Koszyk 0
Opis:
Zabiorę cię w dowolne miejsce na świecie. Pod jednym warunkiem – decyzję, dokąd chcesz lecieć i po co, musisz podjąć już, w tej chwili”. Ta propozycja dała początek trzem niezwykłym podróżom. Trzydziestolatek z korporacji uciekający od codziennej rutyny do afrykańskiej dżungli. Młoda kobieta mierząca się ze swoimi największymi obawami w świecie ortodoksyjnego islamu. Dojrzały mężczyzna, który postanawia wreszcie odwiedzić miejsca, o jakich marzył przez czterdzieści lat ... Wyprawy na drugi koniec świata zmuszą całą trójkę do konfrontacji z własnymi lękami, złudzeniami i szansami, które zmarnowali. Kim będą po zakończeniu podróży? Wrócą do starego życia czy pójdą inną drogą? Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Otwarte
  • miękka
Mniej Więcej
  • Tomek Michniewicz
  • 2014
  • 1
  • 368
  • 215
  • 155
  • 978-83-7515-288-3
  • 9788375152883
  • ZBERC

Recenzje czytelników

Wyprawa życia czyli Kamerun, Arabia Saudyjska i Nowy Orlean

Ocena:
Autor:
Data:
Swoją drogą Tomka Michniewicza to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu przeczytałem i najlepsza jaką pochłonąłem w tym roku. Koniec, dziękuję Państwu.
.
.
.
No dobra, nie wypada tak tego zostawić. Kiedyś zaczytywałem się w książkach Arkadego Fiedlera, teraz na półce leżą książki między innymi Jacka Pałkiewicza, Kingi Choszcz, Basi Meder i Wojciecha Cejrowskiego. Jak dotąd po tego ostatniego sięgałem najchętniej, ich czytanie dawało mi najwięcej frajdy. (Tak na marginesie uważam ... że Pana Wojtka można czytać, słuchać i oglądać tylko jak mówi o podróżach, kiedy zbacza poza te tematy nie jestem w stanie go zrozumieć). Kiedyś miałem na półce jeszcze kupione okazyjnie książki Beaty Pawlikowskiej, ale się ich pozbyłem. Były koszmarnie nudne, a autorka próbowała sprzedać w nich poza podróżami swój pomysł na życie, kiepsko jej to wychodziło. ( Jej dla odmiany bardzo lubię słuchać w radio).

No, a teraz przyszedł Michniewicz i pozamiatał. Samsara była niezła, Gorączka bardzo przypadła do gustu mojej żonie, a Swoją drogą wykosiło konkurencje równo z trawą. Książka tylko z pozoru opowiada trzy historie, w pierwszej autor zabiera młodego mężczyznę do Kamerunu, w drugiej pewna młoda kobieta jedzie z nim do Arabii Saudyjskiej, a ostatnia to podróż Michniewicza i starszego muzyka do Nowego Orleanu. Każda historia jest zupełnie inna, każda ma inaczej rozłożone akcenty i każda jest piekielnie ciekawa. Ale z tymi trzema opowieściami to trochę ściema jest, bo tak naprawdę historie są cztery, czwarta to opowieść o relacjach Tomka Michniewicza z osobami, które zabrał na wyprawę życia. Nie zdradzę chyba za wiele pisząc, że nie są to tak do końca osoby przypadkowe.

Ogromna siła tej książki leży nie tylko w egzotyce miejsc, do których autor nas zabiera. Oczywiście z ogromną przyjemnością i ciekawością przeczytałem o kameruńskich plemionach i o tym, jaka jest różnica między pieczonymi, a gotowanymi larwami. Wielkie wrażenia zrobiła na mnie codzienność arabskiej społeczności w przedziwnym, wręcz magicznym saudyjskim świecie, a Nowy Orlean okazał się być tak muzycznym miejscem, jak zawsze myślałem. Ale najważniejsze jest to, w jaki sposób Michniewicz pisze o ludziach i miejscach, stara się nie oceniać sytuacji i miejsc, w które, jako Europejczycy, wchodzimy jako goście. Próbuje pomóc zrozumieć nam, że inne nie znaczy gorsze i to co dla nas oczywiste wcale nie musi być tak samo oczywiste dla wodza w kameruńskiej wiosce czy kobiety owiniętej czarną szatą w Rijadzie. Między wierszami sprzedaje nam także swoją filozofię i sposób postrzegania świata, a robi to zdecydowanie lepiej niż Beata Pawlikowska.

Swoją drogą to momentami także książka o dojrzewaniu, o szukaniu swojej drogi w życiu i o tym, że choć warto spełniać marzenia i nigdy nie jest na to za późno, to także przydaje się w tej drodze ku ich realizacji odrobina rozsądku. Mam wrażenie, że te trzy wyprawy zmieniły dużo w życiu osób, które autor ze sobą zabrał, przynajmniej w życiu dwójki z nich, ale w jakiś sposób wpłynęły także na niego.

Książkę polecam zdecydowanie, ale na koniec chciałbym się odrobinę przyczepić, żeby nie było zbyt cukierkowo. W blurbach pojawia się nutka sugestii, że osoby wzięte na wyprawę są całkowicie przypadkowe. To nieprawda, ale zdaję sobie sprawę, że przedwczesne ujawnienie ich tożsamości popsułoby odrobinę frajdy z czytania. Istotne jest jednak dla mnie to, że Michniewicz poszedł o krok dalej i podobny pomysł realizuje w TTV w programie Inny świat, tam mamy do czynienia z wyjazdem życia, o jakim pomyślałem na początku, sięgając po Swoją drogą.

Przeczytajcie, poza frajdą daje całkiem nowe spojrzenie na kilkanaście spraw, ja zacząłem już kombinować.

P.S.
Ależ ten facet ma piękną żonę.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Swoją drogą

Ocena:
Autor:
Data:
„Zabiorę cię w dowolne miejsce na świecie - powiedziałem każdemu. - Dokąd tylko chcesz. Przeżyjesz to, o czym od zawsze marzyłeś, zobaczysz miejsca, które zawsze chciałeś zobaczyć. Sprawdzisz się w tym, na co nigdy nie miałeś odwagi. Przekonasz się może, na co cię stać. Ty decydujesz kiedy, dokąd i po co. Ale zdecydować musisz teraz, w tym momencie. Decyduj.”*

W każdym człowieku, gdzieś wewnątrz tkwi coś z podróżnika. Marzymy o różnych miejscach ... w które chciałoby się udać i jednocześnie odkładamy to na nieokreślone kiedyś. Bo brak pieniędzy, praca i zobowiązania, rodzina… Mamy milion wytłumaczeń, które brzmią przecież tak racjonalnie, aż dochodzisz do wniosku, że to były tylko plany nie do spełnienia. Żyjesz z dnia na dzień i zapominasz czasem o swoich początkowych planach by żyć według swoich zasad.

Michniewicz wybiera trzy osoby i zabiera je tam gdzie zechcą, jedynym warunkiem jest podjęcie decyzji tu i teraz. Pierwszy z trójki, Marcin, chce pojechać do Afryki. Kiedyś miał plany by zmieniać świat, teraz jest księgowym, a każdy jego dzień wygląda tak samo, bez wahania zgadza się na propozycje Tomka. Na początku jest schludny, typowy turysta, z czasem się to zmienia, nie dba o wygląd, ubiór, przechodzi przemianę, rzuca się w wir wydarzeń. Druga jest Marianna, żona Michniewicza, która godzi się na życie z podróżnikiem. Dotychczas jej wyjazdy odbywały się tak, że lądowała na plaży lub przy basenie z książkami i drinkiem obok teraz udaje się tam gdzie jej mąż jeździ ciągle czyli w miejsca ciekawe, ale i niebezpieczne. Arabia Saudyjska jest ich celem. Dla nas kraj pełen zakazów, podporządkowań kobiet mężczyznom, surowym prawem, Al.- Kaidą, terroryzmem. Jednak czy rzeczywiście jest tak jak informują nas środki masowego przekazu? Ostatnim, kogo wybrał autor był jego ojciec, z którym niezbyt się dogaduje, ma nadzieję, że ta podróż zmieni coś w ich relacjach. W tym jednak przypadku miejsce wybiera on sam, a jest nim Nowy Orlean, marzenie rodziciela, który jest fanem bluesa i jazzu. Co dadzą wybranym udanie się do tych miejsc?

Tomek Michniewicz jest między innymi dziennikarzem, fotografem i zapalonym backpackerem, ma też na swoim koncie dwie publikacje („Samsara. Na drogach, których nie ma”, „Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów”), a za dwa dni swoją premierę ma jego najnowsza, omawiana w dniu dzisiejszym, książka zatytułowana „Swoją drogą”. Tym, którzy lubią literaturę podróżniczą w wykonaniu Tomka przyszło na nią trochę czekać, ale już teraz mogę zapewnić, że było warto.

Michniewicz opisuje wszystko bez koloryzowania, nie robi z wypraw przyjemnych wycieczek, na których nie spotyka żadnych przeszkód (np. nigdy nie wie kiedy jego zwyczajne zachowanie zostanie odebrane jako niestosowne/zagrażające otoczeniu/niemile widziane wśród władz danego kraju, z byle powodu może być zatrzymany). Przedstawia niewygody i trudy drogi, brutalną prawdę o życiu, różnicach dzielących naszą egzystencję, a np. ludzi żyjących w dżungli czy też Arabii Saudyjskiej. Chylę czoła przed tym człowiekiem. On nie tylko jeździ, robi zdjęcia i obserwuje. On to wchłania, jeśli coś robi, to na całego, a nie na pół gwizdka. On czaruje słowem, „Swoją drogą czyta się i czyta, ma się wrażenie, że ma się za sobą kilkadziesiąt stron, a gdy patrzysz zauważasz, że pochłonęło się dopiero kilka. Potrafi krótkimi zdaniami przekazać bardzo dużo informacji. Obrazuje to tak, ze z jednej strony czuje się grozę (w minimalnym stopniu oczywiście), a z drugiej chce się śmiać, bo nie raz z boku wygląda to komicznie. Wartka akcja, napięcie, skrupulatne opisanie osób, miejsc i wydarzeń, tego też nie zabraknie w najnowszym tytule dziennikarza. Lekka forma przekazu, luźny język, który łatwo trafia do czytelnika z pewnością też jest na plus, ale wszystko wymienione powyżej to największe asy tej publikacji.

To jest jednak zalążek tego co najlepsze w książce „Swoją drogą”. Wszystko to jest naprawdę dobre, wciągające, zapadające w pamięć i pozwalające spojrzeć na wiele rzeczy i spraw inaczej, ale to co naprawdę mnie do niej przyciągnęło i oczarowało to sposób w jaki Michniewicz opisuje i miejsca i ludzi. Nie ocenia, nie krytykuje jak wielu turystów. On stara się zrozumieć, dotrzeć do tego dla czego tak, a nie inaczej, pokazać nam, że inne nie znaczy gorsze. Uświadamia, że często dostajemy strzępki informacji, wyciągamy fałszywe wnioski, mamy ograniczone myślenie w niektórych przypadkach. Tak jak w poprzednich pozycjach, tak i w tej wplata swoje przemyślenia, które, powiem szczerze, wchłaniam jak gąbka. Ta jednak różni się trochę od „Samsary” oraz „Gorączki”. Mowa tu też po trochu o szukaniu swojej drogi, podążaniem za marzeniami, a nie tylko życiem marzeniami.

„Swoją drogą” mnie pochłonęło, jestem tą pozycją zachwycona i z pewnością trafi ona na listę najlepszych książek tego roku. Strony czytały się praktycznie same, tekst wciąga i wywołuje emocje, to co zostało zawarte na tych kartkach sprawia, że spojrzałam na wiele spraw inaczej, więcej zaczęłam rozumieć i spostrzegać. Ją trzeba przeczytać, to nie jest zwykła książka o trzech wyprawach, to coś o wiele więcej. Mi dała do myślenia, a na dodatek zapewniła niesamowitą rozrywkę i mnóstwo wrażeń.

*str.27-28

http://zapatrzonawksiazki.blogspot.com/2014/04/swoja-droga.html
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.