Koszyk 0
Opis:
Polecają: Magdalena Różczka, Krystyna Kofta, profesor Jacek Hołówka To piękna i mądra książka, która wzrusza, porusza i śmieszy. Powieść wartościowa, pełna głębokich uczuć i myśli. O najtrudniejszych i najważniejszych momentach w naszym życiu mówi z humorem i empatią. Mam nadzieję, że moja doktor Alicja z Lekarzy jest choć trochę taka jak narrator Pacjentki z sali numer 7. MAGDALENA RÓŻCZKA Pacjentka z sali numer 7 jest ostra, czasami drażni, ale to jest jej zaletą. To powieść o tym ... co dzieje się z pacjentami, gdy "lądują" w szpitalu. Bo to jest lądowanie na obcej planecie. Na tej planecie czasami jest strasznie, gdy cierpimy, ale bywa i śmiesznie. Tę planetę trzeba oswoić. Pacjentka to właśnie robi. KRYSTYNA KOFTA Najgroźniejszą i najczęściej występującą trudnością między leczącym a leczonym jest to, że lekarze i pacjenci po prostu nie umieją ze sobą rozmawiać. Baptiste Beaulieu pokazuje nam z humorem i empatią, jak to można zrobić. JACEK HOŁÓWKA,filozof i etyk To sztabka drogocennego kruszcu - człowieczeństwa. Powieść o niewyobrażalnej codzienności szpitala - śmieszna, patetyczna, tragiczna. "Le Monde" "Nie cierpię zaczynać dnia od próby samobójczej." Tak zaczyna się Pacjentka z sali numer 7 - powieść młodego francuskiego lekarza, zainspirowana jego blogiem "Alors voil: dziennik pojednania leczonych i leczących". A kończy się słowami: Z życiem nigdy nie ma problemu. Toczy się. By czynić cuda z najdrobniejszej rzeczy. Toczy się. Szpital. Oddział Ratunkowy. Młody lekarz opowiada swoje 7 dni i 1 noc. Przechadzam się, śpiewam o tym, co widzę: o tyglu, gdzie ludzie cierpią, śmieją się, zmieniają. I o innych, pochylonych nad tym wszystkim, którzy się z tym zmagają lepiej lub gorzej. Jest miłość, złość, śmiech, strach, nadzieja. Pośrodku Ludzie. Z historiami do opowiedzenia: o Życiu. Narrator spotyka pacjentów z najcięższymi chorobami, ale i z wyimaginowanymi przypadłościami. Dla każdego ma opowieść wyjętą z życia innego pacjenta. Opowieść, która ma pocieszyć, nieraz rozśmieszyć, dać nadzieję i siłę do walki o życie. Jego proste, mądre zdania zapadają w serce jak budujące aforyzmy. Niewiele w życiu mam, ale mam opowieści. Spotykam ludzi w łóżkach albo na wózkach inwalidzkich, istnienia, które stawiają pytania mojemu człowieczeństwu. Nie jestem egoistą: tymi pytaniami dzielę się z innymi pacjentami. Tymi pytaniami splatam wątki ludzkich losów... Kilka razy dziennie biegnie na Oddział Opieki Paliatywnej. Tam w sali numer 7 pięćdziesięciokilkuletnia kobieta czeka na syna. Jej dni są policzone. Lekarz za wszelką cenę usiłuje swoimi opowieściami utrzymać ją przy życiu. Między nimi rodzi się niezwykła więź. Będę mówić tak długo, aż samoloty odlecą, aż jej syn wróci. Pacjentka będzie mnie słuchać. Dopóki słucha, żyje. Opowiadajmy, opowiadajmy. Przedłużajmy życie historiami życia innych. Życia tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą. Baptiste Beaulieu prześwietla szpital ze wszystkich stron. Z lekkością i humorem ukazuje despotycznych szefów, pielęgniarki o wielkich sercach, lekarzy popełniających gafy i błędy, niekończące się konsultacje i niewiarygodne spotkania z pacjentami. Nasz zawód to przede wszystkim kolejne, wzbogacające nas spotkania. Spotykamy ludzi. Chore ciała, to prawda. Ale też osobowości. Codziennie wieczorem staram się robić spis ludzi, którzy mnie poruszyli. Jestem jak skąpiec liczący monety, albo jubiler polerujący swoje perły. Kolekcjonuję ludzi w głowie. Próbuję w wielości twarzy uchwycić istotę jedności. Czasami zdarza się, że wszystko zlewa się w jeden bezkształtny wir ust, nosów, czół, ran, chorób, uśmiechów i jasnych spojrzeń. Wszystko się ze sobą miesza i twarze mi umykają. Nic nie szkodzi: wszystko jest jednym. Z opowieści o życiu łączących tragizm i komizm, pełnych szacunku, współczucia i czułości dla człowieka, Baptiste Beaulieu buduje cały teatr ludzkiej komedii i ludziom najbardziej poniżonym przez chorobę oddaje godność i człowieczeństwo. Wobec tej książki nie można przejść obojętnie. Jej głęboko humanitarne przesłanie to ważny głos na temat stosunku leczących do leczonych, samotności, poniżenia i bezradności pacjenta, znieczulicy i niekompetencji lekarzy. Głos, który mówi, że może i musi być inaczej. Być lekarzem to znaczy iść na spotkanie drugiego człowieka. BAPTISTE BEAULIEU Baptiste Beaulieu, 27-letni lekarz szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zaczął pisać swój blog w listopadzie 2012 roku. Miał jeden cel: pojednać leczonych i leczących, opowiadając z poczuciem humoru i wrażliwością niewyobrażalną rzeczywistość szpitalną. A opowiada - jak napisał "Le Monde" - w sposób nieporównywalny, tak jak nikt inny o tym nie opowiadał. Sukces był natychmiastowy. W ciągu 3 miesięcy blog odwiedziło pół miliona internautów i przyznało mu nagrodę dla najlepszego blogu. Został uhonorowany Prix Alexandre-Varney, nagrodą przyznawaną na corocznym kongresie francuskich lekarzy internistów... dla najlepszej pracy naukowej. Nagle Baptiste Beaulieu stał się sławny. Zainteresowały się nim wszystkie francuskie media. Udzielał wywiadów, tłumaczył skąd ten pomysł - w prasie, w telewizji. Pisałem dla tych, którzy leżą, i tych, którzy ich podnoszą. Mój blog miał mieć działanie terapeutyczne. Dlatego pewnie tylu wydawców zaproponowało mi napisanie powieści na jego podstawie. Pacjentka z sali numer 7 stała się jedną z najważniejszych pozycji francuskich na Międzynarodowych Targach Książki we Frankfurcie 2013. Będzie wydana przez czołowe wydawnictwa w 11 krajach, a blog odwiedziło już prawie 3 000 000 internautów. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Amber
  • miękka
Mniej Więcej
  • Baptiste Beaulieu
  • 2014
  • 1
  • 304
  • 205
  • 131
  • *, 9788324149711
  • 9788324149711
  • ZBF17

Recenzje czytelników

Manifest człowieczeństwa

Ocena:
Autor:
Data:
Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Narrator ugryzł temat z zupełnie innej strony niż się spodziewałam. Młody lekarz przez siedem dni i jedną noc maluje słowami niewyobrażalną codzienność szpitala, przedstawia pacjentów i opisuje ich (niekiedy wyimaginowane) dolegliwości, jak również z lekkością i humorem wspomina o despotycznym szefostwie, kolegach po fachu i pielęgniarkach o wielkim sercu.

,,Szpital jest teatrem: w nim śpiewamy o tym, kim jesteśmy, co nami powoduje ... co nas porusza. Na dobre i na złe, to miejsce jest alchemicznym destylatorem, z którego wypływa oczyszczona ludzkość chora na życie.(…) Jest miłość, złość, śmiech, strach, nadzieja. Pośrodku Ludzie. Z historiami do opowiedzenia: o Życiu’’.

Autor zachęca do optymistycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. W prosty, zabawny, zarazem mądry sposób próbuje pocieszyć rekonwalescenta dając mu otuchę i siłę do walki z chorobą. Nie roztkliwia się na temat przypuszczalnych wariantów życia po śmierci, piekła, nieba, reinkarnacji. Liczy się tylko tu i teraz, bo dopóki bije serce, wciąż jest nadzieja. Według niego: ,,Być lekarzem to znaczy iść na spotkanie drugiego człowieka’’. Muszę przyznać, że Baptiste zaskarbił sobie moją sympatię. To niebanalny człowiek, stażysta z głową lwa, trochę upierdliwy, pełen empatii, odrobinę kłamczuch. Ale nie sposób go nie lubić. Jego umiejętność komunikacji, współpracy i budowania relacji z pacjentami ma wymiar terapeutyczny. Nawet o śmierci potrafi rozmawiać żartobliwie, z dystansem, ironią i cynizmem, jednocześnie okazuje pełen szacunek umierającej osobie. Oby więcej takich wyjątkowych ludzi.

,,Nasz zawód to przede wszystkim kolejne wzbogacające nas spotkania. Spotykamy ludzi. Chore ciała, to prawda. Ale też osobowości. Codziennie wieczorem staram się robić spis ludzi, którzy mnie poruszyli. Jestem jak skąpiec liczący monety albo jubiler polerujący swoje perły. Kolekcjonuje ludzi w głowie. Próbuje w wielości twarzy uchwycić istotę jedności’’.

Nie jestem w stanie uchwycić uniwersum wartości tej książki. Aby w pełni docenić jej walory, trzeba koniecznie poznać osobiście. To niezwykle wartościowa, pełna głębokich uczuć i myśli publikacja z humanitarnym przesłaniem. Jest swego rodzaju wołaniem o godność człowieka, i o wspólne odnajdywanie człowieczeństwa. Dzięki tej publikacji zrozumiesz dość pokrętną logikę autora:

,,Wystarczy dostrzegać to, co proste, w tym, co skomplikowane, i zachwycać się tym, co skomplikowanie, w tym, co proste’’.

Polecam, ponieważ niezwykle budujące jest poznawanie takich wspaniałych osób, jak Beaulieu Baptiste.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Szpital bez tajemnic

Ocena:
Autor:
Data:
Akcja powieści dzieje się na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, gdzie młody lekarz opowiada wydarzenia ze swoich 7 dni i z jednej nocy. Powieść ma kształt pamiętnika. Zawiera historie prawdziwe, zmieniona została płeć jego bohaterów i ich nazwiska – tutaj mamy przezwiska. Jest pani Zapóźno, Kobieta-Ognisty Ptak, Wódz Pokahontas, itd. Każda z osób jest niezwykle charakterystyczna i tak jest ukazana.

Młody lekarz, narrator, przemieszcza się z sali do sali, od pacjenta do pacjenta ... dla każdego ma dobre słowo i stara się pomóc. Czasem pozostaje tylko słowo, bo na inną pomoc jest już za późno. Wspiera ich i jest naprawdę oddany temu , co robi. Bo trzeba naprawdę kochać swoją pracę i wierzyć w to, co się robi, żeby przez kilka godzin masować brzuch i wydłubywać z pupy starszej osoby kał, żeby ulżyć jej cierpieniom. Przy tym lekarz stara się być delikatny i nie onieśmielać pacjenta, nie przyprawiać go o wstyd. Jestem pod wielkim wrażeniem! Obracam się na codzień w medycznym środowisku i takich lekarzy z pasją, zapaleńców, mogę na palcach policzyć – to fantastyczni ludzie i niezwykłe osobowości.

Autor i narrator, w jednej osobie, spotyka się na Oddziale z różnymi przypadkami - tymi prawdziwymi, ale i tymi wyimaginowanymi. Do każdego stara się podchodzić poważnie i nieść pomoc.
Kilka razy dziennie odwiedza Oddział Opieki Paliatywnej. Szczególnie często odwiedza pacjentkę z Sali nr 7, dla której nie ma już ratunku, jej życie gaśnie. Czeka już tylko na syna, a lekarz umila jej ostatnie chwile opowieściami i anegdotami. Dopóki słucha, dopóty żyje. Czasem dobre słowo, zainteresowanie, zwykłe ludzkie gesty potrafią zdziałać więcej niż leki. Lekarz musi więc być przede wszystkim człowiekiem, wtedy jest wielkim lekarzem.

Baptiste Beaulieu pokazuje nam wiele stron i obliczy szpitala. Zna go od podszewki, a jego struktura przypomina wielkie drzewo. Prezentuje nam nie tylko historie swoich pacjentów, ale i sylwetki współpracowników. Czasem na wesoło, lekko sarkastycznie, czasem wręcz złośliwie.

Wobec tej książki nie można przejść obojętnie i odłożyć ją po przeczytaniu na półkę. Skłania do przemyśleń i do refleksji, a jakaś jej cząstka pozostaje w umyśle czytelnika na zawsze. „Pacjentka z Sali numer 7” sprawia, że odzyskujemy wiarę w człowieka, wiarę w lekarzy i ich pracę, a właściwie ich misję, bo to nie jest zwyczajna praca. Mimo, że czasem smutna i przejmująca, opowieść jest bardzo optymistyczna i porusza w naszych umysłach głęboko ukryte struny. Jestem pod wielkim wrażeniem jej Autora i jego opowieści. Oby więcej było tak zaangażowanych lekarzy, którzy kochają ludzi….


http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2014/04/pacjentka-z-sali-nr-7-baptiste-beaulieu.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.