Koszyk 0
Opis:
Sztuka walki - najważniejsza ze sztuk?Nie ma ucieczki przed przeznaczeniem. Mroczny cień śmierci wyłania się z każdą chwilą, niespodziewanie.Samotna wędrówka gościńcem i krótki wypad do karczmy w sekundę może odwrócić porządek świata.I tylko jeden człowiek potrafi zachować spokój. Nawet w trakcie ostatecznej próby.Walki o życie ze wściekłą ... jak wulkan psychopatyczną Mariko.Porywające, pełne intryg starcie klanów podkreślone szkarłatnym cięciem katany.Kadr wycięty z Kill Bill''a . Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Maja Lidia Kossakowska
  • 2014
  • 1
  • 448
  • 195
  • 125
  • 9788375747270
  • 9788375747270
  • ZBEXW

Recenzje czytelników

Kataną i wiśnią..

Ocena:
Autor:
Data:
Przyznam się bez bicia. Pragnąłem tej książki. Pragnąłem nowego powietrza, świeżości w polskiej fantastyce, okraszonej niebanalnym stylem i kwiecistym językiem. Niestety moje fundusze książkowe leżą i kwiczą,a dusza ma cierpi męki niezmierne, jednak dzięki księgarni Matras mogłem przenieść się w do kraju wiśni, ponadto kwitnącej. Zanim rozpocząłem swoją przygodę z Takeshim, pożyczyłem z biblioteki powieść Siewca Wiatru tejże autorki, by przekonać się czy to jest to ... Po przeczytaniu dwóch rozdziałów śmiało mogę stwierdzić, że do Siewcy wrócę z ogromną przyjemnością. Ostatnio jakoś bardziej zaintrygowały mnie anioły i demony. Wracając do najnowszej powieści Kossakowskiej...

Wakuni. Tak nazywa się państwo (?), w którym rozgrywa się większa część akcji. Należy ono do Świata. Ni to starego, ni to nowego. Świat, bo tak nazywany jest świat książki, jest na granicy przenikalności starego, japońskiego porządku, pełnego honorowych daimio, szlachetnych samurajów, kolorowych kimono, kwiecistych ogrodów, wspaniałych rezydencji, różnorodnej religii, kultury i ciekawej historii, a światem nowym, inteligentnych biomaszyn, zdradzieckich gangów i z powiewem całkiem nowej kultury. Kimono traci na rzecz obcisłych i kusych sukienek, katana jest mniej śmiercionośna niż pistolety, a cesarz odszedł na boczny tor. Tutaj harmonia i porządek dawnych kultur i historii mieszają się z natarczywością i agresją nowych czasów, przez młodych ludzi uważanych za lepszych.

Początki mojego spotkania z lekturą nie były łatwe. Nudziłem się. Może zabrzmi to jak bluźnierstwo, ale początkowe opisy i walka przeraźliwie mnie zniechęciły. Wszystko zlało się w jeden wielki opis, bez choćby grama uniesienia, czy podniesienia ciśnienia w moich żyłach. Wszystko stało się takie typowe i niezbyt oryginalne. Jednak nie oceniam książki po kilku stronach i zawsze staram się dobrnąć do końca, nie ważne jak głupia by była. A z tą pozycją jest inaczej. Do niej trzeba dojrzeć. Zrozumieć sens. Zastanowić się co autorka chce nam pokazać, jak opisuje japońską kulturę, w jaki sposób operuje słowem. To wszystko jest ważne, bo bez tego nie poznamy dobrze głównych bohaterów powieści.

A tych jest kilka, choć niepodzielnie rządzi ten tytułowy - Takeshi. Adept jednego z Zakonów, który przemierza świat w poszukiwaniu odrobiny spokoju i ciszy. Trafia do małej mieściny, z pozoru nic nie obchodzącej najwyższych bogów. Jednak karma, jest kapryśna, a raczej nieprzewidywalna, przez co główny bohater, chcąc nie chcąc, zostaje wplątany w sam środek boskich planów. Od razu możemy dostrzec próby autorki przybliżenia nam jak najlepiej odczuć i światopoglądów danych bohaterów. Próbuje nas z nimi utożsamić i przybliżyć ich rozterki, radości i żale, jednak wychodzi jej to średnio, bo autentyczność zostaje gdzieś zgubiona w opisach moralnych rozterek. Czasem przypominają one typowe, uczniowskie lanie wody - cały czas o tym samym, ale ubrane w inne słowa. Bełkot, który zajmuje trzy strony, spokojnie można by było skrócić do maksymalnie jednej strony. Najbardziej można to dostrzec w dwóch, następujących po sobie rozdziałach - w jednym mamy użalanie się nad sobą dawnej przyjaciółki Takeshiego, które trwa przynajmniej jego połowę, a w następnym, również połowę, sam Takeshi użala się nad swoim losem i głupotą przyjaciółki.

To jest jedyny mój zarzut co do tej książki, choć język w niektórych przypadkach mógłby być lepszy. Większość porównań i metafor jest okraszona słowem niczym przez co wszystkie kwieciste opisy są podobne. A te są naprawdę spektakularne. Widać, że autorka ma bardzo rozbudowany język i umie się nim nieźle posługiwać, zwłaszcza w rozbudowanych porównaniach. Myślę, że krew została porównana do kilkunastu różnych rzeczy, przez co mój szacunek do autorki wzrósł dwukrotnie, bo niewielu pisarzy to potrafi.

Każdy z nas (chyba się nie mylę? ;D) miał w życiu taki okres, że interesował się kulturą Dalekiego Wschodu - sposobem życia, barwną historią, samurajami, kodeksem bushido, gejszami, cesarzami i całą tą tajemniczą i bardzo szlachetną otoczką starodawnej Japonii. Wiśnia, ostre katany, kimona, ryż, honor, honor i jeszcze raz honor to symbole kraju, gdzie rzeczywistość miesza się ze światem metafizycznym. Kossakowska świetnie przybliża nam kraj kwitnącej wiśni. Robi to doskonale, wykazuje się niesamowitą wiedzą na temat bóstw, obyczajów czy etykiety. Dzięki niej każdy z nas może na chwilę stać się potężnym samurajem, wyrafinowanym skrytozabójcą czy lekko i powabną, wystrojoną w kimono damą. Czytając książkę, kilka razy odpływałem w nieznane mi pola uprawne ryżu,widziałem klasyczny nihon-teien (japoński ogród), mieszkałem w mince (tradycyjnym domu japońskim), rozmawiałem z potężnym daimio. Ze wspaniałego snu mojej wyobraźni budziła brutalnie moja Luba, powtarzając po raz któryś swoje pytanie. Przyznam, że miała ze mną ciężko, bo książka, wciągnęła mnie na dość długi czas, nie przejmując się osobami obok. Taka egoistka.

Jeden aspekt w kwestii wady czy zalety jest nierozwiązywalny. Efekciarstwo. Sama Kossakowska mówi nam, że ta książka to film, który zawsze chciałam nakręcić. I rzeczywiście, gdybyśmy przenieśli na ekrany kin akcję powieści, to dostalibyśmy niezły film z efekciarską rąbanką. Nie ma się co oszukiwać, krew leje się gęsto, na wszystkie strony latają odcięte głowy, walki są szybkie i bezwzględnie wymagające, ale i filmowo sztuczne. Bohaterowie są prości do bólu, wiemy o co każdemu chodzi, co go męczy, trapi i cieszy. Jeżeli ktoś jest zły - taki pozostanie i nie ma szans, by miłosierny Jizo zmienił takiej osoby charakter. Dla jednych to wszystko jest wadą, dla innych zaletą, o tym zadecydujecie sami.

Z chęcią poczytałbym więcej o Zakonach, tajemniczych zwierzętach i historii kraju, w którym przyszło żyć głównym bohaterom. Autorka bardziej skupia się na fabule, lekko pomijając to co zainteresowałoby sporą grupę ludzi - ogólny zarys historyczny i geopolityczny kraju. Na szczęście na samym końcu książki mamy opisane wszystkie Zakony działające na terenie Wakuni, wraz z krótkim słowniczkiem wyjaśniającym najważniejsze pojęcia.

Na osobny akapit zasługuje zakończenie. Proszę Państwa, śmiało mogę powiedzieć, że to najlepsze zakończenie jakie czytałem od dawna. Nie wiem czy Pani Kossakowska czytała zasady pisania książek Stephena Kinga, ale do jednej z nich zastosowała się nad wyraz skrupulatnie. Wbiła czytelnikowi nóż w plecy. Podsyciła nasz apetyt. Gdy już akcja zmierzała do niesamowitego końca, oczy biegały jak szalone po kolejnych słowach, krew burzyła się ze wściekłości na dowódce gangu, kląłem na wszystkich japońskich bogów, nagle moim oczom ukazały się krwistoczerwone litery Koniec tomu pierwszego. CO?! No ja się pytam! Jak tak można, no jak?! Kluczowy moment dla całej akcji, fabuła przyspiesza w kosmicznym tempie, a tu nagle takie coś?! Ja protestuję! Nie zgadzam się! Nie wyrażam zgody! Kiedy będzie następny tom?! Ja się pytam!

Pozostaje tylko obawa, że tom drugi i trzeci będą gorsze, ujdzie gdzieś ta wena i namiastka starej Japonii, pozostawiając żal i zgrzytanie zębów. Mam nadzieję, że tak nie będzie i kolejny tom przyniesie nam więcej wrażeń, a akcja dalej będzie niczym kadr sceny walki z wybitnego filmu. Warto ludzie, warto!
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Twym śladem, Twą drogą... Dwa kroki za Tobą...

Ocena:
Autor:
Data:
Rodzima fantastyka nie jest zła, czego dowodzi taki Dukaj czy Sapkowski. A mimo to ludzie częściej sięgają po zagraniczne powieści, obok polskich przechodząc z wyraźną niechęcią. Sama należałam do tych osób, ale książka po książce przekonałam się, że polscy pisarze nie są tacy źli, na jakich wyglądają. Nazwisko Kossakowskiej pałęta się tu i ówdzie w moim otoczeniu już od dobrego roku, zazwyczaj obok tytułów Siewca wiatru i Zbieracz burz. Jakoś do tej pory było nam nie po drodze ... chociaż opisy jej książek zachęcały niesamowicie do wydania pieniędzy. Rozpoczynając lekturę Takeshi. Cień śmierci, czułam się, jakbym wreszcie zakończyła ważną misję – w tym wypadku poznania w końcu przynajmniej części dorobku Mai Lidii Kossakowskiej, która intrygowała mnie od bardzo dawna.

Jest Takeshi i jest jego cień. Cień śmierci. Mężczyzna podróżuje samotnie, pozornie będąc wędrownym holoartystą, w rzeczywistości ukrywając i odcinając się od swojej okrutnej, bezlitosnej natury i unikając demonów przeszłości, które z pewnością ukróciłyby go o głowę. A przeznaczenie nie próżnuje. Nie ma przed nim ucieczki.
Przepowiednie mają to do siebie, że są niejasne i nieczęsto się spełniają. Ta, którą poznamy, choć oczywiście tajemnicza, spełni się z pewnością. Wiele odmiennych, skrajnych charakterów zostanie ze sobą związanych nicią losu, a w centrum wszystkich wydarzeń będzie stał zwykły, prosty holopacykarz. Nie, chwila. Już nie zwykły i prosty holopacykarz – tylko uciekinier z groźnego Zakonu Czarnej Wody, doskonały wojownik, cichy zabójca. Twym śladem, twą drogą... Dwa kroki za tobą.

Autorka twierdzi, że to film, który zawsze chciała napisać. Ja dodam od siebie, że Takeshi. Cień śmierci to film, który zawsze chciałam przeczytać. Przyznać muszę, że wiele książek jest pisanych prosto, lekko i łatwo sobie wyobrazić rozgrywające się wydarzenia – ale wtedy cierpi na tym język, zbyt uproszczony moim zdaniem. A Maja Lidia Kossakowska znalazła złoty środek i przy pięknym języku jednocześnie prosto jest zrozumieć i wyobrazić sobie na przykład walki Takeshiego. W dodatku w książce mnóstwo jest inspiracji z różnych mitologii i kultur, ale przeważa japońska, co dla miłośników Kraju Kwitnącej Wiśni z pewnością będzie wielką zaletą. Trudno wyłuskać z ogromu drobnych zdarzeń główną nić fabularną, przez co może się wydawać, że to powieść o niczym. Osobiście mam zupełnie inne zdanie: Takeshi. Cień śmierci to powieść o wszystkim.

Mieszanka mitologii, kultur, przyszłości i przeszłości, fantasy, romansu, wojny i sci-fi – tak w skrócie mogę opisać powieść Mai Lidii Kossakowskiej. Chociaż trudno zestawić ze sobą te wszystkie elementy tak, by nie gryzły się ze sobą, to jej udało się znaleźć równowagę i stworzyła wspaniałą historię pełną krwi i odciętych kończyn, ale mówiącą o honorze, poświęceniu i miłości.

Prosto jest to powiedzieć, lecz nie są to czcze słowa – honor, poświęcenie i miłość spotykamy codziennie w swoim życiu. Takeshi. Cień śmierci również to przedstawia, tylko w bardziej nieprawdopodobnym środowisku. Dla mnie to kolejna genialna pozycja wydawnictwa Fabryka Słów. W kwestii książek mają nieco mojego zaufania. A Wy, drodzy Czytelnicy, uwierzcie mi – ta książka jest naprawdę dobra. Nie dla ludzi o słabych nerwach i jednocześnie bujnej wyobraźni (trup ściele się gęsto), jednak zachęcam do przeczytania. Warto.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.