Koszyk 0
Opis:
To nie jest saga, bo nitka rwie się gdzieś w połowie ściegu i zamiast dumnego pochodu kolejnych pokoleń, spod igły wyskakują same pojedyncze egzemplarze. Widocznie jakiś złośliwy krawiec spruł solidne szwy i cała rodzinna materia trzyma się jedynie na fastrygach.  Gizeli, Beli, Erice i Romie przyszło żyć w epoce, której rytm wybijały przemarsze wojsk. Na domiar złego nieomylny duch dziejó ... w przeznaczył im rolę wojennej zdobyczy, najgorszą z możliwych.  Anka jest wnuczką jednej z tych kobiet, a z pozostałymi łączą ją więzy, o których nie wie lub nie chce wiedzieć. Z sobie tylko znanych powodów lubi postać świętego Mikołaja, a jeszcze bardziej święty spokój. Mając w pamięci rodzinne piekło, z którego udało jej się wyrwać, próbuje odgrodzić się od świata kloszem w kolorze pruskiego błękitu. Ta barwa o bogatej symbolice przywodzi na myśl zimny Bałtyk, gdzie zatonął pewnej styczniowej nocy 1945 roku MS Wilhelm Gustloff. Wśród sześciu tysięcy ofiar była pierwsza właścicielka willi, w której po latach zamieszkała Anka z mężem. Willa położona przy ulicy Polanki lubi jednak zmieniać właścicielki. Dlatego też Anka będzie musiała się uporać ze stratą o wiele większą niż utrata domu i zaakceptować to, że jej szklanka jest do połowy pusta.  Joanna Marat – warszawianka i gdańszczanka. Debiutowała w 2011 roku powieścią obyczajową. W ubiegłym roku ukazał się jej pierwszy kryminał zatytułowany „Monogram”. Bohater tej powieści – zapijaczony policjant zwany Koszmarkiem, wciąż nie daje o sobie zapomnieć, więc nie wykluczone, że niedługo powstanie opowieść o jego kolejnym śledztwie. „Jedenaście tysięcy dziewic” jest jej trzecią powieścią. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Joanna Marat
  • 2015
  • 454
  • 195
  • 125
  • *, 978837961-200-0
  • 9788379612000
  • ZCJGX

Recenzje czytelników

Jedenaście tysięcy dziewic

Ocena:
Autor:
Data:
Pierwsze spotkanie z tą książką było dla mnie jednym wielkim znakiem zapytania. Okładka sugerująca opowieść o, no właśnie, o czym? Kobietach, trudach życia? Tytuł wskazujący na trudną problematykę, czy może ironia sama w sobie? Opis na okładce wskazujący na powieść o rodzinnej sadze, a może o historii jednej bohaterki? Nie wiedziałam na co się piszę sięgając po książkę pani Marat, ale na pewno nie spodziewałam się tego co mnie czeka.

Historia sięga czasów II wojny światowej ... zagląda do roku 1945 i przedstawia Gdańsk w rękach radzieckich żołnierzy, by zaraz po tym przeskoczyć do 1946 roku, który połączył ze sobą wiele kobiet w sposób, o którym nie można zapomnieć. Pojawia się Anka - wnuczka jednej z kobiet, ale również jest Monika czy Gosia i wiele innych, z których każda ma swoje życie, marzenia i demony z którymi się zmaga. Jedną z nich porzucił mąż, by trafić w ręce drugiej, a ta z kolei poświęci dla niego wszystko - nawet swój biust.

"Mniej znaczy więcej. Im mniej słów, tym większa szansa, że tego przedpołudnia wszystko skończy się dobrze."

Ile kobiet w tej książce, tyle wątków. A każdy z nich intrygujący, magnetyczny, wciągający. Każda z tych historii łączy się ze sobą w tylko sobie znany sposób przedstawiając losy bohaterek, których życie zostało naznaczone przez przeszłość oraz własne, często niezwykle trudne decyzje. Autorka osiągnęła mistrzostwo w kreacji postaci - powołując do życia całą masę bohaterów, do każdego z nich podeszła w sposób indywidualny i nadała swoim bohaterom odrębne cechy. Dzięki temu nie miałam najmniejszego problemu z wczuciem się w ich sytuacje, zgłębieniem w historii czy utożsamieniem z tymi kobietami. Tutaj bohaterowie żyją, naprawdę żyją - są tacy, a nie inni, popełniają błędy i chociaż starają się na nich uczyć, ciągle nie wszystko układa się po ich myśli. A w tle, obok życia jest też historia Gdańska, który dopiero zaczął kształtować swoją odrębność ze swoją historią i planami. Opisy miejsc i wydarzeń okazały się tak bardzo plastyczne, że odczucie na skórze opisywanego chłodu czy lekkiego wiatru było rzeczą całkowicie naturalną.

Książka kryje w sobie urok, który toruje sobie drogę do świata na każdym kroku i oplata czytelnika w sposób całkowicie naturalny i nie wymuszony. Opowiada historię bez upiększeń, autorka posługuje się lekkim i dosadnym językiem, który doskonale trafia do czytelnika i nie boi się przy tym użyć ironii przemieszanej z dużą dawką sarkazmu. Świat bez upiększeń? Proszę bardzo, pani Marat wie jak zachwycić czytelnika stylem, językiem i niebanalną treścią. Klasa sama w sobie to precyzja z jaką została dopracowana i zaplanowany każdy, nawet najmniejszy szczegół. "Jedenaście tysięcy dziewic" to książka, której osadzenie w ramach jednego gatunku byłoby wielkim niedopowiedzeniem. Tutaj styka się ze sobą wiele światów, saga rodzinna przeplata się z powieścią obyczajową, a ta z kolei przywodzi na myśl historyczną opowieść, by zaraz po tym przeistoczyć się w dramat z lekkim zabarwieniem romansu. Ciężko określić w którym kierunku zmierza opowieść, ale łatwo zauważyć, że jaki by nie obrała, w każdym wybada doskonale.

"Nie przypominać sobie wszystkich złych rzeczy. Zająć się pracą. Bo tylko to było naprawdę ważne w jego życiu."

"Jedenaście tysięcy dziewic" to książka, która całkowicie burzy mury utartych schematów. To całkowity powiew świeżości wśród wszelkich rynkowych nowości. Idealna, wyjątkowa, dosadna i prawdziwa. Co mogę więcej napisać? Autorka stworzyła historię, której nie wypada nie znać. Gwarantuję, że niezależnie od gatunku, który preferujecie, książka wywrze na Was ogromnie wrażenie - takie są właśnie lektury z najwyższej półki. A może "Jedenaście tysięcy dziewic" sięgają jeszcze wyżej?
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Przeszłość

Ocena:
Autor:
Data:
Jak dziwnie plotą się ludzkie losy... czasem jedna decyzja z przeszłości może zmienić nie tylko nasz los, lecz życie kolejnych pokoleń.
Anka, Gośka, Roma... kobiety, które łączy tak wiele, a jednocześnie nic. Los zamieszał w ich dziejach, krzyżując drogi w pewnym momencie egzystencji. Mniejsze lub większe problemy nękające ich rodziny, złamane serca, zdrady. Saga? Nie!

Tytuł (nie wiedzieć czemu) skojarzył mi się z jakąś grupową masakrą, tajemnicą sprzed lat. Do tej pory zastanawiam się ... dlaczego? Czy zdanie 'jedenaście tysięcy dziewic' jest aż tak sugestywne? Od razu rozwieję Wasze wątpliwości- to powieść obyczajowa. Bez masakr, chociaż tajemnica tutaj znajdzie się niejedna.

Anka choruje na raka, Gośka jest amatorką cudzych mężów, nałogowo usiłującą podnieść sobie samoocenę, Roma z kolei z rozrzewnieniem wspomina młode lata, gdy mężczyźni padali jej do stóp. Te trzy kobiety coś łączy- mężczyźni, którzy przewinęli się przez ich życie. Roma jest byłą teściową Gośki, ta z kolei odbiła męża Ance, zaś filigranowa bohaterka przebywała na sali wraz ze starą kokietką. Wiedziały o sobie, mniej lub więcej, ale pewne połączenie istniało. Jedenaście tysięcy dziewic przedstawia losy owych bohaterek, ale także cofa się do -powiedziałoby wielu- niechlubnej przeszłości.

Zastanawiam się, jakie znaczenie ma tytuł; właściwie w toku akcji przewija się dwa bądź trzy razy (to nazwa kaplicy/ kościoła) i jest szczególnie istotny dla jednej z kobiet. Nie można powiedzieć, że owo miejsce odegrało większą rolę w życiu pozostałych bohaterek. Stąd moje głębokie zamyślenie nad tym tematem. Niestety, jak na tę chwilę odpowiedzi wciąż nie znam.

Choć każdy rozdział poświęcony jest innej kobiecie, to na pierwszy plan wysuwa się chorująca na raka Anka. Poznajemy jej przeszłość, traumę, z jaką musiała sobie poradzić. Rodzinę, gdzie określenie 'patologiczna' jest sporym niedociągnięciem. Kolor niebieski staje się dla chorej swego rodzaju opoką, murem, za którym kryje się przed raniącymi ją raz po raz nieszczęściami. Podobało mi się to, że w toku historii Anka dojrzewa- jest gotowa postawić na życie u boku innego mężczyzny, choć do końca nie jest pewna, jakimi uczuciami ów wybranek ją obdarza. Mimo tej uczuciowej niepewności kobieta nie chce dłużej marnować życia przy boku wiarołomnego męża, wiecznie cicha, wiecznie spełniająca czyjeś zachcianki, za co zapłatą była ta wymarzona chwila spokoju- poczucie bezpieczeństwa.

Cóż, na przykładzie Romy widzimy z kolei, jak opuszczony zostaje człowiek starszy, nawet przez własne dzieci. Z tym, że dama sama sobie na to zapracowała...

Jedenaście tysięcy dziewic- książka, która porusza znane nam już tematy. Podkreśla, że każdy z nas ma jakieś tajemnice, być może także nie wiemy wszystkiego o swoich przodkach. Dobra powieść obyczajowa, szybko się czyta, intryguje; idealna na wolne popołudnie.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.