Koszyk 0
Opis:
Każdy kto widział spektakularne przejście dwóch wielkich powodzi przez miasta europejskie w latach 1997 i 2002, posiada elementarne przynajmniej wyobrażenie jak mogłaby wyglądać wynurzona z odmętów Atlantyda. Nie byłaby to na pewno kraina zachęcającą do archeologicznych studiów. Nadzieje na kontemplację urody odsłoniętego nagle podmorskiego pejzażu lub studiowanie form życia dawnej cywilizacji to naiwne iluzje, gdyż naszym oczom ukazałby się pejzaż posępny i przerażający, jak ten ... który pamiętamy z naszych ulic i domów po przewaleniu się przez nie wielkiej, burej, niszczycielskiej wody. Nie da się zapomnieć tych wielkich stosów zniszczonego dobra, piętrzących się na wszystkich ulicach rozłażących się mebli, cuchnących materacy, zwalisk rozmokłych książek z rozłażącymi się grzbietami i skręconymi kartkami, zaplamionych brunatną mazią dywanów, chodników, kołder, narzut i koców, zżartych przez rdzę urządzeń, narzędzi i mechanizmów. Jeszcze niedawno stanowiły ozdobę salonów, sypialni i bibliotek, budząc zrozumiałą dumę właścicieli, a teraz piętrzyły się w monstrualnych, surrealistycznych kłębowiskach, zlepione brudną, cuchnąca breją. Posępna i odrażająca archeologia zniszczenia. Nawet kloszardzi i śmieciarze bez przekonania, jakby tylko z rutyny przeczesywali te stosy zniszczonych sprzętów i maneli metalowymi hakami, bardziej licząc na pomyłkę zdesperowanych właścicieli niż na szansę przywrócenia ich do pierwotnej funkcji. Doprawdy, wystarczy tylko kilka takich obrazów, by uprzytomnić sobie jak mało przyjemne mogłoby być brodzenie wśród resztek Atlantydy. Skąd – chciałoby się zapytać - taka asocjacja w odniesieniu do kilkunastu szkiców, mówiących o rzeczach na pozór tak różnych jak wariackie futurystyczne happeningi, rojenia awangardzistów o proletariackim raju czy rozterki sumienia w paktach z cenzurą; dlaczego z taką siłą narzuca się ona przy lekturze rozważań o marzeniach o niewinności, śnionych przez szykujących się do akcji konspiratorów, o beznadziejnych próbach przechytrzenia socrealizmu, o skomplikowanych przemianach literatury emigracyjnej i jej walkach z traumą wygnańca, o sposobach uzależniania zagranicznych tłumaczy od komunistycznych władz, o wędrówkach podwileńskiego wygnańca po czyśćcu PRL-u, o przeprawie żydowskiego Hioba przez piekło sowieckich obozów i udrękę kalectwa w Ziemi Świętej, o fascynacjach utworami, których nikt nie napisał i wreszcie o beznadziejnych romansach pisarzy z mediami? Metafory z natury swojej nie lubią wprawdzie objaśnień i blakną, gdy próbuje się je tłumaczyć lub wyłuskać z tego błysku niezwykłości, który spina nagle ze sobą obrazy zrodzone w różnych i obcych sobie światach, ale pewnie też nie zaszkodzi im czasem odrobina jasności. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Stanisław Bereś
  • 2002
  • 308
  • 238
  • 168
  • 83-7125-095-9
  • 9788371250958
  • E0636

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.