Koszyk 0

Wywiad z Sarah Hillary, autorką kryminału, który wciska w fotel. Przeczytajcie „W obcej skórze”! Koniecznie.

Sarah Hillary, autorka najlepszego kryminału minionego roku w Wielkiej Brytanii nagrodzonego prestiżową nagrodą Theakstons Crime Novel of the Year 2015, opowiada o swoim debiucie.

Twoja powieść trzyma w napięciu, ale też wstrząsająca, na wielu poziomach. Co cię zainspirowało do jej napisania?

Obsesyjnie myślałam o przestępstwie, które widziało wielu świadków. Wszystkie moje historie zaczynają się od obsesji; to ona napędza mnie energią potrzebną do pisania. Czytałam wiele książek i oglądałam wiele seriali telewizyjnych, gdzie policja próbuje rozwiązać sprawy zbrodni, które wydarzyły się w środku nocy, z dala od jakichkolwiek potencjalnych świadków. Zaczęłam się zastanawiać, jakby to było napisać kryminał o przestępstwie dokonanym za dnia w miejscu publicznym, do tego na oczach wielu świadków. Jak się rozwiązuje tego rodzaju sprawę? Z pozoru łatwiej, ale co jeśli w istocie rozwiązanie takiej zagadki staje się nie łatwiejsze, lecz trudniejsze? Jak to możliwe? Co bym musiała mieć, żeby taka historia była przekonująca i interesująca? Cóż, z pewnością świadkowie musieliby być niegodni zaufania, ale ciekawie byłoby uczynić ich nieświadomymi tego faktu. Na przykład ich percepcja mogłaby być naznaczona wydarzeniami z przeszłości. Wtedy zaczęłam dostrzegać aktorów mojego dramatu. Większość stanowiłaby kobiety, wystraszone choć odważne, do tego zmuszone do ukrywania się. Zdałam sobie sprawę, że moim „miejscem publicznym” będzie ośrodek dla ofiar przemocy. I nie każda ukrywająca się tam osoba czułaby ten sam rodzaj strachu albo z tego samego powodu.

Marnie Rome tworzy wspaniałą główną bohaterkę. W jaki sposób ją poznałaś?

Właściwie to weszła mi do tekstu, już gotowa. Nie wierzę w postaci, które „same się piszą” (wiem doskonale, czyje palce były na klawiaturze, a mój ból pleców niech służy za dowód), ale za to wierzę, że niektórzy bohaterowie wchodzą do głowy i czają się tam, czekając, aż będziesz gotowa je napisać. Gdybym zasiadła do wymyślania komisarz z przeszłością, Marnie wyglądałaby inaczej. Musiała pochodzić z mojej podświadomości; dzięki temu jest tak wyrazista i oryginalna. Dlatego pojawiła się w scenie, którą pisałam w ramach innej historii, gdzie stanowiła jedyną osobę bez żadnych tajemnic, prawdziwą ostoję spokoju. Na tę myśl się teraz uśmiecham, bo Marnie przecież jest pełna tajemnic. Wciąż nie podzieliła się choćby połową z nich, nawet ze mną. Muszę je z niej wydobywać, ale to nic złego, bo dzięki temu piszę ją z fascynacją. Nieustannie mnie zaskakuje, co, mam nadzieję, przekłada się na mnóstwo niespodzianek dla czytelnika. Jest bardzo czujna, kiedy piszę; czuję, jak zagląda mi przez ramię, żebym przypadkiem nie poczynała sobie zbyt wiele z jej bohaterką. Może to brzmi nieco dziwnie, zdaję sobie z tego sprawę, jednak pomaga mi to pamiętać, że zasiadłam do pracy z wizją silnej i złożonej głównej postaci kobiecej, a Marnie właśnie taka jest.

W książce pojawia się motyw przemocy w rodzinie. Jak ważne jest dla ciebie odpowiednie przygotowanie się do pisania i jak to wyglądało w przypadku tej powieści?

Najważniejszą częścią tego przygotowania były historie opowiedziane przez ludzi, którzy tej przemocy doświadczyli. Przeczytałam wiele bardzo różnych opowieści od bardzo różnych ludzi. Chciałam się dowiedzieć, jak to jest przeżyć tego rodzaju przemoc, jakie kształty może przybrać takie przetrwanie. Chciałam napisać o spuściźnie przemocy, o tym, jak ból może być przekazywany niczym pałeczka w sztafecie od jednej osoby do drugiej, aż w końcu ktoś będzie miał w sobie dość odwagi i siły, żeby to przerwać, o ile taki ktoś się w ogóle znajdzie. Jednak w głębi serca jestem opowiadaczem historii, a nie twórcą podręczników o przemocy domowej. Chciałam stworzyć książkę, która poruszy ludzi tak, jak mnie poruszyły opowieści ofiar. W literaturze pięknej istnieje swoista prawda, która znacznie różni się od faktu, jednak, w co wierzę, potrafi być potężniejsza. Mam nadzieję, że właśnie to udało mi się osiągnąć w mojej powieści.

Czy mogłabyś jednym zdaniem opowiedzieć o fabule twojej następnej książki z cyklu, Nie ma innej ciemności?

Kiedy ciała dwóch chłopców zostają odkryte w londyńskim ogrodzie, Marnie chce się dowiedzieć, dlaczego nikt nie zgłosił ich zaginięcia i dlaczego, choć od śmierci minęło pięć lat, wokół nich unosi się nie tylko aura smutku, ale wciąż aktualnego zagrożenia.