Koszyk 0
Opis:
Pierwsza część tzw. Trylogii toskańskiej, której autor dwukrotnie zdobył nagrodę za Najlepszy Kryminał Niemiecki. Spokojne życie mieszkańców małej wioski na południu Włoch zostaje zakłócone pojawieniem się dawnego sąsiada odsiadującego wyrok za zabójstwo żony. Krótko potem ginie od ukąszenia żmii Giorgio Lucarelii, z którym zamordowana kobieta miała romans. Ojciec zmarłego jest przekonany, że syn padł ofiarą morderstwa, zwłaszcza że również inni mieszkańcy wioski mieli powody ... by życzyć mu śmierci. Wspólnota postanawia na własną rękę odkryć prawdę, a tymczasem dochodzi do niespotykanego dotąd wysypu żmij, które atakują kolejne osoby. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Bernhard Jaumann
  • 2012
  • 1
  • 280
  • 210
  • 135
  • 978-83-7835-000-2
  • 9788378350002
  • ZAF6Q

Recenzje czytelników

Toskania od jadowitej strony

Ocena:
Autor:
Data:
Toskania, kraina tysiąca zapachów, miliona niepowtarzalnych pejzaży oraz miast i miasteczek, gdzie życie płynie wbrew zegarowi i upływowi czasu. Spokój i pokój, niezmącona cisza. Urocza prowincja, taka jak z obrazów, gdzie życie płynie wolniej, każdy każdego zna, a jeżeli pojawia się już ktoś obcy, to nie mija dużo czasu, gdy jego przeszłość jest już znana. Oczywiście jest także mniej przyjemna strona zamieszkiwania w takiej okolicy - trudno cokolwiek przed kimkolwiek ukryć ... a plotki powstają w mgnieniu oka. Jak to się mówi coś za coś, spokój kosztem utraty części prywatności lub zgiełk i odosobnienie w metropolii. Błogi spokój, życie biegnące sobie swoimi ścieżkami, z rzadka zakłócane przez niespodziewane wydarzenia, po prostu żyć i nie umierać! Zawsze można odwiedzić większe miasto by zakosztować "rozkoszy" miejskiego zgiełku i innych atrakcji spod przestępczego znaku. Zbrodnia w tych jakże pięknych okolicznościach przyrody wydaje się ideą, nie tyle na wyrost, co wprost nie do pomyślenia, no bo jakże to możliwe w miejscu kiedy sąsiad wie o wszystkim co dzieje się na podwórku obok, a gdy odległość nawet większa to i tak znajdzie się dobra duszyczka widząca to co nie przeznaczone dla jej oczu.

Jednak i w tej sielskiej oazie zaczynają pojawiać się rysy i to z kategorii tych śmiertelnych, jednak czy słuszne są podejrzenia, że nie są dziełem przypadku? Policja nie widzi żadnych zbrodniczych śladów, które wskazywałby na udział osób trzecich w tych tragediach, ale mieszkańcy malowniczego Montesecco mają inne zdanie. W końcu to na ich terenie doszło do tych wydarzeń, a potencjalnego podejrzanego znają wszyscy, lecz czy nie byłoby to aż nazbyt oczywiste? Co tak naprawdę dzieje się pośród kamiennych domów i placów? Może idylliczna panorama skrywa inną scenerię, gdzie zdrada i tajemnice grają główne role, a tytułowe żmije są jak biblijna zapowiedź końca rajskiej ułudy? Jedno jest pewne mieszkańcy są zbyt przywiązani do rodzinnej ziemi by zgadzać się na jakiekolwiek zakłócenia bądź niejasności w ich egzystencji, powodujące niepotrzebne zamieszanie. Najlepiej takie sprawy załatwia się we własnym gronie, bo komu jak nie autochtonom będzie zależało na wskazaniu ewentualnego winnego?

"Żmije z Montesecco" to kryminał, jednak nie z gatunku tych, w których akcja opiera się na brawurowych pościgach i błyskotliwych detektywach. Zamiast tego autor postawił na toskańskie klimaty i uzyskał nie tylko malownicze tło, lecz również niecodzienną atmosferę. W miejsce pośpiesznego, gorączkowego dochodzenia jest śledztwo, toczące się w swoim tempie,a raczej rytmie, gdzie każdy wydarzenie ma swój czas i punkt zaistnienia, nic wcześniej i nic później nie nastąpi niż powinno. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się wiadome i pozostaje jedynie odkryć szczegóły, ale to tylko pozory, bo wyczuwalne jest, że gdzieś pod pierwszą warstwą kryje się kolejna, bardziej skomplikowana i dająca odpowiedzi, chociaż nie takie jakich można by się spodziewać. Ostateczny wynik specyficznego dochodzenia zaskakuje, podobnie jak i śledczy, którzy mają wiele twarzy, czasem zupełnie odmiennych od tych dobrotliwych i serdecznych ... Podczas czytania można zasmakować się w toskańskich plenerach, letnich i upalnych, wejść pomiędzy wąskie uliczki, przespacerować się polnymi drogami, odpocząć na kamiennych ławeczkach i poobserwować wyciszoną melodię życia. Kolejna wizyta w Montesecco zapowiada się równie interesująco, a może nawet bardziej, w końcu prawdziwe oblicze jest już znane, jednakże czy na pewno?
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Żmije z Montesecco - Bernhard Jaumann

Ocena:
Autor:
Data:
Ostatnio idę z prądem i każda kolejna książka, którą czytam, ma włoskie klimaty :) Tym razem w moje ręce wpadł kryminał, którego akcja dzieje się w małym włoskim miasteczku,a napisany jest, dla odmiany, przez niemieckiego pisarza, Bernharda Jaumanna.

"Żmije z Montesecco" to pierwszy tom otwierający Trylogię Toskańską.
Akcja rozgrywa się w małym, spokojnym, toskańskim miasteczku Montesecco, gdzie życie płynie wolno i podporządkowane jest zmianom pór roku i pracom z nimi związanym ... Spokój miasteczka burzy powrót Matteo Vannoniego, który spędził 15 lat w więzieniu za zabójstwo swojej żony. Kobieta została zastrzelona, po tym jak mąż przyłapał ją na zdradzie. Jej kochanek wyszedł z sytuacji bez szwanku, a teraz obaj panowie muszą się nauczyć żyć razem w tym samym miasteczku. Okazuje się to niekonieczne, gdyż kochanek kobiety, Giorgio Lucarelli, umiera pokąsany przez żmije. Czy to wypadek czy zbrodnia? Dziwne zważywszy na fakt, że dzień wcześniej w barze rozmawiano właśnie o żmijach, które zabiły psa.
Rodzina nie wierzy w wypadek i drąży sprawę. Na skutek kolejnego nieszczęśliwego wypadku umiera ojciec Giorgia, Carlo. Jakieś fatum wisi nad tą rodziną ....
Lokalna społeczność wydaje się być przekonana o udziale w tych zgonach byłego więźnia. Czy mają rację? Kto okaże się zabójcą? A może faktycznie był to wypadek...?

"Żmije z Montesecco" to całkiem niezły kryminał, który toczy się dość leniwie jak włoskie życie. Ciekawie skonstruowana intryga sprawia, że książkę przyjemnie się czyta. Nie wywołuje ona jednak dreszczu podniecenia czy emocji, płynie swoim tempem. Brak mi tutaj tak charakterystycznych dla Toskanii smaków i zapachów, są opisy, ale mało klimatyczne. Słowem "za mało Toskanii w Toskanii".
Sam wątek kryminalny zaskakuje swoim finałem - i to jest dobre w tego typu książkach.
Może nie padłam na kolana przed Autorem, ale przeczytałam książkę z przyjemnością. Bardzo jestem ciekawa, co zaserwuje nam Bernhard Jaumann w drugim tomie "Trylogii Toskańskiej".

http://markietanka-mojeksiazki.blogspot.com/2012/03/zmije-z-montesecco-bernhard-jaumann.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena