Koszyk 0
Opis:
Wydanie na 100-lecie pierwszego wydania tego arcydzieła XX wieku W stronę Swanna to pierwszy tom quasi-autobiograficznego cyklu Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu, uznanego w powszechnej opinii krytyków za arcydzieło literatury. Pewnego dnia smak magdalenki zanurzonej w herbacie budzi w bohaterze, młodym człowieku rozpieszczonym przez matkę i babkę, wspomnienia. Wraca myślą do miasteczka Combray, gdzie spędzał cudowne wakacje jako dziecko ... Powracają też wspomnienia spacerów szlakiem posiadłości pana Swanna, gdzie mieszka niedostępna księżna będąca obiektem westchnień bohatera… Kariera pisarska Prousta szła drogą dość niezwykłą. Zaczęła się stosunkowo późno, przerwała ją wojna, potem przecięła ją rychła śmierć. Ale mimo że w chwili zgonu nieznane było jeszcze w całości jego dzieło, już niepodobna było wątpić, że odszedł artysta i myśliciel na miarę największych; Proust zaważył jak mało kto na swojej epoce. Tuż po śmierci Prousta zaczęto gromadzić – z niezawodną pewnością ich znaczenia – dokumenty tyczące pisarza i człowieka, listy, wspomnienia, tradycje ustne. Równocześnie zaczęła narastać legenda. Nie ma dziś czytelnika – a może i nie czytelnika – Prousta, który by nie wiedział o jego chorobie, o jego światowych sukcesach, o jego późniejszym odosobnieniu, o jego dostatku, hojności, neurastenii, dziwactwach, o heroizmie wreszcie, z jakim do ostatniego tchnienia pracował, uzupełniał swoje dzieło, spożytkowując jako materiał twórczy własne cierpienie, niemal własną śmierć. Tadeusz Żeleński (Boy) Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • twarda
Mniej Więcej
  • Marcel Proust
  • 2013
  • 0
  • 480
  • 213
  • 150
  • 9788377791585
  • 9788377791585
  • ZB3LF

Recenzje czytelników

Klasyka literatury nie dla każdego

Ocena:
Autor:
Data:
„W poszukiwaniu straconego czasu” Marcela Prousta to jeden z tych cykli książkowych, które wymagają czasu, cierpliwości i samozaparcia. Zawsze podziwiałam ludzi, którym udało się przebrnąć przez tę nudną jak mi się wydawało, długą i skomplikowaną lekturę. I zawsze uważałam, że ja nie dam rady. Proust jawił mi się jak James Joyce nieosiągalny przed uzyskaniem pewnej dojrzałości myślowej, doświadczenia życiowego, a co za tym idzie pewnego wieku. Joyce’a nie czytałam, myślę ... że gotowa będę sięgnąć po „Ulissesa”, gdzieś tak w okolicach czterdziestych urodzin, czyli jeszcze sporo czasu mi zostało. Pomyślałam natomiast, że skoro jest możliwość to sięgnę po pierwszy tom „W poszukiwaniu straconego czasu”, czyli „W stronę Swanna”. A okazja nadarzyła się w związku z setną rocznicą pierwszego wydania (oryginalnego), gdyż Wydawnictwo MG postanowiło uczcić ten jubileusz własnym wydaniem, w rewelacyjnym przekładzie znanego tłumacza i pisarza Tadeusza Boya – Żeleńskiego i z jego wstępem do lektury.

I tak rozpoczęłam swoją przygodę z Marcelem. W pierwszym tomie poznajemy historię jego dzieciństwa i przełomowe chwile, które będą ważne w jego dalszym, dorosłym życiu. Chłopiec spaceruje z rodzicami po rodzinnej miejscowości Combray, a celem tych wypraw jest jeden z dwóch kierunków, albo podążają w stronę domu sąsiada o nazwisku Swann, albo w stronę posiadłości Guermantes. To wtedy właśnie Marcel widzi po raz pierwszy rudowłosą dziewczynkę, która zawładnie jego sercem. W tym tomie poznajemy również historię miłości Swanna i jego dążeń do małżeństwa z Odetą de Crécy.

„W stronę Swanna” to bardzo nostalgiczna powieść. Wolne, wręcz ślimacze tempo akcji, bardzo szczegółowe opisy, mnóstwo przemyśleń, wynurzeń filozoficznych to wszystko wywołuje refleksję czytelnika nad życiem, sensem egzystencji, skłania do melancholii. Proust posługuje się pięknym, barwnym, plastycznym językiem, który wywołuje pod powiekami szereg kolorowych obrazów, przywołuje wspomnienia bohatera, ale też łączy z naszymi myślami. Narzekałam ostatnio na monologi wewnętrzne Lucy Snowe, bohaterki „Villette” Charlotte Brontë, Proust również używa ich w ogromnej ilości, momentami zajmują wręcz całe strony i nie widać ich końca, ale są tak rewelacyjnie napisane, tak inspirujące i pochłaniające, że warto poświęcić im czas. Genialna strona psychologiczna książki, drobiazgowe zagłębianie się w charakter i postawę poszczególnych bohaterów, odmalowanie społeczeństwa francuskiego w sposób co tu dużo mówić niezbyt pochlebny, typowo mieszczański, momentami kołtuński i przede wszystkim mocno snobistyczny i dość hermetyczny.

„W stronę Swanna” jak i zapewne kolejne części cyklu „W poszukiwaniu straconego czasu” to nie jest lekka, łatwa i przyjemna lektura. Wymaga skupienia, myślenia w trakcie czytania, zatrzymywania i zastanawiania się nad poszczególnymi zdaniami, a niejednokrotnie przeczytania powtórnie całego akapitu. Czytałam tę książkę dwa tygodnie, niecałe pięćset stron, czyli średnio czterdzieści stron dziennie, a prawdę mówiąc gdyby nie determinacja, to najchętniej smakowałabym ją po kilka stron, bo dokładne zrozumienie powieści zmienia jej kontekst, a ja z pewnością na wiele kwestii nie zwróciłam uwagi. Proust stworzył piękną historię, która niewątpliwie zasługuje na miano arcydzieła literatury światowej, ale też nie każdy się nią zachwyci, nie każdy da radę ją przeczytać. Jak wspominałam na początku ja tak mam z „Ulissesem” Joyce’a, po prostu są takie tytuły, do których trzeba dojrzeć, są takie, których nigdy nie da się zrozumieć, ale warto próbować, bo można odkryć, że to co wydaje nam się trudne i nierealne jest rewelacyjnie napisane i stanie się naszą ulubioną lekturą.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Ponadczasowa pozycja!

Ocena:
Autor:
Data:
Z nazwiskiem Marcela Prousta zetknęłam się niejednokrotnie, jednak dopiero niedawno miałam przyjemność zapoznać się z jego twórczością. Siedmiotomowy cykl powieściowy quasi-autobiograficzny „W poszukiwaniu straconego czasu” uchodzi za literackie arcydzieło, które zyskało ogromne uznanie ze krytyków i czytelników. Pomimo tego, iż pierwsza część tego cyklu, „W stronę Swanna” została wydana dokładnie sto lat temu ... autor w dalszym ciągu uznawany jest za jednego z najwybitniejszych twórców pochodzenia francuskiego. Z okazji tej niezwykłej rocznicy, nakładem wydawnictwa MG w księgarniach pojawiło się nowe wydanie słynnego dzieła, którego urokliwa okładka zaprasza nas na wyruszenie „W stronę Swanna”, gdzie nie brakuje szaleństwa, miłości, ale też i niespodzianek od losu.

Głównym bohaterem powieści jest 40-letni Marcel. Za sprawą smaku magdalenki, małego pieczonego ciasteczka, zanurzonego w herbacie, pewnego dnia nieświadomie zaczyna wspominać lata młodości, jakie spędził w miasteczku Combray, gdzie był rozpieszczany przez matkę i babkę. Marcel przenosi się do miejsca, w którym przeżywał szczęśliwe chwile, jakie miały ogromny wpływ na całe jego życie. Ponownie przeżywa wszystkie wydarzenia, szczególnie związane ze znajomością z niedostępną księżną, będącą obiektem jego westchnień. Dodatkowo prym wiedzie również przyjaciel rodziny głównego bohatera, Swann, który próbuje zdobyć serce kobiety, Odety. Miłosne podboje i fascynacje w tym retrospekcyjnym wydaniu powodują, że czytelnik zapoznaje się z odległymi obyczajami, odkrywając zarazem niesamowitą osobowość głównego bohatera, w którego egzystencji znalazło się wiele blasków, jak i cieni.

„W stronę Swanna” nie należy do powieści, które można przeczytać w jeden dzień. I nie dlatego, że to dzieło liczy blisko 500 stron, lecz z powodu treści, którą zdecydowanie należy dawkować, aby dobrze wczuć się w klimat czasu trwania akcji oraz przyzwyczaić się do stylu autora, potrafiącego doskonale bawić się czytelnikiem. Niejednokrotnie odnosiłam wrażenie, iż Marcel Proust celowo nie przedstawia od razu konkretnych wydarzeń, a stwarza pewnego rodzaju grę, w której pragnie przetestować ciekawość swojego odbiorcy. Nie spotkałam się dotychczas z tego typu zabiegiem, ale przyznam, że doskonale się sprawdził – niekiedy ciężko było odłożyć tę pozycję chociaż na moment, nie mając żadnego pojęcia, co wydarzy się na kolejnej stronie.

Akcja utworu nie należy do specjalnie szybkich, jednak jak wspomniałam – czytelnik i tak niemalże natychmiastowo zostaje porwany w wir wydarzeń. Język autora należy do przyjemnych, a opisy uczuć bohatera jego autorstwa zasługują na szczególną uwagę i pochwałę, bowiem doskonale przybliżając nam osobowość Marcela, który niejednokrotnie zaskoczył mnie swoim zachowaniem. Powieść zawiera doskonałe analizy psychologiczne zachowań postaci oraz w sposób ciekawy przybliża XIX-wieczną arystokrację i miejsca, które niegdyś tętniły życiem kulturalnym. Sporo miejsca pisarz poświęca właśnie relacjom damsko-męskim, w których nie brakuje humoru oraz uniwersalnej prawdy. Urzekły mnie również opisy obszarów, w których funkcjonował Marcel. W szczególności w sposób niezwykły oddał urok rodzinnego Combray, który był dla niego pewnego rodzaju ostoją, rodzinnym gniazdem, co budzi wspaniałe odczucia. Konstrukcja „W stronę Swanna” wydaje się być uporządkowana, a uważny czytelnik na pewno nie zagubi się w fabule, pomimo tego, iż dosyć często dochodzi do zaskakujących wydarzeń czy dialogów, jakie mają wpływ na późniejszy przebieg akcji.

Nowe wydanie „W stronę Swanna” zostało opatrzone wstępem tłumacza, Tadeusza Żelińskiego (Boya), który genialnie przedstawił osobowość Marcela Prousta, ukazując jego poświęcenie oraz przede wszystkim – pasję. Już po śmierci pisarz zyskał rozgłos, bowiem wiedziano, iż odszedł artysta na miarę tamtejszych czasów. Jego życie, przepełnione chociażby wojną, należało do interesujących. Będąc na łożu śmierci, poprawiał swoje dzieło, które w ostateczności doczekało się ostatecznej korekty ze strony jego brata.

„W stronę Swanna” to pierwszy tom siedmiotomowego cyklu, który zaprasza nas do świata zupełnie innego, niż ten, który w dniu dzisiejszym widzimy za oknami. Jednak pomimo wszystkich zmian ustrojowych i społecznych, Marcel Proust swoimi intrygującymi psychologicznymi analizami spowodował, iż można dostrzec, że jego bohaterowie doskonale odnaleźliby się we współczesności. Tamtejsze problemy społeczeństwa znacznie różniły się od naszych, lecz w kwestii chociażby wariacji miłosnych – wszyscy pozostajemy tak samo bezradni wobec uczuć. „W poszukiwaniu straconego czasu” to klasyka, którą należy przeczytać – prędzej bądź później. Jednak przyznam szczerze, że zdecydowanie warto to zrobić „prędzej”.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.