona nazywała go Lolkiem, on czule dokuczał jej określeniem Miskeit, czyli mała brzydula. Był jej mentorem i mistrzem. Kształtował jej poglądy, prowokował do dyskusji. Kiedy na świecie pojawiły się bliźnięta on oszalał z radości. W czasie licznych podróży wysyłał listy i pocztówki do całej trójki. Ich wspólne życie trwało 15 lat. Zmarł nagle w 1985 r. w czacie rodzinnych wakacji na Florydzie. Książka „Tyrmandowie. Romans amerykański” stanowi zapis całego ich związku, opowiedzianego z perspektywy Mary Ellen. Z jej historii poznajemy Leopolda jako człowieka, mężczyznę, pisarza, imigranta. Fascynujący to portret. „Kim się czuł w głębi duszy? Czuł się Polakiem, Europejczykiem. Amerykaninem. W tej kolejności.” Ponadto publikacja przyozdobiona została mnóstwem prywatnych zdjęć rodziny Tyrmandów i Foxów.
Uwielbiam historie o miłości. Ta jest urzekająca i jak najbardziej autentyczna. Momentami aż trudno uwierzyć, że jest prawdziwa. Jest coś nieprzyzwoitego i ekscytującego w czytaniu osobistej, a tym bardziej miłosnej, korespondencji. Poczułam nawet nutkę zazdrości, bo sama chciałabym otrzymywać takie wiadomości. Żadne słowa nie oddadzą mojego zachwytu i ogromnego wrażenia, jakie wywołały na mnie przytoczone wspomnienia i listy, dlatego daruję sobie dodatkowe komentarze. Polecam, bo taką książkę trzeba przeczytać!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.