Koszyk 0
Opis:
Peter V. Brett jest dziś tak rozpoznawalnym autorem jak George R. R. Martin, Robert Jordan i Terry Brooks. Powieści z cyklu demonicznego - Malowany człowiek, Pustynna włócznia i Wojna w blasku dnia podbiły już księgarskie rynki całego świata. Wojna w blasku dnia wciąga czytelników w świat otchłani i mroku. Ludzkość ma 30 dni, aby przygotować się do kolejnego ataku. Miesiąc, to zbyt mało, by uchronić wioskę. Arlen i Jardir byli kiedyś jak bracia. Teraz stali się rywalami ... Otchłańce szykują atak i tylko dwóch mężczyzn może im stanąć na drodze, pod warunkiem, że opanują demony, które czają się w ich sercach. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Peter V. Brett
  • 2013
  • 1
  • 688
  • 204
  • 127
  • 978-83-7574-850-5
  • 9788375748505
  • ZAW9Q

Recenzje czytelników

Ostateczne rozwiązanie coraz bliżej

Ocena:
Data:
Wyobrażacie sobie życie gdzie noce są dużo niebezpieczniejsze niż w naszych czasach? Gdy po ziemi grasują prawdziwe demony prosto z samej Otchłani, a jedynym ratunkiem dla ludzi jest schronienie się za odpowiednimi barierami runicznymi. Jeszcze nie możecie? Zaczekajcie, aż zapoznacie się z Cyklem demonicznym Peter’a V. Brett’a.

Jest to amerykański pisarz fantasy. Wyższe wykształcenie zdobył na Uniwersytecie Buffalo na wydziale literatury angielskiej oraz historii sztuki ... Jednak później przez dziesięć lat pracował w przemyśle farmaceutycznym. Sławę jako pisarzowi, zarówno w kraju jak i na świecie przyniosła mu powyżej wspomniana seria, a Wojna w Blasku Dnia cz.1 to jak sam tytuł wskazuje, pierwsza część trzeciego tomu.

Sharak Ka zbliża się nieubłaganie. Do jej rozpoczęcia dzieli ludzkość jedynie 30 dni. To zbyt krótki czas, aby należycie przygotować się do odparcia demonicznych sił wprost z Otchłani. Tylko dwóch mężczyzn na świecie może stawić czoła mrocznym siłą i mieć chociaż cień na zwycięstwo. Arlen i Jardir byli kiedyś niczym bracia, jednak zdrada kasjańskiego wodza spowodowała, że teraz stali się największymi rywalami. Czy uda im się przezwyciężyć ich własne demony w sercach, aby stawić czoło tym prawdziwym? Jaki związek ma z tym Jiwah Ka Jardira – Inevera? Tego wszystkiego musicie koniecznie dowiedzieć się sami.

Pamiętam jak pierwszy raz miałam sięgnąć po Cykl demoniczny, miałam naprawdę wiele obaw, który zostały rozwiane od razu jak tylko zaczęłam czytać. Od tamtej pory stałam się wielką fantą twórczości Brett’a, więc raczej nikogo nie zdziwię, że premiery Wojny w Blasku Dnia wyczekiwałam z ogromną niecierpliwością. Gdy dorwałam ją w swoje ręce od razu miałam zamiar zabrać się za czytanie. Niestety zostałam uprzedzona przez mojego tatę i musiałam ustawić się w kolejce. Na szczęście oczekiwanie nie trwało długo i wreszcie mogłam zasiąść do czytania, doskonale zdając sobie sprawę, że jak tylko zacznę, nie odłożę jej dopóki nie skończę (oczywiście w przenośni).

Styl pisania Peter’a V. Brett’a jest… jest… no jest po prostu niesamowity. Z pozoru przedstawiana historia przeplatana jest w ogóle niezwiązanymi zdarzeniami z życia danego bohatera, a także sytuacjami wyrwanymi z kontekstu, które dzieją się w zupełnie innym miejscu i dotyczą innych postaci, niż na samym początku powieści. Jednak pod koniec wszystko zaczyna się ze sobą łączyć w spójną i klarowną całość, która ciągnie za sobą niespodziewane rozwiązania. Niech was to jednak nie zmyli, autor tak łatwo nie zdradza swoich tajemnic, a nawet jeżeli już do tego dochodzi, to szybko są one zastępowane czy to przez nowe niedopowiedzenia, czy też kolejne problemy piętrzące się na drodze do spokoju na Ziemi. To jest chyba właśnie ten najbardziej niezwykły element stylu pisania Brett’a. Nigdy nie możemy się bowiem spodziewać w jaki kierunku to wszystko się potoczy, a tworząc tak skomplikowaną siatkę z intryg, tajemnic, niedopowiedzeń i wspomnień, zaskarbia sobie całkowitą uwagę oraz zainteresowanie czytelnika. Co do tempa akcji, ze względu na ciągłą zmianę perspektyw i historii jakie mamy okazję poznać w tej części, jest raczej ciężkie do określenia. Nie mniej, możecie się spodziewać naprawdę sporej dawki niespodzianek.

W fabule nie znajdzie się żadnego błędu. Już na pierwszy rzut oka widać, że autor wszystko dobrze sobie przemyślał i zadbał o każdy, nawet najmniejszy szczególik. Z tego też powodu, opisy na jakie trafiałam w książce miały naprawdę sporą objętość, ale właśnie ta dbałość jedynie pobudzała wyobraźnię, a nie ją usypiała. Widać po nich bowiem, że autorowi nie brakuje pomysłowości szczególnie przy opisywaniu i tworzeniu różnych rodzajów otchłańców. Zresztą co tu dużo pisać, każda tematyka jaką podejmuje jest nader interesująca, nawet gdy dotyczy religii lub intryg na dworze władcy, w tym wypadku oba tematy dotyczą jedynie Krasji.

Nie mogę również nie wspomnieć o bohaterach, którzy są naprawdę niezwykli. W ich przypadku raczej nie można mówić o sympatiach lub antypatiach, ponieważ każda z nich ma zarówno te dobre jak i te złe strony. Przez całą powieść możemy obserwować raz jedną, raz drugą, a także przemiany jaki zachodzą w poszczególnych postaciach z powodu przeżytych wydarzeń. Wszystko to zostało doskonale uchwycone oraz ukazane z psychologicznego punkty widzenia. Wisienką na przysłowiowym torcie, są świetne ilustracje, które w Wojnie w Blasku Dnia cz.1 przedstawiają przede wszystkim bohaterów. Dzięki nim jeszcze lepiej możemy zwizualizować sobie na przykład Rennę, Ineverę czy też samego Arlena. Trochę żałuję, że nie ma tutaj przedstawionego Jardira, ale nie tracę nadziei, iż pojawi się w kolejnej części.

Podsumowując. Wojna w Blasku Dnia cz.1 kończy się w takim momencie, że aż zgrzytałam zębami ze złości, bo nie miałam pod ręką dalszej części, a także, iż przyjdzie mi na nią czekać do czerwca. Sama nie wiem jak ja to wytrzymam. Ta powieść jedynie zaostrza apetyt na dalsze przygody bohaterów Cyklu demoniczego. Tym, którzy nie mieli jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Brett’a, zachęcam do rozpoczęcia tej przygody od pierwszego tomu, czyli Malowanego człowieka. Otchłańczo polecam!

http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2013/04/przedpremierowo-woja-w-blasku-dnia.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Wojna w Blasku Dnia. Tom I

Ocena:
Autor:
Data:
Peter V. Brett to autor, z którego książkami chciałam zapoznać się już od bardzo długiego czasu, a przeogromną chęć na przeczytanie jego powieści zawdzięczam głównie bardzo pozytywnym recenzjom innych czytelników, ale również opisowi pierwszej części, który gwarantuje wciągającą i niezapomnianą przygodę. Cierpliwość nie jest niestety jedną z moich najmocniejszych stron, więc zamiast wciąż czekać na możliwość zdobycia „Malowanego człowieka” ... zaczęłam tę serię czytać dopiero od trzeciej części – „Wojny w blasku dnia”. Być może jest to błąd z mojej strony, nie mam pojęcia, wszystko okaże się w momencie, gdy cofnę się do poprzednich tomów, jednak w ani jednej chwili podczas czytania tej książki nie żałowałam, że trafiła ona w moje ręce.

Wielkimi krokami zbliża się nów, a wraz z nim krwawa bitwa pomiędzy ludźmi a otchłańcami. Do tego ostatecznego momentu pozostało jedynie trzydzieści dni, jednak czy jest to wystarczająco, aby przygotować się do nadchodzącej walki? Tym bardziej, kiedy dwójka mężczyzn mogąca zapobiec rozlewowi krwi niewinnych ludzi została poróżniona i stała się rywalami. Czy dwaj Wybrańcy, Arlen i Jardir, będą w stanie zapobiec zbliżającej się rzezi?

Choć początek nie zapowiadał tak świetnej przygody, jaką otrzymałam, to ogół książki prezentuje się bardzo dobrze i interesująco. Autor stworzył przebogaty świat, pełen realizmu i nie raz również brutalności, jednak właśnie to sprawia, że jestem nim tak zafascynowana. Niezwykła dbałość o szczegóły, kultura i hierarchia społeczeństwa sprawia, że ciężko jest nie zostać zauroczonym tym światem, a ja zdecydowanie doceniam precyzję, jaką wykazał się Peter V. Brett. Wśród całej masy nowej fantastyki, kiedy to autorzy często „na odwal się” kreują swój książkowy świat, ten stworzony przez Bretta wyróżnia się w cudowny sposób.

„Wojna w blasku dnia” to powieść bogata w wiele wątków, które nijak mogę odnieść do poprzednich części, samej książki również nie mogę porównać, jednak zapewniam, że jeżeli ktoś tu jest mistrzem w dbaniu o kilka wątków na raz, to zdecydowanie jest nim Brett. W tej części demoniej serii poznajemy losy Arlena i Renny, walczących przeciwko demonom z Otchłani ramię w ramię, Leeshy i Rojera, którzy muszą odnaleźć się w nowej sytuacji oraz Inevery próbującej utrzymać się na szczeblach władzy. Każdy z tych wątków jest równie ciekawy i zadbany.

Ciężko jest nazwać tę książkę oryginalną, bo motywy w niej zawarte powtarzały się w literaturze w ten czy inny sposób wiele razy, ale z pewnością wnosi ona coś nowego, co można określić pewnym powiewem świeżości. Już od pierwszych stron urzekła mnie kultura przedstawionego w tej książce świata, która przypominać może Arabię oraz społeczeństwo podzielone na kilka szczebli. Dzięki dogłębnym opisom poznać można nawet najtajniejsze zakamarki Krasji oraz innych miejsc, w których toczy się akcja, choć nie zawsze te opisy czytało mi się z przyjemnością. Niezaprzeczalnie są one istotne, przybliżając czytelnikowi świat bohaterów, jednak chwilami nużą i sprawiają, że ma się ochotę szybciej przewrócić kartkę. Są to na szczęście jedynie nieliczne momenty, które mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki.

Bohaterów przedstawionych w bardzo ludzki sposób nie można nazwać bezbarwnymi czy pozbawionymi charakteru. Pałają żądzami, które przeznaczone są ludzkiemu gatunkowi, walczą o przetrwanie i o utrzymanie się na aktualnej pozycji. Niektórzy również z zimną krwią dbają o to, aby zdobyć władzę, jednak każdy z nich czymś się wyróżnia, choć nie wszystkich da się polubić. Widać jednak, że autor konstruował swoich bohaterów z rozmysłem, nie przedstawiał ich jako superbohaterów zdolnych uratować świat a zwykłych ludzi, z czego niektórym z nich to inni przykleili nalepkę z taką nazwą.

Opinie na temat poszczególnych części tej serii są podzielone, w szczególności biorąc pod uwagę pierwszą część. Z każdym kolejnym tomem jednak znaleźć można coraz więcej pozytywnych recenzji i myślę, że to świetny znak na to, że warto jest po tę serię sięgnąć. Ja sama nie będę się wahać przed zdobyciem poprzednich tomów. Jeżeli ktoś ma ochotę na dawkę prawdziwej fantastyki, w której ciężko o niedociągnięcia, to książki Bretta zdecydowanie mogę polecić.

http://zlodziejka-ksiazek.blogspot.com/2013/04/wojna-w-blasku-dnia-tom-i-peter-v-brett.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.