Koszyk 0
Opis:
Jacek Hugo-Bader przejechał kawał świata, spotkał fascynujących ludzi, ale dopiero teraz opowiada o swojej najpoważniejszej wyprawie, największym wyzwaniu. Kreśli historię polskiej opozycji przez losy tych, którzy ją tworzyli - Kolumbów rocznik 50. - swoich, jak mówi, najbliższych, sióstr i braci.
Co zrobili ze swoim niezwykłym życiem dawni konspiratorzy, których bronią były papier ... farba drukarska i powielacze? Żałują, że to nie były karabiny?

„Jedni koledzy w wolnej Polsce błyszczą w polityce, inni robią fortuny, jeszcze inni nie mają co jeść. Wielu robi mniej lub bardziej czyste interesy. Parę osób idzie na emerytury, parę - do kryminału. Raz - za coś, raz - za nic. Parę osób już wie, że zmarnowało życie, zmitrężyli, przebarłożyli dwadzieścia sześć lat, paru chłopaków i parę dziewczyn uważa, że walka o wolność dopiero się zaczyna. Kilkoro kolegów umiera, kilkoro się rozpija, kilkoro rozwodzi, a kilkoro leczy depresję. Niektórzy robili w życiu rzeczy straszne...” Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Agora
  • twarda
Mniej Więcej
  • Jacek Hugo-Bader
  • 2016
  • 1
  • 320
  • 210
  • 135
  • *, 97883268-2372-5
  • 9788326823725
  • ZD9IA

Recenzje czytelników

Wyjście z trumny

Ocena:
Data:
"Czy w Polsce bez ofiar nie może być mitologii?" – pyta Jacek Hugo-Bader i rozpoczyna opowieść o cichych bohaterach, którzy zamiast pistoletami walczyli ryzami papieru. Nie przelewali krwi, ale kto może odmówić im samozaparcia i oddania dla sprawy. Wychodzi na to, że wielu. Autor z ich historią, która jest przecież także jego historią, mierzy się ponad dwadzieścia lat.

Osobami tego dramatu ... nierozerwalnie związanego z Międzyzakładowym Komitetem Koordynacyjnym NSZZ „Solidarność” i gazetą „Wola”, są doskonale znane nam z mediów, lub prawie w ogóle nieznane osoby, o których zapominamy, choćby im to zapomnienie mogło ciążyć niemiłosiernie. To Michał Boni, który "nieraz bywa ministrem", człowiek przygnieciony przez papier o współpracy z SB. To także Ewa Hołuszko, znana wcześniej jako Marek, borykająca się z wykluczeniem społecznym, obrzydzeniem rodziny i, na dokładkę, z rakiem. Jest też i Maciek Zalewski, który już w wolnej Polsce odsiaduje wyrok za niezbyt chlubne przewinienie, choć niektórzy mówią, że został wrobiony. Znamy ich, choćby ze słyszenia. A co z „Grubym” Markiem, wiecznym tułaczem, który szuka miłości, szczęścia a może po prostu spokoju? Co z Ewą Galster, trochę szamanką, trochę wiedźmą, która jako jedna z nielicznych mówi głośno "jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem"? Hugo-Bader o nich nie zapomina. Nie zapomina nawet o tych, którzy rozmawiać nie chcą.

"Skucha" to zbiór portretów, raczej tragicznych losów ludzi powiązanych z „Firmą”, którzy spostrzegli, że wolna Polska ani trochę nie wygląda tak, jak to sobie wyobrażali. Bo bieda aż piszczy, a oni ze smutnymi pensjami albo bez pracy, choć bojownikom o wolność coś by się przecież należało. Boli to tym bardziej, że sąsiad ubek na emeryturze tylko się uśmiecha i kpi z prawych i biednych solidarnościowców. Jak tu nie pić? Alkoholowy problem przewija się przez całą Skuchę, każdy kiedyś pił albo nadal pije, nie mogąc poradzić sobie z szarą rzeczywistością, własną niemocą, lub genetycznym obciążeniem po rodzicach alkoholikach. Niektóre losy są złamane od samego początku, od wczesnego dzieciństwa, przez rozbitych rodziców, którzy przeżyli inną wojnę. Upadają często, w zwodnicze nałogi czy zwykłą zgryzotę, nierzadko potrafiącą wyrządzić większe szkody, niż poranny kieliszek pigwóweczki. Niektórzy się podnoszą, w imię zasady, że "sztuką nie jest nie upaść, tylko upaść i się podnieść", inni pozostają tam, gdzie byli.

Autor niczego nie ułatwia swoim czytelnikom. "Skucha" to książka trudna, momentami bolesna, ale także szorstka i chropawa, jakby ktoś przejechał nam po języku papierem ściernym. Bo Hugo-Bader, choć pisze doskonale, wprowadza nas w chaotyczną narrację o wygranej wojnie i przegranych życiach. Przeskakujemy więc z jednej historii na drugą, mieszają nam się wszystkie Ewy występujące w dramacie i zastanawiamy się czy tak już będzie do samego końca. I jest, choć wcale nie przyzwyczajamy się do tych ruchomych obrazów. Chciałoby się na chwilę zatrzymać pędzącego przez opowieść autora i przyjrzeć się na spokojnie światu, który próbuje nam nakreślić.

Niewielkim zawodem okazuje się, o dziwo, czas stanu wojennego, który potraktowany został po macoszemu. Być może autor uznał, że pisze dla tych, którzy poznali na własnej skórze czym było siedem lat w trumnie. A co z takimi jak ja, którzy są dziećmi wolnej Polski? Widocznie mają mi wystarczyć opowieści rodziców, którzy, w przeciwieństwie do bohaterów "Skuchy", nie byli wtedy w samym centrum wydarzeń. Rozumiem, że Hugo-Bader postanowił pokazać życie po, wyjście z trumny i próbę odnalezienia się w nowych realiach. Trudno jest jednak zrozumieć historię walczących, jeśli, choćby odrobinkę, choćby za pośrednictwem pisarza, nie uczestniczyło się w ich wojnie.

"Skucha" to dobijający kawałek literatury. Reportaż z wieloma głowami, z których każda ma coś do powiedzenia, pragnie być wreszcie zrozumiana, albo chociaż usłyszana. Jacek Hugo-Bader pozwolił im się wygadać, powiedzieć co leży na wątrobie i uwiera bardziej niż bolące biodro czy złamana ręka. Czy to pozwoli nam zapamiętać? Mam nadzieję.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Nie tylko obce podwórka

Ocena:
Autor:
Data:
Uwielbiam Jacka Hugo-Badera za tak charakterystyczny dla niego sposób pisania. Kawa na ławę, nazywa rzeczy po imieniu, często kategoryczny, a jednak niezwykle tolerancyjny i pełen współczucia i zrozumienia. Potrafi o rzeczach delikatnych pisać dosadnie, a jednak elegancko. Doskonale odnajduje się w trudnych tematach, czemu dał wyraz choćby w Długim filmie o miłości…

Teraz autor proponuje nam książkę Skucha, która jest niezwykłym obrazem heroicznej walki o wolność naszego kraju ... którą stoczyli Kolumbowie rocznik 50. Książka pokazuje nam ich życie w czasach konspiracji oraz ich losy po ’89 roku, kiedy to „wolność” dla wielu okazała się zniewoleniem. I to zniewoleniem w różnym wydaniu. Dla jednych była to po prostu nieumiejętność życia bez walki i nieustanne poszukiwanie konfliktów, dla innych nowy system, który wcale nie okazał się mniej zniewalający niż ten, w którym dopiero co żyli – wielu mówi o komunie w przebraniu, bo przecież do władzy doszli działacze komunistyczni.
Skucha to obraz wielu ludzkich tragedii i problemów, które pojawiły się tuż po rzekomym upadku komuny. Czy zatem „wolność”, koniecznie w przypadku tego tekstu umieszczana w cudzysłowie, to dla bohaterów książki zwyczajna… skucha? Chyba trochę tak. Nieodłącznie ciągnie się za nimi widmo słów Wałęsy „Nie o taką Polskę walczyłem”.

To naprawdę doskonała książka, która pokazuje, że człowiek przemierzający świat i relacjonujący nam problemy z zagranicy, nie zapomniał także o własnym podwórku.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena