Koszyk 0
Opis:
Bycie żoną swojego męża ma pewne zalety – pełne konto i nadmiar wolnego czasu. W zamian wystarczy tylko pilnować, by mąż nie zapominał, dzięki komu żyje pełnią szczęścia. Układ działa jak w zegarku, ale do czasu… Jolka, Martusia i Kama pewnego dnia odkrywają, że w metryce lat im przybywa, nie ubywa, pojawiają się kurze łapki, dodatkowe kilogramy, a w życiu ich mę ... żów inne kobiety.Przyjaciółki postanawiają zmienić swój stan cywilny, zanim zrobią to ich mężowie. Tylko te nieszczęsne intercyzy… W tej sytuacji można zrobić tylko jedno. Zostać bogatą wdową.Żeby to tylko było takie proste… Olga Rudnicka (ur. 1988 r.) – autorka poczytnych powieści kryminalnych takich jak „Natalii 5”, „Zacisze 13”, „Fartowny pech”, „Diabli nadali” i innych, asystentka osób niepełnosprawnych. Kocha podróże, góry, zwierzęta, a nie znosi gotowania, prasowania i hipokryzji. Silnie związana ze Śremem, swoim miastem rodzinnym, i nie zamierza tego zmieniać. Jej powieści cenione są za humor, wartką akcję, błyskotliwe intrygi i bohaterów, których można pokochać lub znienawidzić, ale z pewnością nie można przejść obok nich obojętnie. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Olga Rudnicka
  • 2016
  • 1
  • 360
  • 195
  • 125
  • *, 978838069-266-4
  • 9788380692664
  • ZD659

Recenzje czytelników

Opowieść o trzech świnkach, które mężów niekochały.

Ocena:
Autor:
Data:
recenzja pochodzi z bloga http://bibliotekapodmarcepanem.blogspot.com/

Każdy z nas ma inną definicję szczęścia. Niektórzy do idealnego życia potrzebują dobrego i drogiego samochodu, za którym wszyscy oglądaliby się na ulicy; inni piękne i nowocześnie wyposażonego domu, którego wystrój będzie zmieniał się wraz z panującą modą, co oznacza wymianę mebli co 5 lat. Ja osobiście pragnę szczęśliwej rodziny, ogromnej biblioteczki i szczęścia. Jedni cenią dobra materialne, a inni dobra duchowe ... Każdy z nas ma inne marzenia, cele, plany i wizje przyszłości.



Jola Markiewicz , Martusia Solska i Kama Padecka mają bogatych mężów, piękne domy, wypady do SPA, na drogie zakupy, pięknie urządzone wnętrza. Z pozoru ich życie wygląda jak z bajki, bo czego chcieć więcej do szczęścia? Niestety, jak to zwykle bywa, pozory mylą. Nie mają tego co najważniejsze – miłości. Każda z nich utkwiła w małżeństwie, które jest tego uczucia pozbawione. Rozwód nie wchodzi w grę – każda z pań podpisała intercyzę, jeżeli więc zdecydowałaby się na rozstanie, to wtedy zostaną bez grosza przy duszy, a takiego stanu rzeczy sobie nie wyobrażają. Na pewnej imprezie, kiedy to otumanione winem siedziały w toalecie, wpadły na świetny pomysł – zabiją swoich mężów, dzięki czemu będą mogli odziedziczyć cały majątek. Plan jest doskonały, ale sposób jego zrealizowania już nie. Jola, Marta i Kama będą musiały wysilić się, aby pozbyć się trzech mężów i to tak, aby podejrzenia nie padły na nich.



Jest jeszcze Sandra. Młoda prawniczka. Bezwzględna. Zimna. Mściwa. Pozbawiona skrupułów. Zawsze dążąca co celu. Przyjechała do Warszawy, aby rozpocząć pracę w kancelarii Markiewicz&Wspólnicy. Wydawało jej się że zostawiła swoją przeszłość, niestety, jej nowy szef rozpoznaje w niej Sondrę, alter ego kobiety, która dzięki świadczonym przez siebie usługom ukończyła studia prawnicze i zrobiła aplikację. Tadeusz Markiewicz nie zamierza puścić tej okazji płazem, dlatego też nowa, wymarzona praca Sandry staje się jej koszmarem.



Nie trzeba wiele mówić, ani zachęcać. Nazwisko Olgi Rudnickiej powinno przyciągnąć i tak wielką rzesze czytelników. Przyznam, jak każdym przypadku trafiają się i książki gorsze, ale pomimo to z wielkim uśmiechem sięgam po kolejne powieści, które wyszły spod ręki pani Olgi. Były sobie świnki trzy to kryminał, który warto przeczytać i ogłaszam to już niemal na początku.



Jak to bywa w książkach Rudnickiej zbrodnia okraszona jest dużą dawką humoru i ironii, która powoduje, że kolejne strony szybko przemijają, od akcji nie sposób się oderwać, uśmiech gości na ustach. Uwielbiam właśnie takie książki. Pomimo zbrodni, która nie raz wydaje się makabryczna Były sobie świnki trzy to idealny poprawiacz humoru. Już sam tytuł na to wskazuje i nie trudno zgadnąć kim są tytułowe świnki.



Bohaterki jakie stworzyła autorka są rewelacyjne – kłopoty się ich trzymają, tak samo jak głupie pomysły, ich przygody są przezabawne i bardzo łatwo jest się do tych trzech przyjaciółek przywiązać. I pomimo tego że starają się dokonać czegoś makabrycznego, to w pewnym momencie zauważyłam że zaczynam trzymać za te trzy panie kciuki i z coraz większym zainteresowaniem przyglądać się ich perypetiom. Choć z początku wydawało im się że plan, który snują jest niemal idealny, to później okazuje się że istnieją pewne „małe” trudności w ich zrealizowaniu, które kobiety postanowią ominąć z wielkim wdziękiem.

Chętnie obejrzałabym ekranizację tej książki (jak i chyba wszystkich, a w szczególności Diabli nadali). Jest w niej tyle humoru, że nawet największy ponurak by się uśmiechnął, a oglądanie losów trzech przyjaciółek na szklanym ekranie również mogłoby być wielką rozrywką. Jeżeli szukacie książki która rozgoni chmury smutku i zgryzoty, a na twarzach wywoła uśmiech i chcecie nie móc oderwać się od książki to polecam wam Były sobie świnki trzy.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Do czego zdolne są kobiety?

Ocena:
Autor:
Data:
Jakie jest największe nieszczęście kobiety, która jest żoną bogatego mężczyzny? Podpisana intercyza...
I nie to nie żart. To kwintesencja fabuły najnowszej książki Olgi Rudnickiej „Były sobie świnki trzy.”

Jolka, Kamelia i Marta to żony polskich prawników; mężczyzn bezwzględnych, zdradzających i niemających żadnych skrupułów. Kobiety łączy kilka wspólnych cech: przede wszystkim niechęć do swoich mężów. Jolka specjalnie przytyła kilkanaście kilogramów i zaniedbała się ... żeby nie musieć sypiać z własnym mężem, który wydawał podczas upojnych chwil dźwięki podobne do świńskiego chrumkania.
Kamelia dawno już przestała zabiegać o względy męża i poszukała pocieszenia w umięśnionych ramionach trenera fitness. Niestety z czasem okazało się, że i plemniki trenera były aż nadto wysportowane i przebiły się do jej komórki jajowej, tworząc nowe, niewidoczne jeszcze nowe życie. Zdrowy rozsądek podpowiadał, że wykształcony mąż nie uwierzy w niepokalane poczęcie a zaciągnąć go do łóżka graniczyło z niejakim cudem.
Marta natomiast miała lat trzydzieści i trzy i o niczym tak w życiu nie marzyła jak o dziecku; niestety jej światopogląd rozmijał się z mężowskim, który opuścić małżeńską sypialnię, bo nie wierzył w zapewnienia Jolki, że nadal zażywa tabletki antykoncepcyjne i wolał szukać pocieszenia w bezpieczniejszych ramionach udach.

„-On chrumka! - wysyczała Jolka, ściszając głos, ale nadając mu odpowiednią intonację.
- Co robi? - Kama zamarła.
- Chrumka! […] nigdy nie wiem czy przypadkiem nie dławi się własną śliną – wyjaśniła z nagłą urazą Jolka, jakby mając za złe mężowi, że się istotnie nie udławił.”

Co więc mogą zrobić zdesperowane kobiety, które chcą odejść od mężów, ale przeraża je życie w biedzie, które z pewnością przypadłoby im w udziale, gdyby rozwiodły się, jak polskie prawo przykazuje? Cóż, trzy przyjaciółki postanowiły swoich mężów... zabić.
Poglądów na idealną śmierć współmałżonka miały masę – poczynając od samobójstwa, poprzez tajemnicze zaginięcie, na wypadku samochodowym kończąc. Jednak każdy plan miał pewną dziurę, której nijak nie dało się załatać a ta dziura mogła spowodować, że wszystkie trzy wylądują w więzieniu na długie lata.

Jakby w książce było za mało estrogenu, jest tam jeszcze jedna zdeterminowana kobieta; Sandra jest młodym prawnikiem i marzy jej się, żeby osiągnąć w tym zawodzie jak najwięcej. Aby zarobić, na studiach była profesjonalną call girl, czyli inaczej mówiąc panią do nieco intymnego towarzystwa; pech chciał, że kiedy przeniosła się do innego miasta i zaczęła pracę w kancelarii jej szef okazał się być jej dawnym klientem... Chcąc nie chcąc Sandra musiała upaść na kolana i to nie po to, aby błagać o zapomnienie...

Jest to książka utrzymana oczywiście w formie komizmu; „Były sobie świnki trzy” to krzywe zwierciadło, które ukazuje, do czego mogą posunąć się kobiety, aby zdobyć to, czego chcą a więc upragnioną wolność okraszoną dość pokaźną gotówką.
Książkę przeczytałam niezwykle szybko a warto wspomnieć, że miałam ją jedynie na czytniku, na którym zwykle czytanie idzie mi opornie i ciężko. Ta fabuła na tyle mnie zaintrygowała i zaciekawiła, na tyle Olga Rudnicka mnie zaskoczyła, że miałam ochotę czytać dalej pomimo że jedna z bohaterek – Marta – irytowała mnie tak bardzo, że sama z chęcią upozorowałabym jej zniknięcie. Gdyby była osobą rzeczywistą, rzecz jasna.

„- Nie możesz oczekiwać, że jedna z nas zabije człowieka, który w niczym nam nie zawinił – odparła Jolka. - Jestem zdecydowanie przeciwna zabijaniu kogokolwiek poza własnym prywatnym mężem. Nie jestem psychopatką.”

W formie niezobowiązujących żartów można rozważać czy mężowie bohaterek zasłużyli na zastawiane przez kobiety ich życia pułapki, które miały definitywnie zatrzymać bicie ich serc. Nie ulega wątpliwości, że nie byli mężami idealnymi – już samo to, że zdradzali zasługuje na kocioł pełen smoły i wszędobylski zapach siarki – a dodając to, w jaki sposób je traktowali, można śmiało stwierdzić, że zaliczali się do grona łajdaków. Jednak nawet najgorszemu łajdakowi przysługuje prawo do obrony a tutaj prawa tego zdecydowanie zabrakło. Kobiety były oczywiście pewne, że gdyby próbowały powołać się na rozwód z orzeczeniem o winie mężów, nic by nie wskórały – znajomości w polskich sądach robią niestety swoje. Zabraliby im wszystko, poczynając od kosztownej biżuterii, na ostatniej parze stringów kończąc (lub fig w przypadku Jolki) a panie skończyłyby czekając w kolejce do pośredniaka.

Z czasem cała akcja zaczyna przypominać groteskę pokroju Gombrowicza i nie wiadomo czy czytać z zadumą co wymyślą bohaterki czy śmiać się z ich karykaturalnych błędów i głupich decyzji. Bez wątpienia książka wciąga i to tak głęboko, że trudno później wynurzyć się na powierzchnię.

Ah i wiecie co? Jeśli wasz przyszły niedoszły mąż będzie żądał intercyzy to podsuńcie mu tą książkę- niech wie, że czasami lepiej pozbyć się połowy majątku aniżeli życia...
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.

W zestawie taniej

26,77 26,77 Dostępny Szybka wysyłka 24h!
27,86 30,95
26,28 29,20

W zestawie taniej

Kupując zestaw oszczędzasz:
6,01 zł

Cena zestawu:

80,91 zł
86,92 zł
Oszczędzasz6,01 zł
Dostępne Wysyłka 24h