Koszyk 0
Opis:
Jest rok 1975. Czterech nastolatków z Mount Temple School w Dublinie spotyka się w zatłoczonej kuchni, aby porozmawiać o stworzeniu zespołu. Czterdzieści lat później Bono, Edge, Adam Clayton i Larry Mullen Jr. są wciąż razem. Łączy ich głęboka przyjaźń, żarliwy idealizm i nieprzejednana wiara w to, że moc rock and rolla może zmienić świat. Podczas tej pełnej przygód podróży, która wyprowadziła ich z dublińskich klubów wprost na stadiony świata, sprzedali ponad 130 milionów albumów ... zrewolucjonizowali swoje koncerty, prowadzili kampanie polityczne i tworzyli muzykę, która odzwierciedlała czasy, w których żyjemy. Opowiedziana z poczuciem humoru, wnikliwością i zdumiewającą szczerością ze strony zespołu i menadżera Paula McGuinnessa U2 o U2 bezprecedensowo pozwala zajrzeć w wewnętrzne życie członków najwspanialszej kapeli rockowej naszych czasów. Książka U2 o U2 jest owocem ponad 150 godzin wywiadów z Bono, Edge, Adamem Claytonem i Larrym Mullenem Jr. oraz ich menedżerem Paulem McGuinnessem, jakie autor Neil McCormick, krytyk muzyczny "Daily Telegraph", przeprowadził na przestrzeni dwóch lat. Zamieszczone w książce fotografie, dokumenty oraz wszelkie pamiątki są prywatną własnością członków zespołu U2. Fragment książki: Bono CZASAMI WYGLĄDA NA TO, ŻE STAŁEM SIĘ CZŁONKIEM GRUPY U2 TYLKO PO TO, ABY URATOWAĆ ŚWIAT. WSTĄPIŁEM DO U2 PO TO, ABY URATOWAĆ SAMEGO SIEBIE. SPOTYKAM LUDZI NA ULICACH, KTÓRZY ZWRACAJĄ SIĘ DO MNIE, JAK GDYBYM BYŁ MAHATMĄ GANDHIM. Kiedy ktoś zwraca się do mnie: "Bądź pozdrowiony, człowieku pokoju", słyszę jak Larry śmieje się pod nosem i mówi: "Masz szczęście, że nie oberwałeś". Cały zespół jest bardzo zakłopotany moją postawą przeciwko przemocy, ponieważ wiedzą, że nie mogą bardziej zdystansować się od treści utworu, niż sam wokalista. Rozumieją, dlaczego tak bardzo pociągają mnie postacie będące tematami moich piosenek - ponieważ ja sam, w moim życiu i usposobieniu, jestem bardzo daleki od nich. Jest we mnie gniew i to nie tylko z powodu niesprawiedliwości. Aby to ukrywać, nauczyłem się dobrych manier. Teraz jestem w tym lepszy, ale kiedyś ciężko było porozmawiać ze mną zaraz po koncercie, ponieważ jeszcze przez jakąś godzinę byłem bardzo podekscytowany, a jeżeli coś nie wyszło, czułem się oszukany i zniechęcony. Po koncercie U2 za kulisami było jak w przebieralni, albo jak gdyby odbyła się tam walka bokserska lub mecz piłkarski, a nie występ rockowy. Zapamiętaj, dla U2 każda noc musi być tą najlepszą. A jeżeli nie jest, musi być tego jakiś powód. Staramy się utrzymywać wysokie standardy i zawsze pamiętamy o tym, kto na nas płaci. Nasza widownia zasługuje na najlepsze utwory, a nie na granie w stylu grającej szafy, która miałaby ich zabawiać. Wyczuwam moment, kiedy część widowni przestaje być zainteresowana i wtedy mam ochotę rzucić w nią petardą, którą mógłbym być ja sam. Zapaliłbym wtedy lont i patrzył, co się dzieje. Śpiewanie naszych piosenek to uderzanie w wysokie tony, co wymaga niesamowitej koncentracji i zaangażowania. Trzeba w nie wejść i żyć nimi. Wykonując "Sunday Bloody Sunday" jesteś w samym środku Derry, śpiewając "Pride in the Name of Love" jesteś w Memphis z Dr Kingiem na wiecu poświęconym przestrzeganiu praw obywatelskich. Ja właśnie tam jestem. Twój kumpel właśnie rujnuje sobie życie działką hery. To utwór "Bad". Odczuwasz te stany. Myślę, że kapela zawsze świetnie zdaje sobie sprawę, gdy ulegam tym emocjom. Czasami musi to być dla nich bardzo trudne, ponieważ jestem w samym ich środku. Ciężko zmienić swoją naturę. To wymaga czasu. Jedną z najbardziej niezwykłych przemian, które zachodzą w naszym duchowym życiu nie jest pozbywanie się wad, ale przeistoczenie ich w zalety. Negatywne staje się pozytywnym: jesteś gadułą i kończysz jako piosenkarz. Czujesz się niepewnie: kończysz jako wykonawca czekający na oklaski. Słyszałem o ludziach, którzy w swoim życiu doświadczyli cudownych zwrotów, o ludziach wyzwolonych z nałogów po zaledwie jednej modlitwie i o ocalonych związkach, gdzie obie strony postępują według słów: "odpuść i oddaj Bogu". W moim przypadku było jednak inaczej. Mimo że "I was lost, I am found" (byłem zagubiony, odnalazłem się), to prawdopodobnie stwierdzenie: "byłem naprawdę zagubiony, a teraz jestem trochę mniej", pasuje do mnie bardziej. A potem coraz mniej i mniej. To jest moje życie duchowe. Jest ono jak powolne przerabianie i uruchamianie komputera z regularnymi przerwami, czytanie drobnej czcionki w instrukcji obsługi. Takie postępowanie powoli zmieniło mój wizerunek na lepsze. I chociaż zajęło to lata, to jeszcze nie koniec. Edge ROCK AND ROLL W TYCH CZASACH JEST CZYMŚ SZCZEGÓLNYM, PONIEWAŻ W HISTORII MUZYKI ŻADNA INNA ERA NIE BYŁA W TAKIM STOPNIU ZALEŻNA OD ELEKTRYCZNOŚCI Kiedy jesteś w studio i grasz na elektrycznej gitarze, używając wzmacniacza Marshalla, a głośność jest podkręcona tak wysoko, że w zasadzie nie wydaje już żadnego konkretnego dźwięku, wtedy tworzy się efekt zwany kompresją. Jest to dźwięk, który jest zbyt ekspresyjny, aby mógł zostać wyrażony przez głośniki. Masz wrażenie, że wszystko się zapada. Właśnie to dzieje się z błoną bębenkową, kiedy zostaje rażona przez niezwykle głośny dźwięk - posiada naturalną tendencję do zamykania się. Ta dźwiękowa ekscytacja to właśnie to, co ludzie kochają w rock and rollu. Nie można osiągnąć tego samego efektu, grając na gitarze akustycznej. Gitara elektryczna ma w sobie dźwięk, w którym ukryta jest jakaś przedziwna magia. Gitary typu Stratocaster, Telecaster, Les Paul czy Explorer są w rzeczywistości tylko kawałkami drewna z szyjką, strunami i przetwornikami, jednak bardzo się one od siebie różnią i wszystkie w inny sposób reagują na urządzenia do efektów i wzmacniacze. Nie czuję związku z żadną szczególną gitarą, nie jestem aż tak sentymentalny. W każdej z nich widzę inne możliwości. Jestem absolutnie zafascynowany dźwiękiem i tym, jak można go rzeźbić przy użyciu dzisiejszej technologii. Wydaje mi się to niemożliwe, abym mógł dzisiaj istnieć gdzieś poza muzyką, ale szczerze nie wiem, czy w ogóle kiedykolwiek stałbym się profesjonalnym muzykiem, gdyby U2 nie uświadomiło mi, że to jest możliwe. Przez całe dorosłe życie trzymaliśmy się razem. Jest to dowód niewiarygodnego poświęcenia i solidarności między czterema ludźmi, którzy w 1975 zdecydowali się utworzyć zespół. Wszelkie powody, dla których stworzyliśmy go w przeszłości, są aktualne do dziś. Są dni, kiedy wciąż potrafimy razem tworzyć wspaniałą muzykę, mieć oryginalne pomysły i dawać widowiska pełne emocji, ekscytacji i duchowości, tryskające wiarą, że wszystko jest możliwe i wszystko może się stać. U2 w pewnym stopniu jest grupą bardzo dysfunkcyjną. Ponieważ nie byliśmy zbytnio utalentowanymi muzykami staliśmy się zespołem, którym jesteśmy dziś. Nie potrafiliśmy grać piosenek innych ludzi, więc musieliśmy stworzyć swoje własne. Ta muzyczna dysfunkcja wciąż potrafi nas zaskakiwać. Czasami, kiedy wybieramy się w trasę, ponownie odsłuchuję nasze stare nagrania, i łamię sobie głowę, zastanawiając się: "Co ja tam wtedy grałem" To dziwne, że tak to zrobiłem?. Jednak udało nam się zmienić nasze słabości w siłę. Być może nie jesteśmy najbardziej muzykalnie uzdolnioną grupą w historii rock and rolla, ale myślę, że jedną z najbardziej oryginalnych. Wzajemne oddziaływanie osobowości odgrywa dużą rolę. Bono jest zarazem przewodniczącym jak i założycielem Over-Achievers Anonymous. Jest on pełen życia i ma niepohamowaną determinację do tego, by być wielkim. Chce doświadczyć wszystkiego, co w pewnym sensie naraża go na niebezpieczeństwa. Czasami martwię się, że media stworzyły mit o tym, kim on jest i co sobą uosabia. Mam nadzieję, że cały ten medialny szum nie sprawi, iż ludzie przestaną zdawać sobie sprawę, że jest on tylko człowiekiem próbującym odnaleźć samego siebie. Częścią życia każdego człowieka jest walka o to, aby zdać sobie sprawę z tego, co naprawdę się robi i w którym kierunku chce się iść. U2 pisze piosenki o takiej walce, w której jesteśmy zagubieni tak samo jak wszyscy inni. Mną kierują inne powody niż Bono. Mam w sobie ciekawość, która popycha mnie do odnajdywania różnych sposobów tworzenia muzyki, która byłaby czymś zupełnie nowym i na tym właśnie muszę się skupić, dopóki nie zrealizujemy swoich celów. Jeżeli Bono miałby uczęszczać na zajęcia grupy Over-Achievers Anonymous, to ja musiałbym podjąć się terapii 12 kroków w grupie Workaholics Anonymous. My dwaj wykorzystujemy w rzeczywistości wzajemną determinację, koncentrację i energię. Adam i Larry są kontrapunktami Bono i mnie. Adam ma niesamowitą duszę, będącą niezwykłym sumieniem grupy. Na początku, gdy wszyscy odczuwaliśmy fascynację religią chrześcijańską, to w rzeczywistości, Adam, w swej tolerancji i życzliwości był najbardziej chrześcijański. Jest on tym członkiem grupy, który nie musi martwić się o muzykę i teksty piosenek. Dzięki temu, że nie jest bezpośrednio zaangażowany w tworzenie utworów, może wnieść coś bardziej oryginalnego do naszej twórczości, coś, co nawet nie przyszłoby nam do głowy. Jest on naszym dżokerem, o awangardowej naturze. Natomiast Larry jest dla naszego zespołu kimś bardzo użytecznym. Jest on osobą praktyczną, solidną i niezwykle ostrożną, która trzyma nas na wodzy, gdy tracimy nad sobą kontrolę. Zawsze gotów opanować łódź zmierzającą na skały, kiedy mój teleskop skierowany jest w inną stronę, Bono niczym takielunek zwisa za burtą, a Adam pałęta się po maszynowni. Razem dorastaliśmy i razem uczyliśmy się grać. Pod wieloma względami nasze myśli przenikają się telepatycznie. Kiedy Bono śpiewa, potrafię wyczuć o jaki akord mu chodzi. Nawet kiedy sam piszę teksty, a przez głowę przechodzą mi różne myśli, słyszę jego głos. Naprawdę interesującą rzeczą jest jednak to, kiedy nasze piosenki przechodzą do następnej fazy ? pojawiają się Adam i Larry, zaczynamy razem grać i wtedy ma miejsce prawdziwa ewolucja. Wydaje mi się, że ostatecznie, właśnie to stanowi o sile naszej grupy, kiedy jesteśmy w stanie wykorzystać wszystkie cztery różne perspektywy. Jest to coś wspaniałego i nikt z nas nie osiągnąłby tego osobno. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Neil McCormick
  • 2009
  • 1
  • 616
  • 205
  • 140
  • 978-83-60157-46-6
  • 9788360157466
  • X4796

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.