Koszyk 0
Opis:
Euro 2012 to duże Wydarzenie - nie tylko dla fanów piłki nożnej. Mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie na ponad trzy tygodnie odmienią życie wszystkich mieszkańców miast, w których będą odbywać się mecze, także tych, którzy w panicznym pośpiechu wyjadą, by zrobić miejsce tłumom kibiców. Euro 2012 to także ogromne Wyzwanie - dla rządu i gospodarzy miast, dla organizacji pozarządowych, dla mieszkańców i gości. Euro 2012 - to jednak przede wszystkim zbiorowe Szaleństwo ... któremu nie oparło się ośmiu znakomitych autorów z Polski i Ukrainy. Jednak zamiast walczyć o bilety na mecze, pisarze rozglądają się wokół i zainspirowani futbolowym fenomenem opisują tę bezkrwawą wojnę, która jest czymś więcej niż tylko rozrywką, czymś więcej niż sportem i ogromnym biznesem. Oto osiem opowieści o ośmiu miastach, w których przez kilka tygodni po dziesięciu mężczyzn z dwóch drużyn przez 90 minut będzie kopać piłkę w kierunku bramki drużyny przeciwnej, strzeżonej przez jedenastego zawodnika. Oto opowieść o roku prawdziwego przełomu dla Polski i Ukrainy, o wydarzeniu, które rozpala emocje milionów ludzi na całym świecie. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Czarne
  • miękka
Mniej Więcej
  • Praca Zbiorowa
  • 2012
  • 1
  • 232
  • 195
  • 125
  • Sulina
  • 978-83-7536-357-9
  • 9788375363579
  • ZAIOM

Recenzje czytelników

Mecz przez kartki.

Ocena:
Autor:
Data:
EURO 2012 za pasem, pora wystawić drużyny. Reprezentacje szykują piłkarze i kibice, politycy i przedstawiciele związków zawodowych, sprzedawcy szalików i hot-dogów. Swoje ekipy wypuścili już natomiast w bój literaci, zarówno ci z Polski, jak i z Ukrainy. Boiskiem okazała się jedna z najnowszych książek Wydawnictwa Czarne - "Dryblując przez granicę. Polsko-ukraińskie Euro 2012".
Pozycja ta to zbiór esejów ... w którym swoje impresje związane z piłką nożną umieściło ośmioro pisarek i pisarzy - czterech z Polski i czterech z Ukrainy, po jednym z każdego miasta-gospodarza. Szanse na starcie były równe, pora więc przeanalizować, kto jak się spisał.

Pierwsza połowa (książki) należy do Polaków. Inauguracyjną akcję wyprowadza, wydawałoby się, jedna z największych gwiazd naszej drużyny - Paweł Huelle. Jego tekst związany z Gdańskiem uderza w nostalgiczne nuty. Narrator rozmawia w nim w jednym z pubów z Panem Jankiem, który to wspomina jak to drzewiej w piłce i Gdańsku bywało. A jak bywało, to wszyscy wiemy i bez czytania - bywało lepiej. Starszy pan wspomina, narrator słucha i notuje, opowieść jest ciekawa, ale nie ma w niej ani uroku sepii, ani efektu świeżości. Huelle miał więc być Robertem Lewandowski naszej ekipy, a okazał się w najlepszym przypadku Pawłem Brożkiem.

Na szczęście na wysokości zadania staje kapitan drużyny - Marek Bieńczyk. Znany z miłości do futbolu autor wydanej niedawno "Melancholii" wyprowadza nas na prowadzenie. Jego tekst "Ostatni karny" to świetny eseistyczny reportaż o trójce przyjaciół z Warszawy, których kiedyś łączyła miłość do piłki, a których ścieżki potem się rozeszły. Bieńczyk bawi się chronologią i polifoniczną narracją. Oddaje głos różnym postaciom, tasuje wydarzenia i wątki. Jest trochę Sherlockiem Holmesem, a trochę Quentinem Tarantino. Opowiedziana przez niego historia jest błyskotliwa i technicznie wymagająca. Kapitalny występ, to prawdziwy Jakub Błaszczykowski.

O ile jednak Bieńczyk zaprezentował się świetnie, o tyle reprezentująca Poznań Natasza Goerke strzeliła nam potężnego samobója. Autorka okazała się połączeniem Mariusza Jopa, Arkadiusza Głowackiego i Grzegorza Rasiaka. Jej występ jest kuriozalny, a snuta przez nią opowieść o skrótowej historii Polski i Poznania przypomina pseudoironiczną i na siłę wyluzowaną encyklopedię. W konsekwencji jest o niczym i nie wzbudza żadnych emocji. Fatalna decyzja selekcjonera, zawodnik do zmiany zanim narobi więcej szkód.

Skołatane nerwy kibiców koi nieco Piotr Siemion. Snuje on się po Wrocławiu i ze spotkanymi tam kibicami rozmawia o futboli. Można dowiedzieć się sporo o historii dolnośląskiej piłki i relacjach międzyludzkich panujących w stolicy tego regionu. Rozmówcy Siemiona mówią zarówno o lwowskich korzeniach tkanki miejskiej, jak i o gorącym powitaniu, które kibice Śląska zgotowali swego czasu kibicom włoskiego Napoli (gwoździem programu był wielki transparent z napisem "Śląsk Napoli dopierdoli!"). Jednocześnie autor prowadzi narrację w wyjątkowo poetycki sposób. O nowym stadionie pisze, że to: "Białe UFO przycupnięte na zachodnim skraju metropolii. Nowy stadion, jak wielki ślepy bęben, wręcz razi swą nowością. Kontrastuje z miastem, które przez tysiąc lat zdążyło wielokrotnie zmienić nazwę i uliczny język". Siemion to nasz Rafał Murawski - choć nie jest gwiazdą pierwszej wielkości, to bez niego drużyna cienko by piszczała.

Pierwsza połowa jest więc w wykonaniu Polaków nierówna. Obok występów znakomitych trafiają się również kompletne pomyłki, obok popisów solidnych trafia się również rozczarowanie.

OK, ale co na to Ukraińcy?

Nasi sąsiedzi zaczynają rozgrywkę ciekawym reportażem Natalki Śniadanko o dźwięcznym tytule "Karpaty znów przegrały w piłkę". Autorka, która nawet specjalnie nie udaje, że interesuje się futbolem, staje się jednak przewodniczą po niezwykłym Lwowie. Mieście wielokulturowym, kipiącym od poukrywanych nacjonalizmów, obudowanym secesyjną architekturą, pełnym artystów, klimatycznych kawiarni i politycznych pomników. Mieście, w którym gra zespół Karpaty Lwów i te właśnie Karpaty, jak śpiewa zespół Braty Hadiukiny, "znów przegrały w piłkę".
Po niej występuje kapitan naszych sąsiadów - Jurij Andruchowycz. Jego opowieść to opowieść o miłości. O miłości do klubu piłkarskiego. O miłości do Dynama Kijów. Popularny autor przeprowadza nas przez historię tego utytułowanego klubu, a także przez historię swojego uczucia do niego. W tej pierwszej prawi o legendarnych meczach i gwiazdach Dynama. Pierwszym asem, którego podziwiał mały Jurij był Oleg Bazyłewicz - szybki jak prąd napastnik biegający z literką "D" na piersi.
Chwilę potem autor podziwiał niestroniącego od trunków Łobanowskiego, a najwięcej zachwytu wzbudziły w nim dwa największe sukcesy kijowskiej ekipy - zdobycie Pucharu Zdobywców Pucharu w 1975 i 1986, a także półfinały Pucharu Mistrzów w latach 1977, 1987 i 1999. Te fakty sportowe przeplatane są wspomnieniami dziecka - szkolnymi wagarami, zapamiętanymi tytułami z gazet i kolorowymi kartami z autografami. Andruchowycz daje świetny popis panowania na piłką, budzący uznanie zarówno u fanów literatury, jak i miłośników futbolu.

Po nim na kartki wbiega Ołeksandr Uszkałow. Czytelnikom relacjonuje on swoją podróż na mecz reprezentacji Ukrainy z reprezentacją Estonii. Musi on w niej użerać się ze zwycięzcą konkursu dla fanów, upartą pracowniczką lotniska, czy zakręconymi lokalsami. Historia ciekawa, choć raczej do wysłuchania przy piwie i nudnym meczu. Jako lektura jest ona łatwostrawna, ale nie pozostaje po niej wyrafinowany smak na języku, ani nawet uczucie sytości.

Zawody zamyka Serhij Żadan. On z kolei drybluje między kibicami Szachtara. Z jego opowieści wyłania się obraz smutnego górniczego miasta Donieck. Drużyna piłkarska jest w niej główną atrakcją dla mieszkańców. Rozświetlony stadion pełni rolę centrum kultury i rozrywki, do którego co dwa tygodnie ciągną ludzie spragnieni wyrwania się z codziennej szarości. Inną atrakcją są oczywiście walki kiboli: "Wojny kibiców są chyba najuczciwsze. W każdej z nich można doszukać się przyczyn i trudno prognozować skutki. Wojny te nie zakładają totalnej likwidacji przeciwnika, raczej dążą do jego sytuacyjnego poniżenia". Prawda, że to niemal rycerskie podejście? Kibole z czasem stają się pierwszoplanowym zbiorowym bohaterem opowieści Żadana. Jak się szybko okazuje, ci z Ukrainy są bardzo podobni do tych z Polski. Jedni i drudzy są kokietowani przez polityków, jedni i drudzy Euro 2012 mają w głębokim poważaniu. Jak widać, pomimo granicy, całkiem sporo nas łączy.

Polsko-ukraiński mecz wygrywają nasi sąsiedzi. Może nie zaprezentowali oni kosmicznej formy, ale niemal każdy ich zawodnik wniósł coś ciekawego do zawodów. Było równo i na niezłym poziomie. Polacy natomiast atakowali zrywami - czasem im się udało coś bardzo efektownego, ale czasem też strzelali oni do własnej bramki.

Przemysław Nosal
Numer10.blox.pl
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena