Koszyk 0
Opis:
Mówili, że figura Matki Boskiej Bolesnej zapłakała krwawymi łzami w dniu, gdy zaraza pojawiła się w Santa Olivia. Mówili, że Bóg odwrócił twarz od rodzaju ludzkiego. Mówili też, że święci pamiętają to, o czym Bóg zdążył zapomnieć, jeśli chodzi o ludzkie cierpienie. W Santa Olivia nie ma litości. Nie ma stąd także ucieczki. W odizolowanej strefie buforowej między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem, pozbawieni praw obywatelskich mieszkańcy niewielkiego miasteczka są bezsilni wobec losu ... Aż pewnego dnia narodzi się wśród nich ktoś niezwykły - córka Człowieka-Wilka, będącego dziełem inżynierii genetycznej. Człowiek-Wilk miał stać się bronią doskonałą. Stworzono go nadludzko silnym, zabójczo szybkim, niezwykle wytrzymałym. Nigdy nie zaznał uczucia strachu. Nosząca imię na cześć zaginionego ojca, Loup Garron odziedziczyła te cechy. Widząc przyjaciół i sąsiadów cierpiących z rąk uzbrojonych okupantów, Loup nie potrafi pozostać obojętna. Postanawia pomścić ich krzywdy. Wspierana przez garstkę miejscowych sierot, skryta pod przebraniem, wymierza sprawiedliwość stojącym ponad prawem. Loup wie, że jeśli da się złapać, straci nie tylko wolność, ale również życie. "Postmodernistyczna powieść o niezwykłej sile przekazu. Kryjąca w sobie znamiona przestrogi, historia o ludziach zniewolonych w sieci kłamstw i przemocy, a zarazem hymn sławiący piękno oraz siłę, by być innym niż wszyscy. Książka, której prawdziwą istotą, jakże charakterystyczną dla prozy Carey, jest zilustrowanie ukrytego potencjału, drzemiącego w każdym z nas." Eric Van Lustbader "Fani Carey ucieszą się z możliwości spotkania z kolejną silną i inteligentną bohaterką. Ci, którzy nie mieli dotąd styczności z twórczością tej autorki, docenią emocjonalną głębię jej powieści." Publishers Weekly "Santa Olivia wciąga, nie pozwalając oderwać się od kolejnych stron. Wspaniała i niezwykła opowieść z gatunku tych, jakie tylko Carey potrafi stworzyć." L. A. Banks "Znakomita książka... Głęboka i zapierająca dech. Wyrazy uznania dla autorki." Patricia Briggs Czytaj dalej >> << Zwiń
  • Jaguar
  • miękka
Mniej Więcej
  • Jacqueline Carey
  • 2012
  • 1
  • 392
  • 205
  • 145
  • 978-83-7686-106-7
  • 9788376861067
  • ZAG3W

Recenzje czytelników

totalnie zakręcona

Ocena:
Autor:
Data:
A mury runą… kiedyś

„Santa Olivia” Jacqueline Carey
wyd. Piąty Peron
rok: 2012
str. 392
Ocena: 4,5/6

Chyba zaraz na wstępie powinnam się przyznać, że po Santa Olivii spodziewałam się czegoś zupełnie innego, choć w sumie nawet nie wiem dlaczego. Oczywiście to oświadczenie nie oznacza, że książka mi się nie podobała, czy też, że nie to w danej chwili miałam ochotę przeczytać. Po prostu po lekturze tej powieści czuję się zupełnie… sama nie wiem… nie na miejscu ... W jednej chwili byłam w bezpiecznym „tutaj”, a chwilę później znalazłam się w zupełnie mi nieznanym i zdecydowanie pokręconym „tam”. Tam, gdzie nic nie jest takie, jakim być powinno. Gdzie świat stanął na głowie i został… zaakceptowany. Tam, czyli gdzie? Chcecie się dowiedzieć? Zapoznajcie się z poniższą recenzją.

Carmen Garron miała to nieszczęście, że urodziła się w Santa Olivii w dość nieciekawych czasach. W zasadzie chyba dość trudno stwierdzić od czego to wszystko się zaczęło, ale koniec końców Stany Zjednoczone Ameryki Północnej i Meksyk, przynajmniej teoretycznie, rozpoczęły działania wojenne. Nieważne czy chodziło o ogarniającą świat zarazę, czy też o chęć powiększenia zajmowanych przez siebie terytoriów. Istotny był tylko efekt końcowy, który przyniósł zamknięcie granic i odcięcie niektórych miast od reszty świata. Jednym z takich miejsc była właśnie tytułowa Santa Olivia, później znana jako Posterunek Numer 12. Na samym początku, gdy tylko postanowiono utworzyć kordon ochronny, w większości przygranicznych miejscowości przeprowadzono masową ewakuację i wypłacono mieszkańcom spore odszkodowania. Niestety takich samych warunków nie zaproponowano obywatelom Santa Olivii. Mogli się oni przenieść gdzie chcieli, nikt jednak nie podał im pomocnej dłoni i nie zaproponował, że pomoże im w rozpoczęciu życia w nowym miejscu. Niektórzy wyjechali, większość jednak postanowiła zostać. Wśród nich byli przede wszystkim ludzie starzy i umierający. Nie zabrakło jednak i osób młodych, w pełni sił witalnych, którzy po prostu nie chcieli porzucać swoich domów i wspomnień z nimi związanych. Wkrótce po ewakuacji pojawiło się wojsko, następnie zbudowano mur. I kolejny. Buldożery zrównały z ziemią wszystkie atrakcje miasteczka, w nocy wyłączano generatory, mieszkańcom odebrano niemal wszystkie zdobycze cywilizacji. Nie było szans na normalną pracę i przyzwoite zarobki. Opcje rozwoju osobistego ograniczono do wywożenia śmieci, sprzątania miasta, podawania piwa i uprawiania najstarszego zawodu świata. Rozrywką, a zarazem jedynym dostępnym dla mieszkańców sportem, stał się boks i to wokół niego zaczęło kręcić się życie zarówno mieszkańców, jak i żołnierzy. Był on o tyle atrakcyjny, że dzięki niemu można było „wygrać” lepszą przyszłość. Bo wygrana mieszkańca równała się dwóm biletom poza mury miasta. Tyle że… nigdy żadnemu obywatelowi Santa Olivii nie udało się wygrać. Pierwszą osobą, która mogła dokonać przełomu i pokonać wystawianego przez wojsko zawodnika, był Martin. Nikomu wcześniej nieznany mężczyzna pojawił się pewnego razu w barze, w którym młoda Carmen pracowała jako barmanka. Carmen już od chwili, w której zobaczyła Martina, wiedziała że jest z nim coś nie tak. Bo był inny niż wszyscy. I najwyraźniej uciekał. Nie zmieniło to jednak faktu, że między młodymi niemal natychmiast zaiskrzyło. Kobieta, mimo obaw które nią targały, zdecydowała się zaprosić go do siebie i ukryć przed wojskiem. Tak zaczął się piękny romans, który mógłby trwać bardzo długo, gdyby ludzie nie zaczęli gadać. W ten sposób Martin zmuszony został do ucieczki i porzucenia ukochanej Carmen oraz owocu ich miłości, który na świat miał przyjść kilka miesięcy później. Fakt, że Martin miał zostać ojcem był cudem samym w sobie. W końcu… nie był zwykłym człowiekiem. Kim lub czym więc będzie dziecko, zrodzone z tego związku? Jak potoczą się losy pozostawionej bez pomocy Carmen? Czy Martinowi uda się wyrwać ukochaną z tego nietypowego więzienia? Czym będzie owoc ich miłości? O co tak naprawdę chodzi wojsku? By się tego dowiedzieć koniecznie musicie przeczytać tę książkę.

Pierwszym poważnym szokiem było dla mnie to, co zastałam w Santa Olivii. Drugim była szybkość, z jaką mieszkańcy zapomnieli o przeszłości. Trzecim to, w jakim kierunku rozwinęło się życie w tej odciętej od świata, położonej na pograniczu Stanów Zjednoczonych i Meksyku, mieścinie. To wszystko odrobinę mnie przytłoczyło i sprawiło, że całkowicie przeniosłam się do Santa Olivii. I choć trudno mi było uwierzyć w to, co tam się działo, to nieprzerwanie czytałam. Nieustannie zastanawiałam się, jak jeszcze autorka może rozwinąć akcję, i czy można coś dodatkowego dodać. I za każdym razem okazywało się, że można. Wciąż nie mogę dojść do siebie i odnaleźć się w otaczającej mnie, zwyczajnej aż do bólu rzeczywistości. Przypuszczam, że gdybyście to Wy czytali Santa Olivię, czulibyście bardzo podobnie. Bo ta powieść potrafi zupełnie zamieszać w głowie czytelnika. W trakcie lektury, jak i po jej zakończeniu, trudno znaleźć równowagę między światem rzeczywistym a tym wykreowanym przez autorkę. Tak właśnie powinna działać książka na czytelnika. Powieść Jacqueline Carey ma oczywiście i swoje wady. W związku z tym, że akcja toczy się właściwie przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat, to wiele wydarzeń opisanych jest pobieżnie, często autorka jedynie o nich napomyka lub w ogóle pomija milczeniem. Teoretycznie poznajemy bohaterów, dorastamy z nimi, ale tak naprawdę nic o nich nie wiemy. Dzięki temu zawsze możemy czuć się przez nich zaskoczeni, z drugiej strony, znając bohaterów od przysłowiowej „kołyski”, powinniśmy wiedzieć, jak zachowają się w poszczególnych sytuacjach życiowych. Prawda? Autorka zdecydowanie postawiła na przedstawienie historii a nie ludzi, co nie jest złym rozwiązaniem, ale ja osobiście wolę wiedzieć, z kim faktycznie mam do czynienia.

Santa Olivia jest powieścią z pogranicza książek dla młodzieży i dla dorosłych. Wydaje mi się, że pani Carey trudno było się zdecydować, jak powinna ją napisać. W związku z tym otrzymujemy czasem omówienie zachowań obywateli miasteczka przy użyciu dość niewybrednego języka, a chwilę później opisy kończą się na przysłowiowych drzwiach sypialni. Myślę, że autorka powinna wykazać więcej zdecydowania. Jeśli już ktoś decyduje się na zastosowanie ostrego języka nie powinien bać się opisu na przykład scen łóżkowych. Ale to jedynie moja opinia. Całość, jak wcześniej wspomniałam, napisana została w dość pikantny sposób i według mnie nie powinna trafić w ręce młodego czytelnika. Nie wydaje mi się jednak, by były jakieś inne ograniczenia jeśli chodzi o czytelników. No chyba, że ktoś nie przepada za nietypowymi książkami paranormalnymi. Podsumowując: uważam, że książkę warto przeczytać i do tego Was zachęcam.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Świetna!!!

Ocena:
Autor:
Data:

Santa Olivia jest to miejsce otoczone przez mury, kontrolowane przez żołnierzy, których zadaniem jest utrzymanie ludzi mieszkających tu w tajemnicy przed resztą ludności. Spośród skrywanych ludzi mieszka Carmen. Dziewczyna, która początkowo uwielbia romansować z żołnierzami póki nie rodzi pierwszego dziecka, Tommy'ego. Po śmierci ojca chłopca zaprzestaje dotychczasowego trybu życia na rzecz opieki nad małym i zarabianiem pieniędzy. Pewnego dnia poznaje Martina. Jest to człowiek niezwykły ... gdyż pochodzi on z eksperymentów naukowców. Z tego związku rodzi się Loup. Dziewczyna równie niezwykła jak ojciec, która nie godzi się z panującymi zasadami i wymierza sprawiedliwość na własną rękę.

W tej książce znalazłam coś takiego co mnie niezmiernie zaciekawiło, nie wiem dokładnie co to jest, ale sprawiło, że książka mnie zafascynowała i wciągnęła w swój świat, który momentami jest okrutni, ale ludzie na własną rękę szukają sprawiedliwości. Do gustu bardzo przypadła mi bohaterka, Loup. To właśnie ona razem z przyjaciółmi szukają sprawiedliwości pośród bezlitosnego życia.

,,Santa Olivia" nie jest to książka dla wszystkich. Na pewno nie polecam jej dla zagorzale wierzących, gdyż mógłby odczuć niesmak związany z przedstawieniem słów, które kojarzyły się do tej pory z religią. Ostrzegam także przed nie za bardzo kulturalnym językiem, lecz akurat to można usprawiedliwiać po prostu sytuacją jaką ludzie się znaleźli, która nie jest kolorowa i sprawia wiele bólu dla ludzi, z którą w pewien sposób dają radę opisać tylko poprzez niecenzuralne słowa. Ale wszystko da się wybaczyć dla tak dobrej książki.

W ,,Santa Olivia" znajdziemy twarde, wytrzymałe kobiety, które próbują znaleźć najlepsze drogi do dalszego życia, swego czy też bliskich. Przyjaźnie w imię, które zrobią wszystko, nawet jeśli ryzykują przy tym własne życie czy też wolność. Przyjaźnie, które tak naprawdę uczą żyć i dają przyczyny by żyć tak, a nie inaczej. Loup wraz z przyjaciółmi, których poznała po śmierci matki w kościelnym sierocińcu ryzykowali wszystko by zemścić się na osobach, którzy robią krzywdę ludziom, nie tylko spośród ich własnego towarzystwa.
Czytaj dalej >> << Zwiń
Czy ta recenzja była przydatna?

Dodaj recenzję

Dołącz do grona naszych recenzentów. Dziel się z innymi miłośnikami książek wrażeniami z lektury. Cenimy wszystkie opinie naszych czytelników, stąd też w podziękowaniu za każdą opublikowaną recenzję proponujemy rabat - 5% na kolejne zakupy ...

Jak to działa?

Wyszukujesz książkę, którą chcesz się podzielić z innymi czytelnikami.
Piszesz recenzję. Logujesz się.
Możesz napisać kilka słów o sobie i wgrać swoje zdjęcie albo wybrać ilustrację z bazy awatarów.
Twoja recenzja czeka na akceptacje i publikację.
Po jej zatwierdzeniu:
a) otrzymasz w ciągu 24 godzin 5% kod rabatowy na kolejne zakupy.
- Rabat nie obejmuje podręczników.
- Kod rabatowy jest ważny miesiąc. Należy użyć go w czasie składania zamówienia.
b) dołączasz do grona recenzentów.

Więcej Zwiń

Twoja ocena