Koszyk 0
Opis:
Toliny to skrzydlate stwory w rodzaju duszków, tyle że... niezbyt miłe. Mieszkają w wiosce Szerłudkowo i są tak małe, że niemal niezauważalne. Pierwsze Prawo Tolinów mówi, że nie wolno im się zadawać z ludźmi. Niestety, ludzie wyłapali je właśnie do słoików, by wystrzelić w niebo w postaci fajerwerków! Do słoika trafia także mały tolinek Iskrzak. Jak sobie poradzi? Pełna zaskakujących zdarzeń opowieść o przygodach Tolinów, skrząca się angielskim humorem i prześmiesznie zilustrowana.
Mniej Więcej
  • Conn Iggulden
  • 2010
  • 176
  • 240
  • 165
  • 978-83-247-18-672
  • 9788324718672
  • Z9010
  • 4-6 lat, 7-10 lat

Recenzje czytelników

Toliny

Ocena:
Autor:
Data:
Biorąc w swoje ręce książkę napisaną przez Conn Iggulden spodziewałam się kilku godzin w doborowym towarzystwie. Co prawda dwudziestka na karku sugeruje mi, że powinnam zająć się nieco poważniejszą literaturą, jednak wychodzę z założenia, że czasami powrót do świata bajek jest człowiekowi niezbędny niczym woda dla ryb...

Do zapoznania się z historią Tolinów zaprosiłam swojego pięcioletniego siostrzeńca, który z niezwykłą uwagą wsłuchiwał się w każdą - czytaną przeze mnie na głos - stronę ... Dzięki temu rodzice Damiana mieli wolny wieczór, a ciocia nie była samotna w swoich poczynaniach z książeczką i jej częściowe wyrzuty sumienia wyciszyły nie bezgranicznie.

Muszę przyznać, że od pierwszej chwili, w której dzieło Conn Iggulden trafiło do moich rąk jestem pod naprawdę miłym wrażeniem wydania, które w sposób genialny zostało dostosowane nawet dla tych najmłodszych słuchaczy. Jest to bowiem książeczka (a raczej sporej wielkości książka), która pełna jest różnorodnych obrazków związanych z treścią lektury. Twórcy tej pozycji literackiej w początkowych kartach przedstawiają nam bowiem mapki miejsc bliskich Tolinom, a także ukazują nam oblicza bohaterów, z którymi przyjdzie nam spędzić kilka kolejnych chwil. Myślę, że tego typu wstęp jest miłą zachętą dla małych odkrywców, którzy dzięki licznym urozmaiceniom sami próbują dopowiadać sobie poszczególne momenty fabuły i dzięki temu wydają się jeszcze bardziej aktywne, a o to przecież w tym wszystkich chodzi.

"Toliny" przedstawiają nam historię istot większych od duszków i potrafiących wyśpiewać dźwięk his. W tajemnice i prawa tych istot wprowadza nas Iskrzak, który w obronie swoich najbliższych jest w stanie zrobić dosłownie wszystko. Dodatkowo Toliny są postaciami, które uwielbiają psocić, znajdować się w centrum uwagi, a także znęcać się nad słabszymi od nich. Bardzo często bywają również egoistyczne, jednak po zagłębieniu się w całości lektury przekonujemy się, że posiadają one nie tylko wady ale i liczne zalety. Dzięki temu możemy na bieżąco tłumaczyć towarzyszącemu dziecku różnice między dobrym, a złym postępowaniem. Jest to o tyle ważne, iż w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest o wytwór, który w tak doskonały sposób byłby poświęcony dzieciom. Jak wszystkim wiadomo obecnie twórcy (głównie filmowi) kładą duży nacisk na przemoc, która - nie oszukujmy się - nie nadaję się do oglądania dla najmłodszych...

Bardzo cieszę się, że miałam okazję zapoznać się z książką stworzoną przez Conn Iggulden. Jest ona bowiem doskonałą pozycja przeznaczoną dla nawet tych najmłodszych dzieci, które jeszcze nie potrafią czytać, a zostaną przez nas zainteresowane znajdującymi się w niej ilustracjami. Z drugiej strony "Toliny" mogę spokojnie polecić także dorosłym, którzy mają ochotę - chociaż przez chwilę - zagłębić się w świecie pełnym niesamowitych przygód.



Wydawnictwo Świat książki, listopad 2010
ISBN: 978-83-247-1867-2
Liczba stron: 176
Ocena: 7/10

Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Oczami matki i dziecka

Ocena:
Autor:
Data:
Kiedy przyniosłam wreszcie długo wyczekiwane „Toliny” do domu, nasz pięcioletni mały czytelnik aż skakał z niecierpliwości przy drzwiach w oczekiwaniu, aż wreszcie zobaczy nową książkę. Zasiedliśmy więc na kanapie i otworzyliśmy paczkę. „Mój Boże, jaka piękna” przemknęło mi przez myśl, jednak to mina Krzysia oddała w pełni zachwyt nad jakością oprawy: oczy zrobiły mu się okrągłe niczym złotówki, a na buzi wykwitł błogi uśmiech. „Mamo, jak oni włożyli tu ten słoik ... ” zapytał poważnym tonem mój syn, kiedy pierwsze wrażenie nieco ostygło. Zaśmiałam się w duchu, ale rzeczywiście, pomysł wykonania słoika na okładce zasługuje na pochwałę.[br]

Po zachwytach nad okładką i mapą Szerłudkowa („Mamo, to tam, skąd pochodzi Robin Chudł?”) przyszedł czas na Księgę Pierwszą. Krzyś zadaje mnóstwo pytań, więc czytając rozdział pierwszy oczywiście musieliśmy wysłuchać gamy (duszki nie potrafią zaśpiewać dźwięku his), spróbować wyobrazić sobie ile to jest tysiąc lat oraz obejrzeć zdjęcia rzymskich ogni. Na koniec padło pytanie „Mamo, a co to jest ta gra… grawitancja i... niewolnictwo?”.
Podczas czytania rozdziału drugiego wyszukiwaliśmy na obrazku przedstawiającym Toliny uwięzione w słoikach głównych bohaterów książeczki i poznaliśmy więcej rodzajów fajerwerków. Krzyś stwierdził też, że „brodacze postępowali z Tolinami bardzo nieładnie i one były smutne”.
Przy okazji rozdziału trzeciego i czwartego (podsumowanego głośnym „O nie!) moja pociecha doszła do wniosku, że zostanie naukowcem.

Księga Druga poświęcona jest medycynie chorobom i śmierci, ale także przestrzeganiu prawa. Odbyliśmy z Krzysiem małą debatę na temat tego, czy Iskrzak postąpił dobrze, łamiąc prawo. Młody z ulgą przyjął informację, że prawo czasem można zmieniać, jak było na przykład z niewolnictwem. A na koniec oświadczył, że już nie będzie naukowcem, tylko lekarzem. „Albo tym, no… prawniczorem.”

Księga Trzecia to pojedynek tradycji z nauką, czyli zacofania z rozumem. Dodatkowo traktuje o spiskach Ciemnych Tolinów, którym przewodzi, nomen omen, Wybieg.
Krzyś dosłownie z wypiekami na twarzy słuchał o Torbaczu oraz knowaniach Ciemnych Tolinów i dopiero po skończeniu Księgi zaczął zasypywać mnie pytaniami. A następnie oświadczył, że będzie jednak astronautą.

Krzysiowi zapadły mocno w pamięć wplecione w treść książki przysłowia i teraz kiedy wracamy po zakupach pyta, czy to wąż z kieszeni zjadł chipsy…

Abstrahując od funkcji edukacyjnej, którą Iggulden doskonale realizuje w swojej książeczce – jako matkę bardzo cieszyły mnie liczne wybuchy śmiechu mojego synka i jego radosna mina, oraz fakt, że dzięki „Tolinom” będzie umiał docenić oprawę graficzną czytanej książki. „Toliny” powinny znaleźć się na półce domowej biblioteczki każdego małego czytelnika, którego rodziców nie przeraża wizja tysiąca pytań oraz którzy chcą, by ich dziecko żywo interesowało się czytaną bajką. 45 zł może nie jest niską kwotą, jednak uważam, że warto ją zainwestować w rozwój swojego malucha.

„Mamo, a będzie więcej?”
„Czego, synku?”
„Tolinów, mamo.”
„Na razie nie.”
„O, motyla noga!”
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.