Koszyk 0
Opis:
Legenda głosi, że piraci grasujący po Morzach Wszetecznych są wyrośniętymi, zdeformowanymi, brzydkimi dziećmi, które zostały niegdyś wrzucone do morza przez swych przerażonych rodziców. Patrząc na bandę kapitana Rolanda rekrutującą się spośród najdziwniejszych i najniebezpieczniejszych pokrak i wyrzutków wszelkiej maści, trudno nie dać wiary legendzie. Załoga Błędnego Rycerza to gobliny i półgobliny, satyrowie i szamani, wszyscy jednakowo bezlitośni, dzicy i... zabawni ... Hordy potencjalnych przeciwników czających się w okolicach miasta Necroville muszą się mieć na baczności. Najmocniejszą stroną bandy Rolanda nie jest myślenie. Zwykle używają broni dużo szybciej niż głowy, o ile oczywiście głowa może przydać się do czegokolwiek w walce i przygodzie. Przygodzie? Wątpliwe, że to słowo tutaj pasuje. Nie po to jest się piratem, żeby poszukiwać po najodleglejszych krańcach mórz przygód. Załoga Błędnego Rycerza szuka wprawdzie cały czas, ale czegoś innego. Szuka awantury! Mortka ma rękę do tworzenia rozdartych wewnętrznie postaci, którym chce się po prostu towarzyszyć. Umie też związać ich losy tak, że w napięciu oczekuje się rozwiązania konfliktu. Eryk Remiezowicz, Esensja.pl o "Świcie po bitwie" (ten opis ani trochę nie pasuje do "Mórz Wszetecznych") Sposób pisania Marcina Mortki - sprawny, z jędrnym językiem i olbrzymią dozą poczucia humoru i dystansu do własnej twórczości. Monika Frenkiel, onet.pl o "Karaibskiej krucjacie" Żonglerka kliszami naprawę Marcinowi Mortce się udała, a przecież przy takiej zabawie łatwo wpaść w spiralę kiczu. Powieść warta polecenia, zwłaszcza, jeśli czytało się te same książki, co jej autor. Łukasz Wiśniewski, gram.pl o "Miasteczku Nonstead" Sympatyczna lektura, w klimacie opowieści o dzielnych wojach i rycerzach. Nie znajdziemy takich zbyt wiele dla najmłodszych, których zainteresowania podążają w kierunku historii i obcych kultur. Bernadeta Listwoń, xiegarnia.pl o "Przygodach Tappiego z Szepczącego Lasu" Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Marcin Mortka
  • 1
  • 412
  • 203
  • 135
  • 978-83-7747-942-1
  • 9788377479421
  • ZB4ZW

Recenzje czytelników

A może zostanę w przyszłości piratem?

Ocena:
Autor:
Data:
Szczerze mówiąc bardzo długo wzbraniałam się przed jakąkolwiek tematyką piracką. Morze, bitki i szalone życie marynarzy nigdy mnie nie interesowało. Wszystko zmieniło się, gdy – po wielu namowach – obejrzałam słynnych „Piratów z Karaibów” i przyznałam rację, iż może to być naprawdę ciekawe. Jakiś czas później trafiłam na powieść Marcina Mortki „Morza Wszeteczne”, które… całkowicie zawirowały mój światopogląd!

Marcin Mortka jest znanym polskim pisarzem fantasy, urodzonym w Poznaniu ... Studiował skandynawistykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Z zawodu nauczyciel angielskiego i norweskiego, pilot wycieczek zagranicznych oraz tłumacz. Zadebiutował literacko w 2003 roku powieścią „Ostatnia saga”. Publikacja Uroborusa jest jedną z jego najnowszych historii.

Kapitan Roland zwany Wywijasem zaczyna swoją przygodę tak, jak wielu kapitanów przed nim to czyniło. Uzupełnia swoją załogę w mieście portowym, Necroville, może się jednak poszczycić bandą najbardziej plugawych person na całym Morzu Wszetecznym – kroku dotrzymują mu zarówno gobliny, szamani, pół-gobliny, a także satyrzy. Wesoła gromadka jednak staje przed niezwykłym i niebezpiecznym zadaniem, gdy wkraczają na pokład Błędnego Rycerza. Czeka ich bowiem wojna – okraszona salwami śmiechu, własnymi trunkami i… gorącymi demonicami.

Do tej pory miałam styczność z Marcinem Mortką jedynie przy książkach, które tłumaczył. Byłam niezwykle ciekawa, jak wypada z własnymi historiami. Tył okładki dumnie głoszący powrót „mistrza pirackiego fantasy”, nastrajał mnie tym bardziej pozytywnie. Przyznam jednak, że na początku nie byłam zachwycona.

Trzeba zauważyć, iż autor wrzuca czytelnik w prawdziwy wir wydarzeń już w pierwszym rozdziale. Jest dużo, jest szybko. To wcale nie jest minus, jednak początkowo łatwo pogubić się w sytuacji i otoczeniu, które stworzył Mortka. Ten chaos rozprasza, tego nie da się ukryć – przy tak rozbudowanym pomyśle autor chciał pociągnąć czytelnika za nos i udało mu się to idealnie, niemniej mankamentem pozostało zagubienie w wydarzeniach, nazwiskach oraz miejscach. Na szczęście – można się stosunkowo szybko przyzwyczaić do rzeczywistości w „Morzach wszetecznych”.

Sam styl autora jednak jest całkowicie w moim guście. Mortka bowiem pisał bardzo obrazowo – z łatwością byłam w stanie wyobrazić sobie postacie i ich zachowanie. Nie zabrakło też humoru, na którym tak mi zależało, gdyż piracka kompania właśnie z zabawą mi się kojarzyła – to też otrzymałam. Ponadto autor w bardzo umiejętny sposób manipulował tempem wydarzeń, które tak jak zaczęły pędzić w pierwszym rozdziale, nie zwalniały ani na chwilę. Ta powieść jest pełna akcji, czyta się te długie rozdziały w mgnieniu oka.

Mortka przedstawił nam plejadę interesujących postaci, których nie sposób zapomnieć – nawet po zakończeniu lektury! Muszę przyznać, iż dawno nie spotkałam tak różnorodnych i oryginalnych – przez wielkie „O” – bohaterów. Nigdy nie spotkałam się z podobnymi, co mile mnie zaskoczyło. Cechuje ich nie tylko nietuzinkowy wygląd, ale również zachowanie.

Kapitan Roland jest chyba najbardziej zagadkową postacią z nich wszystkich, której nie tylko wygląd, ale i przeszłość mnie zainteresowała. Jest piratem z krwi i kości – węszy podstępy, jest sprytny i – nie ukrywając – ma gadane!

Bardzo pozytywnie odebrałam pomysł autora na ubarwienie tej historii motywami aniołów i demonów, których początkowo się nie spodziewałam. Dodało to „Morzom Wszetecznym” naprawdę wiele pod względem samej fabuły – była naprawdę atrakcyjna.

Całą powieścią jestem niezwykle zaskoczona – w ostatecznym rozrachunku połknęłam ją w kilka dni, co w gorącym okresie maturalnym jest nie lada wyzwaniem. „Morza Wszeteczne” to historia, która nie tylko odpręża i bawi czytelnika, ale jest również bardzo dobrze skonstruowana – nawet bardziej wymagający odbiorca będzie po niej zadowolony. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na „Wyspy Plugawe”, gdyż coraz bardziej podobają mi się pirackie klimaty.

Pozdrawiam
/ludzka-sokowirowka.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Polecam!

Ocena:
Autor:
Data:
Bardzo długi czas zastanawiałem się czy kupić tę książkę. Z jednej strony była mocno zachwalana, świetna opowieść z niewybrednym humorem, wyraziści bohaterowie, ciekawa fabuła. Z drugiej strony słyszałem głosy, jakoby "Morza Wszeteczne" były zwykłym, przeciętnym czytadłem, które nie jest warte przeczytania - reprezentuje marny humor, oklepaną historię i jest zwyczajnie nudna. Piraci, swawolne życie, zapach morza.. To lubię! Złożyło się ... że w jednej z księgarni była promocja akurat na tę książkę i cóż, mój portfel zapłakał kolejny raz. Jedno mogę powiedzieć Wam już teraz. "Morza Wszeteczne" Marcina Mortki to jedna z lepszych książek jakie czytałem w ostatnim czasie.

Kapitan Roland Wywijas kompletuje załogę w jednym z portowych miast. Jak zwykle bywa, w różnych tawernach spotyka wyjątkowe osobistości, plugawców, łotrzyków i zabójców. Jego kamraci to prawdziwa mieszanka wybuchowa, która jest swoistym pewnikiem epickiej przygody na nieprzebranych morzach. Splot wypadków i ciekawych zbiegów okoliczności powodują, że Roland wraz ze swoją załogą zostają wplątani w prawdziwą, międzynarodową kabałę, która zmieni losy ich świata. Jak w tym wszystkich poradzi sobie Roland? Jakie jest jego przeznaczenie?

To co rzuca się od pierwszych stron "Mórz Wszetecznych" to niezwykle umiejętnie opracowana akcja i jej przepływ. Tak naprawdę od pierwszych stron coś się dzieje i czytelnik zostaje wplątany w prawdziwą bitwę. W tym całym rozgardiaszu poznajemy głównego bohatera i jego załogę - to jest właśnie minus pędzącej akcji. Z początku nie za bardzo wiedziałem z kim mam do czynienia, jak traktować poszczególne postaci i co ja tak właściwie czytam. Gdy akcja na chwilę się uspokoiła i płynęła wolnym rytmem autor skupił się na doinformowaniu czytelnika i wszystko stało się jasne. To właśnie z taką załogą przyjdzie nam podróżować przez kolejne czterysta stron - trzeba dodać, że wyjątkowo udanych i dobrze napisanych czterysta stron. Mortka postanowił spisać epicką przygodę, którą każdy może jakoś powiązać ze znanymi Piratami z Karaibów - dokładnie ten sam klimat jest aż namacalny, atmosfera niezwykle wciągająca, a akcja? Zwalnia tylko w paru momentach i to naprawdę na kilka chwil. "Morza Wszeteczne" czyta się niezwykle szybko!


Drugi plus to wyraziste i genialne wprost postaci! Dobrze opisane, każdy ma swoją rolę, tak naprawdę w każda skrywa jakąś tajemnicę, intryguje czytelnika. Najważniejszy oczywiście jest Roland, o którym wiemy naprawdę niewiele. Wraz z rozwojem opowieści dowiadujemy się co raz więcej, i mimo swoich wad, to właśnie on będzie naszym ulubieńcem. A cała reszta załogi? Prawdziwa zbieranina nietypowych osobliwości - pół-gobliny, szamani, gobliny, satyrzy, jednostki, których pochodzenia można się tylko domyślać. Trzeba zaznaczyć, że nikt tutaj nie jest "normalny" w naszym, człowieczym sensie tego słowa. Paskudne gęby, wyjątkowe umiejętności, ohydna aparycja - czysta mieszanka wybuchowa. To lubię!

Styl autora to prawdziwa gratka dla fanów wyrazistego i krnąbrnego języka. Mimo że postacie wykreowane przez Mortkę są prawdziwie fantastyczne, to autor z ich opisem poradził sobie naprawdę dobrze. Każda postać jest umiejętnie i obrazowo przedstawiona, tak by czytelnik z łatwością mógł wyobrazić sobie ich wygląd. To samo tyczy się każdego miasta, ważniejszych szczegółów i statków - bo to one grają tutaj pierwszorzędną rolę. Dochodzimy tym samym do głównego dania całej książki czyli świetnego humoru. Osobiście mam dziwne poczucie humoru i potrafię się śmiać z rzeczy, które dla innych są kompletnie pozbawione sensu. Autor przedstawił mi powieść idealną, właśnie dla ludzi z takim humorem! Śmieszne sceny, wulgarne dialogi, dzikie porównania, pokazanie czytelnikowi, że żarty potrafią być zarazem sprośne i śmieszne. Jak część z Was może wie, dużo czytam w tramwaju gdy jeżdżę na uczelnie - wyobraźcie sobie taką sytuację - godziny szczytu, tramwaj zapełniony ludźmi, gorąco, wszyscy wkurzeni, a tu nagle facet ze środka tramwaju zaczyna się śmiać. Część współpasażerów dostrzega książkę w jego ręku, zaczyna próbować dostrzec tytuł, gość zaczyna się śmiać co raz bardziej, w końcu musi schować "Morza Wszeteczne" do torby, bo nie dotrwałby do końca podróży. Wierzcie mi, dawno się tak nie śmiałem :)


Z początku nie dawałem wiary we wplątanie do całej opowieści demonów i aniołów. Pomysł wydawał mi się oklepany, wpychany na siłę. Autor wybrnął z tego obronną ręką, pokazując, że na morzu skrzydlaci jeszcze nie mieli okazji się wykazać, dowodząc tym samym, że ich kreacje nie są do końca wyczerpane. Tak naprawdę cała intryga okaże się kompletnie inna, od tego co zakładaliśmy na początku opowieści. To samo tyczy się bohaterów - dostrzeżemy ich zmianę, zauważymy kilka różnic w ich zachowaniu. To bardzo fajny pomysł, by wplątać piratów, którzy kojarzą się z bandą obdartusów, gotowych na wszystko byleby wyżłopać kilka kropli rumu, w taką intrygę. A zabieg pokazujący jak to właśni tacy piraci zaczynają grać pierwsze skrzypce? Mistrzostwo.


Należy zaznaczyć, że "Morza Wszeteczne" to nie książka dla każdego. Specyficzny humor, dużo wulgaryzmów, obsceniczne sceny i życie pirata, które wcale nie jest usłane różami - nie każdy lubi tego typu żarty, inni będą zniesmaczeni. Jeszcze inni powiedzą, że historia nudna i oklepana. Oni nie czują tego klimatu, nie lubią pirackiego życia, nie wiedzą w czym tkwi ta magia. Ja jestem zachwycony i mogę tę książkę z czystym sumieniem ją polecić. Mortka popełnił powieść bardzo dobrą, która wciąga od pierwszej strony, zachwyca językiem i hipnotyzuje czytelnika do ostatniego rozdziału. Panie Mortka! Pisz Pan drugą część, bo nie wysiedzę!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.