Koszyk 0
Opis:
Trzeci tom najlepszych opowiadań Philipa K. Dicka. Dick pomysłowo wtłacza naszą rzeczywistość w najdziwniejsze schematy bądź zmusza do spojrzenia na nią z nieznanej, niepokojącej perspektywy i przyprawia to wszystko jaskrawą odmiennością, która na długo pozostawia w podświadomości czytelnika jątrzące kolce. (…) Podstawił światu pod nos genialne zwierciadło jego wad, ukazują ... ce zniekształcony, a jednak niewytłumaczalnie bliższy rzeczywistości aspekt prawdy. (…) Phil był dziwnym człowiekiem, lecz wspaniałym pisarzem i być może praca dawała mu katharsis. Na pewno zaś dostarcza niepowtarzalnych doznań jego czytelnikom. - ze wstępu Johna Brunnera. Dick był, jest i będzie jednym z nielicznych pisarzy, których długo nie da się zapomnieć. Sięgając po jego książki dzisiaj, macie szansę przeżyć choć część naszych ekscytacji i wzruszeń – na pewno nie tyle samo, gdyż wam dany jest znacznie szerszy kontakt z literaturą niż nam, pokoleniu stanu wojennego, patrzycie więc na utwory Dicka z szerszej perspektywy (…) jestem pewien, że nie przejdziecie obojętnie obok najznakomitszych utworów tej edycji, która – chyba nie tylko moim skromnym zdaniem – stanowi ukoronowanie czterdziestoletniej obecności Philipa K. Dicka w Polsce. z przedmowy Roberta J. Szmidta. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Rebis
  • twarda
Mniej Więcej
  • Philip K. Dick
  • 2016
  • 552
  • 225
  • 150
  • *, 978837818-809-4
  • 9788378188094
  • ZD5DT

Recenzje czytelników

OJCIEC, KTÓREGO SIĘ KOPIUJE

Ocena:
Autor:
Data:
„Kopia ojca” to już trzeci zbiór opowiadań Dicka, tym razem zabierający nas w okres, kiedy talent autora rozwinął się w pełni a pierwsza powieść ukazać się miała na przestrzeni miesięcy zaledwie. Zbiór dojrzalszy, niż poprzednie, bardziej samoświadomy, ale nadal tak samo fascynujący i paranoiczny.

Przybliżanie treści w przypadku antologii i zbiorów krótszych form zawsze mija się z celem. Trudno jest także jednym tylko słowem nadać opowiadaniom Dicka konkretną gatunkową etykietkę. Bo i owszem ... prawie wszystko co napisał da się włożyć do szuflady opatrzonej podpisem „Science Fiction”, a jednak rozpiętość tematów jakie poruszał w swoich pracach wykracza dalece poza gatunkowe ramy. Już bliżej im do filozoficznych dywagacji i koszmarów paranoika, dla którego szaleństwo było codziennością, niż do czystej fantastyki. Mamy to oczywiście mutantów (w sfilmowanym jako „Next” „Złotoskórym”), mamy też roboty („Ostatni z panów”), obce światy („Dziwny Eden”), podróże w czasie („Stary wiarus”) czy dziwne moce („Psioniku, ulecz mi dziecko”), jednak to w osobliwych odczuciach Dicka odnośnie rzeczywistości i władzy tkwi największa siła lektury.

W dwóch najlepszych tekstach w tym temacie autor pokazuje ludzi jak on owładniętych obsesją. Nerwicą. Szaleństwem. W „Łatwym łupie” przyczyną jest wiara głównego bohatera w to, że jest obserwowany przez niby boską istotę, jednak szczyt wątek ten osiąga w „Grze pozorów”. Tu bowiem bohaterami są chorzy psychicznie pacjenci żyjący w świecie niekończących się wizji zagrożeń. Ciągłego ataku niedającego im spokoju.

Siła wymowy tych tekstów jest równie wielka, jak w przypadku prac Lovecrafta, który także przecież żył w świecie iluzji i urojeń. U Dicka nawet najbardziej fantastyczne wymysły przejmują prawdą i realizmem, a przy okazji obok kondycji samego autora, doskonale pokazują także kondycję społeczeństwa jego czasów.

Nic dziwnego, że po dziś dzień pozostaje on inspiracją, dla każdego, kto tworzy fantastykę naukową – inspirację, a często także materiał do kopiowania. Trzeba jednak pamiętać od kogo wyszły najpierw te pomysły i kto jest ich ojcem. I to jego poznać najpierw, a kiedy już poznacie – do czego gorąco zachęcam i wprost namawiam – przekonacie się, że już żadne SF nie smakuje tak, jak jego i nie zasiewa takich wątpliwości w rzeczywistość.

Polecam gorąco!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Świetne opowiadania szalonego geniusza

Ocena:
Autor:
Data:
Philip K. Dick to autor, który z mocnym przytupem wtargnął do mojego literackiego życia w zeszłym roku, sprawiając tym samym, że w 2015 był autorem, po którego sięgałem najczęściej. Przeczytałem kilka jego powieści. Poznałem biografię. Na koniec do rąk trafił mi się jeszcze rewelacyjny zbiór opowiadań "Wariant drugi", który przywrócił we mnie wiarę, że krótkie formy mogą również sprawiać mi wielką frajdę, satysfakcjonować i zapisywać się na długo w pamięci. Widać ... że nawiązało się między nami bardzo dobre porozumienie i zdecydowanie mi to odpowiada, bo nie przestaję się tym autorem zachwycać i już wiem, że przeczytam wszystkie książki Dicka wydane na naszym rynku i każdą następną, jaka się tylko pojawi. Kilka dni temu ponownie trafił mi się jego zbiór, najnowszy wydany przez wydawnictwo Rebis. I znowu było rewelacyjnie!

"Kopia ojca" to już trzecia część serii "Opowiadania zebrane Philipa K. Dicka", która tym razem zawiera 23 opowiadania fantastyczne, napisane i wydane w latach 53-54. Duża część z nich trafiała dalej do pulpowych magazynów, ale są już one bardziej dojrzalsze niż opowiadania z tomu drugiego. Jednakże większość z nich ponownie rozgrywa się na planecie Terra (czyli naszej Ziemi), a pozostałe gdzieś w naszym Układzie Słonecznym (na przykład na planecie Proxima). Tradycyjnie przed rozpoczęciem zbioru otrzymujemy dwie przedmowy. "Przygoda z mistrzem" to pierwsza z nich i jest autorstwa Roberta J. Schmidta. Druga natomiast jest przedmową do wydania amerykańskiego z 1986 i napisał ją sam John Brunner (Wszyscy na Zanzibarze, Na fali soku), czyli również jeden z czołowych przedstawicieli i klasyków fantastyki naukowej, który w ostatnim czasie stał się na naszym rynku znacznie bardziej znany.

Jeśli chodzi już o same opowiadania to można dokonać pewnej klasyfikacji niemal każdego z nich, bo autor "Ubika" poruszał podobne tematy, tylko przedstawiał je w różny sposób. Tak jak w poprzednim tomie można znaleźć kilka opowiadań o inwazji kosmitów (Łatwy łup, Wisielec, Oczy, Kopia ojca) oraz eksploracji i podbojach kosmosu (Złotoskóry, Dziwny Eden,Tony i chrząszcze, Dar Tima). Zdecydowanie więcej było o robotach i androidach (Ostatni z panów, Służyć panu, Chwyt reklamowy, Okrakiem na barykadzie, Niedostosowany). PKD wybiegł tutaj znacznie do przodu czasowo i przedstawiał często w pełni zrobotyzowany świat pełen robotaksówek, robomebli, robohandlowców, a nawet robopsychologów (szaleństwo!). Pisząc w latach, kiedy fantastyka naukowa zaczęła się rozkręcać miał pełne pole do popisu i trzeba przyznać, że jego krótkie formy z robotami wyszły bardzo dobrze. Pojawiło się także kilka opowiadań o mutantach (Złotoskóry, Gra pozorów, Stary wiarus). Autor na końcu książki przyznał, że wywierany był na niego nacisk ze strony wydawców czasopism, którzy oczekiwali krótkich form z dobrymi i przywódczymi mutantami, co samemu Dickowi było nieco w niesmak, bo nie potrafił ich sobie wyobrazić jako łaskawych przywódców ludzkości.

Perełkami tego zbioru są według mnie dwa opowiadania, gdzie autor wyraźnie przedstawia swój stosunek do stylu życia opartego na konsumpcjonizmie. W "Chwycie reklamowym" przedstawia zrobotyzowany świat, gdzie istnieje duży napór ze strony wszędobylskich reklam i robohandlowców, którzy chcą wcisnąć ludziom różne rzeczy. Pewnego dnia do drzwi Eda Morrisa puka robot typu Casrad, który sam się reklamuje robiąc dla niego wszystko, co tylko się da zrobić w domu, żeby tylko przekonać do jego zakupu. Myje, sprząta, maluje, naprawia, świetnie gotuje. Jest przy tym bardzo namolny i nie chce ustąpić. Problem jest jednak taki, że główny bohater też nie, bo nie cierpi tego świata i tego zmasowanego ataku marketingowego, i zamierza uciec wraz z żoną na inną planetę, a nie kupować kolejne zbędne rzeczy. "Już nie żyjesz, Foster" to jedno z najpopularniejszych opowiadań autora. Mike Foster to chłopak, któremu dokuczają w szkole, bo jego rodzice jako jedyni w mieście nie kupili jeszcze schronu przeciwpancernego. Tata uważa, że nie jest to im potrzebne, ponieważ sprzedawcy chcą mu to wcisnąć na siłę. Dla Mike'a to wielki problem, bo czuje się osaczony przez rówieśników i nauczycieli,. Niejednokrotnie staje rozmarzony przed witryną sklepową przedstawiającą schrony, bo jest to jego wielkie pragnienie mieć taki schron. W końcu tata ulega i kupuje schron ku uciesze żony i rozradowanego Mike'a, który zaczyna spędzać w nim sporo czasu. Niedługo jednak pojawia się kolejny cel nabywczy i kolejny problem.

Do ulubionych z tego zbioru dodałbym jeszcze tytułową "Kopię ojca", gdzie pewien obcy, który w nieznany sposób dostał się na tą planetę, poskładał larwy, które szybko dojrzewają i stają się podobiznami konkretnych ludzkich postaci, żeby je wyeliminować i zająć ich miejsc na tym świecie. Główny dziecięcy bohater, Charles Walton, odkrywa jednak całą prawdę dostrzegając zmiany u swojego ojca i wraz ze swoją paczką kumpli chce temu zapobiec. Mamy zatem fajne połączenie horroru i science fiction. Bardzo mi te opowiadanie przypominało stylem prozę Stephena Kinga, który lubi robić z dzieci głównych bohaterów i rozwiązywać różne problemy. Być może dlatego tak mi przypadło do gustu. Z kolei "Stary wiarus" opowiada o weteranie wojennym, 89-letnim Dawidzie Ungerze, który większość swojego życia spędził w wojsku i przeżył największą wojnę Ziemian z Marsjanami i Wenusjanami. W niewyjaśnionych okolicznościach przeniósł się w czasie do roku 1969, kiedy był piętnastoletnim chłopcem i miał dopiero przystąpić do wojska. Jeden z wojskowych podczas rozmowy z weteranem wysłuchuje z podziwem tę niesamowitą historię i postanawia podzielić się ze swoimi przełożonymi tymi informacjami, aby wykorzystać dobrą pamięć i wiedzę weterana, żeby zmienić przyszłość.

Analizując cały zbiór mógłbym tak naprawdę napisać wiele dobrego odnośnie większości z zawartych w nim opowiadań. Philip K. Dick nie ma tutaj słabych tekstów. Pojawiły się co prawda opowiadania, które oceniam gorzej, ale to jest tylko i wyłącznie rzecz gustu. Nie spodobała mi się fabuła. Nie pasował mi jakiś pomysł. Każdemu nie spodoba się coś innego. W przypadku takiej ilości tekstów w jednym zbiorze praktycznie niemożliwe jest, aby spodobały się wszystkie, a już tym bardziej nieprawdopodobne, aby spodobały się jednakowo mocno. Zawsze znajdzie się coś nietrafiającego w gusta, bo tak to wygląda z każdym zbiorem i to jest normalne. Ale całościowo książkę odbiera jako bardzo dobrą i możecie mi uwierzyć, że naprawdę warto po nią sięgnąć, bo ja szalenie rzadko oceniam tak dobrze zbiory opowiadań. Zawsze mam obawy, kiedy sięgam po krótkie formy jakiegoś autora, którego powieści znam i oceniam bardzo dobrze, bo najczęściej wygląda to tak, że na tle tych powieści opowiadania wypadają mu zwyczajnie blado. Jeśli chodzi o Dicka to teraz, po przeczytaniu "Wariantu drugiego" i "Kopii ojca", naprawdę nie mam pojęcia w jakiej formie jest lepszy, bo według mnie rewelacyjny jest w obu. Zachęcam was serdecznie do zapoznania się z twórczością tego szalonego geniusza i wirtuoza fantastyki, bo zdecydowanie warto go znać!

Recenzja pochodzi z bloga: http://swiat-bibliofila.blogspot.com/2016/02/kopia-ojca-philip-k-dick-recenzja.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.