Koszyk 0
Opis:
Zamek Camelot, miecz Ekskalibur, Artur, Merlin, Lancelot, Ginewra, Galahad - któż nie zna tych nazw i imion ze świata mitu? Choć o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu mówi wiele źródeł, najbogatszym z nich, najbardziej znanym i fascynującym jest bez wątpienia Le Morte d'Arthur'Sir Thomasa Malory'ego z XV wieku. Legendę Malory'ego, skróconą, ale niezubożoną, słynny Peter Ackroyd, brytyjski pisarz i biograf, przekształca w dramatyczną współczesną opowieść. Powołuje do życia świat rycerstwa ... odwagi, magii i chwały. Na nowo ze swadą opisuje dzisiejszym czytelnikom złoty wiek Camelotu, niebezpieczną wyprawę po Świętego Graala, miłość Ginewry i Lancelota, zdradę Mordreda. Jak to wcześniej zrobił z Opowieściami kanterberyjskimi Chaucera, znów odkrywa przed nowym pokoleniem czytelników jeden z kamieni węgielnych literatury anglojęzycznej. ?Zmyślnie nalewając stare wino w nowe bukłaki, Peter Ackroyd uczynił wspaniałe dziedzictwo naszej kultury dostępnym dla czytelników w XXI wieku. The Sunday Telegraph ?Sprawnie przyciętą i zgrabnie skonstruowaną wersję Le Morte d?Arthur według Petera Ackroyda czyta się świetnie?. Sunday Times ?Książka nie traci nic z siły prozy Malory?ego, zwłaszcza w ostatnich rozdziałach, gdy mówi o wewnętrznych sporach niszczących bractwo Okrągłego Stołu, namiętności Lancelota i Ginewry, i wreszcie nieuniknionym przeznaczeniu Artura: śmierci w bitwie. W wersji Ackroyda to wciąż przedziwna, lecz frapująca opowieść. The Wall Street Journal Czytaj dalej >> << Zwiń
Mniej Więcej
  • Peter Ackroyd
  • 2014
  • 465
  • 205
  • 140
  • 978-83-7785-172-2
  • 9788377851722
  • ZBP5H

Recenzje czytelników

Dla fanów średniowiecznego fantasy

Ocena:
Autor:
Data:
Spośród wszystkich tajemniczych historii, podań i legend, którymi karmimy nasze umysły popuszczając wodze fantazji, te o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu należą do tych, z którymi spotykamy się najwcześniej na drodze naszego życia. Krążą gdzieś pomiędzy Robin Hoodem a Draculą, kształtując fantastyczne wizje mające wpływ na nasze dalsze poznawanie literackiego świata.

Przyznam szczerze, że sam nie jestem w stanie wskazać dokładnie okresu swojego życia ... kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z legendarnym królem dzierżącym w swych rękach magiczny oręż. Było to jednak na tyle dawno, że pierwotna wizja z nim się wiążąca zatarła się na dobre. Dowodzi to tylko tego, że król Artur i jego rycerze, Merlin, Morgana i zamek Camelot towarzyszą nam niemalże od dziecka.

W czasie swojej przygody z czytelnictwem każdy fan fantastyki historycznej miał okazję wielokrotnie spotkać się z "różnymi wersjami tego samego". Trudno bowiem zaprzeczyć istnienia setek wersji historii Artura, które w ciągu wielu lat podane zostały w bardzo różny sposób.

Najnowszym dziełem zgłębiającym fantastyczną wizję dawnego rycerskiego eposu jest Śmierć króla Artura autorstwa Petera Ackroyda. Brytyjczyk zaserwował nam unowocześnioną wersję legendy pierwotnie zawartej w Le Morte d'Arthur. Książki Malroy'ego nie czytałem, co od razu muszę zaznaczyć, bo ma to znaczący wpływ na postrzeganie niniejszej lektury. Malroy, żyjący w XV wieku, stworzył pasjonującą jak na tamte czasy opowieść odznaczającą się nie tylko epickością w pełnym tego słowa znaczeniu, ale również patosem i poczuciem nieustannego przemijania.
Ackroyd postanowił wydać zapiski Marloya w odświeżonej wersji, dostosowując język do współczesnych, XXI-wiecznych standardów.

Czy jednak faktycznie zabieg ten udał się na tyle, aby klasyfikować Śmierć króla Artura jako dzieło wybitne?

Mimo podniosłego tonu, na wskroś przenikającej człowieka atmosfery czasów średniowiecza, wielości wątków oraz dobrze skonstruowanych sylwetek bohaterów, książka Ackroyda nie porywa i nie wbija czytelnika w fotel. Największym minusem tej powieści jest to, co wydawać by się mogło, stanowiło główny zamiar autora, mianowicie unowocześnienie języka.
Ackroyd odpowiednio przeinaczył surowy i twardy styl średniowiecznej prozy nadając jej "świeży" charakter, jednakże nie pozbył się całkiem tej niesamowicie charakterystycznej estetyki językowej czasów średnich. Oczywiście mamy tutaj do czynienia z dostosowaniem się do współczesnych standardów, odrzuceniem trudnego archaizmu na rzecz prostoty i podaniem tego w miarę przystępnej formie. Nie oznacza to jednak, że styl literacki zawarty w Śmierci króla Artura jest prosty w przyswojeniu. Wystarczy zagłębić się w kilka rozdziałów niniejszej książki, aby dojść do wniosku, że mimo wszystko język powieści jest dość toporny, sprawiając, iż nie można przeczytać jej "na raz". Tutaj sprawa sprowadza się do odpowiedniego dawkowania, tak, aby jak najbardziej ułatwić sobie zagłębianie się w przygody Artura i jego pomagierów.

Dużym plusem powieści są natomiast, co wydaje się być dość oczywiste, sylwetki bohaterów oraz fabuła książki. Zarówno główni bohaterowie jak i postaci drugoplanowe, nakreślone są bardzo wyraziście, dając nam pełny wgląd w daną osobowość. Poszczególne wątki powieści sprowadzają się nie tylko do pokazów rycerskich umiejętności, ale również do zgrabnie przeprowadzonych, niezwykle licznych, fragmentów bazujących na dworskich intrygach i ponurych knowaniach. Pod tym względem Śmierć króla Artura jest przebogata.
Wszystko to zaś sowicie doprawione zostało potężną dawką magii łączącej się z religijno-mitologicznym mistycyzmem.

Nie ulega wątpliwości fakt, że mimo wielu plusów składających się na dobre cechy tejże książki, Śmierć króla Artura znajdzie swoich odbiorców głównie wśród zagorzałych fanów fantastyki, którzy nie będą bali się epickiego, acz topornego języka powieści. Dla osób, które nieszczególnie lubią fantasy, najnowsze dzieło Ackroyda może być po prostu ciężkie do przyswojenia.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Przeciętna

Ocena:
Autor:
Data:
Niedawno widziałam film Król Artur - kolejną już ekranizację znanej legendy o królu Arturze. Wcześniej oglądałam wiele innych obrazów ukazujących różne fragmenty z losów władcy, Merlina i rycerzy Okrągłego Stołu. Każdy z reżyserów podszedł do tej tematyki całkiem inaczej. Na niektórych można się pośmiać - Monty Python i Święty Grall; inne to obrazy czyniące głównym bohaterem inne postaci - Przygody Merlina; Rycerz króla Artura; Rycerze Okrągłego Stołu, Lancelot z jeziora, krainę Camelot ... Mgły Avalonu lub przedmiot Magiczny Miecz: Legenda Camelotu. Jednak najbardziej zapadł mi w pamięć film Excalibur. To właśnie on powstał na podstawie książki "Le Morte d'Arthur" Thomasa Malory'ego. Tak jak powyższa pozycja. I dokładnie takiej atmosfery (jak w tym filmie) oczekiwałam podczas lektury tego utworu...

Ackroyd odrzucił wiele treści z oryginału. Niektóre epizody zostały całkowicie pominięte. Więc co postawił? Może lepiej zapytać co usunął? Pochwalić trzeba autora za fakt wyeliminowania wielu sprzeczności. Jednak brak rozwoju postaci i wyzucie ich z emocji już nie można tu zaliczyć na plus. Ponadto Artur często gra tu drugie skrzypce. To bardzo mnie dziwiło, ponieważ jest postacią tytułową. Co więcej rycerze pojawiają się i znikają. Nie znamy powodów ich działań. Czas raz biegnie do przodu to znów do tyłu. Podtytuły zbyt wiele zdradzają. Istnieje za dużo zbyt podobnych wydarzeń, miejsc. Nic nie jest tu niezwykłe. Całość przypomina zbiór nie powiązanych ze sobą uproszczonych historyjek, notatek, plotek. Sprawia wrażenie zbyt prostej, matowej i przez to banalnej. Poznajemy tu tylko zbiór gołych faktów. Z pewnością nie wyjaśnia genezy legendy. Może nawet okazać się nieco myląca dla tych, którzy wcześniej jej nie poznali w innej formie.

Nie wiem jak bardzo Peter Ayckroyd starał się przywrócić do życia tą legendę w bardziej nowoczesnej wersji. Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jak wiele czasu poświęcił, aby ta pozycja ujrzała światło dzienne. Pewnie wcześniej czy później ktoś podjął by się tego zadania. Zapewne nie jest to proste zadanie. Z pewnością wymagało od autora wiele wysiłku. Starał się. Próbował zachować ducha legendy o królu Arturze. Pragnął uczynić ją bardziej przystępną dla współczesnego czytelnika. Niestety nie udało się. Nie czyta się jej płynnie i szybko. Użytego tu języka nie można nazwać współczesnym. Ponadto opowieści Ackroyda brakuje tajemniczości, która otacza legendy z Camelot. Wraz z usunięciem wielu fragmentów tekstu zniknął także smak, magia i poetycki wydźwięk utworu. Może autor pominął zbyt wiele?
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena

Zostaną nagrodzone najciekawsze wypowiedzi świąteczne w formie polecenia książki na prezent połączonego ze wspomnieniem świąt dzieciństwa, refleksją, dedykacją.