Koszyk 0
Opis:
Porywająca opowieść o niezwykłej miłości i wielkiej przygodzie, która na zawsze odmieniła życie wszystkich bohaterów. Jacob Jankowski to żywiołowy student weterynarii, jego świat przewartościowuje wiadomość o śmierci rodziców. Pod wpływem impulsu rzuca studia i przyłącza się do wędrownego cyrku, który staje się dla niego zarówno zbawieniem, jak i piekłem na ziemi. Z determinacją próbuje odnaleźć się w tym pełnym skrajnych emocji świecie, sytuację komplikuje jednak uczucie do pięknej Marleny ... żony charyzmatycznego tresera Augusta. Woda dla słoni to mądra, wzruszająca i zabawna powieść, barwni bohaterowie i porywająca narracja wciągają bez reszty. Sara Gruen, z pochodzenia Kanadyjka, jest autorką bestsellerowych powieści Riding Lessons , Flying Changes, Woda dla słoni oraz Ape House , za które otrzymała wiele prestiżowych nagród. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Rebis
  • miękka
Mniej Więcej
  • Sara Gruen
  • 2011
  • 2
  • 402
  • 197
  • 125
  • 978-83-7510-732-6
  • 9788375107326
  • ZA5AV

Recenzje czytelników

Na cyrkowej arenie

Ocena:
Autor:
Data:
Dawniej jedną z nielicznych rozrywek, na którą ludzie czekali cały rok, a czasem nawet więcej był cyrk - długie kolumny wagonów, pełne zwierząt, artystów i dziwolągów podróżowały od miasta do miasta. Ludziom zapalały się iskierki w oczach a serca rozpierała euforia. Dziś, w dobie komputerów i rozwoju techniki cyfrowej, cyrk stał się przeżytkiem, czymś archaicznym, odszedł do lamusa. Cyrkowe popisy czy wręcz popisowy numer wieczoru nie jest właściwie niczym specjalnym w porównaniu z tym ... co obecnie proponuje telewizja czy Internet. Jest jednak coś, czego media i efekty specjalne, będące wynikiem pracy wielu specjalistów nigdy nie zastąpią. Tym czymś jest związana z cyrkiem otoczka klimat jaki wytwarza, oczekiwanie i napięcie. Cyrk urzeka a popisy artystów, doskonalących się przez lata zapierają dech w piersi, nie tylko dzieciom. I właśnie świat cyrku postanowiła opisać Sara Gruen, autorka bestsellerowej książki „Woda dla słoni”.

Bohaterem książki Gruen jest Jakob, młody student weterynarii, bliski ukończenia renomowanej uczelni i rozpoczęcia praktyki u boku ojca. Gdy jego rodzice giną w wypadku samochodowym, wszystkie jego dotychczasowe plany legną w gruzach. Załamany Jakob nie jest w stanie przystąpić do egzaminów. Nie może też zrealizować swojego marzenia – zostaje bez dachu nad głową i bez środków na dalsze utrzymanie. Lecznicę należącą do ojca, w której syn po ukończeniu studiów miał pracować przejmuje bank, w zamian za niespłaconą hipotekę. Jakob snuje się bez konkretnego celu, rozmyślając nad swoim losem i możliwościami jakie mu pozostały. Nie zastanawiając się długo postanawia dostać się do mijającego go właśnie pociągu, jak się później okazuje, należącego do Wuja Ala, właściciela Najbardziej Osobliwego Widowiska na Ziemi Braci Benzinich, czyli objezdnego cyrku wędrującego od miasta do miasta. I w ten oto sposób zaczyna się życiowa przygoda byłego studenta weterynarii, który przed długi czas nie będzie narzekał na nudę i stagnację.

Barbara rozpalająca do czerwoności wszystkich mężczyzn, Urocza Lucinda, wytatuowany na całym ciele mężczyzna, kobieta wymiotująca rozmaitymi rzeczami na zawołanie, to tylko nieliczne atrakcje cyrku Wuja Ala. Jednak tym, o czym marzy właściciel Najbardziej Osobliwego Widowiska na Ziemi Braci Benzinich, są dziwolągi i mutanty nie z tej ziemi, za które zapłaci każdą sumę. I jeśli tylko dla któregoś artysty zabraknie miejsca, gotowy jest usunąć z pociągu mniej wartościowych robotników. Więc, gdy pewnego dnia w cyrku pojawia się słoń, kilku delikwentów zostaje z pociągu wysadzonych. Jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że słoń rozumiał polecenia wypowiadane po polsku, co odkrył bohater książki, Jakob, notabene Polak. Zresztą nazwisko Jankowski mówi samo za siebie. Zaczyna się prawdziwa zabawa, w końcu cyrkowe życie toczy się pełną parą a Najbardziej Osobliwe Widowisko na Ziemi Braci Benzinich przyciąga całą rzeszę widzów.

To, co czyni tę książkę inną, wyjątkową jest cyrk, pokazany z nieco innej perspektywy – od kuchni. Autorka pokazuje czytelnikowi jak to wszystko wygląda, gdy kończy się precyzyjnie przygotowany show. Gdy widowisko się kończy, orkiestra przestaje grać, brezentowe namioty są zwijane, a zwierzęta zapędzane z powrotem do klatki, cyrk traci swój czar i urok. To, co wcześniej hipnotyzowało i pochłaniało bez reszty uwagę widzów, okazuje się być wykreowanym na potrzebę żądnych rozrywki widzów światem, w gruncie rzeczy odbiegającym od rzeczywistości. Koń, który rzekomo powinien być odmieńcem, a jego głowa ponoć znajduje się tam, gdzie znajdować powinien się zad, ma po prostu koński ogon umieszczony nad wiadrem z owsem a Urocza Lucinda traci swój urok i staje się otyłą kobietą, nad której nieszczęściem ktoś powinien się zlitować.

Sara Gruen ukazuje nam pracowników cyrku, ich codzienność, niejednokrotnie rutynę ale także pasję i zamiłowanie. Dla większości tych osób, cyrk jest całym życiem. Taką osobą był główny bohater – Jakob ukazany w dwóch etapach życia przeplatających się w książce. Raz młody student, pracownik cyrku i raz dziewięćdziesięcioletni starzec mieszkający w domu opieki, który w ostatnich latach życia powraca wspomnieniami do tego, co minęło, racząc nas osobliwą opowieścią. Cyrk był całym światem Jakoba, tam poznał swoją miłość, tam wychowywały się jego dzieci i tam spędził większość swojego życia.


„Woda dla słoni” to pasjonująca historia, pełna cyrkowych ciekawostek, anegdot i humoru. Żywa i porywająca narracja, wciąga czytelnika bez reszty i nie pozwala się oderwać aż do ostatniej linijki. Polecam gorąco.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

"Woda dla słoni" nie jest li i jedynie opowieścią o miłości. To także, a nawet przede wszystkim, opowieść o zawiłych meandrach ludzkiego losu...

Ocena:
Data:
"Woda dla słoni" należy do grona książek, które pochłania się niemal jednym tchem, a podczas lektury przeżywa wiele emocji. Już od dłuższego czasu chciałam poznać tę powieść kanadyjskiej pisarki, wystarczyła kiedyś mała wzmianka, bym nabrała na nią ochoty. Okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła. Ekranizacji, muszę przyznać, nie oglądałam i najprawdopodobniej nie będę. Wystarczą mi książkowe wrażenia, a tych mam pod dostatkiem.

Gdyby w "Familiadzie" ... padło pytanie "Kto pracuje w cyrku?" na pewno na tablicy wyświetliłyby się zgodne z odpowiedziami ankietowanych hasła: klauni, akrobaci, treserzy zwierząt, magik. Może pojawiłby się linoskoczek, żongler i woltyżerka, ktoś by podał konferansjera, czy muzyków z orkiestry. Chyba jednak nikomu do głowy nie przyszłoby wymienić robotników technicznych, rozstawiających namioty, zajmujących się menażerią, transportem, zaopatrzeniem. Zapewne nie wspomniano by także o weterynarzu. Tymczasem cyrk tworzą nie tylko kierownicy i artyści, ale też pracownicy, ogólnie rzecz biorąc, fizyczni. Rzadko kiedy jednak zaglądamy za kulisy..... Sara Gruen w swojej bestsellerowej powieści pokazuje, że przybytek rozrywki ma drugie oblicze. Gdy zgasną światła i ucichnie gwar, a ostatni widzowie opuszczą trybuny, magię widowiska przesłania pył codziennego znoju. Splendor, parada i błyszczące cekiny ustępują miejsca ciężkiej pracy, cierpieniu i upokorzeniu. Na zapleczu wcale nie jest tak wesoło jak na arenie. Często dochodzi do zatraty wartości, by tylko "show must go on...".

Cyrk dla jednych jest pasją, dla drugich - przekleństwem. Dla Jacoba Jankowskiego - głównego bohatera i zarazem narratora o polskich korzeniach - stanowi niemal całe życie, dom. Tu bowiem przeżył niezapomnianą lekcję i wiele doświadczył, z tym związał się na kilku płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Nic więc dziwnego, że dźwigając na karku dziewiąty krzyżyk, Jacob, emerytowany weterynarz, powraca myślą do tamtego lata, kiedy po rodzinnej tragedii wskoczył do pociągu... Przybycie cyrku do miasteczka oglądane z okien domu opieki oraz scysja z nowym pensjonariuszem o tytułową "wodę dla słoni" wzbudzają wspomnienia. Zresztą już czas, by zrzucić zasłonę milczenia i opowiedzieć historię, która rozegrała się w instytucji pod nazwą "Najbardziej Osobliwe Widowisko na Ziemi Braci Benzinich" - w latach trzydziestych XX wieku w Stanach Zjednoczonych.

Cyrkowe środowisko stanowi tło dla wątku romansowego. Przyznać trzeba, że jest on bardzo schematyczny. Mamy bowiem taką trójkę: niedoświadczony młodzieniec - fascynująca piękna kobieta - zazdrosny i nieobliczalny mąż. Droga do happy endu jest kręta i wyboista, nie obędzie się bez ofiar. Momentami nieco melodramatyczne, ale przecież romantyczne historie mają rzesze zwolenników. Zapowiadana w nocie na okładce "porywająca opowieść o niezwykłej miłości i wielkiej przygodzie" byłaby przesadnym określeniem, gdyby skupić się tylko na uczuciach dwójki amantów. Gdy jednak do tego dodamy miłość do zwierząt, pasję i niecodzienne, jak by nie patrzeć, okoliczności, znajdziemy uzasadnienie tego entuzjastycznego opisu.

"Woda dla słoni" nie jest li i jedynie opowieścią o miłości. To także, a nawet przede wszystkim, opowieść o zawiłych meandrach ludzkiego losu, o ludzkiej godności, o starości, samotności, potrzebie bycia szanowanym i uczuciu bycia zbędnym, o przyjaźni i nienawiści, o zwierzętach, o ich sprycie i mądrości, o ludzkiej bezwzględności, okrucieństwie, o dążeniu do sukcesu po trupach, żądzy zysku i sławy. Gorzki to obraz, przedstawiający wiele przykładów ciemnej strony życia, zawierający przykre i dramatyczne sceny. Na szczęście - dla równowagi - został okraszony szczyptą humoru i zakończony optymistycznie. Wiele emocji i wiele refleksji przynosi.

Wśród bohaterów są zwycięzcy i przegrani. Chciałoby się, aby złych ukarano, a dobrych nagrodzono, jednak nie do końca tak się stało, cóż losy bywają zagmatwane... Na uwagę zasługuje postać Waltera Kinko, karła, który z pozoru był gburowaty i zdziwaczały, ale miał wielkie serce. Okazał je nie tylko Jacobowi, z którym mieszkał w wagonie, ale też staremu pijakowi zwanemu Wielbłądem, łamiąc niepisaną zasadę, że artyści nie bratają się z robotnikami. Ważną rolę odgrywają zwierzęta, bez których cyrk Wuja Ala nie istniałby, czytelnik za ich sprawą nieraz zmartwieje ze zgrozy (los okulałych koni) albo pokręci głową z podziwu (kontakt i reakcje orangutana), bądź też uśmiechnie się ( słoń w warzywniku). Spośród menażerii, którą miał pod swą pieczą Jacob, szczególnie należy wspomnieć o słonicy Rosie, która rzekomo "była tępa jak worek młotków", ale wystarczyło znaleźć klucz do jej zachowania, by wspaniale z nią pracować. Jacob przypadkiem to potrafił....
Odnośnie głównego bohatera, to bardziej polubiłam go jako zrzędliwego upartego staruszka, który wie, czego chce, niż jako 23- letniego absolwenta studiów weterynaryjnych, który miota się wśród załogi cyrkowego składu kolejowego. Daleko mu do bajkowego Doktora Dolittle, jego wspomnienia nie umywają się do opowiadań Jamesa Herriota. Trzeba mu jednak przyznać, że wykazywał się rzetelnością,odpowiedzialnością, wiernością zasadom.

Od strony konstrukcyjnej mamy do czynienia z dość typowym zabiegiem: w pierwszoosobowej narracji przeplatają się sceny współczesne z retrospektywnymi. W prologu poznajemy wycinek ważnego zdarzenia, stopniowo dowiemy się, jak do niego doszło i jaki był jego finał. Fabuła zyskuje niewątpliwie dzięki barwnym, częstokroć poruszającym, realiom, w jakich została osadzona oraz żywemu językowi. Powieść jest bardzo "filmowa", nic dziwnego, że szybko została ujęta okiem kamery.

"Woda dla słoni" jest fikcyjną historią, ale nie całkowicie wyssaną z palca. Autorka, zainspirowana artykułem w prasie, poświęciła kilka miesięcy na "research" dotyczący dziejów amerykańskich cyrków, zgromadziła wiele publikacji , odwiedzała muzea, zbierała fotografie. Wiele szczegółów, anegdot, faktów zaadaptowała do swojej powieści, o czym nadmienia w posłowiu, wspomina także słonice Topsy i Starą Mamę, pierwowzory literackiej Rosie. Zamieszczone zostały dodatkowo reprodukcje zdjęć.

Życie to teatr, a raczej cyrk....Jednym zdarza się błyszczeć na plakatach, drudzy wylatują z pędzącego pociągu. Rewelacja okazuje się bublem, a z kapelusza magika wyskakuje króliczek. Świat opisany przez Sarę Gruen nie jest miniaturą rzeczywistości, ale w pewnej mierze pokazuje zachowania i mechanizmy, które nie zmieniają się mimo upływu lat i zmiany miejsc.

"Wodę dla słoni" polecam nie tylko entuzjastom powieści obyczajowo- romansowych z ciekawym tłem, powinni ją obowiązkowo przeczytać ci, którzy z radością klaszczą w łapki, gdy na arenie tańczą konie, kłaniają się słonie, małpy skaczą niedościgle, a karzełek robi salto. Gdyby wiedzieli, jakim kosztem to się nieraz odbywa, nie pozostaliby biernymi gapiami, a zainteresowaliby się, czy zwierzętom (i ludziom) nie dzieje się krzywda.

Cyrk to rozrywka nie dla mnie, ale czytanie - jak najbardziej. Chętnie poznałabym pozostałe książki Sary Gruen, za które zdobyła prestiżowe nagrody. Mam nadzieję, że wydawcy zadbają, by pisarka nie pozostała u nas kojarzona wyłącznie z zekranizowaną historią Jacoba, Marleny, Augusta, Rosie i całej reszty.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.