Koszyk 0
Opis:
Wydawałoby się, że Magdalena ma wszystko, czego potrzebuje: dobrze zarabiającego męża, wygodne życie, udane dziecko i dużo czasu na realizowanie swoich pasji. Jednak trudno się tym wszystkim cieszyć, jeśli mąż jest alkoholikiem i odmawia podjęcia terapii, zapewniając, że wszystko ma pod kontrolą. Kobieta początkowo próbuje mu wierzyć, w końcu jednak przychodzi moment, kiedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i odważyć się poprosić o pomoc… ... Najnowsza powieść Agnieszki Gil mimo że podejmuje trudny temat, nie jest pozbawiona optymizmu. Bohaterka ma oddaną przyjaciółkę, ciekawe hobby i – czego chyba sama się po sobie nie spodziewała – determinację. To wszystko daje jej siłę do walki. A w tle – jak zwykle w powieściach tej autorki – przepiękny Wrocław. Zachwycił mnie klimat tej książki, jej spokojny rytm, w którym razem z główną bohaterką wykonujemy domowe obowiązki, wędrujemy po Wrocławiu i przeczuwamy nadchodzące nieszczęście. To też opowieść o trudnej miłości, nadziei na szczęśliwe jutro i poszukiwaniu swojej drogi. Małgorzata Warda, autorka powieści „Jak oddech”, „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Agnieszka Gil
  • 2014
  • 1
  • 400
  • 205
  • 135
  • 978-83-10-12553-8
  • 9788310125538
  • ZBAT7

Recenzje czytelników

Piękna historia o poszukiwaniu siebie

Ocena:
Autor:
Data:
Magdalena, Szymon, Gabrysia. Rodzina jak z pięknej fotografii, którą chce się powiesić w reprezentacyjnym miejscu. On sam sobie jest szefem i zarabia na tyle dobrze, by spokojnie utrzymywać córkę i żonę. Dzięki temu Magdalena nie musi pracować, może cały swój czas poświęcać opiece nad córką, a dom funkcjonuje jak należy, z obiadem podanym kiedy trzeba, z porządkiem aż do połysku, z dochowywaniem tradycji związanych ze świętami. Za jakiś czas mają się przeprowadzić do domu budowanego pod miastem ... Ale ten idealny obrazek polukrowany jest tylko z wierzchu, kryjąc w środku narastającą zgniliznę.

Szymon pije. Może jeszcze nie codziennie, ale w coraz większych ilościach. Zdarza mu się to coraz częściej i po pewnym czasie Magdalena uświadamia sobie, że tak właściwie jest od zawsze. Przymykała oczy? Usprawiedliwiała? Ale przecież jest normalnym facetem, musi czasem odreagować, może to ona nie zapewnia mu wystarczającego spokoju i komfortu, by zrzucił z siebie stres po pracy? Zamiast wesprzeć, tylko go jeszcze krytykuje i ma pretensje. Niezależnie jednak od przyczyn, do Magdaleny coraz mocniej dociera, że tak dalej być nie może, ona nie da rady żyć w ciągłym napięciu i drżeć na każdy dźwięk klucza przekręcanego w zamku. Ale jak przekonać Szymona, który twierdzi, że wcale nie ma problemu i że ona wymyśla jakieś bzdury?

Są takie książki, które przyciągają mnie do siebie. Nie muszę czytać opisu, wystarczy szybki rzut oka na okładkę i nazwisko autora, i wiem, że po prostu muszę przeczytać tę jedną, konkretną. Tak właśnie było z „Układem nerwowym”. Zaintrygował mnie, zaciekawił, nie dawał o sobie zapomnieć. I okazało się, że wszystkimi tymi określeniami można przedstawić również jego treść. Agnieszka Gil sięgnęła po motyw, który może i często jest wykorzystywany w literaturze, ale przedstawiła porządną rodzinę, pozornie bez żadnych problemów, której życie może w zasadzie być powodem do zazdrości. A tak naprawdę to nie ma czego pożądać. W tej rodzinie nie było patologii, o jakiej zazwyczaj myślimy, uciekając się do stereotypów. Patologią był sam fakt, że Szymon nie potrafił znaleźć zdrowego sposobu na uporanie się z własnymi demonami.

Proces, to słowo-klucz do zrozumienia sedna tej powieści. Możemy obserwować go zarówno w odniesieniu do Szymona, jak i do jego żony. Mężczyzna nie stał się alkoholikiem z dnia na dzień, to wszystko narastało, a chęć napicia się stawała się coraz większa i dokuczliwsza: piwo, wino, wódka, to już nie był środek wiodący do rozluźnienia, ale element niezbędny do funkcjonowania. Zaprzeczanie prawdzie, a przede wszystkim złudne przekonanie, że przecież jest dorosły i wszystko ma pod kontrolą, najdobitniej świadczyły o tym, że problem jest poważniejszy, niż sam chciał przyznać. Niespełnione obietnice, zawiedzione nadzieje były tego efektem i dotykały głównie jego żony. A Magdalena tkwiła w pułapce własnych myśli. Z jednej strony czuła się za niego odpowiedzialna, przecież to jej mąż, jemu ślubowała i kocha go, miłe wspomnienia nie są tylko wymysłem; z drugiej jednak musi myśleć nie tylko o sobie, ale i o dziecku, któremu nie chce fundować domowego piekła i ciągłego tłumaczenia, że tatuś jest chory. Agnieszka Gil solidnie przygotowała się do fabuły „Układu nerwowego”, prezentując wszystkie stadia nałogu alkoholika, ale i osoby współuzależnionej. Emocje Magdaleny są wręcz namacalne i naprawdę czułam jej strach przed przyszłością, i to nawet nie tą odległą, ale codzienną, przed tym, w jakim stanie mąż wróci do domu i kiedy się napije, bo że to zrobi, jest przekonana, zwłaszcza gdy już za długo jest dobrze, czyli trzeźwo. Kibicowałam bohaterce, przyklaskiwałam temu, jak ewoluowała – od zaprzeczania i ukrywania rzeczywistości, po otworzenie się na siebie i dopuszczenie innych do tajemnicy, z jaką musiała się borykać. Bo Magdalena miała to szczęście, że spotkała prawdziwą i oddaną przyjaciółkę – choć jej słowa nieraz raniły boleśnie, bo Joanna miała rację, na którą ona jeszcze nie była gotowa. Miała też swoją pasję, która znacząco podbudowywała jej poczucie własnej wartości, gdy przychodziły te najczarniejsze myśli, w których topiła się jak w bagnie.

„Układ nerwowy” toczy się, powiedziałabym, dość leniwym rytmem, a może właściwszym byłoby słowo codziennym. Magdalena ma czas, by zamyślić się nad kalejdoskopem pór roku. Ma czas, by poznawać swoje miasto. To wszystko nadaje ton takiej zwyczajności, w której łatwo się odnaleźć, a na jej tle wszystkie uczucia bohaterów są tym bardziej widoczne. Chcę podziękować autorce za wrażenia, jakich mi dostarczyła. Jakkolwiek banalnie by to nie zabrzmiało, od jej powieści nie potrafiłam się oderwać i zamykałam ją z żalem, że to już koniec. Bo choć niełatwa, jest to piękna opowieść o dojrzewaniu do samego siebie.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Układ nerwowy

Ocena:
Autor:
Data:
Rodzina bez skazy, idealna. On zaradny, przedsiębiorczy, człowiek sukcesu, świetny ojciec i mąż. Ona piękna, zadbana, strażniczka domowego ogniska, przykładna żona i matka. Dziecko radosne, energiczne, nie sprawiające żadnych kłopotów wychowawczych. A jednak na tym idealnym obrazku jest rysa, która z niewielkiej, ledwie zauważalnej, robi się coraz większa i większa. Alkohol. Niby nic, kto dziś nie pije? To zupełnie normalne, że ludzie spożywają alkohol ... A jednak to właśnie on zaczyna rządzić życiem tej rodziny.
Kiedy Magdalena wychodzi za mąż za Szymona, jest pełna wiary, że miłość, która ich łączy pokona wszystkie przeciwności, jakie życie będzie stawiało na ich wspólnej drodze. Nie przewidziała tylko jednego. Szymon nie jest człowiekiem wolnym, nie potrafi sam o sobie decydować. Za niego decyzje podejmuje butelka alkoholu, więc kobieta nie ma w nim sprzymierzeńca. Sama musi stawiać czoła życiu, nielubianej teściowej, wychowaniu córki, w końcu Szymonowi. Magdalena wiele lat udawała, że w jej małżeństwie nie dzieje się nic złego. Wypierała ze swej świadomości prawdziwy obraz sytuacji, nie widząc zupełnie, czasem bardzo wyraźnych sygnałów choroby męża. Dopiero przypadkowe spotkanie Joanny, przyjaźń, jaka się między kobietami rozwinęła, pomogła Magdalenie dostrzec, że i Szymon i ona sama potrzebują pomocy.
Agnieszka Gil w książce skupiła się przede wszystkim na emocjach i psychicznym rozdarciu żony alkoholika. Magdalena, jako współuzależniona, jest pełna sprzecznych uczuć. Ciężko jej uwierzyć, że nie tylko mąż jest chory, że ta choroba trawi całą ich rodzinę. Przecież ona tak dba o swoich najbliższych, co zrobiła źle? Czemu nie może być jak dawniej? Czemu, według Joanny, ona też ma kłopot? Ogromna wiara w Boga również jej nie pomaga, przecież nie może być przeciwko mężowi, któremu ślubowała przed ołtarzem, że będzie przy nim zawsze, w każdej sytuacji. Moment uświadomienia sobie, że tylko terapia jest w stanie uleczyć rodzinę Magdaleny i ją samą, jest przełomowy.
Powieść Agnieszki Gil, choć opisująca bardzo trudny temat, pełna trudnych emocji, napisana jest w sposób bardzo spokojny, wręcz łagodny. Razem z Magdaleną poznajemy Wrocław, jego zabytki, historię. Spacerując, oglądamy przemianę głównej bohaterki, razem z nią uświadamiamy sobie, że jest ona bardzo silną kobietą, zdeterminowaną, żeby pomóc mężowi w jego walce z chorobą. Obserwujemy zmagania Magdaleny, które rozgrywają się w jej głowie. Te zmagania to po jednej stronie stereotypy, marzenia, wymuskany obraz rodziny na zewnątrz, a po drugiej brutalna rzeczywistość, która tu pokazana jest bardzo delikatnie. Ot, kolejny dzień z życia przeciętnej, polskiej rodziny, która na pozór jest godną pozazdroszczenia, ale kiedy zaglądamy głębiej, jest nadpsuta.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.