Koszyk 0
Opis:
Poznań, czerwiec 1985 roku.Na brzegu Warty wędkarze znajdują zwłoki kobiety bez głowy. Dla Milicji Obywatelskiej to poważny problem, zwłaszcza, gdy odnaleziona później głowa okazuje się nie pasować do ciała. Na mieszkańców miasta pada strach. Czyżby w spokojnym społeczeństwie równości pojawił się seryjny morderca?Zespół śledczych z Komendy Wojewó ... dzkiej MO pod dowództwem kapitana Marcinkowskiego ma ręce pełne roboty. Milicjanci dochodzą do wniosku, że inspiracją dla okrutnej zbrodni mogły być brutalne horrory sprowadzane ze zgniłych krajów kapitalistycznych. Inwigilacja środowiska wielbicieli filmów na kasetach video nie będzie łatwa, a władze oczekują szybkich rezultatów.Czy elita poznańskiej Milicji Obywatelskiej ujmie brutalnego mordercę, zanim polecą kolejne głowy?Polecam nie tylko zdecydowanym miłośnikom kryminałów. Także tym, którzy chcieliby sobie przypomnieć lub wiedzieć, jak wyglądało życie w czasach PRL oraz właściwie wszystkim, którzy potrzebują chwili zapomnienia nad dobrą lekturą. Zdecydowanie tu więcej (mimo morderstw) ciepła i humoru niż krwi. Kryminał na piątkę. O upiorach nad Wartą przeczytać warto.Kalina Beluch, granice.plPisarska sprawność i uczciwość wobec gatunku stawia powieść Ćwirleja jako jedno z bardziej udanych, kryminalnych wydawnictw tego roku.Portal kryminalny Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Ryszard Ćwirlej
  • 2013
  • 2
  • 386
  • 206
  • 140
  • *, 97883-7785-1623
  • 9788377851623
  • ZAW85

Recenzje czytelników

Polecam, rewelacja:)

Ocena:
Autor:
Data:
Doskonały kryminał idealnie oddający chorą, ale i momentami komiczną atmosferę PRL-u. Ćwirlej ponownie mnie rozbawił i zadziwił niezwykle celnym ukazaniem najmniejszych nawet detali rodem z PRL-u. Niektóre z nich wzbudzały we mnie uśmiechy, niektóre salwy śmiechu, ale większość ulgę, że było, minęło.
Milicjant podał mu zapalniczkę, reklamówkę Marlboro, zachodnią jednorazówkę z dorobionym zaworkiem do ponownego napełniania. Takie zapalniczki w NRF-ie rozdawano za darmo ... U nas były dobrem szczególnie pożądanym. Na bazarach kupowało się je za kilkadziesiąt złotych, w zależności od atrtakcyjności nadruku.
Kilka razy z rozrzewnieniem i pewnym żalem uśmiechnęłam się. Tak było przy wspaniałym opisie cudnego baru mlecznego. Aż mi się łza w oku zakręciła. Do takiego baru z chęcią także dziś bym poszła na obiad. Ale do takiego autentycznego, z klimatem, typowymi daniami, menu składającego się z tablicy z wkładanymi literkami:)
Oprócz doskonale oddanej atmosfery minionego ustroju, plusem są bohaterowie. Autorowi udało się stworzyć niezwykle barwną galerię postaci. Znajdziemy w niej zarówno cały przekrój stróżów prawa, jak i różnorakich rzezimieszków (mniejszego lub większego kalibru).
Intryga kryminalna jest, a jakże. Ale jakie czasy taka i intryga. Doskonale sprawdziłaby się ona 30 lat temu, czyli autor idealnie wpasował ją w kontekst. Jednak w czytelniku wywołuje wiele uśmiechów i niedowierzania, że milicjanci mogli być jeszcze mniej bystrzy, niż ci z dowcipów. Trzeba jednak autorowi przyznać, iż prowadził kilka fałszywych tropów. Milicjanci dwoją się i troją, między jednym piwkiem a drugim, między laniem meneli, a spokojnym popijaniem piwka na zapleczu zaprzyjażnionego sklepu. My natomiast mamy okazję spędzić kilka godzin w towarzystwie barwnego światka funkcjonariuszy MO, meneli różnorakiego sortu i prób zarzucenia Polski Ludowej zgnilizną Zachodu. Zachęcam do lektury. Doskonała pozycja na lato i nie tylko.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Zabójczo zabawne

Ocena:
Autor:
Data:
"A słyszałeś to? Jak dwóch zomoli pyta się w księgarni jednej sprzedawczyni, czy jest Pan Tadeusz, a ona odwraca się i krzyczy na zaplecze: 'Jezus Maria, panie Tadziu, przyszli po pana'!"

Polska Rzeczpospolita Ludowa kojarzy mi się przede wszystkim z niebotycznie długimi kolejkami w sklepach, oczekiwaniem od wczesnych godzin porannych na dostawę towarów do sklepu i kupowaniem na kartki jak największej możliwej ich ilości. Niby nikt nie chciałby, aby powrotu ówczesnego ustroju ... lecz osobom, które wychowały się w tamtych czasach, zdarza się wymsknąć, że "za komuny było lepiej". Jedno jest pewne: w PRL-u życie było inne. Wszechobecna milicja i esbecy potrafili uprzykrzyć życie, ale Ryszard Ćwirlej w swojej powieści udowadnia, że dawne służby mogły także być... zabójczo zabawne.

Poznań. PRL powoli chyli się ku upadkowi. W nurcie Warty pewien wędkarz zauważa ciało kobiety. Topielica? W żadnym wypadku. Zwłoki bowiem są pozbawione głowy. Wkrótce - zdawać by się mogło - zostaje ona odnaleziona w oddalonym o kilkaset metrów lesie. Ku zaskoczeniu śledczych, nie pasuje jednak do wydobytego z rzeki ciała! Po Poznaniu prawdopodobnie kręci się morderca i nie wiadomo, czy ofiary coś łączyło, czy może psychopata zupełnie niespodziewanie atakuje przypadkowe osoby. Tak czy inaczej, milicjanci muszą jak najprędzej ująć sprawcę - kto wie, czy łowca głów nie zaatakuje ponownie...

"Upiory spacerują nad Wartą" to kryminał pół żartem, pół serio - można by rzecz: pastiszowy. Jest pełen humoru, dowcipów adekwatnych do czasów PRL-u i ZOMO, a także zaskakujących zbiegów okoliczności, które niby bawią, ale ich nagromadzenie sprawia, że podaje się w wątpliwość kompetencje milicji. Ich lekceważący nieco stosunek do sprawy i odwlekanie w czasie schwytania mordercy (nie ma tu jednak nic z suspensu - co to, to nie!) jest wprost przerażające... Bohaterami są charakterni, przerysowani, zabawni milicjanci - zarówno starzy wyjadacze, jak i stawiający pierwsze kroki w ZOMO szeregowi. Jak to w pastiszu: wszyscy są alkoholikami, życiowymi nieudacznikami, pantoflarzami lub - o ironio - padają ofiarą kradzieży. Podobało mi się takie nagięcie rzeczywistości, nie zaprzeczę. Miło było poznać przytyki postaci, cieszy mnie fakt, że nie są wyidealizowane. Do tego, autor - choć niebezpiecznie balansował na granicy pomiędzy względną normalnością a absurdem - nie przekroczył jej, dzięki czemu powieść bawi, ale nie zakrawa na groteskę.

Ćwirlej w swojej książce przybliża czytelnikom czasy PRL-u w sposób zabawny, ale i realistyczny zarazem. Reglamentacja, służby specjalne, rozcieńczane piwo w pubach, pierwsze domy publiczne, drobni złodziejaszkowie, towary przewożone zza żelaznej kurtyny, nielegalne stowarzyszenia i wścibskie sąsiadki, skrzętnie notujące wszystko, co widzą przez okno - to wszystko zostało w powieści umieszczone i wymieszane dokładnie, wskutek czego powstała powieść o wielu wątkach, które niejednokrotnie zazębiają się i tak oto śledztwo w sprawie grasującego po Poznaniu łowcy głów okazuje się mieć nie jedno, nie dwa, a wiele den. Autor opisał PRL z największą starannością i jakimś cudem - choć nie były to czasy, kiedy żyło się łatwo - miałam wrażenie, że ten okres w dziejach pełen był swoistego ciepła. Jako osoba, która zna te czasy z niezbyt dokładnych relacji rodziców, jestem sposobem, w jaki przedstawił je Ćwirlej, absolutnie urzeczona i na pewno jeszcze pogłębię swą wiedzę na temat PRL-u - chociażby podczas lektury innych książek tego autora. ;)

Warstwa kryminalna skonstruowana jest wprost perfekcyjnie. Kiedy już obywatele milicjanci decydują się wziąć do roboty, śledztwo toczy się w iście błyskawicznym tempie. Nie brakuje fałszywych tropów, nieprzyjemnych niespodzianek, a także nieboszczyków. Intryga uknuta jest bardzo pieczołowicie, nie wystarczy dodać dwa do dwóch, aby się domyślić, kto i z jakich pobudek zabił. Próba odgadnięcia tożsamości mordercy przypomina strzelanie kulą w płot, ponieważ przy mnogości bohaterów - czy to pierwszoplanowych, czy jedynie wzmiankowanych - szanse na poprawne wytypowanie są nikłe. Nie oznacza to wcale, że Ćwirlej igra z czytelnikiem i wskazanie sprawcy jest niemożliwe - co uważniejsi, zaprawieni w bojach miłośnicy kryminałów, pewnie sobie z tym zadaniem poradzą, ale na pewno nie obędzie się bez większych trudności.

Autor pisze bardzo obrazowo, zdecydowanie potrafi zaciekawić czytelnika i sprawić, by od jego powieści trudno było się oderwać. Gdybym miała sporo czasu, zapewne pochłonęłabym tę - niespełna czterystustronicową - książkę w ciągu jednego dnia. Niestety, doba nie jest rozciągliwa i nie znalazłam wiele czasu na lekturę, toteż czytałam znacznie dłużej niżbym chciała, ale moje myśli wciąż krążyły wokół powieści i nieustannie zastanawiałam się, kto zabił.

Mocną stroną książki są elementy gwary, raz na jakiś czas wplatane w wypowiedzi rodowitych poznaniaków. Cieszy mnie niezmiernie to, iż autor zdecydował się na wprowadzenie regionalizmów. Kolejne dialekty powoli wymierają, a nasza piękna polszczyzna ubożeje. W powieściach rzadko kiedy spotyka się wypowiedzi pisane gwarą. A szkoda. Szanowni autorzy, jeżeli tu jesteście - używajcie regionalizmów, unikajcie wszechobecnej mowy potocznej! Dla czytelników to miłe urozmaicenie, a jeśli ktoś natknie się w powieści na "swój" dialekt - to będzie dla niego miód na serce, jestem tego pewna.

"Upiory spacerują nad Wartą" to pięknie napisany, intrygujący i niebanalny kryminał z akcją osadzoną w czasach PRL-u. Czyta się go wybornie, delektując niecodziennym słownictwem w postaci regionalizmów i podśmiewając z żartów, które w latach 80. były na czasie. Powieść Ryszarda Ćwirleja polecam fanom kryminałów, osobom, które pamiętają opisany w powieści okres w dziejach, jak i tym, którzy chcą się o nim czegoś dowiedzieć, nie wertując podręczników z historii czy innych trudnych publikacji na ten temat. Dla mieszkańców Poznania to lektura wręcz obowiązkowa - coby wiedzieć, których zakątków miasta unikać. ;)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.