Koszyk 0
Opis:
Boże miej litość! Miej nas w swojej opiece! Moc Burzyciela Światów, ocknęła się, zatliła, lecz nie wypełniła potęgą Pana. Nie znalazła ujścia od czasu starcia z Siewcą Wiatru. Aż do teraz... Boże w Trójcy Jedyny! Czemuż znowu budzisz swego Anioła Zagłady? Porywasz za naczynie gniewu. Kielich, który gdy pęknie, wyleje niszczycielską zawartość na każdą krainę Kosmosu. Każdą Istotę. Każde dziecię Twoje. I stanie się koniec... I nicość... Boże czemuś nas opuścił?
Mniej Więcej
  • Maja Lidia Kossakowska
  • 2013
  • 2
  • 344
  • 197
  • 135
  • 978-83-7574-976-2
  • 9788375749762
  • ZB5DN

Recenzje czytelników

Gdy Burzyciel Światów zaczyna świrować...

Ocena:
Autor:
Data:
Daimon Frey. Abaddon. Burzyciel Światów. Anioł, którego Jasność wskrzesiła z martwych, aby mógł godnie wypełniać swoje zadanie: niszczyć planety i uniwersa, których żywot według Pana należy ukrócić. Potężny i niezwyciężony, dostaje od swojego władcy przerażające zadanie - ma zniszczyć Ziemię. Ot, tak po prostu, wysadzić w powietrze. Daimon pragnie wykonać rozkaz, choćby był irracjonalny - niestety, trzem archaniołom wcale się to nie podoba...

Nie mając pojęcia, o czym były poprzednie serie ... bałam się, że zgubie się w wątku, nie rozumiejąc go i po prostu jakiekolwiek czytanie Zbieracza Burz nie będzie miało sensu. Na całe szczęście, okazało się, że mimo kilku drobnych problemów, historia potrafiła nie tylko dać się zrozumieć, ale przy tym i wciągnąć. Ale od początku!
W pierwszej chwili historia przypominała mi nieco Kłamcę Ćwieka - jestem dość świeżo po lekturze, a w obydwu historiach mamy styczność z aniołami, na dodatek i tu, i tu, archaniołowie pełnią dość ważną rolę. Byłam więc nastawiona nieco sceptycznie, obawiając się kopii, albo czegoś bardzo podobnego i choć owszem, punktów wspólnych te historie mają niemało, to okazało się, że koncepcja Kossakowskiej jest jednak nieco inna.
Bóg odszedł i aniołowie muszą radzić sobie sami. Sami, wraz z demonami, z którymi są w koalicji oraz licznymi mieszkańcami Uniwersum. Nie do końca przemawia do mnie mieszanie świata aniołów z naszym, nie potrafię do końca się w to wczuć, szczególnie, gdy boskim istotom przypisuje się zwykłe, ludzkie cechy. Gdy piją, palą, klną, zdradzają... I to chyba rzeczy, które najbardziej mnie w tej pozycji bolały... Gdyby tylko Kossakowska wymyśliła inny świat, kto wie, może Zbieracz Burz okazałby się jedną z moich ulubionych i ukochanych pozycji?
Niestety, świat jest jaki jest i nijak mi go zmieniać. Poza nim jednak, powieść jest na prawdę niezła. Mamy wartką akcję, prosty, ale składny styl oraz bohaterów, których bardzo przyjemnie mi się obserwowało. Ich relacje, ich wybory, ich perypetie i pomysły na prawdę mnie zainteresowały i im dłużej czytałam tą historię, tym bardziej wczuwałam się w świat Zbieracza Burz.
Główny bohater, Frey, to na prawdę porządnie skonstruowana, dobrze rozwinięta postać. Nie jest ideałem, ale ma wszelkie cechy potrzebne, aby służyć Jasności, będąc jednocześnie przerażającym niszczycielem. Bo musicie wiedzieć, że to wcale nie jest grzeczny aniołek. Daimon ma charakterek, oj ma. Podobnie z resztą, jak jego kumple - zarówno archaniołowie, jak i inni, na których wpada na swojej drodze. Wydaje mi się, że trudno nie polubić Freya, ale również do jego przyjaciół poczułam dość dużą sympatię.
Fabularnie wszystko trzyma się kupy, tekst raczej nie nudzi, bawi, a przy tym, mimo wszystko, spod tej całej krwi, którą Frey dość namiętnie rozlewa, widać coś więcej, niż typowy akcyjniak. Czego chcieć więcej od tego typu fantasy?
Jedyna rzecz, do której jeszcze mogłabym się przyczepić, to nazewnictwo postaci. Podejrzewam, że przezwiska bohaterów były lepiej wyjaśnione w poprzednich częściach, ale nazywanie Lucyfera Lampką brzmi dla mnie zdecydowanie za mało poważnie, nawet, jak na tak lekką historię.
Zbieracz Burz nie jest dziełem sztuki. Nie zachwyca niezwykłą polszczyzną, ani bardzo głębokim przekazem. Linia fabularna jest dość prosta, a akcja mknie jak szalona. To zdecydowanie pozycja, przy której można nieźle się zabawić, dlatego jeśli tylko macie ochotę na coś takiego, polecam :)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Zbieracz burz - kto wiatr sieje, zbiera burzę

Ocena:
Autor:
Data:
Na powrót Daimona Freya długo trzeba było czekać, między premierą Siewcy wiatru, a pierwszym tomem Zbieracza burz minęło bowiem sześć lat. Jaki był ten długo oczekiwany powrót Anioła Zniszczenia? I czym tym razem zaskoczyła czytelników autorka Zastępów anielskich? Serdecznie zapraszam do lektury recenzji obu części Zbieracza burzy.

Daimon Frey powraca z nowym zadaniem od Pana. Moc Burzyciela Światów podobnie została obudzona, a tym razem wycelowana została ona w Ziemię ... Jednak poza samym Daimonem nikt nie wierzy, by Bóg mógł wydać rozkaz zniszczenia ukochanych przez Niego ludzi i bardziej są skłonni uwierzyć iż Anioła Zagłady opęta Cień bądź postradał on zmysły. A może jedno i drugie? Czy anioł wykona powierzone mu zadanie, targany wątpliwościami, mając dawnych przyjaciół, Niebo i Piekło przeciwko sobie?

W Siewcy wiatru Daimon zdołał pokonać Cień i wycofał się poza obręb Królestwa z dala od zasięgu wzroku swoich współbraci, gdzie topił gniew w alkoholu i nielegalnych walkach. Pan jednak nie zapomniał o swoim wybrańcu i nakazuje mu dokonać zagłady ludzkości i Ziemi. Choć w Zbieraczu burz nie można narzekać na ilość akcji, to jednak autorka wyraźnie skupia się na ukazaniu relacji między bohaterami, poświęcając im najwięcej uwagi. Do wielu z nich dotrze fakt iż niekoniecznie należy oceniać swoich braci na podstawie ich urodzenia czy pozycji jakiej zajmują, a także zyskają nieco inne spojrzenie na siebie samych i role jakie pełnią, czy to w Królestwie, czy Głębi. Wiele postaci się rozwija, bohaterowie do tej pory drugoplanowi zyskują na znaczeniu. Nie zabraknie też rzecz jasna nowych twarzy.

Zarówno pierwszy jak i drugi tom Zbieracza posiadają swoje wady i zalety, a to czy spodobają się nam kolejne przygody Daimona jest kwestią indywidualną. Osobiście nie mogłam stłumić rozczarowania podczas lektury, bo choć nadal jest to kawał dobrej fantastyki, to jednak nie dorównuje on poziomowi, który znam z lektury Żaren niebios i Siewcy wiatru. Zdecydowanie zabrakło tu tego czegoś, co sprawiało, że od lektury nie można było się oderwać, jak miało to miejsce we wcześniejszych tomach. Na plus należy jednak zaliczyć fakt iż Zbieracza burz można spokojnie czytać bez znajomości poprzednich części cyklu.

Podstawową różnicą, która jest widoczna w wydaniu Zbieracza burz to podział książki na dwa tomy. Osobiście nieszczególnie przypadło mi to do gustu i wolałabym otrzymać grubsze jednotomowe wydanie, trzeba jednak cieszyć się z tego co mamy. Okładki obu tomów witają czytelnika mieszaniną czerni i czerwieni, a wewnątrz książek można znaleźć ilustracje autorstwa Daniela Grzeszkiewicza, które są równie klimatyczne i miłe dla oka, co te prezentowane w poprzednich tomach autorstwa Grzegorza Krysińskiego.

Zbieracz burz niestety wypada słabiej niż poprzednie tomy serii. Nie oznacza to jednak, że nie warto sięgnąć po oba tomy. Z pewnością zostaną one docenione przez fanów nie tylko samego cyklu, ale także twórczości Mai Lidii Kossakowskiej.

Ocena: 8/10
Sara Glanc
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena