Koszyk 0
Opis:
Wiedza antropologiczna, mimo różnych swoich wersji i postaci, głosi jedną podstawową myśl, a mianowicie, iż nikt z nas nie jest uodporniony na dyktat kultury. Świat jest więzieniem kultury dlatego, że ludzie pragną zakotwiczać się w pewności zbiorowo wyznawanych poglądów, pragną znaków orientacyjnych ułatwiających partycypację w świecie mknącym do przodu, w którym dzisiejsze ideały już następnego dnia okazują się stertą przebrzmiałych frazesów. Kultura, jakkolwiek rozumiana ... wprowadza porządek w chaos doświadczeń jednostkowych i zbiorowych. Kultura postrzegana jest w coraz większym stopniu przez pryzmat tego, kim należy być (styl życia, wygląd), i co trzeba mieć (przyrządy technologiczne), aby za pomocą tych środków realizować zawsze iluzoryczny cel, który zwie się tożsamością. Wojciech Józef Burszta - antropolog kultury, kulturoznawca i eseista. Profesor zwyczajny, kierownik Katedry Antropologii Kultury w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Kieruje także Zakładem Badań Narodowościowych Instytutu Slawistyki PAN w Poznaniu, jest prezesem Instytutu im. Oskara Kolberga, redaktorem naukowym półrocznika „Sprawy Narodowościowe”, przewodniczącym Rady Naukowej kwartalnika „Kultura Popularna”. Stypendysta Fulbrighta i Fundacji Kościuszkowskiej, wykładał w Yale, Chicago i Paryżu. Autor książek: Język a kultura w myśli etnologicznej (1986), Wymiary antropologicznego poznania kultury (1992), O założeniach interpretacji antropologicznej (1992, z M. Buchowskim), O czym opowiada antropologiczna opowieść (1994, z K. Piątkowskim), Czytanie kultury (1996), Antropologia kultury. Tematy, teorie, interpretacje (1998), Dlaczego kościotrup nie wstaje. Ponowoczesne pejzaże kultury (1999, z W. Kuligowskim), Asteriks w Disneylandzie (2001), Różnorodność i tożsamość. Antropologia jako kulturowa refleksyjność (2004), Sequel. Dalsze przygody kultury w globalnym świecie (2005). Autor ponad 200 artykułów naukowych. fragment Kultura – technologia – gadżet Kultura dzisiejsza jest kulturą przedmiotów, które służą człowiekowi, poprawiając jakość życia. Ale nie tylko o techniczną użyteczność i instrumentalność tutaj chodzi. Jak pisze Grant McCracken „Otoczeni przez nasze rzeczy nieustannie doświadczamy tego, kim jesteśmy oraz kim chcielibyśmy być. Otoczeni przez nasze rzeczy jesteśmy zakorzenieni w naszej przeszłości; są one tego wizualnym dowodem. Otoczeni przez nasze rzeczy odgradzamy się od wielu sił, które mogłyby zaszczepić w nas nowe pomysły, praktyki dostarczyć nowych doświadczeń”. Słusznie jednak zauważa Janusz Barański, iż rzeczy nie tylko wiążą nas z przeszłością, ale oddziałują na przyszłość, wówczas, „gdy wyrażają one nasze plany, pragnienia, aspiracje, gdy pozbywamy się na przykład tych starych, a nabywamy nowe”. Nasze życie jest dzisiaj nie do pomyślenia bez zakotwiczenia w technologii, żywi się nią, wiążąc z nią nadzieje, albo przeciwnie – dopatrując zguby w instrumentalizacji kultury, jakiej nie znały dotąd dzieje. Warto przyjrzeć się związkom technologii i kultury, widzianym przez pryzmat współczesnej refleksji filozoficznej i antropologicznej, a także z punktu widzenia „obecności” przedmiotów w naszej codzienności. W końcowej partii obszernego dzieła, Źródła podmiotowości, Charles Taylor przypomina historię i szkicuje obszary współczesnej debaty zogniskowanej wokół problemu instrumentalizacji kultury. Znajduje się ona z pewnością, i to już od czasów romantyzmu, w centrum najbardziej znaczących i wpływowych teorii nowoczesności. Zacytujmy kanadyjskiego filozofa: „Raz po raz, na rozmaite sposoby, powraca twierdzenie, że społeczeństwo instrumentalne – takie, w którym utylitarystyczny ogląd świata znajduje oparcie w instytucjach handlowych, kapitalistycznych i biurokratycznych – przejawia skłonność do tego, by odbierać życiu jego bogactwo, głębię i sens”. Chodzi o propagowanie pewnych wyobrażeń o życiu pozbawionym głębszych znaczeń egzystencjalnych, a wypełniającym się postawami instrumentalnymi zogniskowanymi wokół konsumpcji. Jak powiada Taylor – ów instrumentalny model życia, „prowadząc do rozpadu tradycyjnych wspólnot lub też wypierając dawniejsze, mniej instrumentalne sposoby współżycia z naturą, zniszczył matryce, w których niegdyś mógł kwitnąć sens”. Innymi słowy, konsumpcja traktowana jako główna praktyka kulturowa, marginalizuje cele związane z wartościami wewnętrznymi, a świat staje się neutralną dziedziną potencjalnych środków do uzyskiwania indywidualnie i egoistycznie pojmowanych celów. Dochodzi do trojakiej fragmentaryzacji Świata jako sfery sensotwórczej. Po pierwsze, instrumentalna postawa wobec natury odcina człowieka od obecnych w niej źródeł sensu. Po drugie, instrumentalna postawa wobec własnych uczuć skutkuje wewnętrznym pęknięciem, oddziela rozum od zmysłów. Po trzecie wreszcie, skupienie się na własnych, jednostkowych celach prowadzi do rozpadu wspólnoty i tworzy międzyludzkie podziały oparte na kryteriach z kręgu „mieć” a nie „być” Fromma. Przynajmniej od czasów Schillera, przez wczesnego Marksa, Lukácsa i szkołę frankfurcką, ta linia wiwisekcji nowoczesności jest dobrze znana w tradycji filozoficznej i antropologiczno-kulturoznawczej. Była ona także typowa dla stronników modernistycznej koncepcji kultury w jej wersji literackiej. I tak choćby Thomas Carlyle, podobnie jak wszyscy jemu współcześni intelektualiści, był pochłonięty śledzeniem konsekwencji upowszechniania się industrializacji. Definiował on ten okres jako „wiek nie heroiczny, nabożny, filozoficzny czy moralny, ale ponad wszystko wiek technologii”. Relacje między sztuką a pracą zostały opanowane przez politykę oraz ekonomikę szybkości i technologii. Sądzono powszechnie, że „wiek maszyny” spowoduje upadek kultury duchowej. Jedna z głównych konkluzji, jaka zdaje się wynikać z tej krytycznej analizy podboju Lebenswelt przez kulturę zawierzającą wyzwoleniu człowieka przez technikę, brzmi: otoczenie człowieka nowoczesnego, krok po kroku, zarówno w odniesieniu do więzi łączących nas z innymi ludźmi, jak i w stosunku do używanych przez nas przedmiotów, utraciło „zdolność rezonowania”, a więc głębię i bogactwo, które udaje się już dzisiaj ledwie rekonstruować i przypominać, dzięki pracom archeologów, antropologów i historyków. Jak świetnie ujął to Marshall Berman: „Być nowoczesnym to znaleźć się w otoczeniu, które obiecuje przygodę, siłę, radość, rozwój, przemianę nas samych i świata – ale równocześnie grozi zniszczeniem wszystkiego, co mamy; wszystkiego, co wiemy; wszystkiego, czym jesteśmy”. Nowoczesność, obiecując wyzwolenie od tradycji i tożsamości przenikających (naród, religia, klasa), zmierza do artykułowania się w kategoriach ludzkości zjednoczonej i „tożsamości-jako-zadania”, ale tym samym wciąga nas wszystkich „w wir nieustannego rozpadu i ponownych narodzin, sprzeczności i walki, udręki i niepewności. Być nowoczesnym to należeć do świata, w którym – jak powiedział Marks – <wszystko, co stałe, rozpływa się w powietrzu>”. Jedną z cech płynności świata nowoczesnego jest z pewnością coraz bardziej efemeryczny charakter przedmiotów codziennego użytku, którymi jesteśmy otoczeni i z których korzystamy jako bywalcy świata zwanego cywilizacją, na co bodaj jako pierwsza zwróciła uwagę Hannah Arendt. W Kondycji ludzkiej dokonała rozróżnienia między pracą a wytwarzaniem, uporczywie – jej zdaniem – pomijanego przez teoretyków społeczeństwa: „Różnica między chlebem, który przeciętnie <żyje> w świecie nie dłużej niż jeden dzień, a stołem, który z łatwością może przetrwać kilka pokoleń, jest na pewno bardziej oczywista i rozstrzygająca niż różnica między piekarzem a stolarzem”. To rezultaty wytwarzania, jeśli rozpatrywać je jako część świata, są rękojmią stałości i trwałości, bez których świat nie byłby w ogóle możliwy. Wewnątrz świata trwałych rzeczy dobra konsumpcyjne, w ich pierwotnym rozumieniu, stanowią jedynie podzbiór, podzbiór, którego rolą jest zapewnienie życiu własnego przetrwania. Dobra konsumpcyjne – niezbędne człowiekowi ze względu na zapewnienie zaspokojenia potrzeb podstawowych i wtórnych (by odwołać się do Bronisława Malinowskiego), powstałe w wyniku pracy, nie posiadają jednak własnej stabilności, gdyż są przeznaczone do nieustannej konsumpcji. Ich cechą jest tedy zmienność i nietrwałość, one „pojawiają się i znikają w otoczeniu innych rzeczy, których nie konsumujemy, lecz używamy, a używając ich, przyzwyczajamy się i przywykamy do nich. Dają początek naszej znajomości świata, jego zwyczajom i obyczajom, dotyczącym wzajemnych stosunków między ludźmi. Czym dobra konsumpcyjne są dla życia człowieka, tym przedmioty użytkowe są dla tego świata”. Dodajmy więc konkluzję – już własną – im mniej przedmiotów użytkowych, a więcej dóbr konsumpcyjnych, tym mniej świata autentyczności. (...) Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Wojciech Józef Burszta
  • 2008
  • 184
  • 195
  • 123
  • Bibl.Myśli Współczesnej
  • 978-83-06-031-68-3
  • 9788306031683
  • W4132

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena