Powiedz nam, co myślisz!
Pomóż innym i zostaw ocenę!
Zaloguj się, aby dodać opinię
Katarzyna Maciejewska
24/03/2014
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
Diane Ducret to znana mi autorka świetnej serii „Kobiety Dyktatorów", którą jakiś czas temu miałam okazję czytać. Tym razem w orbicie zainteresowań jej i Emmanuela Hechta znalazły się ostatnie dni dyktatorów i to nie byle jakich dyktatorów. Przekrój bohaterów książki jest niezwykle bogaty, poczynając od Papa Doca, tyrana z Haiti, który m.in. ożywił tradycje voodoo, który to kult obok szwadronów okrutnej milicji używał do utrzymania społeczeństwa w ryzach, a siebie u władzy. Kolejnymi okrutnymi dyktatorami, których na kartach książki przywołują Hecht i Ducret, są m.in. Generał Franco, Stalin, Mussolini, Hitler wcielenie wyjątkowego zła, Mao komunistyczny przywódca Chin i twórca rewolucji, Kadaffi, o którym jeszcze nie tak dawno było głośno, Kim Dzong Il władca Korei Północnej, Tito absolutny władca dawnej Jugosławii, Ceauşecu, którego decyzje skazały powojenną Rumunię na głód i nędzę i wielu innych mniej lub bardziej znanych. Ogółem postaci, o których wspominają autorzy, jest 23. Zbyt dużo, jeżeli bierze się pod uwagę kwestię, kim byli ci ludzie i ile zła wyrządzili. Autorzy opowiadają pokrótce o samych tyranach oraz o ich końcu. Celowo nie podaję tu żadnych przykładów, np. tego, jak dyktatorzy umierali. Nie chcę odbierać wam przyjemności z tej skądinąd fascynującej lektury, która wzbudza odrazę, gdy pomyśli się, o kim czytamy, ale i nie czarujmy się, także wzbudza niewielki uśmiech satysfakcji, iż śmierć ich dopadła, nieraz w niezwykle okrutny sposób. Wobec śmierci jednak wszyscy są równi.
Anonimowy użytkownik
25/09/2024
opinia recenzenta nie jest potwierdzona zakupem
Diane Ducret to znana mi autorka świetnej serii „Kobiety Dyktatorów", którą jakiś czas temu miałam okazję czytać. Tym razem w orbicie zainteresowań jej i Emmanuela Hechta znalazły się ostatnie dni dyktatorów i to nie byle jakich dyktatorów. Przekrój bohaterów książki jest niezwykle bogaty, poczynając od Papa Doca, tyrana z Haiti, który m.in. ożywił tradycje voodoo, który to kult obok szwadronów okrutnej milicji używał do utrzymania społeczeństwa w ryzach, a siebie u władzy. Kolejnymi okrutnymi dyktatorami, których na kartach książki przywołują Hecht i Ducret, są m.in. Generał Franco, Stalin, Mussolini, Hitler wcielenie wyjątkowego zła, Mao komunistyczny przywódca Chin i twórca rewolucji, Kadaffi, o którym jeszcze nie tak dawno było głośno, Kim Dzong Il władca Korei Północnej, Tito absolutny władca dawnej Jugosławii, Ceauşecu, którego decyzje skazały powojenną Rumunię na głód i nędzę i wielu innych mniej lub bardziej znanych. Ogółem postaci, o których wspominają autorzy, jest 23. Zbyt dużo, jeżeli bierze się pod uwagę kwestię, kim byli ci ludzie i ile zła wyrządzili. Autorzy opowiadają pokrótce o samych tyranach oraz o ich końcu. Celowo nie podaję tu żadnych przykładów, np. tego, jak dyktatorzy umierali. Nie chcę odbierać wam przyjemności z tej skądinąd fascynującej lektury, która wzbudza odrazę, gdy pomyśli się, o kim czytamy, ale i nie czarujmy się, także wzbudza niewielki uśmiech satysfakcji, iż śmierć ich dopadła, nieraz w niezwykle okrutny sposób. Wobec śmierci jednak wszyscy są równi.