Koszyk 0
Opis:
Przed Państwem profesjonalna, Międzywymiarowa Liga Wrestlingu, w której brak zasad jest jedyną regułą! Udział w niej biorą m.in. wojownicza i zarośnięta Barbarica, chuligan z Gdyni, karateka Spike Lee czy krwiożerczy Krymski Krab. A to przecież nie wszyscy zawodnicy! Komiks jest, z grubsza, pozbawiony dialogów – Vrestlerzy walczą, nie gadają!Vreckless Vrestlers to hołd złożony popkulturze lat 80 ... i 90. – „wolnej amerykance”, kreskówkom, grom video, zabawkom i tym historyjkom obrazkowym, które nigdy nie zostaną ponownie wydane. Wymyślając Międzywymiarową Ligę Wrestlingu, Łukasz Kowalczuk stworzył sobie bardzo wygodną i pojemną arenę do zabawy z komiksem, gatunkami i popkulturą. „Vreckless Vrestlers” pełen jest nawiązań do jego największych zajawek (He-Man, WWF, WCW, Wojownicze Żółwie Ninja), fantastycznie zaprojektowanych komiksowych stron i totalnie soczystej nawalanki. Miniony rok spędziłem na nerwowym oczekiwaniu na kolejne części „Vreckless Vrestlers”. Płakałem i darłem włosy z brody, kiedy mój faworyt niemal na samym początku odpadł z turnieju. To były emocje porównywalne tylko z oglądaniem walk typu „barbed wire iron cage”! Jednak, i to jest w przypadku „Vreckless Vrestlers” najistotniejsze, ten komiks (warsztatowo rzecz ujmując) to po prostu kwintesencja obrazkowej narracji (na ringu).Michał „Śledziu” Śledziński Prawdziwie międzynarodowy komiks. Kowalczuk udowadnia, że potrafi doskonale prowadzić czytelnika przez opowieść, a walki konstruuje tak, że mimo mnóstwa krwi i gore przypominają one balet. Bardzo polecam!Richard Bruton, Forbidden Planet Blog To nie jest komiks dla wszystkich, ale jest dla mnie! To świetnie skonstruowana, zrobiona z sercem i artystyczną inwencją czysta komiksowa radość.Daniel Elkin, „Comics Bulletin” Nie doceniłem Kowalczuka albo zwyczajnie się myliłem. Bądź też jestem po prostu fanem spoconych facetów ocierających się o siebie intensywnie i bałem się do tego przyznać nawet przed samym sobą.Szymon Holcman, „Biceps”. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Łukasz Kowalczuk
  • 2015
  • 1
  • 152
  • 206
  • 148
  • 9788364858-17-8
  • 9788364858178
  • ZCQK6

Recenzje czytelników

PULP FICTION

Ocena:
Autor:
Data:
To gra komputerowa? To komiks o superbohaterach? To film kina akcji klasy C czy może chińskie figurki z Toxogumy? Nie, to Vreckless Vrestlers! Wszystko to i jeszcze więcej w jednym!

Excelsior City, Excelsior, 3067. Tu niejaki The Manager organizuje 59 już mistrzostwa międzywamiarowej ligi wrestlingu. Zasada jest jedna – żadnych zasad. Do walki na takich arenach, jak Cramp Nou czy Madison Kill Garden w szranki stają ze sobą Crimean Crab, The Eye, Vegan Cat, Flatwoods Monster, Hippie Killer ... Barbarica, Sergeant Reptilion i Spike Lee. Zwycięzca natomiast dostąpi zaszczytu pojedynku z niepokonanym mistrzem Bull Godem! Czy ktokolwiek, włącznie z czytelnikiem, ma szanse na przetrwanie?

To zdecydowanie jeden z najbardziej szalonych komiksów jakie czytałem w ostatnich czasach. Szalony, a przy tym po prostu znakomity. Podobnie jak autor i ja należę do pokolenia wychowanego na pegazusowych grach, kiepskich filmach akcji i podobnej jakości komiksach. Ileż to godzin grało się z kumplami w „Contrę”, w „Double Dragon” czy „Street Fightera”, ile spędziło się na oglądaniu, jak Stalone czy Schwarzenegger niszczy zastępy wrogów, albo Son Goku w „Dragon Ballu” przez 30 odcinków (tudzież pięć dwustu stronnicowych tomów) toczy śmiertelny bój! Ileż wrestlingu widziały moje oczy i ileż komiksów o nieskrępowanej masakrze (czyt. „Lobo”)! „VV” to – można chyba tak rzecz ująć – pulpowy komiks dla takiego właśnie pokolenia. Sentymentalne Pulp Fiction oferujące niczym nieuzasadnioną przemoc, walkę i rzeź, podane w zabawnej, prostej formie. Bez dialogów, bo vrestlerzy walczą, nie gadają, za to z masą przerywników pokroju wykreślanki czy labiryntu!

Wbrew pozorom jednak komiks wcale nie jest głupi, a jego niezaprzeczalny urok wciąga już od pierwszych stron i nie wypuszcza.

Fantastyczne jest też wydanie, świetny papier, poręczny format, dodatki takie jak reprodukcje okładek, zdjęcia figurek (z toxogumy oczywiście!) czy maska Bull Goda do wycięcia…

Zabawa jest przednia, a po lekturze pozostaje niedosyt i marzenie, by tak móc zagrać w grę z tymi bohaterami. Grę koniecznie o kiepskiej grafice pamiętanej z pegazusa czy gameboya, bez fabuły za to z dużą ilością pojedynków. Fajne marzenie… Póki co wystarczyć musi komiks, który polecam i za udostępnienie którego do recenzji dziękuję wydawnictwu Kultura Gniewu.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena