Koszyk 0
Opis:
Piąta część cyklu "Pieśń Lodu i Ognia". Część druga bestsellerowego "Tańca ze smokami". Po wielkiej bitwie przyszłość Siedmiu Królestw wciąż wydaje się niepewna... Na wschodzie Daenerys Targaryen, ostatnia z rodu Targaryenów, włada przy pomocy swych trzech smoków miastem zbudowanym na pyle i śmierci. Daenerys ma jednak tysiące wrogów i wielu z nich postanowiło ją odnaleźć... Tyrion Lannister, uciekłszy z Westeros, gdy wyznaczono nagrodę za jego głowę, również zmierza do Daenerys ... Jego nowi towarzysze podróży nie są jednak obdartą bandą wyrzutków, jaką mogliby się wydawać, a jeden z nich może na zawsze pozbawić Daenerys praw do westeroskiego tronu... Północy broni gigantyczny Mur z lodu i kamienia. Tam właśnie przed Jonem Snow, dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym lordem dowódcą Nocnej Straży, stanie jak dotąd najpoważniejsze wyzwanie. Ma bowiem potężnych wrogów nie tylko w samej Straży, lecz również poza nią, pośród lodowych istot mieszkających za Murem... W czasie narastających niepokojów fale przeznaczenia nieuchronnie prowadzą bohaterów do największego ze wszystkich tańców... George R.R. Martin (ur. w 1948 r. w New Jersey) jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy fantastyki. Dzięki swej wielotomowej sadze pozyskał miliony oddanych fanów i odrodził tradycję epickiej fantasy w stylu tolkienowskim. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • George R.R. Martin
  • 2012
  • 1
  • 760
  • 183
  • 125
  • *, 9788375068986
  • 9788375068986
  • ZAFS3

Recenzje czytelników

Smoki tańczą we krwi.

Ocena:
Autor:
Data:
Mam ochotę jak najszybciej pojechać na najbliższe lotnisko i polecieć pod sam dom Georga R.R. Martina. A gdy już znajdę się pod jego drzwiami, gdy On sam otworzy je przede mną, chwycę w dłonie jego szelki od spodni, zawieszę na nich swoje ciało i krzyknę płaczliwym, drżącym głosem: "DLACZEGO?".

Przyzwyczaiłam się już, że Martin uśmierca moje ulubione postacie. Zaczęło się od Eddara, potem był Robb, Khal Drogo, nawet śmierć Joffreya mnie zasmuciła ... Ale gdy w tym tomie uśmiercił [tu wstawić imię, nie chcę spojlerować], myślałam, że serce mi pęknie. Ostatnie strony piątego tomu musiały spłynąć krwią.
Oczywiście, że idealne życie wśród ulubionych bohaterów w końcu stałoby się nudne, jednak wybijanie ich jak muchy nie jest fajne. Mam nadzieję, że Martin wymyśli jakiś sposób (cóż, ja już mam swoje podejrzenia, wierzę w to, że się ziszczą), żeby ożywić Uśmierconego Ulubieńca wielu czytelników.
Panie, Panie, tak nie można! - mam ochotę krzyczeć.

Gdy już przebrnęłam przez najcięższy i najbardziej przykry element "Tańca ze smokami" muszę napisać, że ten tom wciąż nie dał rady pobić na głowę "Nawałnicy mieczy", która jest najlepszą, najbardziej wciągającą i trzymającą w napięciu częścią "Pieśni Lodu i Ognia". Mimo wszystko, po nieco słabszej "Uczcie dla wron", Martin znowu wraca do bardzo dobrej formy, a kolejna cześć "Pieśni Lodu i Ognia" jest tylko tego potwierdzeniem.
Pomimo tego, że w "Tańcu..." brakowało mi postaci Sansy, Brana, Młodego Gryfa i chociażby wspomnienia o żyjącej nowym, ciemnym i krwawym życiem Catelyn Stark, część tą pochłonęłam szybko, z nieukrywaną rozpaczą, że długo będę musiała czekać na kolejny tom.

W części II "Tańca ze smokami" przez większość czasu czytelnicy egzystują wraz z młodą Daenerys, obserwując, co dzieje się na drugim końcu świata. Spiski, śmierć, spiski i jeszcze raz śmierć, zatrute przysmaki, niebiesko-brody kochanek, niepewnym mąż, nasz Ukochany Karzeł jeżdżący na prosiaku oraz smoki - dużo spragnionych krwi smoków.

W Westeros nieco spokojniej, jednak i tak nieźle. Podoba mi się obrót spraw jeżeli chodzi o Carsei, należy jej się. Brakowało mi w tym tomie jej brata bliźniaka i Brzydkiej Niewiasty, o których Martin wspomniał zaledwie w jednym rozdziale.

Rozdziały z Aryą pozwoliły mi oderwać się na chwilę od wojny o tron i skupić na małej postaci tej dziewczynki. Rośnie z niej niezłe ziółko. Jestem ciekawa, czy wyrośnie na młodą "adeptkę", która będzie uśmiercać dla Swego Boga, czy cały czas, gdzieś w głębi duszy, dzięki jej modlitwie, uda się jej pozostać Starkówną.

A Winterfell, strasznie. Mam nadzieję, że w końcu losy miejsca do którego (pomimo śniegu, zimna i szarości) czuję największą sympatię, w końcu się zmienią. Bękart, który rezyduje w ukochanej posiadłości jest NAJGORSZĄ postacią, jaką mógł Martin wykreować. Życzę mu długiej i bolesnej śmierci w kolejnych tomach.

Theona, podszywanej córki Starka i Ashy mi żal. Stannisa też. Właściwie nie wiem co autor z nimi zrobił. Jest sugestia, jest żal i smutek. Mam nadzieję, że to wszystko okaże się wielką zmyłką i znowu ich spotkam w kolejnych częściach. Cóż, nadzieja umiera ostatnia, przekonam się, gdy do księgarni trafi kolejny tom.


Podsumowując.
Emocji wiele, krwi jeszcze więcej. Książka czekała na przeczytanie jej od lutego. Przeleżała na półce pół roku, ponieważ widziałam, że długo będę musiała czekać na kolejny tom. Ale stało się. "Taniec ze smokami Część II" już za mną.
Nie chcę rzucać groźbami, ale jeżeli losy bohaterów (żywych i martwych) się nie odmienią, a ludzie Siedmiu Królestw nie przestaną spiskować, zamiast ruszyć do walki, lecę do Martina sprać mu tyłek!

Oświadczam, że powyższa recenzja jest mojego autorstwa oraz że została ona opublikowana także w serwisie lubimyczytac.pl pod nickiem trixie. Pozdrawiam. :)
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Martin okiełznał potwora.

Ocena:
Autor:
Data:
I zrobił to bezceremonialnie po mistrzowsku. Druga część "Tańca ze smokami" przywróciła mi nadzieję, że kolejne części nie będą bezradnie naciągane, jak kolejne edycje "Tańca z gwiazdami". Chociaż w czasie czytania poprzednich części odnosiłam momentami takowe wrażenie. Martin, z nieznanych mi przyczyn, rozszerza historie postaci, które nie sprawiają wrażenia wielce istotnych. Chociaż wszyscy wiemy, że prawdę i zakończenie zna tylko on ... Niemniej jednak z małym przekonaniem sięgałam po ostatnią (do tej pory napisaną) część "Pieśni lodu i ognia". Od pierwszej do ostatniej kartki biłam się w piersi, błagając o wybaczenie. Przez kilka poprzednich części Martin usypiał czujność czytelnika, ukazując mniej znaczące wątki, historie postaci pojawiających się bez celu, a tu nagle rusza z przysłowiowego kopyta i nie daje odetchnąć nawet w czasie przerwy na lunch. Ba, wszystkie inne regularne posiłki diabli wzięli. Na pewno nie można odmówić tej części niespotykanych zwrotów akcji. Oczywiście, autor przyzwyczaił nas do tego już od momentu wydania pierwszej części, jednak dopóki nie przeczytacie, nie zrozumiecie, co mam na myśli. Ponieważ z całych sił staram się przekonać, jak istotna jest to część, wyjaśniam czym prędzej. "Taniec ze smokami, cz. 2" jest etapem w powieści, gdzie małymi kroczkami dowiadujemy się o istotnych kwestiach dotyczących głównych bohaterów. Magia polega na tym, że nigdy nie wiemy, który bohater umrze następny, albo nagle daleka krewna dawno zamordowanego okazuje się matką pretendenta do tronu. I oczywiście wspomniana została dwa razy w całej "Pieśni...". Pióro George'a Martina jest o tyle frapujące, że nigdy nie daje odpowiedzi bezpośrednio z ust bohatera. Czasami nawet narrator wydaje się bratem przyrodnim Varysa, bo mówi piąte przez dziesiąte i wertując kolejne kartki, rozdziały, zatrzymuję się na ostatniej stronie "Tańca...", a odpowiedzi, jak nie było, tak nie ma. Owszem, autor nie pozostawia nas osamotnionych i pogrążonych w niewiedzy, jednak trzeba być czujnym, by czasem w jednym, mało istotnym zdaniu, gdzieś pod koniec czwartego akapitu, nie dopatrzyć się wskazówki. W tym tkwi niezwykły talent zjednywania sobie czytelników również w tak zagorzałych antyfanach fantastyki, jak ja.
Kunszt literacki George'a R. R. Martina przekłada się wprost proporcjonalnie na myślenie i wyobraźnię i odwrotnie proporcjonalnie na wskaźnik nudy. Żałuję tylko, że moja 4-letnia siostrzenica nie może podziwiać tego dzieła, które po ostatnią stronę jest pełne animalizmu człowieczego, tak genialnie odzwierciedlającego ludzką naturę. Poczeka do 18. roku życia. Może do tego czasu Martin skończy już dwie ostatnie części, które ciągle są w opracowaniu. Dobrej książki nigdy za wiele!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.