Koszyk 0
Opis:
Są dwie Waverly. Pierwsza:ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie. Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia. Jest dwóch Marshallów. Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykują ... c wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim. Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą. Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość? Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Otwarte
  • miękka
Mniej Więcej
  • Brenna Yovanoff
  • 2016
  • 1
  • 360
  • 205
  • 136
  • *, 978837515-404-7
  • 9788375154047
  • ZDBY4
  • 17-99 lat

Recenzje czytelników

"Wcale nie musisz być idealna"

Ocena:
Autor:
Data:
Recenzja dostępna również na blogu: http://amandaasays.blogspot.com/2016/08/wysnione-miejsca-brenna-yovanoff.html

OPRAWA
"Wyśnione miejsca" zachwyciły mnie okładką z lubianym przeze mnie motywem przenikania, która jest zdecydowanie lepsza od tej, którą proponują nam zagraniczne wydawnictwa. Ma w sobie pewną dozę magii, którą dodatkowo potęguje opis, zapowiadający historię z pogranicza lekkiej fantastyki. Trzeba jednak przyznać ... że nie będzie to powieść fantasy i coś zupełnie innego pojawi się na pierwszym planie. I jestem z tego bardzo zadowolona.

"Ból jako konkretne, namacalne zjawisko nie istnieje."

ŚWIETNIE WYKREOWANI BOHATEROWIE
Zwłaszcza Waverly, która jest zdecydowanie bardziej złożona i inteligentna, niż komukolwiek mogło się wydawać. I nie chodzi tu wcale o oceny. Ona po prostu doskonale wie, jak działają znajomości w szkole średniej.
ONI WIEDZĄ, że Waverly jest cicha, zdolna, nie sprawia problemów wychowawczych, szybko biega i trzyma z popularnymi.
ONI NIE WIEDZĄ za to, że potrafi uśmiechać się na zawołanie, ma problemy ze snem, biega z zupełnie innych powodów i często chciałaby powiedzieć i zrobić coś zupełnie innego, niż oczekują. Czasami chciałaby po prostu być sobą, taką, jakiej nikt jeszcze jej nie poznał.
Jej postać dzieli narrację z Marshallem. Chłopakiem tak odmiennym od Waverly, a jednocześnie tak podobnym. On też ucieka, by nie odkrywać się przed innymi. Ucieka w alkohol i ulega bratu, chociaż wcale tego nie chce.
Warto wspomnieć, że autorka nie skupia się jedynie na parze głównych bohaterów - tworzy barwne postacie drugoplanowe, które dopracowane są pod każdym względem. Mamy bohaterów, którzy tworzą zasady, tych, którzy się im podporządkowują oraz tych, którzy żyją zgodnie tylko i wyłącznie ze sobą. Szczególnie ciekawiła mnie postać Maribeth - przyjaciółki Waverly, z którą łączyła ją dosyć specyficzna więź. Jest to postać, której raczej nie obdarzymy sympatią, ale z zainteresowaniem będziemy obserwować jej przemyślane gesty, zachowanie, słowa.

"Czasem, gdy wpatrujemy się w zegar nie wiadomo którą noc z rzędu, trudno odróżnić rzeczywistość od wytworów wyobraźni."

FABUŁA I UKAZANIE MŁODYCH LUDZI
Nie znajdziemy tu porywających zwrotów akcji i łatwo przewidzimy zakończenie, ale autorka ma zdecydowanie innego asa w rękawie. Historia opowiada bowiem o nastolatkach takich, jakimi jesteśmy, bądź byliśmy i o problemach, które w pewnym stopniu dotknęły kiedyś każdego z nas. Bo nieważne, czy masz kochającą rodzinę jak Waverly, czy problematyczną jak Marshall - zawsze w życiu pojawia się ten moment, kiedy tak bardzo chcemy pasować do innych i robimy wszystko, by to osiągnąć. Czasami chcemy, by przez to móc wyjść przed szereg i nas zauważono, a czasami wręcz przeciwnie - by wtopić się w tłum i nie zostać odrzuconym, samotnym dziwakiem, który stanie się obiektem żartów.
I właśnie to, a nie wątek spotkań we śnie, jest największym atutem tej powieści - fakt, że możesz się z nią identyfikować. Patrzeć na bohaterów i przypominać sobie, jak próbowaliśmy być tacy, jakich chcieli nas inni. Bojący się odrzucenia osób, do których i tak wiedzieliśmy, że nigdy nie będziemy pasować. Łaknący prawdziwej przyjaźni i chwytający się wyrobów "przyjaźnio-podobnych", dopóki nie znajdziemy tej właściwej, przy której poczujemy, ze to za nią tęskniliśmy, chociaż nigdy jej wcześniej nie zaznaliśmy. Autorka bardzo realnie oddała uczucia nastoletnich bohaterów. Cała ta gama emocji jest niezwykle prawdziwa i pewnie dlatego tak dobrze do nas trafia.

WĄTEK SPOTKAŃ WE ŚNIE
Niestety, ale zupełnie mi tam nie pasował, chociaż rozumiem, że łączy to historię z tytułem i nadaje jej czegoś charakterystycznego, co wyróżnia ją pośród podobnych powieści. Mam jednak wrażenie, że wątek ten został trochę potraktowany po macoszemu, gdyż zupełnie nie wiemy, skąd się to wzięło, ani na jakiej zasadzie działało. Spotkania były ciekawe i dzięki nim para głównych bohaterów poznała się z tej strony, z której nie zna ich nikt inny, jednak nie była to ani fantastyka, ani realizm, więc wyszło nieco dziwnie. Może gdyby inaczej go poprowadzono bądź nieco rozwinięto i przerobiono, byłoby lepiej, ale w takiej formie, w jakiej się pojawił - był mi absolutnie zbędny. Na szczęście, to nie ten wątek był tam najważniejszy, więc aż tak mi to nie przeszkadzało w lekturze.

PODSUMOWUJĄC
"Wyśnione miejsca" to idealny i bardzo trafny portret młodych ludzi w wieku licealnym. Pełen hierarchii, nastoletnich podstępów i oczekiwań. Wątpliwości, obaw i nieustannego pragnienia, by pasować do innych. To także historia spotkań Waverly i Marshalla, nie tylko we śnie, ale i w rzeczywistości, którzy pozwalają sobie nawzajem zrozumieć, że mogą żyć inaczej - mogą być sobą i mogą odkryć siebie w pełni przed innymi, bez obawy o odrzucenie, bo nie potrzebują, by wielbił ich cały świat. Wystarczy ta jedna, wyjątkowa osoba.

"- W porządku. Nie jesteś idealna. Mimo wszystko.
(...)
- Myślisz, że o tym nie wiem?
- Ale nie wiem, czy wiesz, że wcale nie musisz być idealna."

Mimo nieco nieudanego wplecenia wątku snów, serdecznie polecam tę powieść. Będzie ona idealna dla młodych ludzi, zwłaszcza tych jeszcze w wieku szkolnym, kiedy zmagają się z podobnymi problemami, co bohaterowie książki. Myślę też, że "Wyśnione miejsca" idealnie sprawdziłyby się jako film, bo oczami wyobraźni widziałam już poszczególne sceny na dużym ekranie. Może kiedyś. ;-)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Nihil novi

Ocena:
Autor:
Data:
„Wyśnione miejsca” zapowiadały się na książkę magiczną, lekko baśniową, eteryczną. Motyw snów pojawił się już nie raz w literaturze i trzeba przyznać, że daje on spore możliwości do popisu. Spotykanie się głównych bohaterów we śnie może prowadzić ich do różnych miejsc, zapewniać różnorodne doświadczenia, oferuje niesamowity klimat, który potrafi urzec. „Wyśnione miejsca” nie są debiutem literackim Brenny Yovanoff, ma ona na swoim koncie już kilka książek skierowanych głównie do młodzieży ... jednakże nie było mi dane zapoznać się z żadną z nich, chociaż kojarzę „The Space Between” i mam ją w planach od jakiegoś czasu. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z tą autorką?

Właściwie to chyba nie za dobrze. Spodziewałam się po tej książce czegoś znacznie więcej niż to, co otrzymałam, chociaż wierzę, że znajdą się czytelnicy oczarowani historią Waverly i Marshalla. Dla mnie jest to kolejna opowiastka o dwójce zagubionych nastolatków, którzy odnajdują siebie nawzajem. Nie pojawiło się tutaj nic, co mogłoby mnie zaskoczyć. Nic, co mogłoby mnie oczarować. Mimo że cała otoczka tej historii może sprawiać wrażenie magicznej, to ja tej magii niestety nie dostrzegłam. Może to po części wynikać z tego, że nie do końca przepadam za literaturą z tego gatunku, ale naprawdę liczyłam na to, że to będzie jedna z tych książek, które akurat wygrają z moją niechęcią.

Waverly jest dosyć dziwną postacią… Z jednej strony to popularna nastolatka, mająca dobre oceny i świetnych przyjaciół, a z drugiej strony to użalająca się nad sobą dziewczyna, cierpiąca na bezsenność (której podstawy nie byłam w stanie zrozumieć) i rozmyślająca na okrągło o tym, jak mogłoby wyglądać jej życie. Nie lubię takiego podejścia, bowiem uważam, że czasami trzeba podjąć ryzyko i po prostu zrobić to, co się czuje, a nie tylko rozmyślać. Wydaje mi się, że miała być to taka nieco ulotna postać, nieco oderwana od rzeczywistości, a dla mnie była po prostu nudna. Marshall też nie jest kimś specjalnym. Poznajemy go jako buntownika, który olewa szkołę i nie stroni od alkoholu czy trawki, a po chwili okazuje się, że w snach Waverly jest uczuciowym i wrażliwym chłopakiem. Nic wyjątkowego, nihil novi.

Pewnym niedopowiedzeniem był dla mnie sam motyw ich spotkań w snach. Z jednej strony miały to być sny, a były to spotkania na jawie, a przynajmniej tak to odebrała, bo przyznaję, że motyw ten jest w moim odczuciu niedopracowany i niezrozumiały. Brakowało mi tutaj odpowiedniej genezy i wytłumaczenia tego, skąd się to bierze. Górę wziął mój analityczny umysł i niestety, im dalej w las tym więcej drzew. Usilnie starałam się znaleźć logiczne wyjaśnienie dla każdej sytuacji i nie byłam w stanie – i może to właśnie był mój błąd, który nie pozwolił mi odebrać tej książki w odpowiedni sposób. Tutaj chyba należy wyłączyć myśli, wyłączyć umysł, a co dopiero analityczną jego część i dać się porwać twórczości Brenny Yovanoff. Mnie się to nie udało, chociaż są takie pozycje, przy których staje się to realne.

Książka prezentuje przede wszystkim typowe, nastoletnie życie. Problemy w szkole, problemy rodzinne, spotkania z przyjaciółmi, pierwsze miłości i szalone imprezy. Dlatego tematyka jest dosyć oklepana i powtarzalna – choć właściwie ciężko obrać inny kierunek w powieściach tego typu, ale przecież niektórym autorom się udaje – zwłaszcza jeżeli pojawia się dodatkowy motyw, nieco fantastyczny. Dla mnie „sny” głównej bohaterki były czymś nie do końca wyjaśnionym. Jednakże nie mogę napisać złego słowa o stylu Brenny Yovanoff, bowiem powieść tę czyta się lekko i szybko. Rozgrywające się wydarzenia poznajemy z dwóch perspektyw: Waverly i Marshalla, co daje nam wgląd w ich myśli i uczucia, a także poznanie różnych punktów widzenia tej samej sprawy. W tym przypadku było to naprawdę dobre posunięcie.

„Wyśnione miejsca” to powieść, która mnie nieco rozczarowała, ale wierzę, że niektórych oczaruje i całkowicie porwie do swojego świata, zwłaszcza tych, którzy lubują się w tego typu historiach. Nie ukrywam też, że okładka tej książki jest wspaniała i przyciąga uwagę – jednakże klimat i atmosfera okładki nie do końca pokrywają się z tym, co dostałam podczas czytania. Niestety, nie było mi dane poczuć „wyśnionego” klimatu, nie zżyłam się z bohaterami, a ta historia nie zostanie na długo w mojej pamięci. Nieco żałuję, ale cóż zrobić? Gusta są różne, a o gustach się nie dyskutuje… 

www.bookeaterreality.blogspot.com
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.