Koszyk 0
Opis:
Weronika Peterson po kilku latach spędzonych w Szwecji wraca ze złamanym sercem do Polski. W odziedziczonym po dziadku dawnym zakładzie zegarmistrzowskim przy ulicy Staromiejskiej otwiera sklepik dla miłośniczek rękodzieła - Robótkowo. Rozgoryczona nieudanym małżeństwem, nie zamierza pozwolić żadnemu mężczyźnie zbliżyć się do siebie, aż do ukończenia ambitnego projektu - patchworkowej kołdry Dear Jane. Sądzi, że dopiero wtedy odzyska spokój i pewność siebie ... Los jednak szykuje dla niej niespodziankę... Przyjaźń, pasja, rozczarowanie, miłość, smutek i szczęście - te wszystkie elementy, jak w barwnym patchworku, tworzą niezwykle klimatyczną opowieść, od której nie sposób się oderwać. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Anna Mulczyńska
  • 2014
  • 1
  • 480
  • 205
  • 135
  • 978-83-10-12591-0
  • 9788310125910
  • ZBE1B

Recenzje czytelników

Dla miłośników rękodzieła i nie tylko

Ocena:
Autor:
Data:
Weronika zaaklimatyzowała się w Szwecji. Ma grono przyjaciół i ciekawą pracę. Ale to właśnie tu doznała wielkiego zawodu, gdy przyłapała męża na zdradzie, a jakby tego mało, ten całą winę próbował zrzucić na nią. Gdy dowiaduje się, że odziedziczyła po ukochanym dziadku jego dawny zakład zegarmistrzowski, podejmuje decyzję o powrocie do Polski. Ma nadzieję, że będzie to dla niej szansa na coś nowego. Pomysł na własną działalność już ma ... choć dla niej nie będzie to tylko zwykły biznes – jej sklepik z wszelkimi materiałami do rękodzieła, który nazwie Robótkowem, to jej pasja, której ma zamiar oddać całe swoje serce. Bo tę jego część przeznaczoną dla mężczyzn zamyka na klucz, obiecując sobie, że nie da się już więcej zranić i dopóki nie ukończy kołdry Dear Jane, której uszycie postawiła sobie za cel, nie dopuści do związku z kimkolwiek. Czas spędzony na tworzeniu swojej kołdry, którą po raz pierwszy uszyła Jane A. Stickle w czasie wojny secesyjnej, ma być „formą terapii po nieudanym małżeństwie, zdradzie i złamanym sercu. Mam nadzieję, że gdy pochylę się nad materiałem i igłą, sama ze swoimi myślami, dojdę w końcu do ładu ze wszystkimi uczuciami” (str. 43). Czyli – „do czasu ukończenia Dear Jane żadnych romansów, miłostek ani facetów!” (str. 44).

Ale w pobliżu już ktoś na nią czeka. Edward Zawiślak, właściciel Trattorii Cannelloni , dużo czasu spędził z dziadkiem Weroniki, dzięki któremu nauczył się tych wszystkich czynności, które prawdziwy mężczyzna powinien umieć; ma też należący do niego zegar, który chce oddać nowej mieszkance starego domu. Choć niejedna kobieta chciałaby się nim zaopiekować, bo takie wzbudza instynkty, Edek na razie leczy rany po odrzuconych oświadczynach i odejściu jego Ani – baletnicy. Skupia się na kuchni i menu swojej restauracji, bo gotowanie wychodzi mu najlepiej. Ale mimo że jego potrawy bronią się same, to dochody z knajpki nie są na tyle wysokie, by mógł spać spokojnie. Ale nowa sąsiadka ma dla niego pewną propozycję, z której dużo może wyniknąć.

Anna Mulczyńska jest pisarką i redaktorką działu edycji; prowadzi także blog, na którym prezentuje swoje prace rękodzielnicze. Choć właściwie słowo prace nie wydaje mi się być do końca na miejscu. Dla mnie – osoby, która nie ma absolutnie żadnych talentów manualnych, o artystycznych to już w ogóle nie wspominając – każda rzecz, która wychodzi spod czyichś palców, to małe dzieło sztuki. Nie powiem, trochę zazdroszczę tym, którzy potrafią sami tworzyć nie tylko ozdoby, ale i funkcjonalne dodatki, szyjąc, haftując, wykorzystując techniki decoupage’u. Tak właśnie robi Weronika, a przed jej wyobraźnią nie ma żadnych granic, co z czym połączyć, by uzyskać świetny, modny efekt. Chomikuje najróżniejsze „przydasie”, bo czasem najdrobniejszy nawet skrawek materiału może okazać się tym pasującym do koncepcji. Jej Robótkowo, wypełnione belami materiału, komódkami z muliną, zapraszające do wnętrza za każdym razem bardziej intrygującą witryną, musiało być naprawdę piękne, a kto raz do niego zawitał, miał wracać już zawsze. Zakładam, że gdybym miała w pobliżu taki sklepik, byłabym jego częstym gościem, choćby tylko po to, by nasycić się widokiem zgromadzonych w jednym miejscu tylu cudowności.

Obejrzałam w sieci zdjęcie kołdry Dear Jane. Dla mnie byłoby to zajęcie na lata, ale w pełni rozumiem Weronikę, dla której miała być sposobem na uspokojenie rozszalałej burzy myśli. Ale choć ogólnie ją polubiłam, były też takie sytuacje, w których nie potrafiłam się z nią utożsamić. Wydaje mi się, że zbyt mocno igrała z uczuciami Edka, a od takiej zabawy już tylko krok do manipulacji i zranienia tej drugiej osoby. W moim odczuciu grunt, po którym stąpała, był bardzo kruchy, choć stawiając się na jej miejscu nie wiem, co bym czuła i jak się zachowywała. Takie moje dylematy mogę jednak poczytać na plus, uznać za korzyść, składając wyrazy uznania dla autorki za to, że przeżycia jej postaci uczyniła tak bliskie rzeczywistości, bo przecież rozterki i wątpliwości towarzyszą pewnie każdemu z nas.

Do fabuły „Powrotu na Staromiejską” najbardziej pasuje mi określenie „klimatyczna”, pod każdym względem. Fantazja ma dzięki niej ogromne pole do popisu, może wizualizować wnętrze Robótkowa, aromaty unoszące się w Trattorii Edka i widok pięknie podanych potraw kuchni włoskiej, lub też zapachy i kolory ręcznie robionych kosmetyków u Karoliny. Ach, no i czekoladziarnia Bonbon, już sama nazwa brzmi smakowicie. Nie miałabym nic przeciwko, żeby w moim mieście była uliczka pełna tak interesujących miejsc, z których aż nie chce się wychodzić. Powieść Anny Mulczyńskiej zapewnia karuzelę emocji. Znajdziecie w niej także mnóstwo lekko podanych przepisów na to, jak upiększyć dom i siebie. Jestem bardzo ciekawa, co pisarka zaserwuje nam w drugiej części, która ukaże się pod tytułem „Przyjaciółki ze Staromiejskiej”. Na pewno nie zabraknie – a przynajmniej na to liczę – pomysłów i projektów Weroniki oraz dobrego humoru, ciepła i magicznego nastroju.



Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Gorąco polecam.

Ocena:
Autor:
Data:
Powrót na Staromiejską ma (jak się z pozoru wydaje) fabułę wręcz banalną. Rozpoczynając lekturę książki byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona. Obawiałam się, że to będzie lektura (delikatnie to ujmując) odrobinę zbyt infantylna, taka o niczym. Nic bardziej mylnego. Jest to ciepła, niezwykle klimatyczna i życiowa opowieść, która niesie uśmiech, nadzieję na zmianę i pewność, że po każdej burzy, życiowym zakręcie czeka na ans słońce, coś dobrego, trzeba tylko dać sobie i innym szansę ...
Napisałam, że główną bohaterką jest Weronika. Jednak cofam to. Najważniejsza w tej opowieści jest tytułowa ulica - Staromiejska. Miejsce niezwykłe, wręcz magiczne, które przyciąga do siebie ludzi po przejściach, będących na życiowym zakręcie, ludzi poranionych, niezwykłych. Zachęcam do spaceru po Staromiejskiej. Jestem pewna, iż po lekturze debiutanckiej książki Anny Mulczyńskiej, wielu z was (o ile nie wszyscy) będzie chciało znaleźć swoją Staromiejską i dłużej tam pozostać.
Doskonała, ciepła powieść, świetny debiut. Liczę na kontynuację losów mieszkańców Staromiejskiej.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.