Koszyk 0
Opis:
"Śledząc tę fascynującą opowieść, czytelnik co chwila przypomina sobie nazwiska innych znanych twórców, nie tylko Hermana Melville'a, ale także Franka Herberta, autora Diuny... Mieville ma szczególny dar nawiązywania do innych książek, jednocześnie przesycając opowieść swoim własnym, niepowtarzalnym stylem". "Los Angeles Times" Z pokładu kretownika Medes, Sham Yes ap Soorap obserwuje swoje pierwsze łowy na kretoryje. Olbrzymie krety wynurzające się z ziemi, harpunnicy mierzący do swych ofiar ... wielka bitwa zakończona śmiercią jednej i chwałą drugiej strony. A jednak... nieważne, jak bardzo spektakularny jest to widok, Sham nie może się pozbyć wrażenia, że życie nie kończy się tylko na bezkresnych połaciach toromorza, nawet jeśli kapitan Medesa wciąż myśli tylko o wielkim, żółtawym krecie, który wiele lat temu pozbawił ją ręki. Gdy trafiają na wrak rozbitego pociągu, Sham odnajduje w jego szczątkach niezwykłe znalezisko - serię zdjęć przedstawiających coś niemożliwego. Już wkrótce sam staje się celem poszukiwań - ścigają go piraci, kolejarze, potwory i poszukiwacze odzysku i wygląda na to, że ta przygoda na zawsze zmieni nie tylko życie Shama. Może odmienić całe toromorze... "Mieville ani na chwilę nie daje czytelnikowi odetchnąć: emocjonujące dramaty, szalejące potwory pokroju Godzilli i wartka przygoda, jaką można poczuć tylko wówczas, pędzi się po torach pełną parą". "USA Today" "Fikcyjne społeczności Mieville'a są wprawdzie wytworem fantazji... ale wydają się prawdziwe, jakby były z krwi i kości . . . Cudownie zaraźliwa wizja". "Daily Telegraph" Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • China Mieville
  • 2014
  • 1
  • 422
  • 205
  • 135
  • 978-83-7785-301-6
  • 9788377853016
  • ZBOCO

Recenzje czytelników

Science-fiction z wysokiej półki!

Ocena:
Autor:
Data:
Toromorze to jedna z tych książek, które od razu rzucają czytelnika na głęboką wodę. Choć właściwie tutaj należałoby powiedzieć "rzucić czytelnika na szerokie tory". Tak się bowiem składa, że w niezwykłym toromorskim uniwersum stworzony przez Mieville'a dostajemy tego, czego można oczekiwać od powieści łączącej w sobie elementy science oraz weird fiction - pytania, na które będziemy musieli odpowiedzieć sobie sami przemierzając kolejne stronice powieści ...

Życie na kretowniku nie jest proste. Każdy, kto miał możliwość pracować na pędzącym, łowieckim pociągu wie, że to trudny kawałek chleba. Będąc jednym z załogantów pociągu Medes Sham Yes ap Soorap może obserwować z bliska polowanie na kretoryje - jedne z olbrzymich stworów zamieszkujących ziemię, na powierzchni której rozciąga się toromorze - niezmierzony bezmiar, labirynt torów. Sham jednak, mimo bezpośredniej możliwości obserwacji zmagań łowców, wcale nie marzy o pracy na kretowniku. Jego aspiracją jest zostanie "odzyskiwaczem", czyli osobą, która przemierza bezkreśnie ciągnące się szyny w poszukiwaniu artefaktów dawno wymarłych i zapomnianych cywilizacji.

Dzieło Chiny Mieville'a, nagrodzone w 2012 roku nagrodą Locusa, nie stanowi typowego przykładu literatury science-fiction. Autor od pierwszych stron kreśli przed nami wizję świata, którego poszczególne elementy, choć znane odbiorcy, tak naprawdę stanowią tylko niewielką część składową niezwykłego uniwersum.

Od samego początku będziemy musieli zmagać się z wieloma dręczącymi nas pytaniami, na które odpowiedzi będziemy uzyskiwać stopniowo, acz skąpo. Niemal jak gdybyśmy zbierali same okruchy, z których mielibyśmy wywnioskować kształt całej bułki.

Czas w jakim rozgrywa się akcja książki pozostaje dla nas zagadką. Jedną z największych. Podobnie jak sama istota rozległego toromorza, które nie wiadomo skąd się wzięło ani kto był jego budowniczym. Nie wiadomo też dokładnie co spowodowało, że pod ziemią kryją się olbrzymie, krwiożercze stwory.

Fabuła, rozgrywająca się w bliżej nieokreślonym czasie, sprowadza się nie tylko do przedstawienia czytelnikowi wizji świata niemal "wywróconego do góry nogami". W tej niesamowitej historii okraszonej dużą dawką akcji, suspensu i interesującej wizji cywilizacji, autor wprowadza wiele motywów odwołujących się do naszych codziennych pytań o istotę egzystencji.
Najważniejszym z nich, wynikającym z całego tła fabularnego, jest pytanie o filozofię człowieka. O jego pogoń za życiowym celem, często nieznanym, jawiącym się niczym rojenia kogoś chorego na umyśle.

Toromorze to także opowieść o zemście. O odwiecznym pragnieniu odwetu, tak charakterystycznym dla ludzkiego gatunku. W tym wypadku Mieville czerpał inspiracje z jednej z najsłynniejszych powieści poruszających ten temat - Moby Dicka Hermana Melville'a, którą połączył z z konceptami znanymi z Diuny Franka Herberta tworząc własny, unikalny świat. Nieznany i niebezpieczny, ale jednocześnie fascynujący i pełen tajemnic.

Wraz z motywem zemsty w Toromorzu ukazany zostaje również motyw obsesji, która napędza poszczególnych bohaterów książki. Obsesje przybierają tutaj przeróżne formy, jednak ta najważniejsza związana jest z nieodpartą chęcią człowieka do zgłębiania nieznanego. Do poznawania tajemnic świata za wszelką cenę i wszelkim kosztem, nie bacząc na zagrożenie.

A jaką naukę możemy wyciągnąć po tej fascynującej lekturze? Między innymi taką, że nasza żądza wiedzy i zgłębiania pradawnych tajemnic, głęboko zakorzeniona w ludzkiej naturze, tak naprawdę nigdy się nie kończy.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

STOI NA STACJI LOKOMOTYWA, czyli o "Toromorzu" Chiny Mieville'a

Ocena:
Autor:
Data:
Science fiction rządzi się swoimi prawami, wśród których najważniejszą jest PRZEKRACZANIE GRANIC. Nie jest to jednak zabieg zupełnie bezkarny. Wielu twórców myli pomysłowość ze śmiesznością, a ich irracjonalne pomysły zamiast czytelnika zachwycać jedynie go żenują, pozostawiając gorzki smak zawodu. I choć wydawać by się mogło, że wymyślone przez China Mieville'a olbrzymie krety, wynurzające się spod ziemi i zjadające ludzi, czy gigantyczne sowy ... których szpony potrafią udźwignąć wagon pociągu stanowią idealny przykład do zobrazowania literackiego kiczu to jednak stać się tak nie może, a dlaczego? Bowiem Toromorze to intrygująca powieść łącząca różne style i konwencje, czerpiąca z takich klasyków literatury jak Moby Dick Hermana Melville'a, czy Diuny Franka Herberta.

Świat to jedno wielkie torowisko, niezliczona ilość wijących się i przecinających się wzajemnie szyn, które oplatają ziemię niczym sieć. Na jednym z przemierzających go pociągów-kretowników jako członek załogi podróżuje Sham Yes ap Soorap, przyuczający się do zawodu lekarza. Jednakże jego marne chęci nie rokują by w przyszłości wzbił się na szczyty medycyny. O wiele bardziej interesuje go odzysk, czyli przedmioty będące pozostałością po zamierzchłych czasach, których na toromorzu nie brakuje. Gdy młody kolejarz dokonuje niezwykłego odkrycia we wraku rozbitego pociągu wydaje się, że jego życie wreszcie opuszcza zła passa. Lecz Sham oprócz ponadprzeciętnej ciekawości posiada również wyjątkowy dar do ściągania na siebie niepotrzebnej uwagi i problemów, które z momentem zawitania w Manihiki, stolicy odzyskiwaczy, jedynie się potęgują...

Toromorze to dokładnie dziewiąta książka China Mieville'a, angielskiego pisarza, który w swych utworach łączy stylistykę charakterystyczną dla urban fantasy i cyberpunku. Uznanie dla jego twórczości znalazło odzwierciedlenie w nominacjach do rozlicznych prestiżowych nagród z nurtu science fiction i fantasy takich jak Hugo, Nagroda im. Arthura C.Clarke'a czy Locusa. Mimo że w Polsce nie należy do autorów rozchwytywanych, wręcz praktycznie nieznanych to jednak dzięki swej niebanalnej wizji przyszłości zaproponowanej w Toromorzu i łatwości z jaką przychodzi mu zaintrygowanie czytelnika niebanalną formą powieści pełną filozoficznych przemyśleń ma szansę wyjść z tej literackiej niszy obronną ręką.

Mieville zbyt pochopnie założył, że 420 stron powieści to optymalna ilość na opowiedzenie historii o tym, że świat mimo ciągłych powierzchownych przemian tak naprawdę zawsze pozostaje taki sam. Tworzący go ludzie mogą żyć na wielkim torowisku, przemieszczać się pociągami, podejmować się przekraczających ich możliwości prób rozwiązania przeszłości, wykorzystując swe innowacyjne technologie do potrzeb, o których ziemianom żyjącym przed nimi nawet się nie śniło, lecz wciąż w głębi duszy rządzą nimi tak proste mechanizmy jak notoryczna walka z przeznaczeniem, zemsta, chęć dokonania czynów wielkich i ważnych napędzanych filozofią życia, która dla wielu jest niezrozumiała i nic nie warta. Na przykładzie bohaterów takich jak uczący się życia Sham ap Soorap, czy doświadczona kapitan Nephi ukazuje proste prawdy rządzące człowiekiem niezależnie od czasu, w którym przyszło mu przepędzić życie, wzorując ich kreacje na przykładzie kapitana Ahaba ze wspomnianego Moby Dicka. Mieville próbuje udowodnić, że nikomu nieobce są pytania o sens i istotę życia, o Boga i o to, co można znaleźć po życiu.

Toromorze wpisuje się zatem w ramy zarówno powieści przygodowej, science fiction, jak i dramatu oraz rozważań filozoficznych. Autor pokusił się o narrację trzecioosobową przeplataną rozdziałami, w których prowadzi swoistą grę z czytelnikiem, kusząc go, zdradzając mu własne myśli na wiele tematów, formułując pytania, na które nie zawsze wynajduje odpowiedzi, pozostawiając pewne kwestie otwartymi dla czytelnika. Nie da się jednak zapomnieć, że mimo aspektów filozoficznych najnowsza książka Mieville'a to kawał dobrego science fiction, w którym przygoda miesza się z dramatem, a akcja osadzona jest w wielce intrygującym miejscu. Świat przedstawiony w Toromorzu skonstruowano na podwalinach współczesności, mimo że jego czas jest trudny do zdefiniowania i znajduje się w bliżej nieokreślonej erze, czy eonie.

Wdrożenie się w akcję nie jest trudne, bowiem już od pierwszej strony obezwładnia nas pomysłowość autora, która równa się jego talentowi pisarskiemu. Czyta się szybko, a kolejne rozdziały połyka się w zastraszającym tempie, aż strach by na końcu nie dostać zgagi od nadmiaru wrażeń. Wydawać by się mogło, że Toromorze nie posiada wad, lecz niestety nie jest aż tak kolorowo. Nie da się ukryć, że znaczącym minusem jest objętość powieści. Nie sądziłam, że to możliwe, ale książka jest zdecydowanie zbyt krótka. Będąc w połowie ma się wrażenie, że ilość stron do końca nie wystarczy by satysfakcjonująco rozwiązać całą akcję. Od tego momentu fabuła pędzi na łeb na szyję niczym N700 Shinkansen po japońskich torach, choć tak mocno chcielibyśmy się zatrzymać i pozostać w świecie Shama na kilkaset stron dłużej.

Neil Gaiman określił Toromorze jako Opowieść na miarę nowego wieku i trudno się z nim w tej kwestii nie zgodzić. Nie jest to może powieść zbyt odkrywcza, bowiem powiela znane i wielokrotnie powtarzane schematy, na których zbudowane jest science fiction, lecz ani trochę nie umniejsza to jej wartości. Toromorze to świetna opowieść o przygodzie, przeznaczeniu, naszej przyszłości, ale i o nas samych, przekazująca ponadczasowe wartości i próbująca odpowiedzieć na stawiane od wieków pytania o istotę i sens istnienia.

***

Recenzja własna opublikowana na blogu:
http://tellingthemthestory.blogspot.com/
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.