Koszyk 0
Opis:
Mohamedou Ould Slahi urodził się w Mauretanii. W wieku 18 lat po uzyskaniu stypendium wyjechał z kraju na studia do Niemiec. Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku przerwał naukę i udał się do Afganistanu, aby w oddziałach Al-Kaidy walczyć (przy akceptacji Amerykanów) z popieranym przez Związek Radziecki rządem w Kabulu. W 1992 roku wrócił do Niemiec, gdzie ukończył studia inżynierskie ... Mieszkał i pracował najpierw w Niemczech, a potem przez kilka miesięcy w Montrealu w Kanadzie. W listopadzie 2001 roku został aresztowany przez jordańską jednostkę do zadań specjalnych, a następnie był trzymany w izolacji i przesłuchiwany przez następne siedem i pół miesiąca, do momentu kiedy Jordańczycy uznali, że nie jest zaangażowany w spisek milenijny. Niemniej jednak przejął go zespół CIA i 5 sierpnia 2002 roku przewiózł do Guantanamo i tam uwięził. Mimo że został oczyszczony z podejrzeń przez liczne sądy i rządy krajów trzecich, w dalszym ciągu pozostaje w więzieniu. Nigdy nie oskarżono go o jakiekolwiek przestępstwo. Książka ta jest zredagowaną wersją 466-stronicowego manuskryptu, który Mohamedou Ould Slahi napisał odręcznie w swojej celi więziennej w Guantanamo. Nie wprost mówi o tym, co go spotkało w Guantanamo.Dziennik został zredagowany przez władze Stanów Zjednoczonych, które wprowadziły ponad 2500 zaciemnień w postaci czarnych pasków, cenzurując w ten sposób rękopis Mohamedou, który nie mógł reagować na wprowadzane zmiany. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Muza
  • miękka
Mniej Więcej
  • Mohamedou Ould Slahi
  • 2015
  • 1
  • 384
  • 205
  • 146
  • 978837758-799-7
  • 9788377587997
  • ZCWMB

Recenzje czytelników

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/

Ocena:
Autor:
Data:
„Nienawiść jest przyczyną wszystkich nieszczęść.”

Większość z nas wciąż dobrze pamięta wydarzenia, które rozegrały się 11 września 2001 roku, wprawiając w osłupienie i lęk cały świat. Potężne wieże World Trade Center pochłonięte chmurą dymu i ognia, po zderzeniu z samolotami pozostawiły po sobie setki ton zgliszczy oraz prawie 3000 tysiące ludzkich ofiar. Al-Kaida osiągnęła swój cel, znajdując słaby punkt Stanów Zjednoczonych i atakując wtedy, kiedy zupełnie nikt się tego nie spodziewał ... Na reakcję po zamachu terrorystycznym nie trzeba było długo czekać. Władze USA wypowiedziały wojnę, która nieprzerwanie trwa do dziś. Lecz chociaż wielu z nas wspomina niewinne ofiary ludzkiego okrucieństwa, mało kto wie, jak wielkie piekło przeszli także ci, którzy niesłusznie przypisywani są do tej drugiej, obarczanej winą strony. Poznajcie zatem „Dziennik z Guantanamo” – historię napisaną przez mężczyznę, który relacjonuje wydarzenia z serca samego piekła, w którym znalazł się być może tylko dlatego, że jego rodacy postanowili zemścić się na Amerykanach.

Cieszący się życiem u boku rodziny, wykształcony Mohamedou Ould Slahi zostaje brutalnie przejęty przez organy ścigania dowiadując się, że już nigdy nie będzie mu dane zobaczyć swoich bliskich. Rozebrany i wyposażony w pieluchę, trafia pomiędzy wrogów, którzy na postawie kilku niepewnych poszlak oskarżają go o udział w spisku milenijnym. Wleczony przez Jordanię, Senegal i Mauretanię, wycieńczony, bity, upokorzony i jednak nadal wciąż niewinny, po przeżytym piekle bezlitosnych przesłuchań i tortur trafia do jądra mieszkania samego, ludzkiego Lucyfera – do Guantanamo. Miejsce słynące z opinii bycia więziennym obozem koncentracyjnym staje się jego domem, w którym wyzbyty wszelakiej godności, tworzy dziennik trafiający dzisiaj w nasze ręce. Odręcznie spisany manuskrypt wpierw ląduje jednak w rękach władz, gdzie oznaczony jako „ściśle tajny” , zostaje zatrzymany i uznany za stwarzający zagrożenie. Po sześciu latach walki o jego upublicznienie, otrzymujemy dziennik Mohamedou’a z 2500 zaciemnieniami w postaci pasków uniemożliwiających przeczytanie danych słów. A jednak pozostała ilość tekstu wystarcza by uświadomić sobie to, że ów człowiek przeżył już na ziemi o wiele gorsze rzeczy, aniżeli ktokolwiek mógłby dotąd przypuszczać.

Guantanamo – więzienie usytuowane na dzierżawionym przez Stany Zjednoczone terytorium Kuby, słynie jako miejsce tortur, gdzie ludzkie prawa nie mają kompletnie żadnego znaczenia. Liczne protesty obrońców praw człowieka domagają się zamknięcia piekła, gdzie podejmowane działania niczym nie różnią go od obozu koncentracyjnego. W dobie dzisiejszej walki o godność ludzi, właśnie tam obnażeni, molestowani seksualnie, przetrzymywani w chłodniach, głodzeni, podwieszani czy bici do nieprzytomności więźniowie walczą by przetrwać kolejny dzień. Wśród nich przebywa zaś on, autor tego dziennika – Mohamedou Ould Slahi, który wierząc w sprawiedliwość, zamknięty bez potwierdzających jego winę dowodów, cierpi ukazując nam świat niemożliwy do zaakceptowania w dobie XXI wieku.

Czy można tak traktować człowieka? Jak daleko sięgają prawa władz? Czy w miejscu, które powinno być fortecą sprawiedliwości, wolno łamać wszystkie, panujące wokół zasady? Czy Guantanamo powinno zostać zamknięte? Dlaczego rząd Stanów Zjednoczonych obawiał się publikacji dziennika Mohamedou? Zatem co kryje się za zatajonymi, grubymi zaciemnieniami? Czy autor dziennika powróci kiedyś do swojej rodziny? Czy będzie tym samym człowiekiem? Czy ktoś zrekompensuje mu stracony czas wielu upokorzeń? Czy poznamy kiedyś jego historię w pełni – bez cenzury i ograniczeń?

„Dziennik z Guantanamo”, opracowany przez Larrego Siems, to wierna relacja przesiąknięta grozą, a jednak takowa nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni. Jest ułamkiem prawy, toczącej się z dala od nas, a jednak zagnieżdżającej się w naszym umyśle już od pierwszej strony książki, która wywołuje tak głębokie przemyślenia, że trudno się ich pozbyć. Pierwotny, pisany epizodycznie manuskrypt, opatrzony wieloma emocjami – frustracją, smutkiem, cierpieniem i brakiem chęci do życia, zostaje ujęty w jedną całość tworzącą obrazową relację, która maluje w głowie odbiorcy straszne widoki. Larry Siems, redagując tę książkę, pragnął uczynić ją jak najbardziej zrozumiałą, nie ingerując przy tym zbytnio w treść, by móc całkowicie oddać klimat tego, co chce przekazać nam autor dziennika. Pierwszoosobowa narracja, która z resztą zawsze ma miejsce w przypadku takiej formy przekazu, zbliża nas do Mohamedou na tyle, że sami zaczynamy pragnąć jego uwolnienia. Ja mam głęboką nadzieję i wierzę w to, że czas pokaże prawdę i że w końcu sprawiedliwość, mająca w obliczu niemałe luki, zagości w życiu tego człowieka naprawdę.

Robiący wrażenie „Dziennik z Guantanamo” poruszył mną bardziej, aniżeli przypuszczałam. Sięgając po tę książkę kierowałam się wyłącznie ciekawością, bo przecież o Guantanamo słyszałam już nieraz. Nie liczyłam jednak na to, że autorem okaże się prawdopodobnie niesłusznie skazany na odsiadkę człowiek, który przeżywa to piekło niewinnie. A tamto miejsce niewątpliwie jest królestwem ciemności i Wy także będziecie mieli okazję się o tym przekonać. Komu polecam tę książkę? Wszystkim zainteresowanym tym tematem. Uważam, że ta treść powinna trafić w jak najszersze grono i to nie dlatego, by zaciekawiać. O Mohamedou powinien usłyszeć cały świat. Być może wtedy pojawi się cień szansy na ludzkie więzienie dla tych winnych i na upragnioną sprawiedliwość dla autora dziennika. I chociaż Sąd ciągle rozpatruje jego zwolnienie, nieraz już nawet orzekając o jego niewinności, sprawa wciąż trwa i ciągnie się od lat. Bo kolejne apelacje powodują, że Mohamedou wciąż przebywa w tej samej celi - w swoim odwiecznym piekle.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Relacja z zamknięcia

Ocena:
Autor:
Data:
Sięgnęłam po tę pozycję z ciekawości, może także z powodu swojej okrojonej wiedzy na temat Gitmo. Trudno było mi wyobrazić sobie, że mogło dojść do tak paradoksalnej sytuacji, w której państwo dumne ze swojego prawa, z własnej wolności i niezależności, brutalnie ogranicza cudze prawa i swobody. A jednak. Nie mnie oceniać, na ile oskarżenia dotyczące Slahiego są prawdziwe - trudno jednak zaprzeczyć, że de facto żadnych oskarżeń nie ma. Slahi urodził się w Mauretanii ... wyjechał na studia do Niemiec, a w latach dziewięćdziesiątych XX wieku przerwał je, by - przy akceptacji Stanów Zjednoczonych - walczyć w oddziałach Al-Kaidy z komunistycznym rządem. Następnie wrócił do Europy, gdzie skończył studia i podjął się pracy, później wyjechał do Kanady. W 2001 został aresztowany, choć nie postawiono mu jednoznacznych zarzutów i od tamtego czasu jego życie toczy się pomiędzy więzieniami. Dziennik z Guantanamo to historia człowieka, z którym administracja amerykańska nie wie, co zrobić. I nie jest jedynym takim przypadkiem, o czym sam wspomina w toku narracji.

Książka opracowana przez Siemsa to pierwszoosobowa relacja z życia, aresztowania, przesłuchiwania oraz uwięzienia Mohamedou. Notatki stworzone na rzecz prawników rozrastają się do rozmiarów długiej opowieści, w której emocje łączą się z faktami, szkicami opowiadającymi o najbardziej brutalnych i nieludzkich postępowaniach względem drugiego człowieka. Jest to trudne do wyobrażenia. Czekałam na moment, kiedy ktoś mi powie, że to żart, czekałam na stronę, na której byłoby napisane, że to tylko fikcja, a nie rzeczywisty opis czyjegoś życia. Nie oceniam winy lub niewinności Slahiego, bo to nie moje zadanie. Od tego jest sąd, który w tej chwili przesuwa sprawę Mohamedou, nie pozwalając mu wyjść z więzienia pomimo tego, że - zgodnie ze słowami jego prawniczki - śledczy dali mu już spokój, zdając sobie sprawę z tego, że nic więcej nie osiągną. Slahi ma prawo ukrywać rzeczy, które mogłyby mu zaszkodzić, poza tym prawem dziennika jest możliwość przedstawienia siebie w takim świetle, w jakim chce się widzieć. Nie można jednak przejść obok tej relacji obojętnie i to jest najważniejsze w tej książce. Zmusza ona do dalszych poszukiwań, a gdy źródła w sieci potwierdzają pewne informacje, m.in. to, że głównym powodem aresztowania Mohamedou była daleka znajomość z nieodpowiednim człowiekiem lub spędzenie jednego popołudnia z drugim, podejrzanym o działalność terrorystyczną, ale - ironicznie - wciąż przebywającym na wolności, wszystko się komplikuje. Slahi jest narratorem pełnym nadziei, wiary i szacunku do każdego, z kim miał styczność. To nie jest niezdrowo rozpisana, pełna napięcia i jadu spowiedź kogoś, kto chce zaszkodzić tym, którzy go uwięzili, ale przedstawienie swoich doświadczeń w taki sposób, jakby w Mohamedou nadal pozostała nadzieja, wiara w drugiego człowieka, w sprawiedliwość. Trudno mi oceniać tę relację literacko, ale jest to książka, przy której lekturze nie ma problemów natury językowej. Slahi napisał ją w oryginale po angielsku, językiem, którego nauczył się przebywając w więzieniu. Prostota jego przekazu jest tym bardziej autentyczna, a redaktor posługuje się przypisami, by wyjaśnić lub rozwinąć wiele kwestii, które dla czytelnika mogłyby nie być jasne. Sam Mohamedou na wiele faktów patrzy ironicznie, w jakiś sposób przepracowuje swoje doświadczenie, wiedząc, że nie ma innego wyjścia. Nie potrafię jednoznacznie ustosunkować się do tej książki, poruszyła mną, otworzyła mi oczy, zwróciła moją uwagę na to, że nic nie jest czarne, nic nie jest białe. Ujęła wiele i tak już od dawna nadwyrężonej opinii dotyczącej prawa, nie tylko amerykańskiego. Potworne jest to, że ta historia rzeczywiście ma miejsce. Scenariusz znany z powieści Orwella lub Kafki - to ma miejsce. Teraz. W XXI wieku. W (podobno) cywilizowanych krajach.

Pełna opinia: http://pannakac-pisze.blogspot.com/2016/03/dziennik-z-guantanamo-mohamedou-ould.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena