Koszyk 0
Opis:
Czy można poznać samą siebie, nie znając swoich przodków? Nie miałam ani matki, ani babci, los pokarał mnie matko-babcią, hydrą z dwoma głowami –wyznaje 27-letnia Marta Żółkiewska. Dorastała na Dolnym Śląsku, wychowali ją dziadkowie, matka zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, ojca nigdy nie poznała. Po śmierci ukochanego dziadka ucieka na studia do Warszawy, dostaje pracę, chce założyć rodzinę. Kiedy traci ciążę ... nieoczekiwanie przychodzi list z ultimatum: albo wróci do rodzinnego domu, albo babcia przekaże go kościołowi. Na miejscu okazuje się, że przeszłość jej rodziny kryje wiele tajemnic. Czy Marcie uda się ustrzec przed błędami przodków i pójść własną drogą? Dlaczego matka nie umiała kochać? I co stało się z babcią Florą, która znika tuż po przeprowadzce wnuczki? Cały czas skanowałam wzrokiem kąty w poszukiwaniu nieszczęsnego kluczyka. Byłam zła na siebie, że nie zaczęłam od tych szuflad. Teraz wydawało się to oczywiste. Niewykluczone, że miałam ten kluczyk wcześniej w zasięgu ręki, ale uznałam go za nieinteresujący. Oczami wyobraźni widziałam szufladę wypełnioną listami do mnie. Listami, które moja matka systematycznie wysyłała, a których nigdy nie dostałam.Niezwykle intrygująca, świetnie napisana powieść o kobiecie, która postanawia poszukać swoich korzeni i nie boi się konfrontacji z trudną prawdą. Alina Krzywiec (ur. 1977) – socjolożka z wykształcenia, obserwatorka z praktyki, opowiadaczka historii z zamiłowania. Autorka powieści „Długa zima w N.” (2013). Pochodzi z Milicza, mieszka w Warszawie z córką i mężem. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Alina Krzywiec
  • 2013
  • 0
  • 360
  • 195
  • 125
  • 9788378396741
  • 9788378396741
  • ZBB13

Recenzje czytelników

Nie moja bajka

Ocena:
Autor:
Data:
Dawno już nie czytałam powieści, w której w ogóle - ale to W OGÓLE - nie interesowałoby mnie: co będzie dalej i co sobie myśli główna bohaterka. Nie czułam nic – oprócz niesmaku -, a kolejne minuty dłużyły mi się w nieskończoność. Odrywałam się od lektury pod byle pretekstem. Wolałam (JA!) posprzątać, niż czytać...

Główną bohaterką Kolebki, która jak widzicie zupełnie mnie nie porwała, jest Marta ... Wraz ze swoim partnerem przeprowadza się z Warszawy do swojego rodzinnego miasteczka: Starego Zamku. Jak łatwo się domyśleć i, co zdradza blurb, dziewczyna będzie próbowała dokopać się (dosłownie i w przenośni) do swoich korzeni, by odkryć kim naprawdę jest. Zachowuje się tak, jakby rodzina którą ma, jej nie zadowalała, jakby miała za złe zawieruchom historii, że nie oszczędziły jej przodków. Jedną nogą tkwi więc cały czas w przeszłości, drugą próbuje ułożyć sobie nowe życie z Marcinem. Wynikają z tego liczne perypetie oraz awantury mniejsze, większe, dziwniejsze… I właściwie, to by było na tyle. Mamy bowiem do czynienia z kolejnym literackim, wielkim powrotem z miasta na prowincję i wiadomo czego się spodziewać: miłość, rozterki, wewnętrzne dojrzewanie, przeciekający dach, zwierzaki, tajemnice z przeszłości...Ten motyw mocno się już w literaturze kobiecej przejadł. Potrzeba mu świeżego spojrzenia, a nie kolejnego klona z klona, którym ta książka niestety jest. Kolebka - jedna z miliona, nijaka, niewyróżniająca się. Raczej jej nie zapamiętam, a jeśli już, to, jako sztucznie rozdęte czytadło.

Dlaczego mam takie odczucia? Trudno odnaleźć się w tej historii. Wyjaśnienia pokręconych losów w pokręcony sposób, to o jedno pokręcenie za dużo na umiejętności pisarskie pani Krzywiec. W efekcie powstał chaos, który zamiast zaciekawiać – zniechęcał. Dialogi są bardzo słabe i brakuje ich tam, gdzie akurat by się przydały, bo tchnęłyby życie w postacie. To, co w książce najistotniejsze zostaje streszczone i podane w dwóch zdaniach (czytelnik może to zwyczajnie przeoczyć), a kwestie nużące zajmują nieraz cały rozdział. Sceny, które pewnie miały być zabawne wywołują zażenowanie i konsternację u czytającego. Poza tym fabułę wykańcza zbyt wiele absurdalnych zbiegów okoliczności i nadużywane deus ex machina. Jakby tego było mało, akcja powieści nie przystaje do czasów, w których podobno się dzieje. Taki sposób na biznes to raczej norma w latach dziewięćdziesiątych, a nie odkrycie roku 2004. Bohaterka ma też dość dziwne, nieprzystające do czasów, podejście do np. "hitlerowskich genów". Rozumiem, że zaścianki rządzą się swoimi prawami i mogła z powodu matki i babki mieć w dzieciństwie problemy. Na przestrzeni całej książki nikt jej jednak nie szykanuje, oprócz niej samej! W otwartości na świat i ludzi, Flora oraz Bronka biją ją na głowę. Jedyne, co przemawia na plus książki, to szarpana fabuła i urywane wątki. Niestety używane bez wyczucia nie budują napięcia. Jak widzicie zabrakło więcej, niż tylko tego "czegoś", żeby ta powieść mi "zagrała".

Główna bohaterka chyba sama za sobą nie przepada i to jedyna kwestia, w której się z nią zgadzam. Poza tym Marta została skonstruowana jako postać bardzo niespójna i niekonsekwentna (nie w ten uroczy sposób, w jaki potrafią niekonsekwentne być tylko kobiety), przez to wydaje się sztuczna. Owszem dziewczyna ma problemy - głównie sama ze sobą – którymi zaraża każdą relację i całe otoczenie. Owe problemy nie zostały jednak przedstawione w taki sposób, byśmy chcieli dociekać ich głębi, byśmy zżyli się z nią emocjonalnie i jej w jakikolwiek sposób kibicowali. Ona jest po prostu, mimo całego wysiłku autorki, nudna i pretensjonalna. Na dokładkę nieustannie sprawia wrażenie niedojrzałej, rozpuszczonej dziewczynki, która sama nie wie, czego tak naprawdę chce. O tym, że tożsamościowe delirium Marty ma sens dowiadujemy się w okolicach 260 strony. Zdecydowanie za późno, bym weszła w tę historię.

Potencjał oczywiście był, można było pokusić się o nadanie nowego wyrazu sztampowemu motywowi: poszukiwaniom własnych korzeni. Poznanie swojego pochodzenia, jest ważne dla każdego. Jeśli tyko zaistnieje możliwość, by czegoś się dowiedzieć, podejmujemy wyzwanie - to nie ulega wątpliwości. W obecnym zalewie podobnych do siebie utworów, ważne jest, jak poprowadzi się bohatera przez tajemnice, a na to zabrakło autorce pomysłu. Alina Krzywiec miała oczywiście kilka asów w rękawie: Niemców, Żydów, Ukraińców, Florę i Bronkę – nie wykorzystała ich jednak w odpowiednim momencie. Książka sprawia wrażenie, jakby sama autorka pogubiła się w tym, co chce nam powiedzieć. Jeśli historia Marty miała być zapisem wewnętrznej transformacji i procesu dojrzewania, to kompletnie chybionym.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

...

Ocena:
Autor:
Data:
Marta, choć wychowana przez dziadków, nie narzekała nigdy na brak miłości- to dzięki dwójce staruszków ma dobre wspomnienia z dzieciństwa. I wielu z nas ma podobnie, dopiero wejście w dorosłość sprawia, że patrzymy na ukochane osoby, będące dla nas dotychczas wzorem, już jak na człowieka, który także ma swoje wady... Nazwałabym to porachunkami z dzieciństwem. Nawet nie wiemy, ile przed nami może ukrywać nasza własna rodzina... Babcia Flora też ma swoje tajemnice, nawet całe ich stadko ... szczególnie jedna z nich mnie zdziwiła, mogę powiedzieć, że nawet zmieniła mój punkt widzenia starości- już nie jako monotonne oczekiwanie na śmierć. Muszę przyznać, że niektóre zachowania głównej bohaterki wzbudziły we mnie niesmak, no cóż i tak się zdarza... Historia kręci się wokół tajemnic babci Flory, skrzętnie ukrywanych przez wiele, wiele lat- a ujawnienie ich może zupełnie zmienić punkt patrzenia na ludzi, którzy do tej pory królowali w sercu Marty jako nieomal wzory cnót wszelakich.
Ogólnie książkę czytało się dobrze; stopniowe przyzwyczajanie się Marty do nowej codzienności, poznawanie rodzinnych tajemnic... Ale książka jak dla mnie nie posiadała magnetyzmu. Może to ja jestem za wybredna, może nie do końca zrozumiałam przesłanie, zastanowiłam się nad licznymi opowieściami ? A może to aż za dużo jak na jedną, małą mnie...
Polecam, bo warto zmierzyć się z tym utworem, by samemu sprawdzić, co też tkwi we wspomnieniach Flory.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.