Koszyk 0
Opis:
Debiutancka powieść krakowskiej autorki o doskonałym słuchu językowym, wyrazistym stylu i znakomitym warsztacie pisarskim. Opowieść, poprowadzona od czasów wojny po współczesność, o polskiej rodzinie jakich wiele: wprawdzie nie patologicznej, ale nie dającej szczęścia i poczucia bezpieczeństwa, w której małżeństwo to więzienie o zaostrzonym rygorze, a dom rodzinny to codzienny teatr absurdu, wrzasków, modłów oraz kotletów schabowych. Świetnie podpatrzona polska codzienność ... opisana w niecodzienny sposób w sugestywnych, zaskakujących scenach - obrazach, które składają się w historię dorastania i sposobów na obronę przed światem. Zośka Papużanka (ur. 1978 r.) Z wykształcenia jest teatrologiem, pracuje jako nauczyciel języka polskiego. Robi doktorat z literaturoznawstwa. Autorka tekstów piosenek wykonywanych w krakowskich kabaretach i spektaklach Teatru Lalki i Aktora Parawan. Mieszka w Krakowie, ma dwóch synów, tańczy flamenco, czyta po nocach i bardzo jej w życiu dobrze. Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Zośka Papużanka
  • 2012
  • 206
  • 220
  • 140
  • Nowa Proza Polska
  • 978-83-7799-824-3
  • 9788377998243
  • ZAPH9

Recenzje czytelników

Ale "Szopka"!

Ocena:
Data:
Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!
(M. Gogol)
Tu tak naprawdę nie ma się z czego śmiać. Gorzki i przerażająco prawdziwy jest obraz rodziny przedstawiony w debiutanckiej książce Zośki Papużanki, krakowianki z teatrologicznym wykształceniem, doktorantki literaturoznawstwa, autorki tekstów kabaretowych.
Moją uwagę zwróciła ta powieść jeszcze na etapie zapowiedzi - w ulotce promującej serię 'nowa proza polska' ... Szara okładka z sugestywną kobiecą twarzą (jak widać plany graficzne uległy zmianie) oraz rekomendacja Leszka Bugajskiego wzbudziły moją ciekawość. Potem przypadkiem usłyszałam fragment tekstu czytany w radiowej Trójce. Do tego przeczytałam recenzję sugerującą gombrowiczowskie tropy. Ciągnęło mnie do "Szopki". Nic więc dziwnego, że gdy wygrałam tę książkę w blogowym konkursie nieomal skakałam z radości.
Do "Szopki" hej, czytelnicy, do "Szopki", bo tam cud... Tak żartobliwie tylko kolędę trawestuję, bo tematycznie to żadna rewelacja. Sceptycy wzruszą ramionami, mało to bowiem portretów kilkapokoleniowej rodziny w literaturze, mało opisów problemów w relacjach międzyludzkich, konfliktów, dramatów istnienia? Na pęczki. Tu jednak nie o treść tylko, a o formę chodzi. O język. O narrację. O sposób budowania i prezentowania postaci. Nie bez powodu debiut Papużanki ukazał się w serii "nowa proza polska", bo odbiega od klasycznego, tradycyjnego dyskursu powieści.

Autorka operuje narracją przesuwając punkt ciężkości coraz to do innych bohaterów, oddaje im głos, a przy tym nie pozwala czytelnikowi przywyknąć do tymczasowej choćby chronologii. Nie wiadomo, czy na następnej stronie będzie relacja wnuczki, czy wspomnienia dziadka z okresu wojny, czy scena z czasów, gdy ów jegomość jeszcze tylko funkcję męża i ojca, albo nie-ojca pełnił, czy może z perspektywy innego członka rodziny zobaczymy kawałek powieściowej rzeczywistości. "I nigdy nie będzie jasne, kto jest narratorem, kto postacią, kto tłem, kto bohaterem, czyje są słowa, które się piszą." (s.5) "Szopka" jest nieprzewidywalna.

Brawa należą się Papużance za znakomity słuch językowy i ciekawe pomysły. Za oddanie słowem pisanym wrzasków, słowotoków, myślocieków, wielogłosowego jazgotu (np. na imieninach). Gromkie oklaski za nieprzypadkowe użycie pozornie przypadkowych wielkich liter wyrazów w monologu matki ścierającej ze ściany brzydki napis. Za wypowiedź karpi wigilijnych. Za szopkę metaforyczną i dosłowną (krakowska, konkursowa - z witrażami i złotą kopułą z chochelki oraz sklecona z desek w ogródku przez dzieci na wakacjach). Z mojej strony zaś szczególne standing ovation za scenę telefonicznego zaproszenia na celebrację sznycli.
W hucznych rekomendacjach "Szopki" pojawiają się w ramach kontekstu nazwiska Zapolskiej i Kuczoka. Owszem, jest tu pewna dulszczyzna, kołtuństwo, a jeden z bohaterów, mąż- "stary", później stający się dziadkiem (Czy właściwie padło w powieści jego imię- zastanawiam się) przypomina Felicjana Dulskiego, milczącego pantoflarza, umykającego cichaczem z hałaśliwego terytorium, gdzie panuje niepodzielnie żona, herod- baba. (Herod- do szopki pasuje jak znalazł ;-)) Powiązań z prozą Kuczoka nie znajduję, tyle że w "Gnoju" też antyrodzina była pokazana. Bliższych skojarzeń nie mam. Natomiast dostrzegłam podobieństwo do stylu D.Masłowskiej i G. Bełzy, ale zaznaczam, iż to nie wtórność.

Bardzo mi się podobało. Zastanawiam się tylko, czy po generalnie świetnie przyjętym debiucie autorka skusi się na "popełnienie" (ech, jak ja nie znoszę tego wyrażenia) kolejnych książek. A jeśli tak, to czy w podobnej konwencji językowej i narracyjnej? Sama nie wiem, czy chciałabym czytać "Szopkę" bis.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Kawał dobrej prozy

Ocena:
Autor:
Data:
Zośka Papużanka jest z wykształcenia teatrologiem a pracuje jako nauczyciel języka polskiego. Oprócz tego robi doktorat z literaturoznawstwa oraz pisze teksty piosenek kabaretowych i jak sama o sobie mówi, jest jej w życiu bardzo dobrze. "Szopka" jest debiutancką powieścią autorki choć czytając jej książkę można odnieść wrażenie że Papużanka jest autorką ukształtowaną, z charakterem oraz wyrazistym stylem ...
Do przeczytania tej powieści zachęcił mnie sugestywny tytuł i opis książki gdzie czytelnik ma poznać portret polskiej rodziny: strasznej, zakłamanej, gdzie małżeństwo to więzienie a dom rodzinny to teatr absurdów wrzasków i kotletów schabowych. Jednym słowem szopka.
Powieść jest o rodzinie, zwykłej szarej polskiej rodzinie, gdzie od pokoleń odgrywają się wciąż te same sceny.Jest głośno, dosadnie. Jest matka Wandzia która rządzi, wrzeszczy i rozstawia wszystkich po kątach. Jest ojciec - nie ojciec który żyje w cieniu swojej żony. Jest też Maciuś totalny darmozjad, który najchętniej całe życie spędził uczepiony fartucha swojej matki. Wszytko to opisane wprost, bez owijania w bawełnę barwnym soczystym i dosadnym językiem.
Powieść Zośki Papużanki to debiut mocny,powiedziałabym z przytupem. Daje czytelnikowi kawał dobrej prozy, można śmiało rozsmakować się w tej lekturze. Ja czytając miałam ochotę co chwilę podkreślać pewne cytaty, autorka tak doskonale nazywa rzeczy po imieniu. Książka bawi ale też zmusza do refleksiji.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena