Koszyk 0
Opis:
Dwaj następujący po sobie okupanci – Sowieci i Niemcy okradają kilkuletniego Ludwika z dzieciństwa, a jego rodzinę z dobytku i bliskich. Zmuszają do ucieczki i tułaczki, których kres stanowi Kraków końca wojny. Dla 14-letniego bohatera dopiero wtedy rozpoczyna się walka. W nowym gimnazjum toczy boje o akceptację uczniów i nauczycieli, zmaga się z rodzącymi się uczuciami wobec dziewcząt, podziwem dla starszych kolegów i odrazą wobec konstytuującej się kłamliwej władzy ludowej ... Sprawdzianowi z dojrzałości zostaje poddany zanim przystąpi do tytułowej Małej matury, egzaminu kończącego gimnazjum. Tak obrazowo opowiedziana historia mogła wyjść tylko spod ręki wybitnego reżysera, bo książka jest fabularyzowaną autobiografią, opowiadającą losy autora od jego narodzin w przedwojennym Lwowie, do ukończenia gimnazjum w Krakowie w 1947 roku. Emocje budowane amplitudami tragizmu i komizmu przetykane są opisami zapomnianych miejsc, czynności i przedmiotów. Zachwyca wierność odwzorowania najdrobniejszych detali i bogactwo języków przedwojennego wielokulturowego Lwowa. Tak dla dzisiejszych, jak i ówczesnych maturzystów powinna to być lektura obowiązkowa. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Janusz Majewski
  • 2010
  • 450
  • 210
  • 150
  • 978-83-928431-15
  • 9788392843115
  • Z8576

Recenzje czytelników

Prawdziwy egzamin dojrzałości

Ocena:
Autor:
Data:
Na świetną książkę składa się wiele czynników. Nie wystarczy ciekawa fabuła i przystępny język powieści. Potrzeba czegoś więcej. To „coś” często tkwi w samym autorze. W jego sposobie opowiadania o wydarzeniach i umiejętności kreowania kolejnych bohaterów. I wcale nie trzeba być absolwentem filologii polskiej, by stworzyć arcydzieło literackie. Wystarczy być… reżyserem. Janusz Majewski jest tego najlepszym przykładem. Jego poniekąd autobiograficzna powieść pt ... : „Mała matura” nie bez przyczyny uznana została za książkę roku 2011. Dawno już nikt tak pięknie nie opowiadał o historii zwykłych ludzi, Lwowiaków dotkliwie doświadczonych przez los.

Osoba Janusza Majewskiego jest mi znana od wielu lat. Z przyjemnością oglądałam jego kolejne filmowe produkcje. Ten absolwent łódzkiej „filmówki” ma na swoim koncie wiele perełek polskiej kinematografii. Wystarczy wymienić tylko „Lekcję martwego języka”, „Królową Bonę”, czy „C.K. Dezerterzy”, które przeszły już do historii polskiego kina. O ile o jego talencie reżyserskim wiedziałam od dawna, o tyle o umiejętnościach pisarskich nie miałam zielonego pojęcia. Aż do momentu, kiedy wzięłam do ręki „Małą maturę”.

Historii opowiedzianej w książce Majewskiego nie sposób streścić w kilku słowach. Z jednej strony jest to opowieść o międzywojennym Lwowie, w którym mieszka Tadeusz, Maria, Ludwik i Hania, czyli rodzina Taschke. Z drugiej zaś historia naszych bohaterów splata się z historią Polski czasów II wojny światowej. Bohaterowie są bowiem świadkami wielu wydarzeń, które odnaleźć możemy dziś tylko na kartach podręczników. Wojna polsko-bolszewicka, śmierć marszałka Piłsudskiego, a później wybuch największej wojny w dziejach świata, powstanie warszawskie, czy referendum 3xTAK to tylko niektóre epizody występujące w fabule tej powieści. Państwo Taschke to jedna z tych rodzin, które po zajęciu Lwowa musiały opuścić bliskie im strony. Burzliwy los przeganiał naszych bohaterów z miejsca na miejsce, aż trafili do Krakowa. Tam po wojnie rozpoczęli „drugie” życie, choć stale mieli nadzieję, że kiedyś jeszcze wrócą do swojego lwowskiego domu.

Trzy części książki „Mała matura” w uporządkowany sposób przedstawiają kolejne wydarzenia z życia rodziny Taschke, ze szczególnym uwzględnieniem postaci Ludwika. Pierworodny syn Tadeusza i Marii rodzi się bowiem na początku tej długiej opowieści. Każdy kolejny rozdział przedstawia nam etapy jego wejścia w dorosłość, dzięki czemu stajemy się świadkami przemiany małego, bezbronnego chłopca w rozsądnego i inteligentnego nastolatka. Jego lwowskie korzenie oraz doświadczenia lat wojny spowodowały, że Ludwik wyrósł ponad swoich rówieśników. Z przyjemnością czytamy o jego kolejnych perypetiach i obserwujemy pierwsze miłosne zaloty.

Istotnym elementem, na który początkowo nie zwróciłam większej uwagi jest okładka „Małej matury”. Składają się na nią dwa obrazy przedstawiające zabudowę architektoniczną, a właściwie dwie różne zabudowy. Te zabytki zupełnie do siebie nie pasują i na pierwszy rzut oka wyglądają na jakiś nowatorski fotomontaż. Dopiero, kiedy przyjrzymy się uważnie, dostrzeżemy, że to zabudowa Lwowa, na które umieszczono zabytki krakowskiej architektury. Te dwie warstwy zabytków z okładki, podobnie jak wydarzenia opisane w powieści, nakładają na siebie odmienne rzeczywistości. Lwowskie i krakowskie wspomnienia Ludwika Taschke przeplatają się ze sobą tworząc ciekawą historię, o której nie sposób zapomnieć. Państwo Taschke są w tej powieści symbolem repatriacji, która po II wojnie światowej dosięgła wiele polskich rodzin. Ich trudny los w nowym, nieznanym otoczeniu to miejscami bardzo wzruszająca lektura.

W tej prostej historii tkwi jakieś niezwykłe piękno. Wspomnienia z własnego życia zapisane przez Janusza Majewskiego są tak barwne i interesujące, że aż trudno uwierzyć, by jedna rodzina mogła tyle przeżyć. Kiedy jednak pomyśli się o czasach, w jakich rozgrywa się opowiedziana historia, wszystko staje się jasne. Co prawda sam autor podkreślał, że wiele zdarzeń mogło być zmyślonych lub niedopowiedzianych, jednak podczas lektury tej pozycji ani przez chwilę nie zastanawiałam się nad tym, co wydarzyło się naprawdę, a co jest tylko fikcją.

Ostatnia część powieści Majewskiego zatytułowana „Mała matura 1947”, jest tutaj godna podkreślenia. Na jej podstawie powstał bowiem w 2010 roku film o tym samym tytule, który uzyskał Nagrodę Specjalną Jury na 35. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Ekranizacja krakowskich losów rodziny Taschke, a w zasadzie młodego Ludwika przygotowującego się do małej matury, jest równie fenomenalna jak historia przedstawiona w powieści. Obsada filmu złożona z takich aktorów jak Marian Opania, Wojciech Pszoniak, Artur Żmijewski, Wiktor Zborowski, czy Marek Konrad spisała się na medal, a pięknie przedstawione zabytki Krakowa są nie lada gratką dla wszystkich zakochanych w tej dawnej stolicy Polski. Ograniczenia czasowe nie pozwoliły Majewskiemu na przedstawienie wszystkich szczegółów opisanych w powieści, dlatego też film może stanowić znakomite uzupełnienie przeczytanej historii.

Szczerze mówiąc nad tą książką mogłabym zachwycać się godzinami. Janusz Majewski okazał się nie tylko znakomitym reżyserem i scenarzystą, ale również pisarzem. Wszystkie wątki powieści następują po sobie niczym sceny filmowe i zapewniają czytelnikowi nieustanne emocje. Znakomity styl pisarski autora czyni z tej książki jedną z najpiękniejszych opowieści, jakie w życiu czytałam. Chyba dlatego tak trudno było mi rozstać się z rodziną Taschke. Mimo że moja przygoda z bohaterami tej powieści dobiegła końca, to pozycja ta trafia na półkę najważniejszych książek mojej domowej biblioteczki.
Czy „Małą maturę” trzeba polecać? Ależ skąd! Książka jest tak znakomita, że obroni się i bez mojej pomocy. Wszystkich zaś, którzy nie mają ochoty na lekturę powieści, zachęcam do obejrzenia filmu Janusza Majewskiego pt.: „Mała matura 1947”.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena