Koszyk 0
Opis:
Autorka, przędąc magiczną opowieść, zaprowadzi nas do istniejących miejsc, zapozna z ludźmi, których pierwowzory istnieją naprawdę. Pozwoli nam spacerować z jej bohaterami uliczkami Torunia, a podczas tego spaceru napotkamy wiele prawdziwych i fikcyjnych historii. Jaką tajemnicę skrywa trzynastowieczna studnia w rzeźbiarskiej pracowni w Toruniu? Co łączy powtórny pochówek Mikołaja Kopernika z zadziwiającym odkryciem Marceliny ... Czy wszyscy jesteśmy skazani na nieuchronność i w jaki sposób zmienia ona nasze życie? Co stanie się, gdy bułhakowska Annuszka rozleje olej... tym razem w naszym życiu? Martinus Teschner, toruński kupiec, wręczał swoim kochankom drogocenne pierścienie. Jeden z nich, legendarny i wyjątkowy, bo ozdobiony rubinem wydobytym z Gór Izerskich, stał się pretekstem do tej opowieści. Studnia bez dnia nie tylko wzruszy, ale i będzie trzymać Czytelnika w napięciu. Czytaj dalej >> << Zwiń
  • MG
  • twarda
Mniej Więcej
  • Katarzyna Enerlich
  • 2012
  • 248
  • 212
  • 148
  • 978-83-7779-080-9
  • 9788377790809
  • ZAMCK

Recenzje czytelników

Wspaniala, madra, życiowa, ciepla powieść.

Ocena:
Autor:
Data:
Zabierając Studnię bez dnia na urlop, nie obawiałam się porażki, która towarzyszy często wyborowi wakacyjnej lektury, wręcz przeciwnie – wiedziałam, że wybór jest doskonały. Tzn. wybór nie był w pełni doskonały, bo zbyt szybko skończyłam czytać książkę, ale to już wina samej autorki, napisała kolejną fantastyczną, wciągającą i niesamowicie życiową powieść.
Tym razem autorka udowadnia nam, że często, bardzo często o naszym życiu decyduje przypadek, los, fatum (jak zwał tak zwał) ... a nie my sami (chociaż może nam się wydawać zupełnie inaczej).
Czasami tym fatum, zrządzeniem losu jest przypadkowo odebrany telefon, telefon wykonany nie do tej osoby, do której chcieliśmy dzwonić, wybór innej drogi powrotu do domu etc.
Ofiarą takiego przypadku, kaprysu losu, fatum pada jedna z głównych bohaterek Marcelina. Jedno błędne wciśnięcie klawisza z nr. 1 na telefonie komórkowym jej wiarołomnego męża sprawia, że całe życie Marceliny zmienia się dosłownie w mgnieniu oka. Ale jak się w ciągu kolejnych miesięcy okazuje – nie ma tego złego, coby na dobre nie wyszło. Marcelina lepiej poznaje siebie, udowadnia sama sobie, że jest mądra, silna, inteligenta, że da sobie radę. Poznaje także fantastycznych ludzi, bardzo różnych, często takich, obok których przechodzi się wręcz ze wstrętem. Dowiaduje się także, kto jest naprawdę przyjacielem.
Bardzo wzruszyła mnie przyjaźń Marceliny z cudowną, ciepłą, wartościową kobietą Anną. To prawdziwy dar mieć kogoś takiego przy swoim boku.
Może powinnam opisać chociaż fragment treści, opowiedzieć o zwrotach akcji... Może, ale nie chcę, nie zrobię tego celowo, żeby nie dobierać wam przyjemności, jaką jest odkrywanie kolejnych sekretów tajemniczego wręcz magicznego Torunia, pięknego pierścienia, prawdziwej przyjażni i duszy Marceliny.Gorąco was zachęcam do lektury. Gwarantuję, że książka zawojuje was całkowicie, porwie na wędrówkę po zakamarkach Torunia, szlaku legend średniowiecznych i zmusi do zastanowienia się nad losem i własnym życiem, ot tak po prostu.
Plusem jest także wspaniałe wydanie – piękna, twarda okładka i magiczne zdjęcia toruńskich zaułków.
Studnię bez dnia czyta się błyskawicznie, idealna lektura na letnie (i nie tylko) popołudnie.
Podsumować książkę mogę tylko jednym cytatem: Tak wiele spotkań zależy od jednego zdarzenia. Gdyby nie ono... , a parafrazując – całe życie to często kwestia jednego przypadku.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Magia z realizmem wymieszana... („Studnia bez dnia” - Katarzyna Enerlich)

Ocena:
Autor:
Data:
„Czasem robimy coś właśnie dla spokoju, nawet jeśli jest to wbrew naszej intuicji.”*

Bywa czasem tak, że o naszym życiu decyduje jedna chwila, która sprawia, że wszystko się zmienia. Jeden moment, krótkie zawahanie, jeden krok albo niespodziewana sytuacja. Mówiąc krótko nasze przeznaczenie, które sprawia, że nasz świat przewraca się o trzysta sześćdziesiąt stopni. Czy ta zmiana jest dobra czy też zła musicie sami zdecydować…

Marcelinę poznajemy w dość nie przyjemnej dla niej sytuacji ... Widzi, że dzwoni do niej mąż, ale gdy odbiera nie słyszy stęsknionego głosu ukochanego tylko jego rozmowę z kochanką. Jest też mimowolnym światkiem ich uniesień oraz obietnicy, że jeszcze dziś powie jej o kochance. Niestety nie było mu to dane gdyż w drodze do domu ulega poważnemu wypadkowi i kilka dni później umiera. Co dziwne między żoną i kochanką powstaje nić przyjaźni. Marcelina musi teraz zacząć nowe życie, przeprowadza się do mniejszego i tańszego lokum oraz szuka pracy bo dotychczas to mąż zarabiał. Los sprzyja jej nieszczęściu i szybko znajduje pracę u pana Tadeusza. Będzie sprzedawać toruńskie pamiątki oraz pomagać w pracowni rzeźbiarskiej. Właśnie w tym momencie tak naprawdę zaczyna się dziać. Poznajemy pewną legendę… Nie, nie… Nie zdradzę Wam więcej… Sami się przekonajcie co będzie dalej.

To moje drugie zetknięcie z twórczością pani Enerlich i nadal mam mieszane uczucia. Z jednej strony niby mi się podobała, a z drugiej coś mi zgrzytało. Polska powieściopisarka ma niesamowity talent do posługiwania się słowami… w niektórych momentach jednak miałam wrażenie jakbym czytała o czymś sztucznym, no nie pasowało mi słownictwo do sytuacji. To co mnie urzekło to fakt, że w „Studni bez dnia” pojawiały się miejsca i ludzie, którzy istnieją naprawdę. Miałam okazję być w Toruniu i widzieć pomnik Kopernika, osiłka. Miałam przyjemność przechadzać się toruńskimi uliczkami. Dzięki temu w trakcie czytania przed oczami stawały mi obrazy tego co widziałam na własne oczy. Wszystko dodaje realizmu powieści pozwala choć trochę poznać historię tego pięknego miejsca. Kolejną rzeczą, którą powinnam w sumie wymienić to fabuła - wątek historyczny wpleciony we współczesne czasy. Lubię takie zabawy czasem, szczególnie gdy przez to dzieją się rzeczy dziwne i trudne do wyjaśnienia. Podobały mi się też sylwetki bohaterów, szczególnie Marceliny, Anny i pana Tadeusza, które miały to coś w sobie i od razu zdobyły moją sympatię.

Trudno określić dokładnie gatunek powieści. Obyczajowa, historyczna, kryminał. W sumie to wszystko po trochu co sprawia, że powieść staje się bardziej interesująca. Moim zdaniem trochę za mało właśnie było tych odniesień do historii i legend, które strasznie mnie zaciekawiły. Z drugiej strony ciekawe też było życie głównej bohaterki. Mamy okazję obserwować jak radzi sobie z emocjami po utracie męża. Obserwujemy jak dojrzewa w niej możliwość wybaczenia i chęć do ponownego życia. Jedyne czego nie mogłam pojąć to przyjaźń między żoną, kochanką. To dla mnie trochę irracjonalne, ale prawdę mówiąc w życiu jest możliwe wszystko.

„Studnia bez dnia” jest idealna na wakacje, lekka, łatwa i przyjemna. W sam raz gdy ma się ochotę na odskocznie od poważnych powieści. Czyta się ją szybko i przyjemnie mimo, że jest o trudnej sztuce wybaczania i godzenia się z losem. Dla fanów magii nie zabraknie jej i tutaj. Szczypta magii, piękne opisy, zdjęcia i ciekawa fabuła. Polecam, naprawdę warto sięgnąć.

*str. 159-160
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena