Koszyk 0
Opis:
Rok Pański 1187, Ziemia Święta. Wojska krzyżowców ponoszą miażdżącą klęskę na wzgórzach Hittinu. Zwycięski sułtan Saladyn zdobywa większość ziem Królestwa Jerozolimskiego. Wielki mistrz templariuszy wysyła z sekretną misją poselstwo do Starca z Gór, wodza owianej złą sławą sekty asasynów. Wraz z braćmi zakonnymi podąża Roland de Montferrat, zwany Czarnym Rycerzem. Co chce osiągnąć mistrz templariuszy, układając się ze skrytobójcami Starca z Gór? Dlaczego los pcha Rolanda do siedziby asasynów ... gdzie ukryto wykuty przed wiekami niezwykły miecz, przeklęty przez demona? Krzyżowcy i Saraceni, zbroczone krwią pola bitew, mroczne tajemnice starożytnej Jerozolimy, zaginione skarby króla Salomona, starotestamentowa magia - oto świat rycerza z Montferratu. Aby w nim przeżyć, samotny krzyżowiec musi stawić czoło nie tylko wrogim mieczom, ale też siłom nadprzyrodzonym. Czy czarna zbroja ochroni rycerza przed ścigającymi go cieniami przeszłości? Marek Orłowski, a właściwie Marko Szapkarow-Orłowski, urodził się w 1958 roku w Warszawie. Jest absolwentem ASP w macedońskim Skopje. Pasjonuje się jeździectwem, sportami wodnymi i turystyką górską, ale też historią średniowiecza i zabytkową bronią. Aktywny tryb życia łączy z zamiłowaniem do czytania książek o dość eklektycznie dobranej tematyce. Samotny krzyżowiec jest jego literackim debiutem. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Erica
  • miękka
Mniej Więcej
  • Marek Orłowski
  • 2014
  • 1
  • 362
  • 205
  • 140
  • 978-83-64185-55-7
  • 9788364185557
  • ZBIHC

Recenzje czytelników

Rycerz, którego potrzebuje świat...

Ocena:
Autor:
Data:


Współczesny świat bardzo potrzebuje rycerzy, zwłaszcza takich, jak Roland de Montferrat, zwany Czarnym Rycerzem: „Miał czarną zbroję, czarny koń/Skry pod nim z chrap rozsiewał…” - pisał Leopold Staff w Pieśni o zdobywcy Słońca, zacytowanej w książce. Gdy czytamy o nim po raz pierwszy, widzimy „rumaka, którego dosiada barczysty, młody mężczyzna, odziany w prostą, czarną tunikę (…) wysforował się już w wyścigu o całą długość konia. Jechał spokojnie ... lekko siedząc w siodle (…) jego sylwetka zdawała się zrośnięta z bojowym ogierem. Niedbale ominął skałę i jechał dalej, nie zwalniając, ale też nie poganiając rumaka, który był smoliście czarny, bez jednego białego włoska, poza małą gwiazdką na czole i nie pozwalał się dosiąść nikomu, prócz swojego rycerza.”

Czarna zbroja, czarny ogień, bolesne wspomnienie ukochanej kobiety, mężne serce, romantyczna dusza, odwaga i szlachetność – oto niektóre z przymiotów bohatera powieści autorstwa Marka Orłowskiego, której fabuła rozgrywa się w Ziemi Świętej u schyłku XII wieku. W tom pierwszy wprowadza nas mapa z datą 1187 rok. Rozdziały poprzedzają cytaty z Biblii Tysiąclecia, a w tekście pojawia się mądrość proroków: „Świat to tylko gra cieni prawdziwych zdarzeń i czynów. Nic nie jest takie, jakim się wydaje, nasze oczy są ślepe, a uszy głuche.” Trudniejsze określenia wyjaśniają nieliczne przypisy. Na końcu nota historyczna i podziękowania autora, skierowane do przyjaciół. Jest także, co czytać. Książka – tak jak lubię – obszerna, 361 stron, przy niezbyt dużej czcionce. Miękka, łatwo się otwiera.

Okładka nie kłamie: Samotny krzyżowiec w czarnej zbroi, którego płaszczem targa pustynny wiatr, piaskowe tło, ociekający krwią miecz, smutne spojrzenie mężnych oczu i widniejący na piersiach krzyż, przenosi nas w ten odległy czas.

Język powieści ujmuje lekkością opisu i soczystością porównań, których obrazowość nasuwa na myśl strofy wierszy. Wokół morze krwi, szczęk mieczy i śmierć, lecz za sprawą Czarnego Rycerza, dostrzegamy uroki krajobrazów, czujemy na twarzy morską bryzę, powiew wiatru we włosach lub palący skórę upał. Odbieramy powieść wszystkimi zmysłami. Pióro autora sprawia, że słyszymy, widzimy, czujemy i smakujemy.

Niezwykle sugestywny sposób przedstawiania fabuły jest niewątpliwie jedną z zalet tej powieści. Inną jest to, że autor doskonale zna się na tym, o czym pisze i ma ogromną wiedzę. Z wręcz pedantyczną dokładnością opisuje zbroję, końską uprząż, budowę statku czy ubiór swoich bohaterów, lecz robi to w tak subtelny sposób, że wiedza, którą nam przekazuje, nie ciąży w książce, nie zanudza, lecz przeciwnie, sprawia, że z przyjemnością ją przyswajamy.

Wiele jest w powieści elementów baśniowych, zaczerpniętych ze starych legend i przepowiedni: proroczy sen króla Salomona, Arka Przymierza, skarby świątyni, przepastne jaskinie, tajemnicze przejścia, nieustępliwi strażnicy i klątwa miecza, który „w chwili, gdy król weźmie go do ręki, opęta go pradawna magia. Moc miecza otworzy bramę czasu i powrócą ci, którzy przed wiekami władali tą ziemią. Ich synowie zbyt długo już czekają na ten dzień”.

Tematyka, którą podjął autor – wojny krzyżowe, zbrukana krwią Ziemia Święta, chrześcijanie i Saraceni, zakony i ich mroczne tajemnice – nie jest najłatwiejsza, lecz w tej książce przyswaja się ją niezwykle łatwo i przyjemnie. Myślę, że sięgnąć może po nią każdy czytelnik, którego interesuje historia. Opisy bitew są krwawe i brutalne, lecz mistrzowski opis o którym wspomniałam wcześniej, ten dyskomfort nam równoważy. Tyle samo na kartach powieści piękna, co brzydoty, nienawiści, co szlachetności, cierpienia z przegranej, co radości ze zwycięstw. Furia bitew, przeplata się z łomotem końskich kopyt i ciężkimi krokami piechurów: „Kopyta rumaków wybijały wściekły werbel na piaszczystej drodze.”, „ Widzom stojącym na stokach cytadeli jeźdźcy zdawali się nie więksi od dwóch żuków”. Czasem owieje nam skronie morska bryza bądź górski wiatr. Wojownicy Allacha krzyżują miecze z „demonami Templum.” Czarny Rycerz walczy samotnie: „Walczę z wrogami Krzyża, ale nie lubię słuchać poleceń. Jak wolny ptak na niebie, który leci dokąd chce, tak i ja zwykłem kierować swoim losem. Nade wszystko bowiem cenię sobie wolność” – mówi.

Po książkę tę mogą z powodzeniem sięgnąć także panie, pod warunkiem, że gustują w tego typu „męskiej” literaturze. Młodzież nie powinna się zniechęcić, bowiem w mediach czy Internecie, sto razy więcej brutalności niż tutaj, a przy okazji można się czegoś pożytecznego dowiedzieć, na przykład: jak powstawały zakony krzyżowe, kto rządził Królestwem Jerozolimskim, kim był Saladyn, Baldwin, czy Hugo de Payens, jaką regułą kierowali się w życiu codziennym Templariusze, skąd wzięły się plotki o ich wielkim bogactwie i jak wyglądała Arka Przymierza, czy tak, jak opisuje ją Druga Księga Mojżesza?: „Zrobię tę skrzynię z drzewa akacjowego, dwa i pół łokcia długą, półtora łokcia szeroką i półtora łokcia wysoką… Do tej skrzyni włożysz Świadectwo, które Ci dam…Oto jest skarb nad skarbami! Oto Tajemnica Świątyni!”

Uważam, że „Samotny krzyżowiec”, to bardzo udany debiut. Gdybym tej informacji nie przeczytała na okładce książki, byłabym przekonana, że Marek Orłowski, pasjonat jeździectwa, sportów wodnych, turystyki górskiej, mediewistyki i zabytkowej broni, jest od dawna uznanym autorem wielu książek. Wszystko jednak zmierza w tym kierunku. „Miecz Salomona” to pierwsza część naprawdę wartego uwagi cyklu powieściowego z Czarnym Rycerzem w roli głównej. Wszystkie wyżej wymienione pasje, wiedza i zainteresowania autora, znalazły ujście na kartach tej książki. Mam nadzieję, że kolejne tomy powieści, utrzymają wysoko ustawioną przez Marka Orłowskiego poprzeczkę. Czekam z niecierpliwością na następne i gorąco wszystkim czytelnikom polecam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Krzyżowiec do poprawki

Ocena:
Autor:
Data:
Miecz Salomona to I tom nowego cyklu Samotny Krzyżowiec. Marek Orłowski, jak można domyśleć się po tytule, zabiera nas na krucjatę do Ziemi Świętej. A raczej do tego co zostało po krucjacie. Jest rok 1187, najczarniejszy rok w historii Królestwa Jerozolimskiego. Pod Hittin armia krzyżowców zostaje unicestwiona przez sułtana Saladyna. Nad Jeruzalem nastał Dzień Sądu…

Marek Orłowski, a właściwie Marko Szapkarow–Orłowski, urodził się w 1958 roku w Warszawie ... Jest absolwentem ASP w macedońskim Skopje. Jego zamiłowanie do historii średniowiecznej i zabytkowej broni zaowocowało książkowym debiutem. Miecz Salomona jest pierwszą częścią cyklu Samotny krzyżowiec opowiadającym o rycerzu Rolandzie de Montferrat (Czemu nie „z Montferratu”? Bo lepiej brzmi?), zwanym Czarnym Rycerzem, od koloru noszonej zbroi.

De Montferrat przebywa w Ziemi Świętej już ponad 10 lat. Nikt nie zna jego historii. Trzyma się z Templariuszami, walczy z Saracenami, zdobywa opinię wielkiego wojownika i poważanie nie tylko chrześcijan, ale i wrogów.

Zerwany przez prowadzących własną politykę templariuszy rozejm sprowadza na Outremer wojnę ze zjednoczonymi przez Saladyna siłami islamu. Po pogromie na wzgórzach Hittin większość armii przestaje istnieć, a Saladyn zdobywa kolejne zamki i miasta. Podejmując się desperackich metod wielki mistrz zakonu templariuszy Gérard de Ridefort posyła poselstwo do skrytobójczej sekty assasynów. Los Rolanda de Montferrat, eskortującego poselstwo, jest ściśle związany z tą tajemniczą misją…

Powieść Marka Orłowskiego na pewno czyta się dobrze. Większość część akcji jest bardzo dynamiczna. Zasadzki i pojedynki, bitwą pod Rogami Hittinu, oblężenie Tyru i bitwy morskie – wszystko szczegółowo i dynamicznie. Ale czy to recepta na sukces?

Od razu zaznaczam, że jest to powieść przygodowa, a nie ściśle historyczna. Pojawiają się wątki magiczne, które okraszają historię Outremer, ale czy zawsze są one potrzebne? Mamy tu Arkę Przymierza, legendarny Miecz Salomona z nieziemskiego metalu, odkryte przez templariuszy skarby, które stoją za ich potęgą. Chciałoby się rzecz – to już było.

Podobnie jak charakterystyka głównego bohatera Rolanda de Montferrat, bratanka słynnego obrońcy Tyru Konrada z Montferratu. Tajemniczy rycerz w czarnej zbroi okazuje się mścicielem za nieszczęśliwą miłość. Tragiczna śmierć wybranki popchnęła go do Ziemi Świętej. A tam już staje się krwawym Mieczem Boga – dosłownie w każdej bitwie zabija kilkunastu [sic!] wrogów! Można było posilić się na większą oryginalność…

Na plus zdecydowanie należy oddać autorowi dobrze zobrazowane historyczne realia – można czuć się jak na syryjskiej pustyni pędząc z kopią na Beduinów. Nazewnictwo broni, taktyka walki, wszystko się zgadza. By nie komplikować lektury autor parę razy uprościł świadomie fakty, np. na noszenie templariuszom czerwonego krzyża papież Innocenty II zezwolił im dopiero w 1147 roku. W powieści już od Hugona z Payns (w książce - Hugo de Payens - choć we francuskim przecież Hugues de Payns!) Ubodzy Rycerze Chrystusa obdarzeni są tym atrybutem. Także daty oblężeń i szturmów są lekko przesunięte, by ciąg narracyjny przebiegał bez problemu. Orłowski zmienił też parę wydarzeń (vide bitwa morska okrętów templariuszu pod Tyrem). Wszelkie te uwagi wyjaśnił w końcowej nocie historycznej.

Książkę czyta się szybko, nie nudzi, trzyma w napięciu, ale jednak pozostawia pewien historyczny niedosyt. Co przyniosą kolejne tomy cyklu? Czas pokaże. Oby jednak autor wziął krytyczne uwagi do serca.

Dariusz Wierzański
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.