Koszyk 0
Opis:
Czarna Zośka, retro - dieta oraz zaginione złoto. Najnowsza komedia kryminalna Marty Obuch! Zosia jest rozczarowana swoim nieciekawym życiem. Czuje się stara, gruba i samotna, wręcz oddałaby wszystko, żeby mieć znowu dwadzieścia lat. Marzenia spełniają się, kiedy wypija butelkę wina z roku 1929 i wraz ze swoimi znajomymi przenosi się w czasie do przedwojennych Katowic. Szanowana pani doktor literatury to teraz Czarna Zośka, szefowa bandy rzezimieszków, która okrada majętnych Niemców ... Jej zadaniem jest uwodzenie i typowanie mężczyzn. A ponieważ do niemieckich willi trzeba się włamywać, jej siostra, Danka, musi się nauczyć wielu zaskakujących rzeczy, jak choćby chodzenia po gzymsie czy odczyniania czarów za pomocą telefonu komórkowego. Problem pojawia się, kiedy niejaki Mirek Mędrzycki, który również jest złodziejem, rzuca Czarnej Zośce wyzwanie. Gra toczy się o dużą stawkę, bo Zosia jednocześnie próbuje rozwikłać tajemnicę rodziną. Dotyczy ona pierwszego burmistrza Katowic, Louisa Diebla, który ograbił kasę miejską i uciekł z pieniędzmi za ocean. A może nie zabrał ze sobą wszystkiego? Zapraszamy na fascynującą wyprawę do podziemnych korytarzy i tuneli, które do dziś ciągną się pod miastem i skrywają niejedną zagadkę. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Replika
  • miękka
Mniej Więcej
  • Marta Obuch
  • 2014
  • 1
  • 262
  • 201
  • 130
  • 978-83-7674-418-6
  • 9788376744186
  • ZBPRE

Recenzje czytelników

Gryfne frelki na habach

Ocena:
Autor:
Data:
Powiadają, żeby uważać na to, czego się pragnie, bo może się spełnić. Dobra, dobra, każdy chciałby znowu mieć te kilkanaście lat mniej, bo któż nie marzył choć przez chwilę, by cofnąć czas? O kilka godzin lub parę epok. Grunt, by być gdzie indziej, w innej konfiguracji towarzyskiej, w niby tych samych, ale jakby inaczej oświetlonych dekoracjach. Taki właśnie koncept staje się osią fabularną nowej komedii kryminalnej autorki znanej jako Marta Obuch. Oto dwie siostry ... Ślązaczki i podwładny jednej z nich z psem na przyczepkę, przedsiębiorą kameralną libację na legendarnym piątym peronie na stacji PKP w Katowicach. Upojeni czerwonym winem rocznik 1929 i nastrojem miejsca, a także atmosferą rautu, gdzie pojawili się wcześniej w przepisowych kreacjach z dwudziestolecia międzywojennego, wypowiadają wspólnie, choć każde w swojej intencji, życzenia. I nagle, jak za uderzeniem pioruna z kultowego „Powrotu do przyszłości” przenoszą się w rok tożsamy z tym na etykiecie wina. Żeby było jeszcze weselej -nam czytelnikom naturalnie -życzenia każdego z nich się ziszczają i stopniowo potęgują karnawał pomyłek i pokręconych epizodów. W książce Obuch sporo się bowiem dzieje, jest przy tym szalenie i niewymuszenie zabawnie. Jeśli sięgając po poprzednią – kapitalną, jak się okazało – rzeczonej autorki zatytułowaną „Łopatą do serca” miałem jeszcze jakieś obawy czego się spodziewać, o tyle tym razem nie miałem żadnych wątpliwości, że sięgając po nową produkcję by Marta Obuch, bawić się będę przednie. I nie zawiodłem się, choć docierały do mnie z różnych źródeł próby zaklasyfikowania tej pozycji jako „literatury kobiecej”, który to epitet jakkolwiek bzdurnie brzmiący, zazwyczaj ma na celu zdyskredytowanie autora i dzieła, jako rzeczy błahej, dla kucharek przysłowiowych, słowem zapuszczonych intelektualnych kocmołuchów.

„Szajba” to sprawnie i lekko napisana komedia kryminalna, skrząca się od dowcipu, bijącego z błyskotliwych dialogów i opisu postaci i sytuacji. Mnóstwo w niej kapitalnego humoru sytuacyjnego, by wspomnieć chociażby moment, gdy Zosia, główna protagonistka, chcąc rzucić zgrabny bon mot, popełnia lapsus, za który chcąc przeprosić, płoni się i dygając, zauważa źdźbło słomy wystające z bucika („jedno źdźbło, ale jednak”) . Pamiętamy przy tym, że kilka scen wcześniej podróżowały furmanką pełną siana. Powieść skrzy się od celnych ripost i charakterystycznego śląskiego humoru, momentami rubasznego, nigdy jednak nie przekraczającego granicy dobrego smaku, bardzo przy tym finezyjnego.

„Okazało się , że dobiegnięcie do schodów i znalezienie się na parterze potrafi zając kobiecie bez menstruacji niewiele ponad minutę”(…)” -Włamaniem też się nie przejmuj. Ja się włamię za ciebie – oznajmiła tak swobodnym tonem, jakby zgłaszała swoją kandydaturę na przewodniczącą trójki klasowej.”

Marta Obuch ma wyjątkową łatwość, by nie wdając się w przesadnie głębokie portrety psychologiczne, kilkoma zaledwie zgrabnymi epitetami, skreślić pełnokrwiste, przekonujące postaci i później dopełnia stopniowo ich obraz w przysłowiowym praniu konfrontując z piętrzącymi się stale nowymi okolicznościami . Co jednak szczególnie cieszy w tej opowieści, to dekoracje w jakich toczą się perypetie sióstr Haba (w gwarze śląskiej habić oznacza kraść). Choć może dekoracje, to nieco krzywdzący epitet dla miasta, które bez dwóch zdań może być traktowane jako jeden z bohaterów powieści. Mowa oczywiście o współczesnych i tych z końca lat dwudziestych XX wieku Katowicach. Bibliografia, jaką przytacza Obuch na końcu ksiązki jest zaiste imponująca, bardziej jednak imponuje sposób, w jaki autorka wykorzystała tę widzę na kartach „Szajby”. Obserwując początki industrializacji miasta, które po pierwsze wojnie światowej przyłączone zostało do Polski, nie możemy oprzeć się wrażeniu, jakbyśmy sami tego doświadczali. Lekkość, z jaką przemyca Obuch w dialogach i komentarzach widzę historyczną, sprawia, że nie dość, że czytelnik przyswaja ją sobie w sposób niezauważalny, to jeszcze później czuje jakieś osobliwe ssanie, by wiedzę na temat losów tego miasta i całego regionu pogłębić. Załączona do książki wspomniana bibliografia może w tym znakomicie pomóc. Z epizodów z roku ’29 przebija także tęsknota za czasem, gdy rozmawiało się piękną polszczyzną, gdy człowiek spotykał się z człowiekiem na rozmowie nie via portal społecznościowy, ale przy stole podczas posiłku przygotowanym własnoręcznie bez wspomagaczy czy podejrzanych genetycznych modyfikacji.

„Pani Beczka z zadowoleniem obserwowała, jak opróżniają talerze, i zdradziła, że o smaku żurku decyduje domowej roboty zakwas. Na czosnku i żytniej mące.”

Przyznam, że spędziłem w Katowicach kilka fantastycznych lat w okresie studiów i miejsca w okolicy placu Sejmu Śląskiego czy tytułowego peronu są mi doskonale znane. Poznałem je także jako miejsca szczególnie miłe podczas konsumpcji napojów wyskokowych, pamiętam jeszcze smak porto na skwerku z pomnikiem Marszałka vis a vis gmachu niegdysiejszego Sejmu. Lektura „Szajby na peronie 5.” obudziła sporo wspomnień, w większości pozytywnych, z czasów, gdy szajba odbijała wyjątkowo często, gryfne frelki był niezmiennie gryfne i właśnie ta niezmienność, była szczytem wyrafinowanej pochwały, choć opacznie czasem rozumianej.

Dla czytelnika znającego Katowice jeno ze słyszenia, książka Marty Obuch może być nawet jeszcze ciekawsza, niż dla mieszkających tam na co dzień, znających miasto i chociaż część jego ciekawej historii. Z pewnością jednak będzie świetną rozrywką dla rozrywki oczekujących i spełnić powinna wszelkie oczekiwania, jakie można postawić komedii kryminalnej. Powiadają, że nad twórczością Marty Obuch unosi się pozytywna aura książek Joanny Chmielewskiej i trudno z tym polemizować. Ja czułem się jakbym znowu z wypiekami na twarzy śledził losy bohaterów Niziurskiego i Bahdaja przeplatane z perypetiami Marty’ego McFly z „Powrotu do przyszłości”. Życzyłbym sobie, żeby „Szajba” doczekała się wkrótce kontynuacji, zakończenie spokojnie otwiera taką możliwość, jak sądzę nieprzypadkowo.
"Gdzie ja jestem? - zapytał słabo. – W Sosnowcu. – O matko i córko! – jęknął zmartwiony. – ja muszę do Polski. Do Katowic. Którędy na Królewsko-Hucką?”
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Szajba na peronie 5

Ocena:
Autor:
Data:
Zosia to kobieta po przejściach, która na razie zniechęciła się do mężczyzn. Dotyczyło to także jej asystenta Mędrzyckiego, z którym wyjątkowo lubili się przekomarzać. Sprawdzić się mogło tutaj jednak słynne porzekadło, że kto się czubi, ten się lubi. Czy jednak tak się stało w rzeczywistości? Ważną rolę w całej historii odgrywa także siostra bohaterki, Danusia, która interesowała się historią, a dokładniej ich przodkiem, który być może... Tego dowiecie się podczas czytania tej powieści ... Czeka nas niejedna podróż po Katowicach, zarówno ta z teraźniejszości, jak i przeszłości.

Ponad 2 lata temu miałam okazję zapoznać się z ,,Miłość, szkielet i spaghetti" tejże autorki. Całkiem miło wspominam powyższą pozycję, uważam jednak, że najnowsza publikacja autorki jest lepsza pod względem stylu i fabuły. Całość przeczytałam z przyjemnością dzięki bardzo prostemu stylowi autorki. Akcja rozgrywa się w Katowicach, dzięki licznym źródłom, z których korzystała Marta Obuch możemy poczytać naprawdę barwne i fascynujące opisy. Nigdy nie byłam w Katowicach, więc lektura tej powieści była dla mnie szansą na poznanie tego miasta.

Bardzo umiejętnie został tutaj wpleciony motyw przodka głównych bohaterek, który intrygował mnie od samego początku. Myślę, że dzięki niemu powieść stała się ciekawsza. Czytałam z przyjemnością i z wielkim zainteresowaniem. W każdej chwili mogłam oderwać się od książki, a gdy kolejny raz przystępowałam do lektury doskonale pamiętałam, o czym czytałam poprzednim razem. Jest to niesamowitą zaletą, gdyż czasem, gdy książka jest źle napisana, można zapomnieć, o czym się czyta.

,,Szajba na peronie 5" to lekka powieść obyczajowa z wątkiem przeszłości w tle. Pojawiają się także momenty humorystyczne, a zakończenie sugeruje kolejny tom, którego jestem ciekawa. Fabuła jest tutaj spójna i interesująca dla czytelnika. Myślę, że warto zapoznać się z twórczością autorki, a jeśli jeszcze nie znacie pióra Marty Obuch skuście się na ,,Szajbę na peronie 5" i sprawdźcie, czy tytułowa szajba ma faktycznie coś wspólnego z wspomnianym peronem piątym, na którym dzieją się niestworzone rzeczy.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.