Koszyk 0
Opis:
Jak zdobyć mężczyznę? Sposobów jest wiele…Kobieta bez mężczyzny dziczeje fizycznie oraz umysłowo, a do tego we dwie pensje będzie łatwiej – powtarzają najbliżsi Tosi. Na nic groźby i prośby całej rodziny. Tosia powoli dobiega czterdziestki, nadal mieszka z matką, a na horyzoncie nadal nie widać żadnego kawalera. Stara panna, i już! Czy popełniła gdzieś błą ... d? W końcu ma za sobą wiele doświadczeń z różnymi mężczyznami A może tkwi w niej jakiś defekt? To by wreszcie coś wyjaśniało. Poznaj historię Tosi.„Męża poproszę” to kipiąca humorem opowieść o mitach na temat miłości i małżeństwa, którymi nasze życie lukrowane jest od dzieciństwa. O szczęściu, którego definicję znają wszyscy wokół nas, oraz życiowym partnerze, którego nie warto szukać dla rodziny ani najbliższych ludzi. Ale dla siebie.Matylda Man, urodzona w zeszłym wieku w Warszawie. W tym wieku pisarka. Miłośniczka książek, gorzkiej czekolady i psów. Mieszka w stolicy. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Matylda Man
  • 2015
  • 400
  • 195
  • 125
  • 9788379611737
  • 9788379611737
  • ZCH9X

Recenzje czytelników

Recenzja Informatora Czytelniczego

Ocena:
Autor:
Data:

"Kobieta nie powinna iść przez życie sama - powiedziała babcia na łożu śmierci. - Kobieta nie powinna byś sama i powinna mieć dziecko. Dziecko scala kobietę i mężczyznę. [...] Tośka nie ma męża i dziecka. Babcia odchodzi, dalibóg może tam u góry lepsze życie, w każdym razie dziadek już tam czeka, w każdym razie babcia już niczego nie pragnie dla siebie. Ale... byłoby łatwiej odejść, gdyby Tośka miała męża i dziecko. Jeszcze dzisiaj. Ewentualnie jutro. Najdalej za rok." ...


Matylda Man w "Męża poproszę" porusza dość zabawny, a zarazem smutny problem, mam wrażenie, wielu współczesnych kobiet, które idą przez życie same, mimo tego, że bardzo chciałyby iść z kimś. Znacie z autopsji? A może z najbliższego otoczenia? Skądś na pewno. Problem robi się tak bardzo popularny, że mamy w środowisku coraz więcej tzw. singielek, które boleją nad tym, że męża nie ma, no bo skąd miałoby się go wziąć, a jak już się jakiś kandydat napatoczy, to pijący, palący, wulgarny, albo bezrobotny. Do tego te ciągłe naciski otoczenia, że to przecież nie wypada i na starość przydałby się ktoś do porozmawiania, o celach prokreacyjnych nie wspominając. Brzmi znajomo? Ach tak! Temat trochę zaniedbany w naszej literaturze i miło było przeczytać książkę, która traktuje o nim boleśnie, życiowo, aczkolwiek w sposób prześmiewczy.

W kolejnym akapicie miałam zamiar przedstawić wam bliżej nieznaną, przynajmniej przeze mnie do tej pory, autorkę, ale nie znalazłam zbyt wielu informacji na jej temat, poza tym, że urodziła się i mieszka w Warszawie, kocha książki, czekoladę oraz psy.

"Męża poproszę" jest opowieścią o Tosi, która, jak wynika ze wstępu mojej recenzji, jest kobietą samotną i choć nie boleje nad tym faktem aż tak bardzo jak jej najbliżsi, to wiadomo, we dwie pensje na pewno byłoby łatwiej, pomijając oczywiście fakt samotności. Tośka nie jest żadnym życiowym nieudacznikiem, ani szarą myszką. Jej życie to bujna, zabawna historia, w której owszem, mężczyzn nie brakowało, ale żaden z nich nie potrafił zagościć w nim dłużej niż na chwilę, bo a to był przy stary i łysawy, a to był typowym niedojrzałym chłopcem, któremu, oprócz seksu, raczej nie wiele mieści się w głowie. Tosia nie należy do kobiet, które użalają się nad losem i zdesperowane chadzają do klubów by złowić tam jakiegoś milionera albo chociaż faceta, który się nimi zainteresuje. Ona ma swoją godność, ale po prostu jest otwarta na nowe znajomości, co niestety, w jej świecie nie do końca się sprawdza...

Dlaczego właściwie zwróciłam uwagę na "Męża poproszę" Matyldy Man? Jeśli mam być szczera, to dlatego, że wydała mi się jedną z tych pozycji, które są lekkie, odrywają od świata chociaż na jeden wieczór, a podczas lektury można się trochę pośmiać. Czy było warto? Wydaje mi się, że tak,. Podczas lektury rzeczywiście można się pośmiać, na co pozwala ogrom komicznych, przy tym jak najbardziej życiowych, sytuacji oraz język (ale mam wrażenie, że ten drugi miejscami stylizowany jest na śmieszny trochę na siłę i chwilami nieco mnie raził). I mimo tego, że Matylda Man napisała zabawną, a nawet śmieszną książkę, zamiast mnie rozluźnić sprowokowała mnie do wielu refleksji. Czym? Przede wszystkim tym, że nie jest to kolejna obyczajówka, w której samotna kobieta znajduje w końcu swojego księcia i żyją długo i szczęśliwie.

Tośka, jak wspomniałam, na dobrą sprawą mogłaby być każdą z nas, a raczej: każda z nas mogłaby być Tośką. Każda kobieta marzy o wielkiej miłości, albo chociaż miłości malutkiej, w której będzie się mogła ogrzać podczas zimowych popołudni albo schować podczas wiosennych, deszczowych poranków. Tylko co w sytuacji, kiedy mimo prób znalezienie tej miłości jakoś nie do końca się sprawdza, a każdy kolejny kandydat raczej zniechęca i rozczarowuje? Kobiety w dzisiejszych czasach mają trudno. I chociaż wydawać by się to mogło śmieszne, z perspektywy psychologii i socjologii, wiele w relacjach damsko-męskich się zmieniło. Kiedyś kobieta po prostu nie miała wyboru. Rodzice kazali, trzeba było wziąć ślub i dziękuję. Siedziało się w domu, prało, gotowało i rodziło dzieci. A dzisiaj? Kultura indywidualistyczna, dostęp do wykształcenia, odkładanie małżeństwa na później, bo wydłużył się wiek życia i przyjdzie na nie jeszcze czas. Poza tym ci mężczyźni ciągle tacy niedojrzali i zdziecinniali. Warto w ogóle wychodzić za mąż i wikłać się w całe to małżeństwo?

Sami widzicie. Taka ot książką, a tyle refleksji. Wobec bolesnej, chociaż zabawnie ujętej przez Matyldę Man, rzeczywistości po prostu nie da przejść się obojętnie. Każda zabawna anegdotka czy sytuacja sprawiają, że człowiek zaczyna zastanawiać się nad własnym życiem i otaczającym go światem i mimo tego, że w wielu miejscach usta wykrzywiały mi się w uśmiechu, mam wrażenie, że w większości przypadków był to jednak uśmiech przez łzy okraszony pytaniem: No rzeczywiście, to bardzo śmieszne, ale czy naprawdę nie jest właśnie tak? Jeśli miałabym ocenić tę książkę w skali od jeden do sześć (tak, jak to ocenia się w szkole), przyznałabym jej solidne 4,5. Nie ujęła mnie tak bardzo, żebym zamarzyła postawić ją na ulubioną półkę, ale na pewno dała do myślenia i rozbawiła, a to przecież naprawdę wiele.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.