Koszyk 0
Opis:
 Wykrwawione polskie armie trwają w beznadziejnym, jak się wydaje, oporze. Na domiar złego sowieckiego najeźdźcę wspierają teraz pancerne zagony Wehrmachtu.   Materialna pomoc sojuszników i brawurowe akcje wywiadu nie mogą zapewnić zwycięstwa. Do rozpaczliwego położenia jednak przywykliśmy, a ze straceńczych szarż uczyniliśmy naszą narodową specjalność. Marek Bagiń ... ski i jego towarzysze muszą zmienić losy tej wojny. Ale czy wystarczy ją wygrać, aby być zwycięzcą? To czas odwetu, ostatniego zrywu, szturmu straceńców! Vladimir Wolff powierzył Piotrowi Langenfeldowi zakończenie alternatywnej historii, której akcję rozpoczął w 1941 roku sowiecką inwazją na Polskę. Jak najbardziej „militarny” pisarz WarBooka poradził sobie z intrygą wymyśloną przez mistrza wojennego thrillera? W trylogii Odległe rubieże ukazały się: Kryptonim burza, Operacja pętla, Szturm straceńców Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Piotr Langenfeld
  • 2015
  • 314
  • 207
  • 144
  • 9788364523236
  • 9788364523236
  • ZCGOF

Recenzje czytelników

Piotr „Wolffowicz” Langenfeld kończy wojnę „Szturmem Straceńców”.

Ocena:
Autor:
Data:

Na tę książkę naprawdę długo czekałem. Zresztą nie tylko ja, gdyż „Operacja Pętla” pojawiła się w 2012, więc niepokój o losy Ojczyzny narastał. Vladimir Wolff poświęcił się tematyce współczesnej zostawiając czytelników z otwartą raną niepewności. I nagle okazuje się, że zakończenie trylogii pisze inny „pistolet” teamu WarBook – Piotr Langenfeld, znany choćby z serii „Czerwona ofensywa” (której ostatnia część ma ukazać się już za kilka dni!).



Przypomnijmy ... że w 1941 roku bolszewickie hordy atakują wschodnie rubieże Rzeczpospolitej. Dzięki pracy wywiadu Sztab Generalny wchodzi w posiadanie informacji, które pozwalają na przygotowanie się i stępienie ostrza sowieckiej ofensywy. Umiejętne stosowanie sił i środków, wspaniałe morale i bohaterstwo polskich lotników, kawalerzystów, piechociarzy topi bolszewicki walec morzu krwi. Główny bohater, podporucznik Marek Bagiński trafia pod opiekę wywiadu („Dwójki”) i pomiędzy wykonywaniem zadań bojowych wędruje od Moskwy do Londynu, od Tallina do Helsinek. Sowieci uderzają na Finlandię, Litwę, Łotwę i Estonię, zagrażają Rumunii i Bałkanom. Prowadzą także przebiegłą grę dyplomatyczną, namawiając tylko trochę wahające się Niemcy „Grubego Hermanna” do ataku w plecy naszej armii.

„Szturm Straceńców” Piotra Langenfelda rozpoczyna się w dramatycznym momencie, gdy polskie dywizje zostały zepchnięte na tzw „przyczółek rumuński” i szykują się do odparcia decydującego szturmu komunistów. W kraju bronią się nieliczne punkty, jak Westerplatte i Hel, Grudziądz, Wilno, a liczne oddziały wcześniej rozbite toczą walkę partyzancką. Wehrmacht korzystając z słabości polskich sił na zachodzie kraju zajmuje coraz to nowe miejscowości, idąc na pomoc socjalistycznym czerwonym braciom.

Ale nie wszystko stracone. Nasz wywiad uruchamia dywersję na tyłach wroga ale i potencjalnych aliantów, którzy boją się spełnić swoje zobowiązania względem Polski. Przy naszym boku do walki stają niewielkie, ale bitne oddziały nowych sojuszników, dając krwawiącym oddziałom polskim chwilę wytchnienia i promyk nadziei. Sprzęt wojenny zaczyna płynąć szerszym strumieniem, lecz jest jego wciąż za mało. W głowach naszych sztabowców rodzi się straceńczy plan, a porucznik Marek Bagiński ma kolejne tajne i arcyniebezpieczne misje do spełnienia.

Z tym, że……… oczywiście nie powiem, kto wygrał i za jaką cenę.

Książkę przeczytałem błyskawicznie, a wcześniej przypomniałem sobie wcześniejsze tomy: „Kryptonim Burza” i „Operacja Pętla”. Styl Langenfelda przystaje do pisania Wolffa, dzięki czemu czytelnik nie ma problemu z przystosowaniem się do zmiany autora. Akcja jest żywa i dynamiczna, język barwny i giętki, pomysły skrzą się z kart powieści często zaskakując czytelnika. Ale nie odmówię sobie nieprzyjemności pomarudzenia.

314 stron to zdecydowanie za mało. Tak naprawdę zaczynałem się rozkręcać, kiedy przyjemność czytania skończyła się. Zdaję sobie sprawę ze skali trudności przed jaką stanął pan Langenfeld i jego pracę oceniam na prawie doskonale. Te dodatkowe 150 stron dałoby czytelnikowi, zwłaszcza lepiej znającemu historię, możliwość pełniejszego objęcia także wcześniejszych wątków i wejścia w literacką nirwanę.

Wydaje mi się także, że ilustracja tytułowa, sama w sobie bardzo ciekawa, niezbyt dobrze pasuje do stylu dwóch pierwszych części. I wreszcie rzecz, na którą powinien zwrócić uwagę wydawca kolejnych serii. W większości WarBookowych książek przydałaby się mapki, krótkie charakterystyki sprzętu oraz realnych postaci. Aby powieści, które przecież budują narodowego ducha, otwierają oczy na bieżące zagrożenia i stan naszej armii oraz państwa, pełniły także rolę edukacyjną. Wiedza historyczna naszej młodzieży jest mikra, więc pozostająca na długo w pamięci powieść wraz z edukacyjną wkładką może być iskrą, która zachęci tysiące do sięgnięcia po pozycje historyczne.

Piotr „Wolffowicz” Langenfeld staje w czołówce naszych autorów współczesnych i pozostaje tylko liczyć, że nie będzie kazał swoim fanom zbyt długo czekać na dalsze książki.


Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena