Wirtualny doradca
facebook
promocje
ilość:
suma: 0,00 zł
 

Wiedźmin. Sezon burz

Andrzej Sapkowski

SuperNOWA

Oprawa: miękka

Kategoria: Fantastyka;

31,99 zł

44,50 zł

Oszczędzasz: 12,51 zł
(28%)

Szybka wysyłka 24h!

Dostawa do księgarni
ZA DARMO

Krótki opis

Oto nowy Sapkowski i nowy wiedźmin. Mistrz polskiej fantastyki znowu zaskakuje. „Sezon burz” nie opowiada bowiem o młodzieńczych latach białowłosego zabójcy potworów ani o jego losach po śmierci/nieśmierci kończącej ostatni tom sagi.
 „Nigdy nie mów nigdy!” W powieści pojawiają się osoby doskonale czytelnikom znane, jak wierny druh Geralta – bard i poeta Jaskier – oraz jego ukochana, zwodnicza czarodziejka Yennefer, ale na scenę wkraczają też dosłownie i w przenośni postaci z zupełnie innych bajek. Ludzie, nieludzie i magiczną sztuką wyhodowane bestie. Opowieść zaczyna się wedle reguł gatunku: od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. Wiedźmin

stacza morderczą walkę z drapieżnikiem, który żyje tylko po to, żeby zabijać, wdaje się w bójkę z rosłymi, niezbyt sympatycznymi strażniczkami miejskimi, staje przed sądem, traci swe słynne miecze i przeżywa burzliwy romans z rudowłosą pięknością, zwaną Koral. A w tle toczą się królewskie i czarodziejskie intrygi. Pobrzmiewają pioruny i szaleją burze. I tak przez 404 strony porywającej lektury.
 
WIEDŹMIN. SEZON BURZ to w wiedźmińskiej historii rzecz osobna, nie prapoczątek i nie kontynuacja. Jak pisze Autor: Opowieść trwa. Historia nie kończy się nigdy…

Pokaż więcej >

Informacje dodatkowe

Tytuł Wiedźmin. Sezon burz
Autor Andrzej Sapkowski
Wydawnictwo SuperNOWA
Oprawa miękka
Rok wydania 2013
Liczba stron 404
Długość [mm] 195
Szerokość [mm] 125
ISBN 978-83-7578-059-8
EAN 9788375780598
Indeks ZB7YO

Opis dodatkowy

Fragment:

„Żył tylko po to, by zabijać.
Leżał na nagrzanym słońcem piasku.
Wyczuwał drgania, przenoszone przez przyciśnięte do podłoża włosowate czułki i szczecinki. Choć drgania wciąż były odległe, Idr czuł je wyraźnie i dokładnie, na ich podstawie zdolny był określić nie tylko kierunek i tempo poruszania się ofiary, ale i jej wagę. Dla większości podobnie polujących drapieżników waga zdobyczy miała znaczenie pierwszorzędne – podkradanie się, atak i pościg oznaczały utratę energii, która musiała być zrekompensowana energetyczną wartością pożywienia. Większość podobnych Idrowi drapieżników rezygnowała z ataku, gdy zdobycz była zbyt mała. Ale nie Idr. Idr egzystował nie po to, by jeść i podtrzymywać gatunek. Nie po to go stworzono.
Żył po to, by zabijać.
Ostrożnie przesuwając odnóża wylazł z wykrotu, przepełzł przez zmurszały pień, trzema susami pokonał wiatrołom, jak duch przemknął przez polanę, zapadł w porośnięte paprocią poszycie lasu, wtopił się w gęstwinę. Poruszał się szybko i bezszelestnie, już to biegnąc, już to skacząc niby ogromny pasikonik.
Zapadł w chruśniak, przywarł do podłoża segmentowanym pancerzem brzucha. Drgania gruntu stawały się coraz wyraźniejsze. Impulsy z wibrysów i szczecinek Idra układały się w obraz. W plan. Idr wiedział już, którędy dotrzeć do ofiary, w którym miejscu przeciąć jej drogę, jak zmusić do ucieczki, jak długim skokiem spaść na nią od tyłu, na jakiej wysokości uderzyć i ciąć ostrymi jak brzytwy żuwaczkami. Drgania i impulsy budowały już w nim radość, jakiej dozna, gdy ofiara zaszamocze się pod jego ciężarem, euforię, jaką sprawi mu smak gorącej krwi. Rozkosz, jaką odczuje, gdy powietrze rozerwie wrzask bólu. Dygotał lekko, rozwierając i zwierając szczypce i nogogłaszczki.
Wibracje podłoża były bardzo wyraźne, stały się też zróżnicowane. Idr wiedział już, że ofiar było więcej, prawdopodobnie trzy, być może cztery. Dwie wstrząsały gruntem w sposób zwykły, drgania trzeciej wskazywały na małą masę i wagę. Czwarta zaś – o ile faktycznie była jakaś czwarta – powodowała wibracje nieregularne, słabe i niepewne. Idr znieruchomiał, wyprężył i wystawił anteny nad trawy, badał ruchy powietrza.
Drgania gruntu zasygnalizowały wreszcie to, na co Idr czekał. Ofiary rozdzieliły się. Jedna, ta najmniejsza, została z tyłu. A ta czwarta, ta niewyraźna, znikła. Był to fałszywy sygnał, kłamliwe echo. Idr zlekceważył je.
Mała zdobycz jeszcze bardziej oddaliła się od pozostałych. Grunt zadygotał silniej. I bliżej. Idr wyprężył tylne odnóża, odbił się i skoczył.
Dziewczynka krzyknęła przeraźliwie. Miast uciekać, zamarła w miejscu. I krzyczała bez przerwy.
Wiedźmin rzucił się w jej stronę, w skoku dobywając miecza. I natychmiast zorientował się, że coś jest nie tak. Że został wyprowadzony w pole.
Ciągnący wózek z chrustem mężczyzna wrzasnął i na oczach Geralta wyleciał na sążeń w górę, a krew trysnęła z niego szeroko i rozbryzgliwie. Spadł, by natychmiast wylecieć ponownie, tym razem w dwóch buchających krwią kawałkach. Już nie krzyczał. Teraz przeszywająco krzyczała kobieta, podobnie jak jej córka zamarła i sparaliżowana strachem.
Choć nie wierzył, że mu się uda, wiedźmin zdołał ją ocalić. Doskoczył i pchnął z mocą, odrzucając obryzganą krwią kobietę z dróżki w las, w paprocie. I z miejsca pojął, że i tym razem to był podstęp. Fortel. Szary, płaski, wielonożny i niewiarygodnie szybki kształt oddalał się już bowiem od wózka i pierwszej ofiary. Sunął w kierunku drugiej. Ku wciąż piszczącej dziewczynce. Geralt rzucił się za nim.
Gdyby nadal tkwiła w miejscu, nie zdążyłby na czas. Dziewczynka wykazała jednak przytomność umysłu i rzuciła się do dzikiej ucieczki. Szary potwór dopędziłby ją jednak szybko i bez wysiłku – dopędziłby, zabił i zawrócił, by zamordować również kobietę. I tak by się stało, gdyby nie było tam wiedźmina.
Dogonił potwora, skoczył, przygniatając obcasem jedno z tylnych odnóży. Gdyby nie natychmiastowy odskok, straciłby nogę – szary stwór wykręcił się z niesamowitą zwinnością, a jego sierpowate szczypce kłapnęły, chybiając o włos. Nim wiedźmin odzyskał równowagę, potwór odbił się od ziemi i zaatakował. Geralt obronił się odruchowym, szerokim i dość chaotycznym ciosem miecza, odtrącił potwora. Obrażeń mu nie zadał, ale odzyskał inicjatywę.
Zerwał się, dopadł, tnąc od ucha, rozwalając pancerz na płaskim głowotułowiu. Nim oszołomiony stwór się opamiętał, drugim ciosem odsiekł mu lewą żuwaczkę. Potwór rzucił się na niego, machając łapami, usiłując pozostałą żuwaczką ubóść go jak tur. Wiedźmin odrąbał mu i tę drugą. Szybkim odwrotnym cięciem odchlastał jedną z nogogłaszczek. I ponownie rąbnął w głowotułów.
Do Idra dotarło wreszcie, że jest w niebezpieczeństwie. Że musi uciekać. Musiał uciekać, uciekać daleko, zaszyć się gdzieś, zapaść w ukrycie. Żył tylko po to, by zabijać. Żeby zabijać, musiał się zregenerować. Musiał uciekać… Uciekać…
Wiedźmin nie dał mu uciec. Dognał, przydeptał tylny segment tułowia, ciął z góry, z rozmachem. Tym razem pancerz głowotułowia ustąpił, z pęknięcia trysnęła i polała się gęsta zielonawa posoka. Potwór szamotał się, jego odnóża dziko młóciły ziemię.
Geralt ciął mieczem, tym razem całkiem oddzielając płaski łeb od reszty.
Oddychał ciężko.
Z oddali zagrzmiało. Zrywający się wicher i szybko czerniejące niebo zwiastowały naciągającą burzę.
Albert Smulka, nowo mianowany żupan gminny, już przy pierwszym spotkaniu skojarzył się Geraltowi z bulwą brukwi – był okrągławy, niedomyty, gruboskórny i ogólnie raczej nieciekawy. Innymi słowy, niezbyt różnił się od innych urzędników stopnia gminnego, z jakimi przychodziło mu się kontaktować.
– Wychodzi, że prawda – powiedział żupan. – Że na kłopoty nie masz jak wiedźmin.
– Jonas, mój poprzednik – podjął po chwili, nie doczekawszy się ze strony Geralta żadnej reakcji – nachwalić się ciebie nie mógł, Pomyśleć, żem go miał za łgarza. Znaczy, żem mu nie całkiem wiarę dawał. Wiem, jak to rzeczy w bajki obrastać potrafią. Zwłaszcza u ludu ciemnego, u tego co i rusz albo cud, albo dziw, albo inny jakiś wiedźmin o mocach nadludzkich. A tu masz, pokazuje się, prawda szczera. Tam, w boru, za rzeczułką, ludzi poginęło, że nie zliczyć. A że tamtędy do miasteczka droga krótsza, tedy i chodzili, durnie… Na zgubę własną. Nie zważając na przestrogi. Ninie taki czas, że lepiej nie szwendać się po pustkowiach, nie łazić po lasach. Wszędzie potwory, wszędzie ludojady. W Temerii, na Tukajskim Pogórzu, dopiero co straszna rzecz się wydarzyła, piętnaścioro ludzi ubił w węglarskiej osadzie jakiś upiór leśny. Rogowizna zwała się ta osada. Słyszałeś pewnie. Nie? Ale prawdę mówię, żebym tak skonał. Nawet czarnoksiężnicy pono śledztwo w owej Rogowiźnie czynili. No, ale co tam bajać. My ninie tu w Ansegis bezpieczni. Dzięki tobie."

źródło: www.kawerna.pl


 
O autorze:

Andrzej Sapkowski (ur. 1948) jest z wykształcenia ekonomistą i przez wiele lat pracował w handlu zagranicznym. Jako twórca fantasy debiutował w roku 1986 na łamach „Fantastyki" opowiadaniem „Wiedźmin”, które zapoczątkowało cykl opowieści o białowłosym pogromcy potworów, Geralcie z Rivii. Saga Sapkowskiego uznawana jest przez krytykę za literacki fenomen; każdy z jej wielokrotnie wznawianych tomów zajmuje rokrocznie najwyższe miejsca na listach bestsellerów.
Sapkowski jest laureatem licznych nagród, w tym Paszportu „Polityki” i nagrody im. Janusza A. Zajdla (pięciokrotnie); w 2003 roku nominowano go do nagrody Nike. W roku 2009 jako pierwszy nieanglojęzyczny autor został uhonorowany David Gemmell Legend Award. Jego książki są wydawane w prawie wszystkich krajach europejskich i USA, a także w Japonii i Chinach; szczególną zaś popularnością cieszą się w Niemczech, Czechach, Rosji, Hiszpanii, na Litwie i na Ukrainie. Na motywach cyklu wiedźmińskiego powstały komiksy, film fabularny oraz serial telewizyjny, a także polski towar eksportowy nr 1: gry komputerowe „Wiedźmin” oraz „Wiedźmin 2”.
Oprócz cyklu wiedźmińskiego i trylogii husyckiej Sapkowski jest też autorem eseju o mitach arturiańskich, który wraz z mikropowieścią o Tristanie i Izoldzie wydany został w tomie „Świat króla Artura. Maladie”(1998), oraz leksykonu literatury fantasy „Rękopis znaleziony w   smoczej jaskini”. Opowiadania spoza cyklu zostały zebrane w zbiorze „Coś się kończy, coś się zaczyna”, wznowionym w 2011 r. wraz z m.in. niepublikowaną wcześniej nowelą „Spanienkreutz” pod tytułem „Maladie i inne opowiadania.”
Andrzej Sapkowski zrewolucjonizował polską fantasy. Nie rekonstruuje baśniowej przeszłości - wątki mitów i legend z różnych miejsc i czasów są dlań jak słowa artystycznego języka pozwalającego mówić o uniwersalnych emocjach, tęsknotach duszy. Ta wielopoziomowa proza zachwyca wielu czytelników, którzy znajdują w niej wyszukany archaiczny świat, brawurową przygodę, humor - lekko cyniczny, szaloną miłość, meandry przeznaczenia, sugestywny nastrój, a także erudycyjną rewizję wielu kulturowych schematów, wspaniały język i wyobraźnię, elegancką drwinę ze współczesności. Stworzony przez pisarza bohater - wiedźmin Geralt - stał się ulubioną postacią niezliczonych rzesz czytelników.

 

 



Inne książki tego autora

Słowa kluczowe

Inni klienci oznaczyli ten produkt następującymi słowami kluczowymi:

Użyj spacji aby rozdzielić słowa, apostrofów (') aby wpisać frazy.

Recenzje uznane za najbardziej przydatne

Zobacz wszystkie recenzje (71)
120 z 122 uznało tę recenzję za przydatną
12 listopada 2013
Długo, oj długo trzeba było czekać na nowego wiedźmina. Mimo, iż saga miała być zakończona, oto pojawia się jej kolejna odsłona. I nie wiadomo co skłoniło Sapkowskiego do popełnienia kolejnej części cyklu, słabość do historii czy "Żmija", która nawiasem mówiąc została przyjęta "letnio". NIEWAŻNE - ważne, że jest nowy wiesiek i co ważniejsze jest dobry.Fabularnie trudno coś zarzucić książce, trzyma się kanonu, w najmniejszym stopniu mu nie ustępując. Nie ma Ciri - co przez wielu wskazywane było jako słabostka poprzednich części. Tyle tytułem plusów. Są też minusy. Czytając książkę trudno oprzeć się wrażeniu, że w jej przypadku Sapkowski postąpił niezwykle zachowawczo. Nie ruszamy do przodu z opowieścią ani po głównym wątku cyklu, ani przed. Ni to prequel ni sequel - czas akcji "gdzieś" w trakcie głównej sagi. I to główny zarzut względem tej książki - jest "próbnikiem" czy Wiechu ma jeszcze grono zwolenników. Jednak odpowiedź jest oczywista nawet bez tej książki więc odrobina więcej odwagi w jej pisaniu raczej by jej nie zaszkodziła. Jest też dziwny opis nowego potwora z jakim mamy do czynienia na łamach książki, który jest wewnętrznie sprzeczny.W żaden sposób jednak powyższe nie wpływają na ogólny odbiór książki, który jest najbardziej pozytywny. Reasumując dla fanów cyklu pozycja obowiązkowa dla pozostałych też w końcu to rodzimy pisarz z dobrą opowieścią.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Komentarze (3) | Zgłoś nadużycie
11 z 31 uznało tę recenzję za przydatną
21 listopada 2013
Opowieść nie kończy się nigdy... Czasem tylko trzeba trochę poczekać na kolejną jej część.
Tak właśnie jest z opowieścią o Wiedźminie. Długo kazał nam Geralt czekać na swój powrót. W – tak zwanym – międzyczasie zdążył wystąpić już w filmie i grze komputerowej. I zdawać by się mogło, że coraz mniej osób łączy go z postacią Andrzeja Sapkowskiego. A i sam Twórca zarzekał się kiedyś, że opowieść jest zakończona.
A jednak Sapkowski zdanie zmienił i wysmażył nieco ponad 400 przygód Białowłosego bohatera.
Miłośnicy przygód Geralta znajdą tu wszystko to, co dobrze znają z poprzednich opowieści. Czarodzieje, krasnoludy, potwory, szubrawcy... I przede wszystkim dobrze znani bohaterowie. Prócz Geralta, także poetę Jaskra, czy czarodziejkę Yennefer. Znajdzie się też kilka nowych osób.
Warsztatowo jak zwykle u Sapkowskiego nie ma się do czego przyczepić. Sprawne opisy, dobrze zarysowany świat. A postacie... Mnie nieco rozczarowały. Wiedźmin jest momentami dziecięco nieporadny, Jaskier zgubił gdzieś swoją bezczelność i poczucie humoru. Nawet krasnolud jest mało krasnoludzki.
Czy warto przeczytać? Fani Wiedźmina przeczytają na pewno. Miłośnicy fantasy także. Myślę, że sporą rzeszę osób przyciągnie także nazwisko Autora.
Mnie jednak po przeczytaniu „Sezonu Burz” pozostał pewien niedosyt. Może za dużo oczekiwałem?
Wiem jednak, że kiedy pojawi się kolejna część opowieści (a jestem przekonany, że się pojawi) sięgnę po nią. Bo, mimo wszystko, tej historii nie da się nie czytać. Chce się więcej i więcej.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
5 z 13 uznało tę recenzję za przydatną
1 grudnia 2013
Sapkowski niestety się pogorszył, co stwierdzam z pewnym żalem, ale Sezon Burz jest książką dobrą. W porównaniu ze Żmiją książką reweklacyjną. W porównaniu z Wiedźminem właściwym książką przeciętną. Za dużo słów wg mnie niepasujących do fantasy. Za dużo, hmm, wpółczesności. Ale jest to nadal wiedźmin, książkę czyta się dobrze, jest kilka genialnych Sapkowski-like scen i cytatów (Jaskrowy sposób na depresję, żeby daleko nie szukać :]) i nawet jeden wybuch śmiechu :) Co do zakończenia, to nie jestem do końca pewna czy mi się podoba, jest takie... hmm... niech każdy sam osądzi :) Ja, jako wieloletnia fanka Wiedźmina i Sapkowskiego, Sezon Burz aprobuje i polecam. I kolejnego Sapkowskiego kupię :) Z nadzieją, ze będzie to coś brand new, trylogia, a najlepiej cała kilkutomowa saga :)  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
5 z 19 uznało tę recenzję za przydatną
8 grudnia 2013
Na nowego "Wiedźmina" czekałem 14 lat, gdy tylko wyszedł pojechałem do księgarni, kupiłem go i wróciłem szybko do domu nie mogąc się doczekać by zabrać się za lekturę. Pierwsze kilkanaście stron... jest Geralt, pojawia się Koral... pamiętam ją, a raczej opis Triss Merigold, tego co z niej zostało po bitwie pod Sodden. Potem pojawia się kolejna postać, która zginęła pod Sodden: Axel Raby. Jest też Jaskiego. Mimo to coś jest nie tak, od samego początku mam wrażenie, że ksiązka była pisana na siłe. Wiedxmin jest ugrzeczniony, język jest inny. Jaskiego już nie rzuca swoim momentami prsotackim dowcipem, krasnoludy nie rzucają mięsem na prawo i lewo. Pomiedzy Jaskrem a Geraltem jest dziwny dystans słowem wszystko jest nie tak. A akcja przecież dzieje się pomiędzy opowiadaniami z "Miecza przeznaczenia" - gdy Geralt tułał się z miasta do miasta, podgrodzia do innego podgrodzia. Niestety "Sezon burz" bardzo ustępuje poprzednim książkom o Wiedźminie. Jest to o tyle smutne, że gry "Wiedźmin" 1 i 2 oddają znakomicie klimat i osobowości postaci, w nowej książce autor chyba postanowił sobie zakpić z czytelnika.
Niestety dużo hałasu o nic.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
3 z 21 uznało tę recenzję za przydatną
29 listopada 2013
Niby wszystko jak dawniej - Gerald, Jaskier, potwory i czarodzieje.
Niby jest stare dobre poczucie humoru Sapkowskiego, ale..... czegoś brakuje, czegoś tu nie ma.... pazura. Książka trochę bezpłciowa, bez energii, bez ikry. Autor boi się podjąć ryzyko napisania czegoś z jajem.
Panie Andrzeju S. mam nadzieje, że następna będzie lepsza.  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
3 z 15 uznało tę recenzję za przydatną
14 grudnia 2013
Nie mogła się doczekać "nowego Wiedźmina". Ale po przeczytaniu stwierdzam, że równie dobrze mogło by tej książki nie być. Fajna ale nie porywająca.   więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 16 uznało tę recenzję za przydatną
9 listopada 2013
bardzo ciekawa i świetna książka na jesienne długe wieczory przy kominku!
  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 12 uznało tę recenzję za przydatną
21 listopada 2013
Chociaż początkowo autor zdaje się podążać drogą sztampy i łatwizny, z rozdziału na rozdział jest tylko lepiej. Akcja toczy się wartko, spotykamy starych znajomych, smakujemy klasyczne opisy i niepowtarzalny humor Sapka. Fani wiedźmina, którzy śledzą jego przygody od samego początku nie będą rozczarowani. Tylko krasnoludów brak… Addario Bach to za mało !  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 20 uznało tę recenzję za przydatną
21 listopada 2013
sezon burz jest dla mnie podróżą sentymentalną do lat studenckich. Sapkowski wprawdzie nie wspiął się na wyżyny sztuki pisarskiej i czasami książka mnie nużyła jednak całość czytała się dobrze, nie wiem tylko czy osoby które nie czytały opowiadań i sagi od tego powinny zaczynać  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
2 z 11 uznało tę recenzję za przydatną
25 listopada 2013
Szczerze przyznam że obawiałem się nowej książki Sapkowskiego.Byłem pewien że będzie to dodatek do gry komputerowej o przygodach dzielnego Wiedzmina.Po przeczytaniu mogę jednak śmiało polecić tę pozycję fanom cyklu i nie tylko.Dla tych którzy nie spotkali się jeszcze z kultem Geralta jedna rada-ZACZNIJCIE OD POCZĄTKU!!!  więcej >> Zobacz wszystkie moje recenzje
Czy ta recenzja była przydatna?
Skomentuj | Zgłoś nadużycie
Zobacz wszystkie recenzje (71)

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy. więcej »

Oceniasz: Wiedźmin. Sezon burz
Koszyk|Zobacz zawartość