Koszyk 0
Opis:
Miliony sprzedanych egzemplarzy, adaptacja filmowa, nagrody i rzesze wiernych fanów – popularność Johna Greena już dawno wyszła poza USA i stale rośnie! Ambitna literatura młodzieżowa dla myślących Katherine V uważała, że chłopcy są odrażający. Katherine X chciała się tylko przyjaźnić. Katherine XVIII rzuciła go drogą mailową. K-19 złamała mu serce Colin Singleton gustuje wyłącznie w dziewczętach o imieniu Katherine. A te zawsze go rzucają. Gwoli ścisłości ... stało się tak już dziewiętnaście razy. Ten uwielbiający anagramy, zmęczony życiem cudowny dzieciak wyrusza w podróż po Ameryce ze swoim najlepszym przyjacielem Hassanem, wielbicielem reality show Sędzia Judy. Chłopcy mają w kieszeni dziesięć tysięcy dolarów, goni ich krwiożercza dzika świnia, ale za to nie towarzyszy im ani jedna Katherine. Colin rozpoczyna pracę nad Teorematem o Zasadzie Przewidywalności Katherine, za pomocą którego ma nadzieję przepowiedzieć przyszłość każdego związku, pomścić Porzuconych tego świata i w końcu zdobyć tę jedyną. Miłość, przyjaźń oraz martwy austro-węgierski arcyksiążę składają się na prawdziwie wybuchową mieszankę w tej przezabawnej, wielowarstwowej powieści o poszukiwaniu samego siebie. To już czwarta powieść Johna Greena, która trafia do rąk polskich czytelników (kolejność ukazywania się niechronologiczna). Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • John Green
  • 2014
  • 304
  • 978-83-64481-05-5
  • 9788364481055
  • ZBGJ1
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

Warto przeczytać

Ocena:
Autor:
Data:
Książka kosztowała 24,43pln, a czytałem ją około 7 godziny, więc wychodzi 3,49 pln za godzinę. Książka posiada 303 strony tekstu (nie licząc okładki) więc idący tym tokiem rozumowania strona kosztuje mnie 0,0806 gr.

Z matematycznego punktu widzenia jest to zakup opłacalny gdyż ja zarabiam 5 zł na godzinę, więc przyjemność czytania jest tańsza niż moja praca.

To tyle co do statystyki. W powieści odnalazłem wiele wspólnych punktów mojej drogi życiowej ... z drogą głównego bohatera (ale nie utożsamiam się z nim). Mogę w prosty wręcz liniowy sposób przytoczyć fragmenty książki które dosłownie opisują relację moją i mojego najlepszego przyjaciele Tomasza P, a jednocześnie przypomnieć moje związki z Martami i Aniami :P.

Prosty język, zabawne przygody, wieloznaczność sytuacji, jasne ogólne zasady, prawdziwa przyjaźń oraz młodzieńcza miłość, są bez wątpienia igła magnetyczną tej książki. Resztę kompasu jak : szkło, cyferblat, magnes, obudowa - stanowi czytelnik.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Greenowsko nerdowska

Ocena:
Autor:
Data:
Lubię zaśmiecać swój umysł pozornie mało przydatną wiedzą. Bez zająknięcia wyrecytuję zapamiętaną w podstawówce bajkę Krasickiego i opowiem o ekspresji informacji genetycznej. Obudzona w środku nocy wypowiem jedną z paremii znajdujących się na kolumnie gmachu Sądu Najwyższego. Albo najdłuższe słowo w języku angielskim, oznaczające chorobę płuc. Moja głowa to skarbnica wiadomości na miarę Wiedzy Bezużytecznej, zapewne niewiele z tych informacji wykorzystam w życiu ... Dlaczego więc zapamiętuję tego typu rzeczy? Bo dziwactwa są fajne.

Może właśnie dlatego, chyba w odróżnieniu od większości czytelników, naprawdę polubiłam Colina Singletona. Choć za sprawą swego egoizmu, analitycznego podejścia do życia i opowiadania o jakże fascynujących dla niego kwestiach, które jednak nikogo innego nie obchodzą bardziej niż zeszłoroczny śnieg, zapewne więcej osób z chęcią wydrze ze swojego egzemplarza "19 razy Katherine" wszystkie kartki, na których się on pojawia. Tu pojawi się mały kłopot, kilkaset kartek i okładka będą sobie leżały nieuporządkowane na podłodze, ponieważ to przecież główny bohater i absolutnie wszystko kręci się w książce wokół niego - w tym przypadku Green postawił na colinocentryzm, więc albo obdarzy się tę postać bezwarunkową sympatią, albo znienawidzi. Nie ma nic pomiędzy. Niby można próbować zamiast niego polubić Hassana, Lindsey, Hollis, jedną z dziewiętnastu Katherine, żądną krwi dziką świnię, śmiesznych staruszków albo Franciszka Ferdynanda, od którego zaczęła się I wojna światowa, bo oni wszyscy, bez wyjątku, również nieraz wzbudzają uśmiech na twarzy - jednak jeśli już na starcie nie znajdujesz jakichś cech wspólnych z Colinem lub nie potrafisz wczuć się w jego rolę, odpuść, nie czytaj. Pierwszy raz doradzam tak drastyczne rozwiązanie jeśli chodzi o książkę Greena, ale prawda jest taka, że "19 razy Katherine" to powieść dla dwóch typów osób: podobnych głównemu bohaterowi albo tak złaknionym twórczości tego autora, że bez kręcenia nosem przełkną niemałe rozczarowanie.

Jeśli masz już takie doświadczenie za sobą, zapewne rozumiesz tę magię. Magię, gdy książka staje się dla Ciebie jakby... osobista. Albo za sprawą tematyki aktualnie bliskiej Twemu sercu - ja miałam tak z "Gwiazd naszych wina", która po stracie członka rodziny z powodu choroby, jakiej doświadczyli bohaterowie, pozwoliła mi mocniej wczuć się w tę opowieść i w zupełnie inny sposób spojrzeć na pewne kwestie. Albo dlatego, że odkryjesz podobieństwo między sobą a którąś z powieściowych postaci. Nie jestem osobą szczególnie genialną, choć lubię tak o sobie myśleć. Nie dorastam do stóp Colinowi, ale i tak w malutkim ułamku, nawet nie procencie, lecz promilu, czuję z nim jakąś więź. Główny bohater jest cudownym dzieckiem, wygrywa teleturnieje, zna 99 cyfr rozwinięcia dziesiętnego liczby pi, mówi płynnie w kilku językach, do wszystkiego potrafi znaleźć anagram i wiedzę z wielu dziedzin chłonie niczym gąbka.

Oprócz tego, że to freaking genius, który pomimo erudycji ma drobne problemy z szeptem, niedosłownym podejściem do wielu kwestii i spontanicznością, Colin pragnie tego, co wielu ludzi: chce coś znaczyć. W życiu używa nie tylko mózgu, czasem istotne staje się dla niego również to, co podpowiada mu serce. A to aktualnie jest złamane przez dziewiętnastą już dziewczynę o imieniu Katherine, która wkroczyła w uporządkowane życie Colina. K-19 chłopak kochał najmocniej ze wszystkich, gdy więc po raz kolejny został porzucony przez dziewczynę o tym feralnym imieniu, aby nie znaleźć się w stanie czegoś w rodzaju rozsypki, razem z niezawodnym przyjacielem, Hassanem, udał się w podróż. Trochę jak poszukiwanie Wielkiego Być Może, ale nie do końca. Raczej ucieczka od dotychczasowych Katherine, próba nabrania dystansu, przeżycie czegoś wyjątkowego i opracowanie wzoru, który zasłużyłby co najmniej na Pokojową Nagrodę Nobla - Teorematu o zasadzie przewidywalności, wzoru mającego na celu ustalenie przebiegu każdego potencjalnego związku.

Za pomocą matematyki można opisać cały świat. Albo też: świat jest tworem powstałym według praw matematycznych. Jakkolwiek by na to nie spojrzeć, nie da się ukryć, że nauczyciel tego przedmiotu, aby jakoś zmotywować uczniów do nauki (w tym miejscu pozdrawiam moją ulubioną Matematyczkę z liceum!), w każdym aspekcie życia doszuka się cyferek, figur albo jakiegoś twierdzenia - tak jak Colin. I to właśnie czyni "19 razy Katherine" książką tak specyficzną, tak różną od tego, co dotychczas mieliśmy okazję czytać, że ignorując ten prawdziwy literacki powiew świeżości i szufladkując nowo wydaną powieść Greena jako przeintelektualizowaną, można wiele stracić. Kto naprawdę darzy matematykę szczerą antypatią i wszystko co z nią powiązane z miejsca nienawidzi, niech nie zbliża się do tego dzieła na odległość mniejszą niż dwa metry. Innych zapewniam natomiast: jest to książka, nawet jak na Greena, na nieprawdopodobnie wysokim poziomie. Odmienna od wszystkich poprzednich, bo tu na próżno szukać tak niebywałej emocjonalności, jak chociażby w "Gwiazd naszych wina". Samozapisujących się w sercu i umyśle cytatów również jest niewiele, podobnie jak fragmentów skłaniających do chwili refleksji.

Czy zatem zabrakło greenowości w tej książce Greena? Dobre sobie. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że właśnie "19 razy Katherine" to powieść najbardziej greenowska - zarówno jeśli chodzi o styl autora, jak i jego osobę, i podejrzewam, że kolor okładki właśnie na to ma wskazywać. Gdyby tak z dotychczasowych dzieł autora wydobyć cały humor i porównać jego ilość z tym zawartym w Katarzynach, właśnie ona okazałaby się najzabawniejsza. Cięty język? Jest, a jakże. Doskonale wykreowani bohaterowie, których można polubić? Perfekcyjnie zaplanowana fabuła? Wyeksploatowany przez tysiące autorów motyw, tu pokazany lepiej niż nigdzie indziej? Ach, no tak, zapomniałam - o to nawet pytać nie trzeba, samo nazwisko autora jest tego gwarantem. W przypadku "19 razy Katherine" John Green wykazał się jednak czymś jeszcze, za co należą mu się gromkie brawa - dał popis swej wszechstronności i uczynił matematykę oraz anagramy elementami ważnymi nie mniej niż fabuła, tak greenowsko nerdowskimi, a zarazem tak błyskotliwie wplecionymi, że nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł to zrobić lepiej.

Jeśli mimo wszystko nie pragniesz przeczytać tej powieści w obawie, że do Ciebie nie trafi, sięgnij po wcześniejsze dzieła Greena i daj się im uwieść, "19 razy Katherine" pozostaw na koniec. A jeżeli tak czy siak postanowisz opatrzyć ją etykietką "nigdy, przenigdy" - nie przejmuj się, ja wyrobię normę za Ciebie, bo w momencie, gdy skończę pisać te słowa, zabiorę się za tę opowieść raz jeszcze.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.